Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

„Żółkiewski był lepszym wodzem, niż politykiem” | Wywiad z prof. Jerzym Urwanowiczem

„Żółkiewski był lepszym wodzem, niż politykiem” | Wywiad z prof. Jerzym Urwanowiczem

7 października 1620 roku, podczas odwrotu spod Cecory, zginął hetman Stanisław Żółkiewski. Był z pewnością patriotą, zarówno w wymiarze lokalnym, ziem ruskich Korony, jak też w odniesieniu do całości państwa polsko-litewskiego. Zaświadczył o tym całym swoim życiem aż do śmierci na polu bitwy. Jak wyglądał początek jego kariery wojskowej? Jak wyglądały jego relacje z Zamoyskim, a jak z królem Zygmuntem III Wazą? Jaki miał stosunek do Kozaczyzny? Na te i inne pytania odpowiedział dla portalu Historykon.pl prof. Jerzy Urwanowicz.

Stanisław Żółkiewski jest znany przede wszystkim jako wybitny wódz. Czy zgadza się Pan z takową opinią? Jak wyglądał początek jego kariery wojskowej?

Tak, zgadzam się. Był przede wszystkim dowódcą wojska. W systemie wyznawanych przez niego wartości służba wojskowa była najwyższą cnotą obywatelską. Działał również na niwie politycznej, zarówno w wymiarze krajowym, jak i zagranicznym. Trzeba jednak od razu podkreślić, że był lepszym wodzem, niż politykiem. Stosunkowo najmniej znane, a godne docenienia, są jego osiągnięcia na polu kultury. Na gruncie wsi Winniki, położonej niedaleko Lwowa, lokował w XVI/XVII wieku miasto, które nazwał Żółkwią. Charakteryzowała je renesansowa urbanistyka, świadomie wzorowana na układzie przestrzennym Zamościa. W mieście ufundował imponujący zamek (obecnie w ruinie), kościół parafialny pw. św. Wawrzyńca (zachowany do dziś) i cerkiew pw. Trójcy Świętej oraz szpital dla ubogich. Warto również podkreślić pisarski talent Żółkiewskiego. Pozostawił po sobie dwa dzieła literackie. Doświadczenia zebrane w wojnie stoczonej z państwem moskiewskim w czasie dymitriad przelał na papier w utworze pt. Początek i progres wojny moskiewskiej (nie ujawniając swego autorstwa). Tradycyjnie określa się ten tekst mianem „pamiętnika”, lecz z pewnością nim nie był. Bliższy on jest gatunkowi, który dziś nazywa się literaturą faktu.  W 1618 roku ukazała się drukiem, również anonimowo, książka pod rozbudowanym tytułem: Z swazoriej Seneki filozofa i innych niektórych autorów zebrał żołnierz jeden w obozie pod Tatarzyskami z mężnych przykładów Pobudkę do cnoty. W utworze tym Stanisław Żółkiewski dokonał tłumaczenia i sparafrazował  Suasoria, czyli mowy, perswazje lub – jak w tym przypadku – dialogi, utwór antycznego autora Marka Seneki. Dialogi te toczyli Spartanie, podkomendni króla Leonidasa, przed bitwą pod Termopilami stoczoną z armią szachinszacha perskiego Kserksesa. Jest to czytelna paralela do czasów i wyzwań wobec których przyszło żyć i działać Żółkiewskiemu, takich jak problem obrony ojczyzny, śmierci za ojczyznę. Wszystkie sfery jego aktywności wymagały dużych nakładów finansowych. Tu również, na gruncie ekonomicznym, hetman się sprawdził. Jego ojciec, Stanisław wojewoda ruski, zbudował silną, chociaż jeszcze nie magnacką pozycję domu Żółkiewskich. Dopiero hetman, dzięki swojej aktywności gospodarczej, powiększył majątek i wprowadził Żółkiewskich do elity magnackiej. Jak z tego widać, hetman był osobowością bogatą, wielowymiarową.

Wracając zaś do wątku militarnego: karierę wojskową zaczynał w czasach Stefana Batorego. Jako rotmistrz kawalerii ucierał się z czambułami tatarskimi na terenach południowo-wschodnich. Uczestniczył w kampanii przeciw Gdańskowi w 1577 roku, ale nie brał udziału w bitwie pod Lubieszowem, jak podaje część historyków; tam walczył jego starszy brat, Mikołaj. Aktywnie i z sukcesami wojskowymi zapisał się w trzech kampaniach prowadzonych przez Stefana Batorego przeciwko państwu moskiewskiemu (1579-1581). Zanim więc w roku 1588 otrzymał buławę polną, miał za sobą bogate doświadczenia wojskowe jako towarzysz, rotmistrz i pułkownik jazdy.

Żółkiewski działał u boku hetmana Zamoyskiego. Czy można powiedzieć, że w niektórych sytuacjach ginął w jego cieniu?

Stosunki Żółkiewskiego z Zamoyskim były bardziej złożone. Ojciec hetmana był klientem kanclerza i hetmana Jana Zamoyskiego, i dzięki swemu patronowi zbudował karierę majątkową i polityczną. Żółkiewski junior przejął po ojcu zależność klientalną wobec Zamoyskiego. Ale te relacje uległy wzmocnieniu po małżeństwie Żółkiewskiego z Reginą z Herburtów, siostrą cioteczną Zamoyskiego. Stał się on wówczas kuzynem, protektorem, mentorem, przyjacielem – wszystkim naraz – Żółkiewskiego. Ów zaś odpłacał się Zamoyskiemu niewzruszoną lojalnością i w sprawach politycznych, i militarnych. Miał Żółkiewski walny wkład w sukcesy wojskowe kanclerza i hetmana wielkiego koronnego: w obronę Krakowa przed wojskami Maksymiliana Habsburga (1587 rok) i zwycięstwo pod Byczyną na tymiż oddziałami (1588 rok, Żółkiewski otrzymał tu ciężki postrzał w udo); także podczas kampanii mołdawskiej, zakończonej starciem pod Cecorą (1595 rok); również w wyprawie na Mołdawię i Wołoszczyznę zwieńczonej zwycięstwem pod Bukowem (1600 rok); wreszcie w działaniach wojennych toczonych na terenie Inflant (lata 1601-1602). Zamoyski – w ramach rewanżu – popierał u Zygmunta III awanse Żółkiewskiego na hetmana polnego, kasztelana lwowskiego, wreszcie przyczynił się do nadania mu przez króla trzech  bogatych starostw. Oczywiście poparcie w sprawie nominacji i nadań nie byłoby aż tak skuteczne, gdyby nie rzeczywiste zasługi samego hetmana Żółkiewskiego.

Stosunek Zółkiewskiego względem Kozaków wydawał się być w miarę pozytywny, skądinąd opowiadał się za porozumieniem z nimi. Jakie Żółkiewski miał więc szczegółowo poglądy na temat Kozaków i w ogóle Kozaczyzny, skoro w 1596 roku stłumił powstanie Nalewajki?

Sądzę, że sytuacja związana z tłumieniem powstania kozackiego w 1596 roku pozwala dobrze odczytać poglądy hetmana na temat Kozaczyzny. Warto pamiętać, że ruch kozacki, firmowany nazwiskiem Semena Nalewajki, tak naprawdę był także dziełem innych atamanów: Hrehorego Łobody, Matwieja Sawuły, nie licząc pomniejszych watażków. Powstanie wybuchło dużo wcześniej, latem 1594 roku. Od samego początku oprócz Kozaków przystępowała do niego czerń – jak określali to Zaporożcy – czyli poddani chłopi i mieszczanie z terenów Ukrainy. Oddziały kozackie nie tylko powodowały zamęt wewnętrzny na Ukrainie.  Atakowały też Mołdawię, wspierały wojska cesarskie operujące na Węgrzech, tym samym narażając na szwank stosunki Rzeczypospolitej z Portą Ottomańską. Wreszcie Kozacy wtargnęli na teren Wielkiego Księstwa Litewskiego, niszcząc i rabując (m.in. zdobyli Słuck i Mohylew). Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna, prywatne oddziały magnackie okazały się niezdolne do jej opanowania, toteż z początkiem 1596 roku Zygmunt III zdecydował się powierzyć misję stłumienia buntu Żółkiewskiemu. Ostatni akt tego dramatu rozegrał się nad rzeką Sułą na uroczysku Sołonica, niedaleko Łubniów, w czerwcu 1596 roku. Kozacy, czerń, a także kobiety i dzieci zamknęli się w okopanym taborze. Po dwutygodniowym oblężeniu obrońcy zdecydowali się na kapitulację przed oddziałami Żółkiewskiego. Podane przez niego warunki kapitulacji nie były surowe (podobne do tych, które hetman oferował powstańcom jeszcze w marcu). Dowódcy powstania, działa, sztandary i trąby (militarne symbole, które cesarz wręczył Kozakom po zaciągnięciu ich na służbę), zagrabione dobra i jeńcy – wszystko to miało być przekazane zwycięzcom. Pozostali Kozacy mieli prawo odejść wolno. Nie bez oporów, większość oblężonych przystała na poddanie się hetmanowi. Do tragedii doszło podczas wykonywania postanowień kapitulacyjnych. Prawo swobodnego odejścia otrzymali Kozacy, prawdopodobnie jednak nie obejmowało ono czerni, a więc chłopów i mieszczan. Szlachta ukraińska służąca w wojsku Żółkiewskiego domagała się zwrotu poddanych, ci zaś zaczęli się bronić. Zaowocowało to krwawą jatką, również wśród kobiet i dzieci. Żądza zemsty, powetowania sobie dwóch lat strachu i upokorzeń, rozgrzały emocje do czerwoności. Żółkiewski i część oficerów usiłowali temu przeciwdziałać wówczas, gdy atak na powstańców już nastąpił. Było jednak za późno, by powściągnąć rozszalałą furię. Trudno oszacować ilość ofiar. Żółkiewski podawał, że zginęło kilkudziesięciu powstańców. Joachim Bielski, współczesny wydarzeniom kronikarz, podaje że zabito kilka tysięcy osób. Jedna i druga wielkość jest z pewnością przesadzona. Ta krwawa rozprawa najwyraźniej ciążyła jednak hetmanowi na sumieniu. Świadczy o tym jego postępowanie podczas odwrotu. Po drodze musiał zmierzyć się z grupą powstańców pod dowództwem Kacpra Podwysockiego. Zapewne świeże wciąż wspomnienie rzezi, ale też i konsekwentne przekonanie sprawiło, że Żółkiewski zaproponował Kozakom pertraktacje. Gdy ci na to przystali, zawarty został rozejm i powstańcy mogli rozejść się do domów. Hetman starał się prowadzić ekspedycję zbrojną w taki sposób, by – w miarę możliwości – unikać krwawej pacyfikacji i zawierać ugodę wówczas, gdy była na to wola strony kozackiej. Jak ujął to w liście do Zamoyskiego, w którym relacjonował postępy kampanii: jego zdaniem „putrida membra” (czyli zgniłe członki – mając na myśli Kozaków) raczej należy leczyć, niż odcinać.

Partnerzy



Przewiń do góry