Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Zamek w Będzinie na nowo odkrywany – część 6

Zamek w Będzinie na nowo odkrywany – część 6

Budowniczy Powiatu Olkuskiego (nazwisko odczytajcie sobie sami:)podpis
musiał chyba dostać jakąś reprymendę, bo w końcu pojawił się w Będzinie – i to już 4 dni po tej naradzie (5/14 listopada 1853) – sporządzając swoje własne wnioski, przedstawione naczelnikowi Powiatu 1/13 grudnia 1853, a znane mi z kopii sporządzonej 14/29 (sic !) listopada 1854 (podkreślenia moje):

(…) Zamek Królewski w Bendzinie (…) jest jak wszystkie inne zamki dawne z kamienia łamanego na wapno, w restaurowanych przed kilkunastu laty częściach pokryty dachem z blachy cynkowej. Kształt ogólny budowli, rozkład oddziałów, zewnętrzne elewacje są fantastyczne do dawnych ruin przy restauracji zastosowane i domyślać się należy, że celem tejże restauracji było nie tyle zapewnienie użyteczności lub osiągnięcia korzyści z zamieszkania tego zamku jak raczej ocalenia szczątków jego starożytnością się odznaczających od zupełnego w gruzy rozsypania się. Z tego też zapewne powodu przy jego restauracji nie miano wielkiego względu na oszczędne projektowanie płaszczyzn dachowych, na dogodności odpowiadające połączeniu lokalów tak pod względem prostolinijnego stykania się tychże z sobą (alignement) jako też przyzwoite oświetlenie, rozkład okien i drzwi, a nawet jednostajności poziomu podłóg – lecz we wszystkich tych okolicznościach stosowano się do dawnych jakie pozostałe ruiny stanowiły, aby temże ten tylko zewnętrzny kształt jak najbardziej malowniczy i starożytnością się cechujący nadać. Stan dzisiejszy tego gmachu jest ogólnie upadający, a o ile z widzieć się dających (bo nie wszędzie bez poprzedniczych szczegółów i przygotowań wejść można) dla doprowadzenia do stanu dobrego, użytecznego i do zamieszkania zdatnego potrzeba by było zrobić co następuje:

a)      Poreperować wszystkie dachy co do pokrycia cynkowego, a może co do wiązania i belków, tego jednak dziś widzieć nie można, bo schody na piętro prowadzące zwaliły się a pod dach kryty wieży okrągłej bez stosowania z mocnych drabin urządzonego rusztowania wejść wcale nie można.

b)      W wielu miejscach sufity czy to skutkiem zaciekania na nie dreszczów, czy też skutkiem niedokładnego w czasie roboty wykonania, odpadłe lub odpadnięciem grożące, na nowo zaprowadzić trzeba, lecz i tego bez przekonania się na rusztowaniu stanowczo obliczyć nie można.

c)      Podłogi w wielu bardzo miejscach potrzebują reparacji lub odnowienia.

d)     Wszystkie drzwi i okna skutkiem tyloletniego nieużywania popaczyły się i dziś odpowiedniego celowi użytku nie przynoszą, wszystkie więc znacznej reparacji a niektóre zupełnego odnowienia potrzebują.

e)      Piece wszystkie są w stanie do użytku niezdatnym, albo reparacji, albo przestawienia, albo też nowego zaprowadzenia wymagają.

Dodawszy do tego koszta na zmianę rozkładu oddziałów do nowego przeznaczenia tej budowli zastosowanego i koniecznego na postawienie jakiejkolwiek budowli gospodarskiej dla Burmistrza, na stosowne urządzenie aresztów policyjnych, na wzniesienie kloak, a najszczególniej na urządzenie jakkolwiek niezupełnie dogodnego, ale przynajmniej znośnego wejścia do tego gmachu, czy to z ulicy Zamkowej, czy z Rynku Miasta urządzić się mającego, zaręczyć mogę że koszta na to potrzebne, z wszelką możliwą oszczędnością obliczone, i na konieczne tylko a nie zbytkowne szczegóły lub ozdoby potrzebne kwotę RS 5.000 przeniosą.

Oto jest rzeczywisty i najsumienniejszy skreślony obraz stanu zamku w Bendzinie pod względem kosztów jakie na przerobienie tego gmachu na ratusz miejski i pomieszczenie w nim Kancelarii Magistratu, Kasy Ekonomicznej Miasta, aresztów i mieszkania Burmistrza byłoby koniecznymi (a o ile dziś sądzić można, bo jak wyżej objaśniłem, nie w każdym szczególe bez rusztowania miejscowości przekonać się dozwala) lecz podłóg mnie główniejszą przeszkodą użycia tego gmachu na projektowane przeznaczenie stanowi jego położenie na niedostępnej i utrudzającej górze, które jakkolwiek udogodnionem by być mogło przez nowe zrobienie stosownej do miejscowości zastosowanej drogi, zawsze jednak ratusz w tym miejscu stojący byłby dla interesantów do Magistratu przychodzących utrudzającym, a dla policjantów i niższej służby, po tychże interesantów na każde zawołanie (jak zwykle w ratuszach się trafia) posyłanych, można powiedzieć nieznośnym.

O prawdzie powyższych moich wniosków bez widzenia na miejscu w Będzinie zamku władze wyższe przekonać się tylko mogą z dokładnego jego planu architektonicznego i z dokładnego planu niwelacyjnego, profil góry na której zamek stoi objaśniającego.

Sporządzenie jednak tych planów, ze względów przytoczonych powyżej, nie da się inaczej wykonać, jak tylko wtenczas, gdy władza właściwa wyasygnuje najmniej RS 30 wyraźnie RS trzydzieści na przygotowanie do pomiaru potrzebne, rusztowania, drabiny, ludzi do pomocy itp., z których najskrupulatniejszy rachunek legalnemi dowodami poparty – trudniący się pomiarem i niwelacją, złożyć będzie w obowiązku.

W Olkuszu, dnia 14/29 listopada 1854 r.” (APŁ)

Komisja Rządowa Spraw Wewnętrznych i Duchownych w piśmie z dnia 22 czerwca/4 lipca  1854 roku nakazała radomskiemu Rządowi Gubernialnemu w terminie 20 dni dokładnie opisać zamek i oddać pod nadzór miejscowej policji (czyżby uwzględniono sugestie budowniczego powiatowego i zrezygnowano z szerszego zagospodarowania zamku). (APŁ) Zwlekać dłużej zatem nie można już było i ostatecznie 30 czerwca/11 lipca budowniczy powiatu olkuskiego przekazał zamek w Będzinie pod nadzór magistratu (nieco wcześniej dyrekcja Zachodniego Okręgu Górniczego pozbyła się ruin i oddała je władzom powiatowym.

Dokument „Akt nadania…” zachował się w trzech egzemplarzach. Poniższy tekst przytaczam według kopii „katowickiej”. W oryginale ma on formę tabeli, co byłoby nieco trudne do oddania w ramach niniejszego postu. Pierwsza rubryka zawiera liczbę porządkową („nr bieżący”), druga właściwy opis a trzecia wyszczególnienie liczbowe opisywanych przedmiotów. Czyni to niniejszy dokument nieco trudny w odczytaniu, wobec czego zdecydowałem się na opublikowanie tutaj tylko środkowej części tabeli. Podkreślona została część opisana pod liczbą porządkową 14, gdyż w późniejszym tekście do tego zdania będą częste analogie. Większość technicznych określeń (szufrygi, szpungi, filunki, bankajzy…) rozszyfrowałem, nie wiem tylko co to są owe szleshaki, choć najprawdopodobniej ich odpowiednikiem są – występujące w dalszej części cytowanego tekstu – pociągaczki (przyciągaczki). W nawiasach kwadratowych znajdują się moje uwagi.

Partnerzy



Przewiń do góry