Głośno i wyraźnie | Recenzja

Jiftach Spektor, Głośno i wyraźnie. Wspomnienia izraelskiego asa myśliwskiego.

Wielu marzy o lataniu, ale niewielu wie, jak wygląda służba i życie wojskowego pilota. Jeszcze mniej osób wie, jak wygląda kariera człowieka, który z poziomu pilota, awansuje do sztabu, obejmuje stanowiska dowódcze i jest jednym z tych, którzy wprowadzają nowości do sił powietrznych, zmieniając oblicze lotnictwa. Wspomnienia Jiftacha Spektora pokazują to wszystko. A są tym ciekawsze, że to relacja pilota izraelskiego, weterana wojen, który widział od wewnątrz armię na różnych szczeblach.

Książkę można nabyć w księgarni historycznej Wolum.pl – Głośno i wyraźnie. Wspomnienia izraelskiego asa myśliwskiego.

Co ciekawe, że książkę otwiera fragment listu izraelskich pilotów z 2003 r., w którym podpisani sprzeciwiają się „nielegalnym i niemoralnym” rozkazom nalotów na terytoria okupowane i krzywdzeniu cywilów, a jednocześnie zaznaczą, że dalej będą służyć Izraelowi i go bronić. Według Spektora wojna z terroryzmem jest trudna i wymaga chirurgicznego cięcia, co nie zawsze się udaje, a bilans zysków i strat jest niejednoznaczny. Bo jak wytłumaczyć, że na jednego zabitego terrorystę przypada jeden cywil? Spektor zmaga się z własnym światem, własnym umysłem, bo jak sam przyznaje wypierał niewygodne informacje by wierzyć, że izraelscy wojskowi mogli nie znać rzeczywistej sytuacji i zgodzili się zbombardować dom terrorysty, w którym faktycznie mieszkało kilkanaście kobiet i dzieci. Spektor był jednym z 28 pilotów, którzy podpisali list i za to, pod pretekstem naruszenia esprit de corps, zostali wydaleni ze służby w Izraelskich Wojskach Lotniczych. Generał Spektor był szykanowany przez media i nazwany „refusnikiem” – tym, który odmawia.

Spektor opisuje swoje początki w eskadrze „Skorpionów” – piloci (choć młokosi) to jednak trafili tam, na najnowsze maszyny niewielkich Izraelskich Wojsk Lotniczych. Później, z kolejnymi stronami, śledzimy karierę autora. Jest kłótnia w kibucu, gdy Spektor chciał studiować medycynę i „tymczasowe” przedłużenie służby w wojsku, które skończyło się długoletnią służbą, zmianą samolotów oraz awansami. Nie brakuje tu opowieści o wojnie sześciodniowej i operacji „Skupienie” – Spektor był jednym pilotów bombardujących lotnisko wojskowe w Kairze 5 czerwca 1967 r. Mamy też atak na USS Liberty, amerykański okręt szpiegowski. Autor był następnie instruktorem szkoły lotniczej (1969), a potem (1970) objął dowodzenie „Pierwszą Bojową” – pierwszą eskadrą myśliwską. Tam czekały na niego trudne wyzwania.

Z czasem nadeszła kolejna zmiana samolotów i kolejne dowództwo eskadry, tym razem latającej na Phantomach. Ale tu trzeba było tworzyć ową eskadrę od zera. Spektor pisze dużo o tym, co działo się w jego głowie, jak przebiegało jego dowodzenie, jak radził sobie z ludźmi i obowiązkami. Te elementy przeplatają się z relacjami o wojnie i samej służbie.

Autor brał udział w wojnie Jom Kippur i nalotach na syryjskie wyrzutnie rakiet na Wzgórzach Golan, na Damaszek oraz egipskie mosty na kanale sueskim. W końcu awansował do sztabu wojsk lotniczych – został szefem wydziału operacyjnego. Wtedy też chciał stworzyć lotniczą jednostkę komandosów, o co walczył z wojskami lądowymi. Ten konflikt to tylko jedna z oznak jego pomysłowości i niepokorności.

W końcu odszedł z wojska ten „opozycyjnego” oficer, który chciał zmieniał izraelskie lotnictwo. Wrócił jednak do służby żeby objąć dowództwo bazy Ramat Dawid oraz wprowadzić do służby F-16. Później jeszcze dowództwo bazy Tel Nof, przygoda ze śmigłowcami CH-53, ale i pewne zauroczenie nimi. I znów zdjął mundur. Tym razem na zawsze. Przedostatnia rzecz w książce to opowieść o kulisach nalotu na reaktor w Osirak (operacja „Opera” z 1981 r.).

Głośno i wyraźnie to nie tylko opowieść o lataniu. Spektor pisze też o sprzęcie, ludziach, wreszcie o sobie – swojej karierze, myślach. W książce znaleźć można też dygresje biograficzne odnoszące się do opisywanych postaci, np. Zwi Umschweifa – syna Bernarda, chemika z Uniwerystetu we Lwowie. To też Wspomnienia o matce, ojcu i dziadkach (mołdawskich Żydach) – ich życiu, ich samych. Z opowieści wynika, że bardzo ważną (choć często nieobecną) osobą wżyciu Jiftacha była matka, Szosz, jedna z założycielki Palamachu. Przez pryzmat jej, krewnych, ale i własnych doświadczeń Jiftach opisuje dzieje Żydów w Palestynie w okresie wojny o państwo Izrael. Młodość Jiftacha to tułaczka po kibucach. Gdzieś mimochodem Spektor mówi o różnicach między Żydami urodzonymi w Palestynie a napływowymi – z Polski czy Niemiec.

W książce znajdziemy trochę wojskowego humor, anegdotki ze służby, specyficzny żargon izraelskich pilotów, ale i relacje o elementach szkolenia, katastrofach i śmiertelnych wypadk przy zakazanych nocnych akrobacjach. Spektor wspomina o przygodach i tych zabawnych, i tych strasznych. Opisuje loty ćwiczebne, walki powietrzne i prawa wojny – czy wolno strzelać do pilota opadającego na spadochronie?

W czytaniu wspomnień Spektora przeszkadzać może zaburzanie chronologii narracji. Autor często cofa się, choćby opisując rodziców czy jakieś sytuacje z przeszłości (choć część tych przywołań wprost służy rozjaśnieniu kwestii bieżących). Podobnie rzecz się ma z różnego rodzaju dygresjami zaburzającymi opowieść. Nie mniej nie jest to wada wielka, bowiem książka jest dobrze napisana, a Spektor snuje narracje barwnie (miejscami bardzo barwnie) i nie przesadza ze szczegółami technicznymi – czy to pisząc o samolotach, uzbrojeniu, czy lataniu.

Książkę zamyka i spina klamrą problem listu pilotów. Pokazuje to jak wielkie znaczenie dla powstania wspomnień ma to wydarzenie. Spektor poświęcił lata służby armii izraelskiej i państwu, które zdają się nie hołdować już tym ideałom, na których wyrósł autor. „Głośno i wyraźnie” to w pewnym sensie spowiedź, a może po prostu świadectwo pilota o tym jak zmieniał się ona sam, jego otoczenie, ale i izraelskie lotnictwo, wreszcie Izrael targany wojnami i wojną żyjący.

Ocena recenzenta: 4,5/6

Robert Witak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*