1 czerwca 1823 roku zmarł marszałek Louis Nicolas Davout

„Ludwik Mikołaj Davout pochodził ze starej szlacheckiej rodziny burgundzkiej, w której tradycje żołnierskie były tak silne, iż mówiono: „Za każdym razem, kiedy rodzi się Davout, jedna szabla wychodzi z pochwy”. On także początkowo nie lubił Napoleona, aż do bitwy pod Abukirem w Egipcie. Po bitwie zaczął się na coś skarżyć, a wówczas Bonaparte wziął go pod ramię i wprowadził do namiotu. Nikt przy tej rozmowie nie asystował i nie wiadomo, w jaki sposób korsykański czarodziej uwiódł Burgundczyka. Faktem jest jednak, że po wyjściu z namiotu Davout stał się najwierniejszym sługą „boga wojny”. Jako jeden z nielicznych marszałków nie zdradził go w roku 1814 i jako jedyny nigdy nie uznał Burbonów. Macdonnell napisał o Davoucie: „Davout miał dziwny charakter. Był to człowiek zimny, twardy, wielki rygorysta, uparty i najzupełniej nieprzekupny. Łączył w sobie bezustanną dbałość o żołnierzy, którzy kochali go, lecz bali się go jak ognia, z nielitościwą surowością w stosunku do swoich oficerów, szczególnie pułkowników, gdy zaś został marszałkiem, do generałów, którzy nienawidzili go z całej duszy”. Tu trzeba wyjaśnić, dlaczego żołnierze „kochali go, lecz bali się jak ognia”. Bali się, albowiem za najmniejszy objaw braku dyscypliny, nie mówiąc już o rabunku i gwałcie, dostawało się w korpusie Davouta na pożegnanie kilka gramów ołowiu w głowę (powiadano, że „tam, gdzie jest Davout, kurczęta mogą bez obawy spacerować między koszarami”). A kochali dlatego, że był to jedyny korpus, w którym nigdy nie brakowało ani jednego sanitariusza czy kuchni polowej. Historycy twierdzą, iż Davout był „jedynym uczniem Napoleona” i że „jako jedyny pojmował głębię napoleońskich koncepcji strategicznych”, z czym trudno dyskutować. W swej najlepszej dyspozycji znajdował się Davout pod Auerstaedt i Eckmuhl, dzięki czemu otrzymał od cesarza tytuły księcia Auerstaedt i Eckmuhl. W mizernym raczej stopniu zrekompensowało mu to fakt, iż podczas piętnastu lat trwania epoki napoleońskiej zazdrosny Bonaparte stale usuwał go w cień mniej utalentowanych kolegów-marszałków, nie powierzając stanowisk odpowiadających zdolnościom Davouta. Davout, chociaż pod wszystkimi względami był przeciwieństwem „nędznika Ponte-Corvo”, miał — jak Bernadotte — tylko jednego przyjaciela. Przyjacielem Bernadotte’a był Ney, najodważniejszy, lecz i najbardziej naiwny z satelitów Napoleona. Przyjacielem Davouta był marszałek Oudinot, jedyny człowiek, z którym Davout był na „ty”, nawet w pismach oficjalnych. Kiedy w roku 1815, tuż przed Waterloo, Oudinot opowiedział się przeciw Napoleonowi, marszałek Davout, wówczas minister wojny, suchym, bezimiennym rozkazem polecił mu udać się do swoich dóbr i na zawsze zerwał przyjacielskie stosunki łączące go z Oudinotem od dwudziestu lat. Davout, chociaż dyskryminowany przez cesarza, nigdy nie uleczył się z pewnego rzadkiego, organicznego defektu: miał wyjątkowo mało pojemne serce — nie było w nim miejsca na dwie lojalności.”

 

Za: Waldemar Łysiak, „Cesarski poker”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*