Jak poległ XV-wieczny Aleksander Wielki?

Miał niczym mityczny Aleksander Wielki przemaszerować świat i wyzwolić Europę spod tureckiej okupacji, by raz na zawsze skończyć z nieustającym zagrożeniem ze strony Osmanów. Mimo młodego wieku, jego sława znacznie go wyprzedzała. Jakim więc cudem ten, który miał być zbawcą chrześcijaństwa, poległ nieszczęśliwie pod Warną w 1444 roku?

Józef Bohdan Zaleski, polski poeta z okresu romantyzmu napisał o Warneńczyku:

I przy tej o Warnie

Zginął król nasz, król Władysław, za wcześno i marnie;

Taki młody, a król Lachów, Madziarów, wszech Słowian!

Zginął, zdrajców swych kniazików nieczystym tchem owian;

Grób mu – cała Europa! Słup – śnieżne Bałkany!

Napis – pamięć wiekuista między chrześcijany!”

Jego śmierć wywołała w Europie niedowierzanie i zamęt. Oto znów Turczyn zadał chrześcijańskiej Europie cios, cios tym boleśniejszy, że pod Warną poległ jej osamotniony obrońca i ostatni krzyżowiec. W śmierć Warneńczyka nie chciał Turkom uwierzyć nikt, wynika to głównie z relacji węgierskiego dowódcy Jana Hunyady, który podczas odwrotu z resztkami armii węgierskiej spod Warny nie poznał głowy wbitej na włócznię, która jakoby miała należeć Warneńczyka. Janczar, który to uczynił, znany jako Kodja, miał powiedzieć, że głowa pochodziła z ciała, leżącego najbliżej królewskiego rumaka, wtedy już na ciele nieszczęśliwego nieboszczyka nie było zbroi, zapewne zrabowanej podczas zamętu bitewnego.

Zaczęły, więc krążyć legendy o tym, iż Władysław wcale nie zginął, ale pozostaje w ukryciu. Jednak obecnie wszystko wskazuje na to, że miały to być działania mające na celu opóźnienie upomnienia się Habsburgów o koronę węgierską, która odtąd prawnie należała się Władysławowi Pogrobowcowi.

Ciężka droga na Węgry

Po pechowej śmierci Albrechta Habsburga w czasie jego nieudanej wyprawy przeciwko Turcji zapanowało na Węgrzech interregnum. Kraj znalazł się w poważnym zagrożeniu i szukano sposobu wyjścia z bardzo niekorzystnej sytuacji. Zwrócono więc wzrok ku Polsce i dynastii Jagiellońskiej. Już od czasów Henryka Pobożnego i jego heroicznej śmierci pod Legnicą zaczęto o Polsce mówić jako o „przedmurzu chrześcijaństwa”. Dlatego też alians między oboma nacjami wydawał się być dla Węgier ratunkiem przed straszliwym osmańskim zagrożeniem

Relacja Filipa Kallimacha:

W końcu ogólny poklask zyskał pomysł wydania królowej wdowy za króla polskiego Władysława, który w ten sposób objąłby władzę monarszą nad oboma krajami. Władysław osiągnął właśnie wiek męski, a jego zdolności i nadludzkie wprost męstwo zjednały mu powszechny rozgłos i sławę. Związek mający połączyć niezwyciężoną potęgę państwa polskiego z losami Węgier wydawał się jedynym ratunkiem w obliczu grożących od wewnątrz i z zewnątrz niebezpieczeństw.”

Wszystko wskazywało na to, że podobnie jak za czasów Ludwika Wielkiego, Polskę i Węgry połączy unia personalna, tyle że tym razem to Polska miała być w niej stroną nadrzędną. Droga do władzy monarszej nie była jednak usłana różami.

Wdowa po Albrechcie, Elżbieta Luksemburska, rozpoczęła wojnę domową w imieniu swego nowo narodzonego syna, Władysława Pogrobowca. Skradła koronę Św. Stefana i koronowała nią swego potomka. Władysław Jagiellończyk musiał zadowolić się koroną żelazną z relikwiarza pierwszego króla Węgier. W kraju trwały starcia, które doprowadzały królestwo do ruiny. Patową sytuację rozwiązał dopiero kardynał Julian Cesarini. Prowadzone przez Cesariniego mediacje zakończyły 2-letni bezsensowny konflikt. Odtąd z błogosławieństwem papieża i jego wsparciem finansowym król Władysław mógł skupić się na planowaniu wojny przeciwko Osmanom.

Przeklęty Janek i utracona szansa

Największym atutem młodego króla było to, iż posiadał na swoim dworze prawdopodobnie najwybitniejszego dowódcę swoich czasów – Jana Hunyady. Ten węgierski bohater narodowy odparł w 1442 roku aż trzy potężne inwazje tureckie w momencie, gdy Węgry pogrążone w zawierusze wojny domowej zdawały się być bezbronne. Hunyadyemu udało się nawet podczas walk pozyskać panowanie nad Wołoszczyzną, wcześniej całkowicie podległą Turkom. Stąd zebrany w styczniu 1443 roku sejm w Budzie przyjął bardzo optymistyczny cel wyprawy, za który obrano Adrianpol – europejską stolicę Turków.

Niestety wyprawa opóźniała się. Najpierw okazało się, że wielka flotylla budowana za pieniądze wiernych kościoła w ogóle nie wypłynie z portów weneckich, a następnie, iż krucjaty nie poprze cesarz Fryderyk Habsburg. Krucjata europejska w przeciągu paru miesięcy przerodziła się w narodową krucjatę węgierską. Celem koncentracji sił chrześcijańskich stał się Belgrad, a w skład armii weszli poza Węgrami również ochotnicy z Polski oraz najemnicy z Czech, którzy prowadzili ze sobą tabor liczący 600 wozów bojowych. Na wezwanie obalonego króla serbskiego – Brankowicza do Belgradu ruszyli także Serbowie. Ostateczny rozmiar sił chrześcijan oblicza się na 25 tys. zbrojnych.

Kampania doprowadziła do niebywałych wręcz sukcesów. 20 dni po wyruszeniu z Belgradu, 31 października zdobyto Kruszewac, następnie armia przednia Przeklętego Janka oblega i niszczy zamek w Nisz, zaś 3 listopada rozbija 20 tys. armię osmańską idącą na odsiecz twierdzy.

Wiktoria ta przeszła wręcz do legendy już w swoich czasach, gdyż była to dopiero pierwsza znacząca wygrana z Turkami i to na ich ziemi! O radości Europejczyków na wieść o tym zwycięstwie świadczą chociażby wyolbrzymione relacje, jakie możemy znaleźć w zachodniej literaturze. Po Europie krążyły legendy, że w bitwie polec miało 30 tys. Turków, źródła burgundzkie wskazują 40 tys. poległych, a prawdziwą wisienką na torcie jest relacja Adriana de But, który podaję zabawną informację o tym, że w bitwie króla węgierskiego wsparł król polski (wydaje się on nie wiedzieć, że Władysław dzierżył oba te tytuły) i razem pobili oni 340 tys. armię turecką, która po klęsce zbiec miała aż do Azji Mniejszej.

Warto zauważyć również, że krzyżowcy nie ponoszą większych strat w swej wyprawie, a liczebność ich armii nawet wzrasta! Świadczą o tym słowa Hunyadya:

Nasza armia jest w dobrym stanie, oczekuje z niecierpliwością walki, rośnie z każdym dniem, powiększona przez Bułgarów, Bośniaków, Albańczyków i Serbów.”

1 grudnia król wkracza triumfalnie do Sofii, witany owacyjnie przez miejscową ludność, wierzącą, iż czas jarzma tureckiego zmierza ku końcowi. W obliczu całkowitej klęski i dezintegracji swych wojsk na czele tureckiej nawałnicy staje sam sułtan Murad II. Zwycięstwo chrześcijan w pierwszej bitwie pod Zlatnicą 12 grudnia 1443 roku zostaje przyćmione przez nierozstrzygniętą drugą bitwę z 15 grudnia, która uniemożliwia krzyżowcom dalszą drogę do Adrianpola. W obliczu nadchodzącej zimy i braku wyżywienia, szanse na ostateczną wiktorię zostają bezpowrotnie utracone.

Osamotniony Krzyżowiec

Władysław wraca do Budy, gdzie jest witany niczym mityczny bohater, lecz w głębi czuje, że wielka szansa na ostateczne rozprawienie się z Turkiem została zaprzepaszczona. Jednak sytuacja geopolityczna wydaje się sprzyjać dokończeniu tego, co nie udało się w 1443 roku. Upada mit o niezwyciężoności armii tureckiej, wśród ludów podbitych przez Osmanów rodzą się niepodległościowe dążenia, zachód wyraża swoje poparcie i wsparcie dla wojny z barbarzyńcami. Stąd liczne poselstwa gratulacyjne do monarchy m.in. od papieża, królów Hiszpanii, Anglii, Francji, Aragonii od licznych książąt oraz Wenecji, Genui i Florencji. Jeden z listów pochwalnych dla Warneńczyka:

Ty, królu Władysławie, jesteś ową gwiazdą. Tyś jest jakoby z niebios zesłany, któryś przeszedł Dunaj z pomocą Boską, a przejdziesz całą Francją i Hellespont i dojdziesz, wśród wspaniałej klęski i zatraty najzgubniejszych wrogów, do Myzji i do gniazda Turków, do Pursy (Bursy). Ty, niedługo potem zdobywszy Syrią i Egipt, otworzysz na oścież całemu światu chrześcijańskiemu Ziemią Świętą.”

Stąd dość szokująca była ugoda szegedyńska z Turcją, na mocy której Węgry odzyskały wszystkie ziemie utracone za czasów Zygmunta Luksemburczyka i Albrechta Habsburga. Obowiązywała ona zaledwie 3 dni, gdyż już 4 sierpnia Władysław wznowił wojnę z Osmanami. Wydaje się, że król przewartościował swe siły – zebrał armię 20 tys. zbrojnych, a więc mniejszą niż rok wcześniej, poza tym stosunek Cesarza do krzyżowców był tym razem wyraźnie wrogi. Zapewne wpływ na złą ocenę sytuacji miały namowy Cesariniego i listy od „sojuszników”. Fragment listu Jana VIII Paleologa, Cesarza Bizancjum:

Wszyscy oczekują przybycia waszego Majestatu z takim utęsknieniem, z jakim niegdyś ojcowie święci czekali przyjścia Chrystusa”.

W chwili próby ani Cesarz Wschodni, ani też flota wenecka nie wsparły króla krzyżowca, którego wyprawa utknęła, osaczona niedaleko Warny.

Polskie Termopile

Bitwa pod Warną układała się dla wojsk chrześcijańskich bardzo dobrze, aż do smutnego końca. Wojska zostały podzielone przez Hunyadya na trzy korpusy: prawy – składający się z samych doborowych jednostek, środkowy – królewski z rycerstwem węgierskim i polskim oraz lewe skrzydło – utworzone z lekkozbrojnych Wołochów i ciężkozbrojnej konnicy. 10 listopada, w dzień św. Marcina, męczennika i papieża, następuje uderzenie tureckie. Lewe skrzydło chrześcijan idzie w rozsypkę, ale odsiecz Hunyadya przechyla szalę zwycięstwa na stronę Węgrów.

Wtedy dzieje się rzecz straszna, prawdopodobnie z powodu braku komunikacji. Król ze swym odcinkiem centralnym rusza przeciwko Muradowi i jego janczarom, zamiast czekać na wezwanie Hunyadya. Mimo początkowych sukcesów okazuje się, że atak nastąpił zbyt małym siłami. Jak pisze Długosz:

(janczarzy) straszliwą na wojsko królewskie wypuścili strzał chmurę, że się niebo od nich zaćmiło”.

Król poległ, a wraz z nim upadła wiara w dalsze zwycięstwo krzyżowców. Rycerstwo polskie, widząc klęskę swojego władcy, zdecydowało się walczyć aż do ostatniego żołnierza i zrezygnowało z możliwości odwrotu. Wraz z królem poległ także Stefan Batory, przodek późniejszego Siedmiogrodzkiego, monarchy Rzeczypospolitej. Niedobitki wojsk chrześcijańskich wyprowadza z bitwy Hunyady. Szansa na wyzwolenie Europy spod jarzma tureckiego upada wraz z Władysławem III Warneńczykiem – ostatnim krzyżowcem Europy.

Bitwa odegrała również wielką rolę w historiografii tureckiej. Bohaterom osmańskim poległym w bitwie oddawano cześć aż do upadku Imperium Osmańskiego, a tuż po walkach sułtan Murad II postawił na placu boju słup, mający być przestrogą dla następców Warneńczyka, którego napis głosił:

„Rzymianie Kanny, ja Warnę wsławiłem, uczcie

Śmiertelni dochować wiary, gdyby kapłani

Nie nakazali mi złamać traktatu,

Nie nosiłaby Panonia jarzma Scytów”.

Mariusz Sioch – absolwent politologii i bezpieczeństwa wewnętrznego na Uniwersytecie Warszawskim. Redaktor naczelny portalu informacyjno-społecznego RealPolitik.PL. Działacz społeczny. Miłośnik historii i hungarofil.

Bibliografia:

Jerzy Besala, Tajemnice historii polski, Wydawnictwo Podsiedlik-Raniowski i Spółka – sp. z o. o., Poznań 2004.

Edward Potkowski, Warna 1444, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2004.

Mieczysław Bielski, Władysław Warneńczyk na Bałkanach (1443-1444) Dwie Wyprawy, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2009.

Leopold Kielanowski, Odyseja Władysława Warneńczyka, Oficyna Poetów i Malarzy, Londyn 1991.

Karol Olejnik, Władysław III Warneńczyk (1424-1444), Wydawnictwo Prac Naukowych Universitas, Kraków 2007.

Krystyna Łukasiewicz, Władysław Warneńczyk: Krzyżacy i Kawaler Świętej Katarzyny, Wydawnictwo Alegoria, Warszawa 2010.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*