Akuszerki ꘡ Recenzja

S. Jakubowska, Akuszerki

Niewiele jest powieści historycznych, prezentujących w przejrzysty sposób losy społeczeństw przełomu XIX i XX stulecia. A już takich, w których to główna rolę odgrywają kobiety, nie ma prawie wcale. Na szczęście uległo to niedawno zmianie, kiedy na półkach polskich księgarni pojawiły się ”Akuszerki” Sabiny Jakubowskiej. Powieść monumentalna, wciągająca i inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Jest to książka, która przenosi czytelnika w nieodkryte jeszcze zakamarki historii i ukazuje mu krąg życia w bell epoque . A obraz kreowany przez autorkę to wizja z krwi i kości. Bez zbędnego pudrowania i lukrowania!

„Akuszerki” to powieść wielowątkowa, wielopłaszczyznowa i monumentalna. Jak przystało na polskie, historyczne powieści obyczajowe licząca grubo ponad 600 stron (w tym wypadku nieco ponad 700). Osią jej fabuły jest opowieść o Franciszce, która w 1885 roku, jako osiemnastolatka po przejściach i śmierci dziecka rozpoczyna pracę w szlacheckim dworze na podkrakowskiej wsi. Początkowo jako mamka, potem akuszerka, a w końcu… No właśnie tego nie możemy Wam napisać, bo byłby to już zbyt grupy spoiler.

W każdym razie – przez pryzmat losów bohaterki, które powstały na bazie inspiracji autentycznymi zapiskami i pamiętnikami akuszerek z tamtych czasów, autorka tworzy wielką i wspaniałą historię obyczajowa. Powieść naprawdę wciąga. Wciąga i przez długi czas nie wypuszcza, bo nawet po ukończeniu lektury, nie daje o sobie zapomnieć. I mimo tego, że jest naprawdę obszerna, czyta się ją bardzo szybko. Tak naprawdę sposób w jaki została napisana sprawia, że każde zdanie wyzwala emocje, a każde słowo jest naprawdę wyważone i żadne z nich nie znajduje się tam przypadkiem. Dlatego za to należą się wielkie ukłony Jakubowskiej, która skonstruowała narrację na niełatwy przecież temat i bądź co bądź niekoniecznie fascynujący, w tak misterny sposób.

Język „Akuszerek” także jest niezwykle barwny. Miejscami możnaby go nawet określić, jako  piękny. Co jeszcze ujęło nas bardzo mocno, to ilość odniesień do  kultury ludowej Małopolski przełomu XIX i XX wieku oraz miejscowego folkloru, a także wierzeń ludności wiejskiej.  W pewnym sensie powieść to też hołd złożony życiu wiejskiemu, choć „Chłopi” XXI wieku na pewno to nie są. Może i klimat powieści podobny, ale jeszcze nie jest o ta sama liga. A już na pewno nie porównalibyśmy tej książki do „Nad Niemnem”. No aż tak nudna to ona nie jest!  

Dodatkowo czytelnik napotka w „Akuszerkach” mnóstwo  ciekawostek, zarówno tych medycznych, jak i stricte historycznych. Generalnie obraz, jaki w powieści odmalowała autorka w idealny niemal sposób oddaje stan społeczeństwa, medycyny i kultury przełomu stuleci. Kreacja świata przedstawionego jest bardzo wiarygodna i niemalże w pełni pokrywa się z tym co ukazują badania historyków, które zawsze opisywane są w „nieco” nudniejszy sposób.   Obraz wsi, miasta i generalnie ludności Małopolski tamtego okresu jest  ukazany tu po prostu cudnie. A wszystko dopełnia jeszcze niezwykle wyrazista i prawdziwa kreacja bohaterów, zarówno tych głównych, jak i drugo- trzecioplanowych. Idealna wizja tamtej rzeczywistości!

Podczas gdy Dawid zachwycał się realizmem i dokładnością historyczną i medyczną, dla mnie (Angelika) ważne było przede wszystkim to, że powieść mimo swojego profilu i rozmiarów nie była nudna. Akcja była wartka, a sposób w jaki Jakubowska wprowadzała nowe wątki nader zgrabny. Acz zaczynała się długo, rozkręcała powoli. Ale potem było już tylko lepiej.

Czy można nazwać „Akuszerki” literaturą kobiecą? Na pewno nie!

Czy polecamy? Oczywiście, że tak. I to przedstawicielom obojga płci!

Wydawnictwo: GW Relacja

Ocena recenzentów: 5/6

Angelika Siuta

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*