28 lipca 1809 roku miała miejsce bitwa pod Talavera de la Reyna

Po serii manewrów na początku 1809r., sir Arthurowi Wellesleyowi udało się zmusić wojska marsz. Nicolasa Soulta do opuszczenia Portugalii, tym samym zyskując możliwość połączenia się na terenie Hiszpanii z armią gen. de la Cuesty. Po połączeniu się z nim, przyszły książę Wellington miał 56 tys. ludzi, w tym 21 000 Anglików. Pierwszą okazję do pobicia nowej armii francuskiej dowodzonej przez marsz. Victora, która zamierzała stawić czoła Wellesleyowi, sprzymierzeni stracili na skutek decyzji Cuesty o zaniechaniu walk w niedzielę. Ten, chcąc powetować sobie zaprzepaszczoną szansę, wydał rozkaz ataku na ariergardę wojsk króla Hiszpanii, jednak wzmocnieni Francuzi pobili wojska przeciwnika nieomal pochwytując Wellesleya. 27 lipca przekroczyli oni rzekę Alberche, by przeprowadzić ataki na skrajne skrzydła sprzymierzonych, które nie powiodły się, tak samo jak próby opanowania wzgórza, choć przechodziło ono z rąk do rąk, ostatecznie zostając zajęte przez Brytyjczyków. Prawdziwa bitwa miała rozpocząć się następnego dnia.

Siły, jakie zmierzyły się 28 lipca 1809r. pod Talavera de la Reyna to:
– 38 tys. piechoty i 8 tys. kawalerzystów oraz 80 dział pod nominalnym dowództwem króla Hiszpanii Józefa Bonaparte; w rzeczywistości dowodził stary marszałek Jean Baptiste Jourdan – łącznie 46 tys. Francuzów, Polaków, Hiszpanów, Niemców i Holendrów.
-21 tys. Brytyjczyków i 35 tys. Hiszpanów to siły, jakimi dysponował przyszły książę Wellington – łącznie 56 tys. ludzi i 60 dział.

Z nastaniem świtu 28 lipca Francuzi wznowili próby opanowania wzgórza na ich lewym skrzydle, lecz przeciwnatarcie 29. i 48. pułku piechoty angielskiego odrzuciło ich atak. W związku z brakiem rozstrzygnięcia obie strony przystąpiły do negocjacji, które jednak nie zakończyły się porozumieniem. Nieprzerwana kanonada artyleryjska, która towarzyszyła rozmowom od rana, nie ustała o godz. 17-18 tj. kiedy przerwano rokowania, lecz trwała do zmierzchu. W tym czasie przeprowadzono szereg starć na szczeblu batalionowym i kompanijnym, jednak bez żadnych sukcesów dla obu ze stron. Walki przeciągały się i ustały dopiero w godzinach wieczornych, gdy obie armie zajmowały same stanowiska poranne.

29 lipca, Wellesley zorientował się, że Francuzi opuścili pole bitwy w nocy z 28 na 29 zostawiając kilka dział na polu bitwy. Dowiedziawszy się również, że marsz. Soult rusza z północy celem przecięcia dróg komunikacyjnych Anglików. Jego siły błędnie oceniano na 15 000, gdy tym czasem miał on 30 tys. ludzi. Wellesley wyruszył na jego spotkanie tylko na czele własnych wojsk, pozostawiając rannych i chorych gen. de la Cuesta. Tym samym, gdy Anglicy stanęli w obliczu walki z liczniejszą armią francuską, wycofali się pospiesznie do Portugalii. Tym samym cały trud bitwy pod Talaverą poszedł na marne, gdyż Anglicy znowu wrócili na podstawy operacyjne. Z kolei Hiszpanie po raz kolejny zawiedli swoich sojuszników i wycofali się w kierunku innym niż Wellngton, a powierzonych im rannych zostawili na pastwę losu i łaskę Francuzów, co dopełniło ostatecznie czarę nieporozumień sprzymierzonych, którzy już nigdy mieli sobie nie zaufać.

 

(mapa ze strony wikimedia.org)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*