28 stycznia 1986 roku 73 sekundy po starcie doszło do eksplozji wahadłowca Challenger, w wyniku której cała siedmioosobowa załoga misji STS-51-L poniosła śmierć

Późniejsze ekspertyzy wykazały, iż Challenger rozpadł się na skutek uszkodzenia pierścienia uszczelniającego w prawym silniku rakiety dodatkowej na paliwo stałe, które powstało w 1 sekundzie lotu. Katastrofa spowodowała 32-miesięczną przerwę w programie lotów wahadłowców oraz powołanie przez Ronalda Reagana specjalnej komisji Rogersa mającej wyjaśnić przyczyny tragedii. Komisja ustaliła, iż organizacja pracy NASA i przebieg procesów decyzyjnych w agencji miały kluczową rolę w doprowadzeniu do katastrofy. Raport komisji ostro skrytykował łańcuch procesów podejmowania decyzji prowadzących do wystrzelenia promu. W raporcie zebrano dowody na to, że kadra zarządzająca NASA nie wiedziała o obawach inżynierów z firmy produkującej pierścienie uszczelniające co do ich niezawodności, oraz o złym wpływie niskich temperatur na ich działanie.
Po katastrofie amerykańska agencja kosmiczna zmniejszyła częstotliwość wystrzeliwania kolejnych wahadłowców. Przyspieszono budowę kolejnego promu (Endeavour), oraz podjęto decyzję o zwiększeniu udziału klasycznych rakiet w wynoszeniu ładunków na orbitę okołoziemską. W sierpniu 1986 prezydent Reagan oświadczył również, że promy nie będą więcej wynosiły na orbitę ładunków komercyjnych. Po 32 miesiącach zawieszenia, 29 września 1988, wystrzelono z powodzeniem kolejną misję (STS-26) którą wyniósł na orbitę wahadłowiec Discovery.

Na zdj. chmura dymu i fragmenty wahadłowca Challenger w 73 sekundzie po starcie maszyny – źródło: Wikipedia.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*