Kocioł bałkański

Jak Berlin stworzył kocioł bałkański

Kryzys wschodni 1878 i berlińskie narodziny kotła bałkańskiego

Czym był kocioł bałkański i jak do niego doszło? Co mają z nim wspólnego Niemcy? Kongres berliński – wydarzenie równie ważne, co nieznane. Niewiele się bowiem mówi na lekcjach historii o roku 1878. A jednak był on równie ważnym wydarzeniem międzynarodowym, co jego wiedeński poprzednik sprzed 60 lat.

Nie brakuje opinii, że jego rozstrzygnięcia doprowadziły w ostatecznym rozrachunku do geopolitycznej katastrofy XIX wieku i rozpoczęły drugi proces rozpadu pokoju na kontynencie europejskim, którego ostatnim akordem miała być I wojna światowa.

Jak to się stało, że rozstrzygnięcia pokojowe, które zapadały pod okiem tak wytrawnego gracza dyplomatycznego, jakim był Otto von Bismarck, mogły przynieść  skutki odwrotne do zamierzonych?

Otto von Bismarck i problem bałkański

Lata 70. XIX wieku były bez wątpienia dla historii czasem przełomu. Zjednoczenie Niemiec w 1871 roku całkowicie zmieniło architekturę bezpieczeństwa w Europie. Rzesza, która powstała pod przewodnictwem Prus Ottona von Bismarcka, była kolosem, który w ciągu chwili stanął okrakiem pośrodku Europy.

Francuska polityka została skazana na wieczną rywalizację z potężniejszym przeciwnikiem o prymat w Europie Zachodniej, a Austro-Węgry – wielki przegrany w grze o jednoczenie Niemiec – musiały pogodzić się z utratą swojej pozycji w  Europie Środkowej. Żelazny Kanclerz nie chciał jednak wojny, ale równowagi sił.

Sieć sojuszów i traktatów między państwami oplotła kontynent niczym pajęczyna i była narzędziem w ręku samego Bismarcka, który sprytnie  wzajemnie szachował wszystkie mocarstwa. W 1873 roku doszło z jego inicjatywy do podpisania Sojuszu Trzech Cesarzy. Porozumienie Niemiec, Rosji i Austro-Węgier miało na nowo stworzyć  bezpieczną  Europę. Niemiecki kanclerz powiedział, że Niemcy są państwem nasyconym i faktycznie, miał w tym sporo racji.

Priorytetem Berlina był pokój, a przyjaźń starych  monarchii miała go urzeczywistnić.

Pierwszym poważnym sprawdzianem bismarckowskiego systemu stał się kryzys, który wybuchł niedługo później na Bałkanach. Jego inicjatorami  stały się pozornie nieistotne ludy słowiańskie, które od przeszło pięciuset lat żyły pod jarzmem osmańskim. Imperium Osmańskie, które w historii zostało okraszone mianem chorego człowieka Europy, mimo słabnącej pozycji wciąż twardą ręką trzymało bałkańską część starego kontynentu.

Czas jednak nie sprzyjał budowaniu imperium w oparciu o despotyczny system rządów. XIX wiek był stuleciem narodów i rewolucji. Belgowie, Grecy, Serbowie (czy z mniej udanym skutkiem – Polacy) wywoływali bunty i powstania. Powszechne było przekonanie, że do uzyskania wolności wystarczy determinacja i ofiarność danego narodu.

Może zainteresuje Cię także:

W takim klimacie w 1875 roku wybuchło powstanie bośniackie (powstanie w Hercegowinie), a rok później do walki przeciw Turkom stanęli Bułgarzy. Była to sprawa tym ważniejsza, że Bałkany powoli stawały się miejscem krzyżowania  interesów dwóch mocarstw:  Austro-Węgier oraz Rosji.

Monarchia Habsburgów, wypchnięta z Włoch i Niemiec, siłą rzeczy koncentrowała się coraz mocniej na tym obszarze.  Dyplomacja austriacka postrzegała Bośnię i Hercegowinę wraz z Serbią i Czarnogórą jako naturalne przedłużenie swoich przyszłych wpływów.

Problemem  była jednak pewna chaotyczność ruchów austriackiej dyplomacji. Wiedeń dążył do ekspansji, która nie powiększyłaby ilości słowiańskich poddanych cesarza. Kwestią sporną jest to czy można tak było prowadzić politykę. W każdym razie była to pewnego rodzaju sprzeczność. W tym względzie ruchy Wiednia stawały się  bardzo niejednoznaczne i dla innych mocarstw w wielu punktach po prostu niezrozumiałe.

Wskrzeszenie Bataku (aut. Antoni Piotrowski)  

Rosjanie byli znacznie bardziej doświadczeni w sprawach tureckich i bałkańskich. Od czasów Katarzyny Wielkiej imperialny projekt Rosji opierał się w dużej mierze na chęci kontroli Imperium Osmańskiego. Przyjmował on różne formy  od bardziej egzotycznych w postaci odtwarzania zależnego od państwa carów Cesarstwa Bizantyjskiego, po bardziej przyziemne – chęci objęcia Konstantynopola protektoratem.

Rosyjska polityka była również zorientowana na ważne punkty na mapie – Bosfor i Dardanele. Cieśniny tureckie dawały Rosji możliwość operowania w stronę Morza Śródziemnego, co niewątpliwie znacząco rozszerzało ich wpływy. Te śmiałe plany były jednak regularnie zatrzymywane przez politykę mocarstw zachodnich – głównie Wielkiej Brytanii.

Mimo wielkiej klęski rosyjskiej armii w 1856 roku, Rosja nie porzuciła swoich celów względem Turcji. Coraz silniejsze ruchy wyzwoleńcze Słowian południowych otwierały przed Moskwą nowe drzwi i dawały możliwość odkurzenia planów ekspansji.

Dla Rzeszy Bismarcka, obszar Bałkanów był pod pewnym względem rejonem egzotycznym. Sam kanclerz bardzo nieprzychylnie wypowiadał się o ludach bałkańskich i nie przejawiał większego zainteresowania tym zakątkiem Europy. Najdobitniej politykę Niemiec określał w tym względzie cytat samego kanclerza, który miał powiedzieć:

Bałkany nie są warte życia jednego pruskiego grenadiera. 

Mimo wszystko równoważąca polityka dyplomacji niemieckiej zmuszała Żelaznego Kanclerza do  angażowania się  w rozmowy między Wiedniem, a Moskwą. Bismarck przez cały czas bacznie obserwował tlący się kryzys  starając się odgrywać rolę rozjemcy między dwoma potężnymi partnerami.

Wojna

Powstanie w Bośni początkowo nie wzbudziło wzajemnych antagonizmów między dwoma mocarstwami. Wręcz przeciwnie – zarówno Rosjanie, jak i Austriacy byli zainteresowani utrzymaniem status quo. Oba państwa obawiały się ewentualnego upadku Imperium Osmańskiego i powstania w jego miejsce kilku agresywnych państw słowiańskich, które nie uznawałyby niczyjej władzy.

Celem było osłabienie Konstantynopola, ale nie jego rozpad. O dziwo, prawdziwym obrońcą Słowian w Bośni szybko stała się Serbia, której ambicje do jednoczenia Słowian południowych były wielkie, ale ograniczone przez jej realne możliwości. Mimo to Serbowie rozpoczęli interwencję przeciw Turkom.

W 1876 roku, po drugiej stronie Półwyspu Bałkańskiego wybuchło w Bułgarii drugie powstanie, zwane kwietniowym. Po miesiącu jednak upadło, a Bułgarzy spotkali się z krwawą zemstą Turków, którzy doprowadzili do masowych  rzezi Słowian. Oburzenie świata, interwencja Serbii oraz poczucie dziejowej misji Moskwy w jednoczeniu Słowian pchały Rosję coraz bardziej w stronę wojny z Turcją.

W lipcu tego roku w czeskim Reichstadt  spotkali się:

  • cesarz Austri i król Węgier– Franciszek Józef I,
  • car Rosji – Aleksander II.

Omówiono kwestię rozwiązania kryzysu wschodniego. Po ewentualnej wojnie Rosji z Turcją, Austro-Węgry miały dostać możliwość aneksji Bośni i Hercegowiny. W zamian za to oferowały życzliwą neutralność Moskwie. Wiedeń oczekiwał też wyeliminowania przez Rosję możliwości powstania dużego i niepodległego państwa słowiańskiego, które mogło w przyszłości zagrozić interesom austriackim na Bałkanach.

Wojna rosyjsko- turecka, która w Bułgarii jest obecnie postrzegana jako wojna o niepodległość wybuchła w kwietniu 1877 roku. Wojska rosyjskie po udanym sforsowaniu Dunaju parły na południe w stronę Tracji i Konstantynopola. Po krwawych bitwach udało się Rosjanom zająć przełęcz Szypka i fortyfikacje w Plewnie. Po zdobyciu twierdzy Adrianopol, która od wieków była bramą do Konstantynopola – stolica Imperium Osmańskiego stanęła przed Rosją otworem.

Krajobraz po krwawym ataku na bułgarskie miasto Plewna przedstawiony na obrazie „Pokonani. Nabożeństwo żałobne” (aut. Wasilij Wierieszczagin)

Mimo porozumień z Moskwą, dyplomację austro–węgierską z każdym rosyjskim zwycięstwem ogarniał coraz większy niepokój. Celem Wiednia  nie była przecież hegemonia rosyjska i upadek Imperium Osmańskiego, ale zwykłe osłabienie go. Również mocarstwa zachodnie silniej zainteresowały się sprawą.

Czy Wielka Brytania nie była od ponad stu lat obrończynią słabej Turcji i jej cieśnin?

Zanosiło się na okupację Konstantynopola i utworzenie Wielkiej Bułgarii – państwa zależnego od Rosji i obejmującego prawie całe wschodnie Bałkany. Żadne z państw nie chciało pozwolić na tak nagłe wzmocnienie Rosjan.

Dlatego też, kiedy Rosjanie podpisali bez konsultacji z innymi mocarstwami pokój z Turcją w San Stefano, ogłaszając przy tym powstanie Wielkiej Bułgarii, Wielka Brytania zażądała zwołania kongresu. W przeciwnym razie angielska marynarka i austriacka armia, mogły  uderzyć na rosyjskie wojska.

Miejscem ponownego omówienia spraw wschodnich miał stać się Berlin. Miejsce, gdzie Otton von Bismarck mógł poprowadzić swoją sprytną grę.

Berliński rozwód mocarstw

Nietrudno jest zrozumieć, dlaczego kongres berliński nie stał się nigdy w wyobraźni  historycznej tak znanym wydarzeniem, jak jego wiedeński odpowiednik z 1815 roku. Bez wątpienia roztańczony i kolorowy Wiedeń silnie kontrastował z ponurymi i szorstkimi dyplomatycznymi rozmowami, które odbywały się za zamkniętymi drzwiami kancelarii Bismarcka w Berlinie.

W czerwcu 1878 roku do stolicy Niemiec zjechali się dyplomaci Austro-Węgier, Rosji, Francji, Włoch oraz Anglii. Redukcja potencjału i wpływów Rosji poprzez zmniejszenie powstającej Bułgarii oraz uratowanie Imperium Osmańskiego była postulatem właściwie wszystkich mocarstw poza samą Rosją, która przecież okupiła swoje zdobycze bardzo krwawo.

Zwycięzca okazywał się być w pewnym stopniu przegranym.

Austro-Węgry  były zainteresowane jak największą redukcją potencjału Moskwy, a Bismarck im w tym wtórował. Wydaje się, że nie chciał ryzykować wojny, która mogłaby wybuchnąć. Czynnikiem ludzkim, który wtedy zadziałał była też jego osobista niechęć do Aleksandra Gorczakowa, ministra spraw zagranicznych Rosji, którego Żelazny Kanclerz po prostu chciał upokorzyć.

Również Wielka Brytania wydawała się usatysfakcjonowana warunkami  Bismarcka. W zamian za poparcie Turcji, uzyskiwała Cypr – ważny punkt  w regionie. Bułgaria przestawała być „wielką”, a zamiast tego miała zostać podzielona na Księstwo Bułgarii  oraz Rumelię Wschodnią, które w teorii wciąż podlegały władzy Osmanów, choć w ramach autonomii.

Bałkany po kongresie berlińskim

Bez wątpienia był to rodzaj upokorzenia dla Rosji, które ciężko jej było znieść. Tak blisko było przecież do Konstantynopola. Był to punkt zwrotny w historii. Od tamtego momentu Austro-Węgry stały się w mniemaniu rosyjskich elit państwem nieprzychylnym. Ogromne było też rozczarowanie pozycją niemiecką.

Berlin przez cały XIX wiek wydawał się być państwem życzliwym dla Rosji i jego nagły brak wsparcia musiał być policzkiem wymierzonym w samego cara. Można śmiało powiedzieć, że rok 1878 stworzył kocioł bałkański. Oficjalnie uznano niepodległość Serbii, Czarnogóry i Rumunii, które uzależniono od cesarskiej władzy w Wiedniu. Bośnia i Hercegowina były od tamtej pory pod austro-węgierską okupacją. Stworzono też pewną państwowość bułgarską – choć była  jeszcze w powijakach.

Najważniejsze jest jednak, że powstały zadry i wzajemna niechęć między Wiedniem i Berlinem, a Petersburgiem. Wiedeń tryumfował, a Bismarck cieszył się że za pomocą porozumień udało się uniknąć wojny. Historia bywa jednak bardzo nieprzewidywalna. Chociaż Sojusz Trzech Cesarzy istniał, a do I wojny światowej było jeszcze daleko, pojawiła się pierwsza rysa rozpoczynająca rywalizację na Bałkanach.


Bibliografia

  • Bled Jean  Paul, Bismarck. Żelazny kanclerz, Warszawa 2013.
  • Herbert William Ryan Charles, Conflict at Plevna Two Accounts of the Russo- Turkish War of 1877 – 78, 2013.
  • Wereszycki Henryk, Sojusz trzech cesarzy. Walka o pokój europejski 1872 – 1878, Warszawa 2010. Wereszycki Henryk, Koniec sojuszu trzech cesarzy, Warszawa 2022.

Comments are closed.