25 lutego 1831 roku miała miejsce bitwa pod Olszynką Grochowską zwana też Bitwą pod Grochowem

Około 65-tysięcznemu wojsku rosyjskiemu, które maszerowało na Warszawę zastąpiła drogę w rejonie Grochowa 40-tysięczna armia polska, którą dowodził gen. Józef Chłopicki. Główną polską pozycją był lasek Olszynka, otoczony mokradłami, które blokowały podejście do Pragi. Wojska polskie do dyspozycji miały 120 dział a Rosjanie prawie dwa razy więcej 228.

Około godz. 10, pięć batalionów piechoty z 24. dywizji natarło na Olszynkę, lecz zostały odrzucone przez dywizje dowodzone przez generałów Żymirskiego i Skrzyneckiego. Dowódca rosyjski feldmarszałek Iwan Dybicz postanowił wysłać dodatkowe 6 batalionów jegrów z 25 dywizji jednak to również nie dało efektu. Po dwukrotnym odparciu nieprzyjaciela dywizja gen. Żymirskiego musiała się wycofać pod naciskiem osiemnastu batalionów rosyjskich a sam generał Żymirski został śmiertelnie ranny.

Około godziny 11 ponownie uderzyli Rosjanie w sile 19 batalionów czyli około 12 tysięcy żołnierzy. Po raz kolejny próbowała ich powstrzymać dywizja gen. Żymirskiego licząca około 8200 żołnierzy, po zaciętej walce Rosjanie dzięki większej liczbie żołnierzy zaczęli zyskiwać przewagę. Gen. Chłopicki zorganizował przeciwnatarcie i sam poprowadził 9 batalionów piechoty. Polacy wdarli się po raz kolejny do Olszynki i wyparli Rosjan. 23 tys. Rosjan nie było wstanie poradzić sobie z dwukrotnie mniejszym ugrupowaniem polskim i zaczęli wycofywać się. Dybicz uporządkował szyki i osobiście poprowadził je do kolejnego natarcia wspartego ogniem dwustu dział lecz Chłopicki przygotował kolejne przeciwnatarcie, tym razem kawalerii z którą miał zostać użyty korpus Łubieńskiego oraz grupa Krukowieckiego. Ci jednak oświadczyli, że nie honorują rozkazów Chłopickiego i czekają na potwierdzenie przez Radziwiłła. Wściekły Chłopicki ruszył do niego po potwierdzenie, zostawiając dowodzenie generałowi Skrzyneckiemu. Niestety w tym czasie Rosjanie zagrozili już oskrzydleniem całego zgrupowania polskiego a wracający na pierwszą linie generał Chłopicki został ranny od wybuchu granatu. Gdy niesiono go do powozu wydał rozkaz Skrzyneckiemu by ten zaatakował całą siłą Olszynkę widząc w tym jedyny sposób na uniknięcie klęski. Skrzynecki wobec przewagi Rosjan nie zgodził się na pewną rzeź.

Gen. Skrzynecki wydał rozkaz odwrotu do Warszawy, Dybicz postanowił wykorzystać sytuacje i rzucił do szarży 10tys. konnicy z idącym na czele pułkiem kirasjerów księcia Alberta. Wszystko wskazywało na zupełny pogrom polskich oddziałów lecz armia polska stawiła niespodziewany twardy opór, a jednocześnie od strony Białołęki pokazał się korpus Krukowieckiego z działami Giełguda. Decydującymi okazały się salwy „rac kongrewskich: baterii rakietników kapitana Skalskiego oraz szarża 2 Pułku Ułanów z dwoma szwadronami 5 Pułku. Rosyjska kawaleria została rozbita i w popłochu wycofała się za Olszynkę.

Bitwa nie przyniosła zbrojnego rozstrzygnięcia ale taktycznie była zwycięstwem Polaków. Dybicz zaskoczony niezwykła uporczywością obrony oraz stratami wśród swoich wojsk a także biorąc pod uwagę zapadający zmierzch odrzucił sugestie gen. Tolla, by zaatakować umocnienia Pragi i wycofał się spod Warszawy nie ryzykując dalszych strat. W bitwie życie straciło około 7 tys. żołnierzy po stronie polskiej i 10 tys. żołnierzy po stronie rosyjskiej. Była to najkrwasza bitwa podczas Powstania Listopadowego.


One Comment

  1. Kolejna Polska bitwa niewykorzystanych szans. Czy już zawsze będzie tak że my po szkodzie mądrzy jesteśmy?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*