Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

„Żółkiewski był lepszym wodzem, niż politykiem” | Wywiad z prof. Jerzym Urwanowiczem

„Żółkiewski był lepszym wodzem, niż politykiem” | Wywiad z prof. Jerzym Urwanowiczem

Co przyświecało Żółkiewskiemu, że przeszedł z obozu Zamoyskiego, którego był przyjacielem, do obozu Zygmunta III Wazy?

Mówiąc wcześniej o relacjach pomiędzy Żółkiewskim a Zamoyskim, podkreślałem jego lojalność w stosunku do kanclerza. Lojalność – w wymiarze prywatnym i publicznym – w ogóle była bardzo charakterystyczną cechą osobowości Żółkiewskiego. Drugą jego konsekwentną postawą, już o wymiarze wyłącznie politycznym, był regalizm. Rozumiał go jako szacunek dla instytucji władzy monarszej z jednej strony oraz jako opowiadanie się po stronie króla w sytuacji jego konfliktu z opozycją, gdy uznawał, że racja jest po stronie władcy. Obie postawy, lojalność wobec mentora i regalizm, były możliwe do pogodzenia w czasach panowania Stefana Batorego i podczas pierwszych lat rządów Zygmunta III. Ale gdy Zamoyski przeszedł do opozycji przeciwko Zygmuntowi III, Żółkiewski znalazł się w psychologicznej pułapce, co powinno wziąć górę: lojalność wobec kanclerza, czy regalizm? Wybrał lojalność, ale nie do końca czuł się z tym wyborem dobrze. Świadczy o tym m.in. jego zachowanie podczas tzw. sejmu inkwizycyjnego z 1592 roku. Zamoyski przypuścił wówczas bezpardonowy atak na króla, zaś Żółkiewski zdystansował się od takiej postawy. Ale trwał nadal przy kanclerzu. Po śmierci Zamoyskiego hetman poczuł się zwolniony z obowiązku lojalności, porzucił obóz kancelarian (jak określano stronnictwo Zamoyskiego) i powrócił na grunt regalizmu. Nie wahał się wystąpić zbrojnie przeciwko swym dawnym komilitonom politycznym, gdy – część z nich z Mikołajem Zebrzydowskim na czele – podniosła rokosz przeciwko królowi. Jako wódz wojsk królewskich pokonał rokoszan pod Guzowem i cenił sobie to zwycięstwo, chociaż odniesione ono było w wojnie domowej. Zygmunt III przez długi czas nie do końca wierzył w szczerość regalistycznych intencji Żółkiewskiego. Świadczy o tym chronologia awansów hetmana na kolejne urzędy. W 1608 roku Żółkiewski otrzymał wprawdzie awans na wojewodę kijowskiego, lecz wciąż nie dostał – wakującej od śmierci Zamoyskiego w 1605 roku – buławy wielkiej, na której mu bardzo zależało. Królewska nieufność na dobre ustąpiła dużo później. Przed sejmem z 1618 roku Zygmunt III nadał mu wreszcie hetmaństwo wielkie, po trzydziestu latach sprawowania funkcji hetmana polnego oraz po trwającym trzynaście lat wakacie buławy wielkiej. W dodatku podczas obrad tego sejmu, ku zaskoczeniu posłów i senatorów oraz samego zainteresowanego, król mianował Żółkiewskiego na urząd kanclerza wielkiego koronnego. Tak więc osiągnął on te same godności, które wcześniej były udziałem Zamoyskiego. Regalizm jako najważniejszy legat polityczny zapisał zaś Żółkiewski w testamencie swojemu synowi Janowi. To również świadczy o wadze, jaką przywiązywał do takiej postawy.

Czy poczynania Żółkiewskiego, często sprzeczne z jego poglądami, budują z niego patriotę i człowieka, dla którego najważniejsza jest racja stanu? Jakie jest Pańskie zdanie na ten temat?

Osobiście nie dostrzegam sprzeczności pomiędzy poglądami, a czynami Żółkiewskiego. Powiem więcej, zauważam ich daleko idącą zbieżność. Był z pewnością patriotą, zarówno w wymiarze lokalnym, ziem ruskich Korony, jak też w odniesieniu do całości państwa polsko-litewskiego. Zaświadczył o tym całym swoim życiem aż do śmierci na polu bitwy. Oczywiście w działaniach swych – jak staram się wykazać w naszej rozmowie – popełniał błędy lub „grzech” zaniechania. Błędy były niekiedy powodowane właśnie wiernością wobec wyznawanych zasad. Jeśli coś było sprzeczne z zasadami, stawał po stronie zasad. W polityce taka postawa często prowadziła do braku skuteczności w osiąganiu celów. Ale nie umniejsza to w niczym jego patriotyzmu. Do kwestii racji stanu nie podchodził na sposób Machiavellego (nie wiemy, czy znał Księcia jego autorstwa) lub kardynała de Richelieu (działającego po śmierci hetmana). On prezentował – swoim życiem i twórczością – postawę obywatelską taką, jaką sobie zakreślił. Zakładała ona szacunek wobec rozwiązań ustrojowych Rzeczypospolitej, definiowanych jako monarchia mixta (ustrój mieszany), służbę publiczną przede wszystkim rozumianą jako służba wojskowa, wreszcie regalizm.

Jaka ocena Żółkiewskiego panuje w obecnej historiografii? Jak zmieniała się na przestrzeni lat?

Właściwie ocena hetmana pozostaje od pokoleń niezmienna. Przede wszystkim historycy kładą nacisk na jego osiągnięcia jako wodza z bitwą pod Kłuszynem na czele, jako majstersztykiem sztuki wojennej. Klęska w kampanii cecorskiej i śmierć z bronią w ręku u granic Rzeczpospolitej nad Dniestrem, niedaleko Mohylewa 6/7 października 1620 roku, dodaje tej postaci dodatkowego nimbu, stanowi główny składnik jego legendy. W XIX-wiecznym malarstwie polskim, kształtującym recepcję dziejów ojczystych w szerokich kręgach społeczeństwa, paradoksalnie znacznie częściej pojawia się wizja śmierci Żółkiewskiego, niż jego kłuszyńska wiktoria. Mam wrażenie, że podobny odbiór tej postaci trwa po dzień dzisiejszy. Znacznie gorzej Żółkiewski wypada na kartach dzieł historycznych jako polityk. Doceniane są natomiast jego osiągnięcia na niwie kultury. I – co ciekawe – na gruncie kultury powstał najpiękniejszy, jak dotąd pomnik Stanisława Żółkiewskiego. Jest to epicki poemat Duma o hetmanie autorstwa Stefana Żeromskiego pisany prozą poetycką (pierwsze wydanie: 1908 rok). Na kanwie klęski pod Cecorą snuje Żeromski historiozoficzną refleksję na temat polskich cnót i wad, dramatycznego napięcia między poczuciem obowiązku i brakiem odpowiedzialności, zdolnością do poświęceń i anarchią, wielkością i małością. Uważam, że lekcja Żeromskiego zainspirowana biografią hetmana  jest wciąż aktualna…

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Popiak

Partnerzy



Przewiń do góry