Bitwa pod Płowcami | wywiad z dr Karolem Kościelniakiem

Jan Długosz podaje nam przekaz, w którym mowa o tym, że król wycofał z pola bitwy swojego jedynego syna, Kazimierza, bo miało mu bardziej zależeć na potomku, niż na sukcesie militarnym. Czy gdyby jednak tego nie zrobił, losy bitwy mogłyby się potoczyć inaczej?

Kwestia Kazimierza jest dyskusyjna. Co też widać w historiografii. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, należy prześledzić przebieg starcia. Pierwsza faza bitwy, która rozegrała się pod Radziejowem zakończyła się sukcesem polskiego rycerstwa, które następnie ruszyło traktem w kierunku Brześcia Kujawskiego, czyli miejsca do którego udała się pierwsza część wojsk krzyżackich. Krzyżacy z pierwszej grupy zawiadomieni o przedpołudniowym starciu szli drugiej grupie na pomoc. Zmęczone oddziały polskie natknęły się na świeże siły krzyżackie, doszło do drugiej fazy bitwy w okolicach wsi Płowce. Tutaj zmęczenie i zamieszanie, a nawet chaos walki spowodował, że część chorągwi polskich wycofała się z walki, a za nimi pozostałe. Teraz kwestia Kazimierza. Kazimierz był przy chorągwiach małopolskich. Marian Biskup uważa, że Kazimierz wraz z niektórymi oddziałami, między godziną 15.00, a 17.00, ogarniętymi paniką opuściły wraz z księciem pole bitwy. Tomasz Jurek także pisze o ucieczce większości polskich oddziałów. Piotr Strzyż, Autor monografii pt. Płowce 1331, zwrócił uwagę na rosnące, w trakcie starcia, siły krzyżackie czego nie wytrzymały zmęczone już oddziały polskie, które zaczęły ustępować z pola bitwy. Pierwsze załamało się skrzydło prawe, na którym stały chorągwie małopolskie, a wśród nich Kazimierz. Załamanie się prawego skrzydła spowodowało zagrożenie dla samego Władysława i pozostałych chorągwi nadal walczących z Krzyżakami. Do jakich wniosków nas to prowadzi? Mianowicie do takich, że druga faza bitwy zakończyła się chaotyczną ucieczką polskich oddziałów. Prawdopodobnie po kolei wycofywały się (żeby nie mówić uciekały) poszczególne chorągwie polskie, wśród nich był także Kazimierz, który ratował własne życie. Krzyżacy mieli przewagę liczebną (siły Łokietka szacuje się na 4-5 tys. natomiast Krzyżaków na 6-7 tys.). Dodatkowo na pole drugiego starcia przybywały świeże, nie zmęczone oddziały krzyżackie. Sam Kazimierz nie był wstanie odmienić losów tej bitwy. Jednak, gdyby powstrzymał uciekających Małopolan, któż wie co by się stało?

Pomijając efekt końcowy, jak Pan ocenia organizację wojskową obu stron?

W tym czasie organizacja wojskowa Państwa Krzyżackiego była lepsza od polskiej. Polska opierała się na pospolitym ruszeniu, natomiast Krzyżacy to był zakon rycerski, w którego strukturze znajdowali się „zawodowi żołnierze”, jeżeli tak mogę to określić. Podsumowując to jednym zdaniem, za Krzyżakami przemawia stal, a za Polakami „fantazja”, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Jak duże znaczenie propagandowe, według Pana, miał uroczysty wjazd Łokietka do Krakowa wraz z jeńcami? Czy faktycznie wzmocniło to polskie morale i jakie to miało znaczenie? Czy bitwa ta miała w ogóle znaczenie militarne?

Stanisław Zajączkowski w 1929 roku napisał, że bitwa pod Płowcami przyniosła wielką ilość poległych i garść jeńców. Jednak należy podkreślić, że strona polska bardzo dobrze wykorzystała to starcie propagandowo. I rzeczywiście, pod względem propagandowym to był sukces Polski. Władysław Łokietek urządził uroczysty wjazd do Krakowa prowadząc jeńców, w ten sposób pokazał swoim poddanym, że Krzyżaków da się pokonać. I to było najważniejsze, czyli że da się pokonać wojska krzyżackie, co bardzo mocno wzmocniło morale rycerstwa polskiego. Do tej pory to były ciągłe porażki, uciekanie, chowanie się. A teraz pokonaliśmy niezwyciężoną armię, mimo, że była to tylko mała cząstka armii krzyżackiej, ale polscy rycerze tego dokonali. Czy bitwa miała w ogóle znaczenie militarne? Nie miała. Wojska polskie wycofały się ze stratami, tak samo wojska krzyżackie. Jednak dla Krzyżaków nie była to druzgocąca klęska, po której mieli by problemy się podnieść. Pod względem militarnym ta bitwa nie miała większego znaczenia, tym bardziej, że taktycznie była nierozstrzygnięta.

Jak się Pan odniesie do stwierdzenia, że Krzyżacy odnieśli pyrrusowe zwycięstwo?

Krzyżacy opanowali pole bitwy, jednak z dużymi stratami. Bojąc się, pod osłoną nocy opuścili pole bitwy (rycerski zwyczaj nakazywał posiedzieć jakiś czas na polu bitwy, aby ugruntować swoje zwycięstwo). Dla Krzyżaków straty musiały być znaczące. Dlatego pyrrusowe zwycięstwo, ale tylko przy założeniu, że przyznamy Krzyżakom taktyczne zwycięstwo w tej bitwie. A według mnie, pod względem taktycznym bitwa była nierozstrzygnięta. Ja byłbym skłonny stwierdzić, że to Polacy odnieśli pyrrusowe zwycięstwo. Z ok. 4-5 tysięcznej armii polskiej zginęło ok. 2 tys. zbrojnych (ok. 48-50%), a do Torunia odprowadzono 56 jeńców. Z armii krzyżackiej, wynoszącej ok. 6-7 tys. zbrojnych, w bitwie miało zginąć łącznie ok. 2200 zbrojnych w służbie krzyżackiej, dodatkowo do niewoli polskiej poszło 32 jeńców. Łącznie Krzyżacy stracili ok. 30% armii, choć ubytek ludzi zdolnych do dalszej walki mógł być większy, jeśli weźmiemy pod uwagę rannych. Straty, jakie poniósł w bitwie król polski, zwiększały także przewagę liczebną wojsk krzyżackich, które mogły nadal wystawić w polu ok. 3,7-4,7 tys. zbrojnych, wobec 1,9-2,2 tys., jakimi dysponował Łokietek. Przy czym nie możemy zapominać, że część ocalałych z pogromu Małopolan uciekła wraz z królewiczem na południe, co dodatkowo osłabiało potencjał militarny króla polskiego. Przy takich danych i tym, że jeszcze tego samego roku Krzyżacy najechali i złupili Kujawy, można odnieść wrażenie, że stroną zwycięską są Krzyżacy.

Jak jednym zdaniem określiłby Pan tą bitwę?

Bardzo ciekawy epizod w stosunkach polsko-krzyżackich, który jedna i druga strona uznały za swoje zwycięstwo.

Rozmawiała Agnieszka Popiak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*