Kampania wrześniowa w powietrzu | część 1

Stan lotnictwa niemieckiego

Po konferencji w Wersalu Republika Weimarska nie mogła posiadać własnego lotnictwa wojskowego i musiała szukać sposobów na jego rozwój, który nie naruszałby postanowień. Z pomocną dłonią przyszedł Związek Sowiecki, z którym podpisano 16 kwietnia 1922 roku układ w Rapallo. Na jego mocy rozwinięto współpracę – Niemcy wysyłali do Rosji wyszkolone kadry, Sowieci udostępniali w zamian bazy. Dzięki temu obie strony odnosiły korzyści, gdyż strona niemiecka mogła rozwijać pilotów i samoloty, ZSRS zyskiwał zaś technologię i również wyszkolone kadry. Pomysłodawcą układu był niemiecki generał Hans von Seeckt, szef Sztabu Generalnego Reichshwery w latach 1920-1926. Kontakty z Sowietami utrzymywało głównie wojsko, wyłączając wręcz z nich rząd państwa. Dzięki tej współpracy naszym wschodnim sąsiadom udało się nie pozostawać w tyle, a w perspektywie lat mieć możliwość wyprzedzenia pod względem technologicznym sąsiadów, tj. Polski, Czechosłowacji, szczególnie zaś Francji. Współpraca z ZSRR była dla rozwoju Luftwaffe sporym plusem, gdyż niemieckie lotnictwo wojskowe jako część sił zbrojnych nie istniało od 1918 do 1933 roku.

Dojście do władzy Adolfa Hitlera zmieniło układ sił na kontynencie europejskim. Niemcy podjęli szeroko zakrojony program rozbudowy armii, szczególnie stawiając na rozwój lotnictwa i broni pancernej. Wprowadzono do służby samoloty, takie jak bombowce Heinkel He 111, Dornier Do 17 czy bombowce nurkowe Junkers Ju 87, które zyskały w czasie walk wrześniowych ponurą sławę. Ponadto w przeddzień agresji na Polskę Rzesza dysponowała już świetnymi myśliwcami Messerschmitt Me 109 i Me 110, które deklasowały w powietrzu polskie „Pezetelki”.

Samolot Junkers Ju 87, czyli popularny „Sztukas” w natarciu
Fot. Wikimedia Commons

W porównaniu do Wojska Polskiego Wehrmacht posiadał doskonale zorganizowany system dowodzenia. Luftwaffe zostało podzielone na cztery floty (Berlin, Brunszwik, Monachium, Wiedeń), z których każda wykonywała swoje zadania. Dowództwo floty podlegało bezpośrednio Oberkommando der Luftwaffe (OKL), które z kolei dowodziło lotnictwem Wehrmachtu, podlegając Oberkommando der Wehrmacht (OKW). Było to zupełnie nieporównywalne do anachronicznego podziału funkcjonującego w Polsce. Oprócz tego Rzesza posiadała silnie zhitleryzowany niższy personel, wychowany przez „Jugenvolk” i „Hitlerjugend”. Wiązało się to ze stosunkowo niedawnym początkiem lotnictwa, którego struktury prężnie rozwijały się szczególnie pod władzą NSDAP.

Większość samolotów niemieckich powstawała tuż przed początkiem wojny, w związku z czym przepaść technologiczna była potężna, a różnice prędkości dochodziły aż do 50-100%! Niemieccy lotnicy nie zamierzali także przestrzegać jakichkolwiek konwencji, o czym we wrześniu 1939 roku przekonać miały się Wieluń, Warszawa, a także ludność cywilna…

Dogodny teren do natarcia

Rzeczpospolita i Rzesza nie były rozdzielone w 1939 roku żadnymi przeszkodami naturalnymi, które mogły hamować lotnictwo, tj. np. pasmem górskim. W zasięgu lotnictwa niemieckiego, biorąc pod uwagę przeciętną wartość, znajdowało się ponad 2/3 terytorium Polski, zaś w odwrotnym kierunku 1/3 terytorium Niemiec. Nie było również większych kompleksów leśnych, które utrudniałyby lotnicze eskapady wroga.

Z polskiego punktu widzenia fatalnie rozmieszczony był w II RP przemysł. W zasięgu niemieckim znajdowało się Zagłębie Górnośląskie, czyli kluczowy okręg przemysłowy w tym czasie. Luftwaffe mogło dolecieć bez problemu w rejony Warszawy i Łodzi, a także w rozwijany przed wojną Centralny Okręg Przemysłowy. Polacy z kolei mogli co najwyżej dotrzeć na Górny Śląsk, a także w rejony Berlina, Wrocławia, Szczecina i Królewca, co było jednak wątpliwe ze względu na charakter prowadzonej wojny.

Polskie problemy z komunikacją były wielkim utrudnieniem. Pomiędzy Modlinem a Sandomierzem, czyli na najważniejszym operacyjnie odcinku środkowej Wisły, znajdowało się zaledwie 5 mostów kolejowych. Kłopotliwy był również poziom rozbudowy baz. Polskie samoloty mogły działać z baz mazowieckich i podlaskich, głównie w kierunku wschodniopruskim. Większą możliwość manewru dawały bazy wielkopolskie, których zasięgi sięgały nawet Berlina. Bazy łódzko-małopolskie dawały możliwość ataku jedynie na Śląsk i Słowację. Niemieckie lotnictwo posiadało dobrze rozbudowane bazy w Prusach Wschodnich, a także jeszcze lepsze na terenie dolnośląskim.

Różnica w liczebności armii również była spora. Wojsko polskie zorganizowane było w 7 głównych armii, co dawało ok. 1 mln żołnierzy, blisko 880 czołgów i 400 samolotów bojowych. Ze strony niemieckiej w ataku na Polskę wzięło udział ok. 1400 samolotów (niektóre źródła mówią nawet o liczbie 1900 jednostek), blisko 2500 czołgów i pojazdów pancernych.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*