Spisek prochowy

31 stycznia 1606 roku został stracony Guy Fawkes, jeden z członków spisku prochowego

Guy Fawkes urodzony w 1570 roku był anglikaninem, ale jeszcze w młodości dokonał konwersji religijnej, nie wykluczone że pod wpływem drugiego męża swojej matki, który był katolikiem.

Można przypuszczać, że Guy, poza charakterem skorym do przygód, mocno do serca wziął sobie ochronę swojej religi, gdyż w wieku dwudziestu trzech lat wyruszył do Holandii, gdzie po stronie katolickiej Hiszpanii wziął udział w wojnie osiemdziesięcioletniej.

Wkrótce potem wylądował na Półwyspie Iberyjskim, gdzie szukał wsparcia dla swojej idee fixe, którą była misja przywrócenia katolicyzmowi miana religi dominującej w jego ojczyźnie.

W tym samym czasie Robert Catesby, angielski katolicki szlachcic, podjął decyzję o wysadzeniu króla i członków parlamentu w powietrze. Catesby nie wierzył w zapewnienia królowej Elżbiety o tolerancji religijnej, która miała panować w Anglii. Musiał działać i w styczniu 1604 roku zaczął organizować grupę, której działania przeszły do historii jako spisek prochowy.

Robert Catesby i Thomas Percy, przywódcy spiskowców, do realizacji swoich zamiarów potrzebowali kogoś o profilu Fawkesa – człowieka, który nie był w Anglii rozpoznawalny, ale jednocześnie całkowicie oddany sprawie. Dzięki Thomasowi Wintourowi, którego Guy poznał w Hiszpanii i wrócił z nim do Anglii, zaangażowanie Fawkesa w spisek okazało się możliwe.

Od tego momentu sprawy potoczyły się błyskawicznie. Spiskowcy wynajęli piwnicę pod parlamentem, gdzie Fawkes ukrył trzydzieści sześć beczek z prochem, za pomocą których katolicy zaangażowani w spisek chcieli wysadzić króla w powietrze. Zamiary Catesby’ego pokrzyżował żołnierz Thomas Knevet, który nakrył Guy’a w piwnicy i aresztował go.

Winowajcę poprowadzono na tortury, dzięki którym wydobyto z niego informację o tym czego chciał dokonać oraz kto poza nim zaangażowany był w spisek.

Ostatecznie Fawkes i ośmiu innych spiskowców straciło życie, a w Anglii nasiliły się antykatolickie wystąpienia.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*