Król na majestacie, czyli ceremoniał koronacyjny Augusta II i Augusta III Wettynów

W Łobzowie przez kilka dni trwał festyn. Król uczestniczył w zabawach, odbywał spacery, biesiadował. 6 sierpnia przeniósł się do Krakowa, gdzie miała odbyć się koronacja. Nieoczekiwanie pojawiły się jednak dwa problemy. Pierwszy to taki, że koronacja była zwyczajowo poprzedzona pochowaniem poprzednika. Zwłoki Jana III pilnie strzeżone przez zwolenników księcia Henryka Ludwika Contiego spoczywały w Warszawie i tego problemu nie rozwiązano. Drugi był znacznie większy. Koronacja nie mogła odbyć się bez korony i insygniów, a klucze do skarbca znajdowały się w rękach senatorów, którzy w większości stanowili stronnictwo Contiego. Problemu tego nie można było pozostawić bez rozwiązania a uczyniono to w zgoła awanturniczy sposób. Przeor bernardynów czerwińskich Wyżycki i przeor benedyktynów świętokrzyskich Wyhowski wybili dziurę w murze i wydostali insygnia nie łamiąc przy tym litery prawa, które zabraniało naruszać zamków skarbca. Obaj w niedalekiej przyszłości zostali biskupami. Koronacja odbyła się 12 września 1697 roku. Król ubrany w zbroję okryty czerwonym płaszczem podbitym gronostajami wszedł do kościoła prowadzony przez biskupów. Przed królem szli dygnitarze: marszałek wielki koronny Stanisław Herakliusz Lubomirski z laską marszałkowską, wojewoda łęczycki Rafał Leszczyński niósł jabłko, wojewoda wileński Kazimierz Jan Sapieha – berło, wojewoda krakowski Feliks Potocki – koronę, miecz natomiast niósł miecznik koronny, a chorążowie koronny i litewski chorągwie. Podczas odmawiania litanii król leżał krzyżem przed ołtarzem, następnie udał się do skarbca po relikwiarz z głową św. Stanisława. Przystąpiono do namaszczenia a chwilę później przeczytano na głos rotę i pacta conventa, które August zaprzysiągł. Koronacji dokonał biskup kujawski Stanisław Dąbski. Nie złamano przy tym prawa gdyż biskupi kujawscy ( – od czasu gdy bp Stanisław Karnkowski ukoronował Stefana Batorego) mieli prawo dokonywać koronacji w zastępstwie nieobecnych prymasów. Biskup włożył Augustowi na głowę koronę podał berło i jabłko oraz opasał mieczem. W tej samej chwili tłum zakrzyknął zwyczajowo wiwat. Nowy król zasiadł na tronie umieszczonym w specjalnie przygotowanym miejscu. Pod koniec mszy wstał, by przyjąć komunię i powrócił na tron, przez cały czas nosząc na głowie koronę. Po mszy król zaprosił do stołu senatorów, którzy jednak odmówili.[12] Król August II w królewskim stroju z koroną na głowie udał się pod ratusz na specjalnie przygotowaną scenę gdzie odebrał przysięgę od mieszczan i klucze do miasta. Zgodnie z dawnym zwyczajem pasowania na rycerzy nadał kilku osobom szlachectwo.[13] Wokoło rynku stały polskie chorągwie natomiast ulice i zamek obsadziły wojska saskie.[14] Dzień mimo iż wrześniowy był piękny i słoneczny co niewątpliwie dodawało uroku temu niezwykłemu widowisku. Jedna część zwyczaju została niedopełniona i od razu zauważona przez kronikarzy. Nie odbyła się koronacja królowej. Zdawano sobie zapewne sprawę, że Krystyna Eberhardyna von Bayreuth nie chciała zmienić wiary i to właściwie tonowało owo uchybienie zwyczajowi. Zwrócono jednak uwagę, że królowi towarzyszyła kochanka hrabina Esterle.[15] Ludność Warszawy po raz pierwszy ujrzała króla w styczniu 1698 r. Król wyruszył z Krakowa zapewne zaraz po nowym roku gdyż już 5 stycznia 1698 roku na polach pod Radomiem witała go delegacja z biskupem Andrzejem Ch. Załuskim na czele oraz marszałkiem wielkim koronnym Stanisławem H. Lubomirskim. Nowy monarcha jechał saniami w towarzystwie posła brandenburskiego Johana von Hoverbecka.[16] Do Wilanowa August II przybył 12 I 1698 roku o godz. 8 rano gdzie przy pierwszych schodach do pałacu witali go królewicze Sobiescy. August II zwiedził wpierw apartamenty królowej Marii Kazimiery i króla Jana III. Zwiedził ogród, jak też pozostałe pokoje pałacu wilanowskiego. Przygotowano królewskie potrawy, lecz król nie zasiadł do stołu, ale jadł i pił stojąc[17] – zapewne się spieszył. Niewykluczone jednak, że był to osobliwy nawyk bardzo energicznego i zabieganego człowieka. Na podobne zachowanie zwrócił uwagę Jan Stanisław Jabłonowski: „stojąc i pijąc jakoby zwykł”.[18] Około godziny 10 opuścił Wilanów i udał się do Czerniakowa gdzie w klasztorze OO. Bernardynów „inszą perukę odmienił”.[19] Zmiana peruki podyktowana została zapewne spotkaniem z dygnitarzami Rzeczpospolitej. Przybyli bowiem: marszałek wielki koronny Stanisław H. Lubomirski z synami, biskupi inflancki Mikołaj Popławski i połocki Białłozor, wojewodowie wileński Kazimierz Sapieha, połocki Jan Dobrogost Krasiński, inowrocławski Franciszek Gałecki, ks. Potocki (prawdopodobnie Teodor, przyszły prymas), ks. Wyżycki oraz podskarbi nadworny Hieronim Lubomirski. Na trasie drogi z Czerniakowa do Ujazdowa stała kawaleria saska tam też dołączyła spora grupa możnowładców. Pojawili się Sapiehowie z dużym orszakiem tj. stolnik i koniuszy litewscy, książę Radziwiłł, książęta Czartoryscy, podstoli koronny Lubomirski, kasztelanowie: lubelski Aleksander Drzewicki, międzyrzecki Michał Czerny, inowrocławski Franciszek Grzybowski, czerski Paweł Sienicki, krajczy koronny Stanisław Ernest Denhoff oraz referendarz koronny Stanisław Antoni Szczuka. W Ujazdowie uformował się pochód. Na jego czele prowadzonych było 12 mułów przystrojonych dzwonkami. Za nimi w karecie jechał podskarbi królewski następnie Turcy „w niezwyczajnym stroju”.[20] Dalej paradowała gwardia królewska a po niej cechy miejskie z chorągwiami na koniach. Gdy pochód z królem dotarł do przedmieść Warszawy tłok był tak wielki, iż wydawało się, że na powitanie nowego władcy wyszli niemal wszyscy mieszkańcy miasta. Lud zajął miejsca gdzie tylko mógł – na dachach na parkanach, „że i struktur nie znać było”[21]. W okolicy kościoła Bernardynów wystawiono wspaniałą bramę triumfalną. Umieszczono na niej statuę siedzącego na tronie Augusta II z boku zaś posągi cesarzy rzymskich i książąt saskich. Całość ozdobiono pompatyczną inskrypcją niemal eposem. Wzdłuż bramy stało 600 piechurów. Przejeżdżały karety dygnitarzy, kawaleria polska, wśród której nieoczekiwanie pojawił się ( – zapewne zagubiony) rezydent moskiewski wraz synami. Król jechał w złocistej karecie ciągnionej przez 8 koni, która była „kamieniami sadzona różnemi, czołdrami aksamitnymi, bardzo bogato haftowanemi, śliczną miniaturą robiona”.[22] Przed królewską karetą postępowało 12 trębaczów ze srebrnymi trąbami i bębnami za nią zaś królewski koniuszy wiódł 36 rumaków przystrojonych w przepyszne rzędy, które prowadzili masztalerze. Dalej zaś 24 paziów a za nimi muszkieterowie królewscy w liczbie 1200. Oficerowie na piersiach i plecach mieli srebrne i pozłacane ryngrafy z monogramem królewskim. Równie wybornie prezentowała się przystrojona w kirysy rajtaria z trębaczami i bębnami. Gdy król zbliżył się do bramy triumfalnej prezydent warszawski wręczył mu klucze, które podawał królowi kanclerz litewski Radziwiłł. W kościele św. Jana król witany był przez duchowieństwo i uczestniczył w obrzędach. Augusta II wyprowadzono pod baldachimem ze śpiewem Te Deum Laudamus. Podniosłość nastroju potęgowały salwy z 30 dział. Następnie odbyła się msza św., którą odprawił biskup inflancki a na jej zakończenie tłum zakrzyknął wiwat. August II ubrany był w strój niemiecki bardzo bogato zdobiony. Miał na sobie złotą kamizelę zapinaną w diamentowe guzy, wierzchnie okrycie z drogiego materiału w kratkę, a na głowie czarny kapelusz z białym piórem i diamentową spinką. Po uroczystościach kościelnych król udał się gankami na zamek, gdzie powitał go starosta warszawski. Zaraz potem pojawiła delegacja polskich dam, w imieniu których przemówiła marszałkowa wielka koronna. Po obiedzie król pojechał złożyć wizytę królowej wdowie. Towarzyszyła mu liczna świta senatorów i wojskowych. Z bramy rezydencji królowej Marysieńki odprowadzany był przez królewiczów oświetlających drogę do pałacu gdzie przywitała go królowa. Na zamek król powrócił około 10 wieczorem. Następnego dnia po mszy i obiedzie znów rozpoczęły się wizyty. Z rewizytą przybyli królewicze Sobiescy i tłumy dygnitarzy. Każdy chciał zobaczyć króla i przez chwilę z nim porozmawiać, prowadziło to do napięć i zdenerwowania. Wynikiem tego były wymówki jakie Hieronim Lubomirski czynił Gałeckiemu. Nazajutrz król trzymał do chrztu syna Stanisława Szczuki, któremu nadano imiona Kazimierz August.         Po śmierci Augusta II na tron wybrano jego syna Fryderyka Augusta, który panował pod imieniem Augusta III. Wybór nastąpił jednak nie z woli narodu, który w zdecydowanej większości poparł kandydaturę Stanisława Leszczyńskiego, lecz w wyniku zbrojnego poparcia państw ościennych.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*