Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

„Żółkiewski był lepszym wodzem, niż politykiem” | Wywiad z prof. Jerzym Urwanowiczem

„Żółkiewski był lepszym wodzem, niż politykiem” | Wywiad z prof. Jerzym Urwanowiczem

Czy Żółkiewski złamał ustalenia z Zygmuntem III w sprawie rokowań z bojarami pod Moskwą?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Żółkiewski wychodząc z częścią wojska z obozu pod Smoleńskiem naprzeciw nadciągającej odsieczy wojsk moskiewskich pod dowództwem Dymitra Szujskiego w czerwcu 1610 roku, jak się zdaje,  nie otrzymał żadnych wytycznych od króla. Nie były one zresztą potrzebne, gdyż Zygmunt III w lutym tegoż roku w obozie smoleńskim zawarł traktat z bojarami moskiewskimi. I to – domyślnie – ów dokument powinien stać się podstawą do ewentualnych przyszłych rokowań.  Po odniesieniu błyskotliwej wiktorii kłuszyńskiej (4 lipca 1610 roku) hetman stanął wobec kwestii politycznego zdyskontowania tego zwycięstwa. I zawarł dwa traktaty z bojarami. Pierwszy, podpisany pod Carowym Zajmiszczem tuż po bitwie, ze strony moskiewskiej parafowali dwaj dowódcy: Hrehory Wałujew i Fiodor Jelecki. Zgodzili się oni uznać za cara królewicza Władysława Wazę zaś Żółkiewski dawał gwarancję, że po zdobyciu Smoleńska przez wojska polsko-litewskie zostanie zwrócony on… państwu moskiewskiemu! Było to daleko idące odstępstwo w stosunku do postanowień zawartych pod Smoleńskiem w lutym.

Treść traktatu Żółkiewski rozesłał do głównych miast carstwa. Rokowania nad drugim dokumentem toczyły się przez trzy sierpniowe tygodnie już pod murami Moskwy. Hetman poszedł tu na jeszcze większe ustępstwa: jeden z punktów traktatu głosił, że wszystkie miasta i zamki zajęte przez wojska polsko-litewskie, jak też i te, które zajęte były przez oddziały Dymitra Samozwańca II  miały pozostać w granicach carstwa (co musiało pociągnąć za sobą walkę z wojskami Dymitra). Rekompensatą za wycofanie z twierdz załóg miał być zwrot nakładów finansowych poniesionych przez Rzeczypospolitą na wojnę i zapłata zaległego żołdu żołnierzom. Ponadto dokument przewidywał złożenie przez bojarów przysięgi jedynie na rzecz Władysława jako władcy. Zaś traktat smoleński postanawiał o złożeniu przysięgi na wierność i Władysławowi, i Zygmuntowi III. Król obawiał się bowiem, że niedoświadczony, piętnastoletni Władysław nie tylko nie utrzyma się na tronie carów, lecz nawet może stracić życie. Zygmunt III zakładał więc, że do uzyskania przez syna pełnoletności niezbędny będzie kilkuletni okres regencji sprawowanej przez niego samego. Było to zresztą rozwiązanie akceptowane przez część bojarów. Reasumując traktat moskiewski, osadzenie na tronie Władysława wiązało się z wyrzeczeniem się pretensji Rzeczypospolitej do Smoleńszczyzny i ziemi siewiersko-czernihowskiej. Było to nie do przyjęcia dla Zygmunta III i części jego otoczenia, ponieważ wojna z Moskwą została podniesiona pod sztandarem odzyskania ziem utraconych w początkach XVI wieku. Jest faktem, że podczas toczących się rokowań, Żółkiewski prosił króla o nadesłanie mu instrukcji negocjacyjnej. I taką instrukcję przywiózł mu – tydzień przed zakończeniem rokowań – wysłannik Zygmunta III Fiodor Andronow Sołowiecki podskarbi moskiewski. Toteż hetman mija się z prawdą, gdy (tłumacząc się ze swych poczynań) w spisanej relacji Początek i progres wojny moskiewskiej podał, że Andronow przyjechał z instrukcją królewską dwa dni po zaprzysiężeniu traktatu przez bojarów.

Dlaczego zgodził się na te postulaty mimo, że były przeciwko racji stanu i nie były realne?

Już kilka pokoleń historyków próbuje to wyjaśnić, jak dotąd nie do końca przekonująco. Jedna z hipotez głosi, że Żółkiewski był zwolennikiem unii Rzeczypospolitej z Carstwem Moskiewskim. Problem ustępstw zawartych w traktacie miałby zatem zniknąć w momencie sfinalizowania unii. Zachowała się wprawdzie jedna wypowiedź hetmana, która zdaje się wskazywać na to, że optował on na rzecz unii. Ale uważam, że ta koncepcja służyła mu wyłącznie po to, by wytłumaczyć przeciwnikom (i królowi) dlaczego poszedł na tak daleko idące traktatowe ustępstwa. Nigdy wcześniej, ani nigdy później sprawa unii z Moskwą nie pojawia się w jego wypowiedziach.

Osobiście sądzę, że oba traktaty firmowane przez Żółkiewskiego były wyrazem jego naiwności w sprawach polityki. Mówiąc kolokwialnie – dyplomacja moskiewska po prostu go ograła. Powtarzam to jak mantrę, hetman był lepszym żołnierzem, niż politykiem. Na płaszczyźnie wojskowej zrobił to, co do niego należało. Wygrał bitwę pod Kłuszynem, trzy miesiące po zwycięstwie na czele swego wojska spokojnie i bez ostentacji wkroczył do Moskwy. Wprowadził rozwiązania instytucjonalne, które miały zapobiegać konfliktom między polską załogą a mieszkańcami miasta. Po pozostawieniu w nim garnizonu, na początku listopada 1610 roku Żółkiewski wrócił do obozu wojsk królewskich pod – wciąż obleganym – Smoleńskiem. Osiągnięcia hetmana zostały docenione w sposób symboliczny podczas sejmu z 1611 roku. Dane mu było przyprowadzić przed tron Zygmunta III, posłów oraz senatorów cara Wasyla Szujskiego i jego braci, Dymitra i Iwana, celem złożenia hołdu przez dostojnych jeńców.

Żółkiewskiego uważa się za świetnego hetmana, ale wydaje się, że poza spektakularnym Kłuszynem nie odniósł zbyt wielu zwycięstw. Jakie jest Pana zdanie na ten temat?

Ależ gdyby jedynie zwycięstwo kłuszyńskie miał na swoim koncie, to i tak byłby to powód do chwały. A tak nie było. U kresu życia próbował bilansować swoje dokonania militarne i twierdził, że uczestniczył aż w 44 bitwach i potyczkach! W przeddzień kampanii cecorskiej przygotował listę tych zmagań bitewnych, które miały być czczone poprzez intencje mszalne, odprawiane corocznie w kościele w Żółkwi, w terminach w których te bitwy miały miejsce. Najwyraźniej uznawał, że akurat te starcia były dlań najważniejsze. Msze miały być odprawiane zarówno w rocznice bitew odbytych przy boku Zamoyskiego (obrona Krakowa z 1587 roku i bitwa pod Byczyną z 1588 roku, kampania mołdawska i bitwa pod Cecorą z 1595 roku, kampania mołdawsko-wołoska i bitwa pod Bukowem z 1600 roku), jak też stoczonych samodzielnie. Pośród zmagań, które Żółkiewski stoczył u boku Zamoyskiego, z był wyłączną zasługą Żółkiewskiego. Mianowicie podczas kampanii Zamoyskiego w Inflantach w latach 1601-1602, wojska obu hetmanów, wielkiego koronnego Zamoyskiego i polnego Żółkiewskiego, oblegały twierdzę Biały Kamień. Ponieważ oddziałom koronnym zagrażały siły szwedzkie pod komendą Reinholda Anrepa zgromadzone pod Rewlem (Tallinem), Zamoyski wysłał Żółkiewskiego z wojskiem celem ich zniszczenia. Hetman polny ruszył komunikiem (tj. wyłącznie z kawalerią, bez taborów, piechoty i armat, zaopatrzenie przewożąc na koniach jucznych) i w końcu czerwca 1602 roku pokonał Szwedów. Przy okazji dokonał też rozpoznania fortyfikacji Rewla. Zaś pośród samodzielnych triumfów hetman nakazywał uczczenie ekspedycji przeciwko powstańcom kozackim (1596 rok). Szczególną wagę przywiązywał do sukcesu odniesionego nad czambułami tatarskimi nad Udyczem, dopływem Bohu (styczeń 1606 roku). Udało się wówczas odbić z rąk tatarskich jasyr, odzyskać zrabowane stada bydła, owiec i ogromny tabun koni. Jest to zwycięskie starcie stosunkowo słabo znane, a które już współcześnie uczczone zostało poematem opublikowanym przez renesansowego poetę Szymona Szymonowica. Wieść o nim dotarła do Rzymu i papież Paweł V przesłał na ręce Zygmunta III list gratulacyjny z tej okazji. Pośród intencji mszalnych znalazło się też zwycięstwo odniesione przez Żółkiewskiego jako dowódcy wojsk królewskich nad rokoszanami pod Guzowem (1606 rok). Jest wreszcie miejsce na wspomnienie modlitewne bitwy pod Kłuszynem (1610 rok). Jak więc widać, sukcesów militarnych hetmanowi Żółkiewskiemu nie brakowało. W tym wykazie zwycięstw rzuca się natomiast w oczy jedna rzecz: w dziesięcioleciu pomiędzy Kłuszynem a Cecorą (1620 rok) nie ma żadnego znaczącego dokonania wojskowego…

Partnerzy



Przewiń do góry