Kultura rycerska i zamiłowania turniejowe Piastów śląskich

Kiedy 31 sierpnia 1284 roku książę wrocławski Henryk IV Prawy organizował czterodniowy turniej rycerski w Nysie, zaś trzy lata później równie hucznie świętował swój ożenek z Matyldą Brandenburską, tradycja turniejowa była już na Śląsku głęboko zakorzeniona. I podczas gdy o uroczystościach weselnych Henryka i Matyldy rozpisywać mieli się Ottokar ze Styrii i sławny minnesinger Henryk z Miśni zwany Piewcą Dam, o początkach turnieju wspominał na kartach księgi henrykowskiej opat Piotr.

„W owych czasach, gdy po najeździe pogan nasi młodzi książęta zaczęli po raz pierwszy rządzić, działo się wiele rzeczy, które za dawnych przesławnych książąt były niesłychane. Zatem brat ich pierworodny książę Bolesław rozliczne popełniał dzieciństwa za czasów swej młodości, a to w turniejach i innych igraszkach. Między innymi pewnego czasu zwoławszy na dzień św. Macieja wielu rycerzy do Lowenbergu, rozkazał urządzić turniej… „(s. 46-7). „Książę Bolesław” to nikt inny jak Bolesław II Rogatka (1220/25-1278), najstarszy syn Henryka II Pobożnego. Rok przed opisywanym wydarzeniem Bolesław objął samodzielne rządy w księstwie. Jego panowanie – jak czas miał pokazać – niewiele miało wspólnego z wyznawaniem wartości etosu rycerskiego, ale w przypadku wspomnianego wyżej turnieju, zgodnie z panującym zwyczajem, Bolesław przyrzekł rycerzom na czele z Albertem z Brodą „ofiarować jakiemuś klasztorowi jedną malutką posiadłość ku czci Bożej” za grzechy własne i wszystkich uczestników. Powyższy zapis jest szczególnie ważny, ponieważ w naszych źródłach historycznych stanowi pierwszą pisemną wzmiankę o turnieju rycerskim zorganizowanym na ziemiach polskich. Ponadto na jego podstawie możemy wnioskować, iż w owym czasie turnieje nie były u nas nowością. Autor Księgi podkreślał, że takie „rzeczy” za dawnych książąt, czyli za ojca i dziada księcia, były niesłychane.

Henryk I, hrabia Anhaltu, Piast po kądzieli (wnuk Mieszka III Starego), teść Bolesława Rogatki, w scenie turniejowej na kartach Codex Manesse, ok. 1320 – 1340. Fot. Wikimedia Commons

Być może nie bez wpływu na upodobania Bolesława miało jego małżeństwo z Jadwigą, córką hrabiego Anhaltu, zawarte w 1242 roku. Pamiętajmy, że to właśnie hrabia Henryk, teść Bolesława, uważany jest za ‚księcia Anhaltu” [der Herzog von Anhalt], minnesingera przedstawionego w scenie turnieju rycerskiego na kartach Kodeksu Manesse. Bolesław mógł zatem „zarazić się” upodobaniem do owych „rzeczy’ właśnie od swego teścia. Oczywiście głos autora Księgi, jako przedstawiciela duchowieństwa, jest w tej sprawie potępiający. Wyraża stanowisko całego Kościoła, zdecydowanie przeciwnego tego typu „igraszkom”.

Z czystej chciwości i żądzy…

Angielski duchowny Ralph Niger pisał, że w turniejach rycerze tracą swe majątki, wysiłki, a nawet życie, z czystej chciwości i żądzy zdobycia pustych pochwał i reputacji. Wyrażał tym samym powszechną dezaprobatę. Pośród duchownych znalazły się jednak i pojedyncze głosy, które potrafiły zdobyć się na bardziej wyważony osąd. Teolog i kanonik Cirencester, Alexander Nequam podawał inny powód organizowania turniejów, mianowicie chęć i potrzebę rycerzy, aby ćwiczyć się w rzemiośle wojennym i utrzymywać „w formie” na wypadek zagrożenia rzeczywistym konfliktem zbrojnym. Oczywiście same turnieje bywały równie niebezpieczne jak prawdziwe bitwy i w swej najwcześniejszej formie niewiele się od nich różniły. Stąd też nie tylko przedstawiciele kościoła byli im przeciwni. Zdarzało się, że i świeccy władcy zabraniali ich organizowania, uważając je za zagrożenie dla porządku publicznego. Jednym z takich władców był pierwszy król Anglii z  dynastii Plantagenetów, Henryk II (1133-1189), który nie zezwalał na urządzanie turniejów w Anglii. Z kolei jego syn i następca, Henryk Młody Król zasłynął  nie tylko jako ich gorliwy uczestnik, ale przede wszystkim najhojniejszy z patronów.

Henryk Młody Król, gorliwy uczestnik i najhojniejszy z patronów turnieju rycerskiego. Fragment nagrobka w katedrze w Rouen. Fot. Rebecca Bugge

Trubadur Bertran de Born ubolewał nad niepowetowaną stratą, jaką poniósł turniej rycerski wraz z przedwczesną  śmiercią Henryka: „Wszyscy, którzy Cię ujrzeli, Bretończycy i Irlandczycy, Anglicy i Normanowie, Akwitańczycy i Gaskończycy, niepocieszeni będą… I Poitou cierpi, i Maine, i Tours. Aż po Compiegne niechaj Francja płacze nieutulona, i Flandria, od Gandawy aż po Wissant. Nawet Niemcy łzy wylewają!… Gdy Lotaryńczycy i Brabantczycy na turniej udawać się będą, żałobą okryją się, bo nie ujrzą tam Ciebie! (Mon chan fenis ab dol et ab maltraire, przekład własny).

Kolebką turnieju rycerskiego była północna Francja. Wiele z pierwszych wzmianek pochodzi z terenów dawnego hrabstwa Hainaut położonego na obecnym pograniczu beligijsko-francuskim. Prawdopodobnie najwcześniejszym zapiskiem o turniejach, w którym występują one pod znaną nam dziś nazwą jest legislacja z 1114 roku wydana przez hrabiego Baldwina III dla miasta i regionu Valenciennes, z której to dowiadujemy się, że ówczesne władze miejskie miały prawo do jego opuszczania, by uczestniczyć „w zawodach rzutu oszczepem, turniejach i im podobnych”. Pierwsze turnieje różniły się znacznie od tych, które dziś kojarzymy z tym terminem. W miejsce dwóch przeciwników stających naprzeciw siebie w szranki, zaangażowane były setki, czasem nawet tysiące rycerzy, a sama walka przypominała walną bitwę, mówimy dziś, że udawaną, ale była równie niebezpieczna jak te toczone „na serio”. Rycerze odnosili w niej poważne rany, a nawet ginęli. Tak było w przypadku, między innymi, Gotfryda, księcia Bretanii, jednego z młodszych synów Henryka II Plantageneta, który zmarł w wyniku ran odniesionych podczas turnieju w Paryżu, w wieku 28 lat, czy Gilberta Marshala, syna słynnego Williama Marshala, który w podobnych okolicznościach w czasie turnieju zorganizowanemu wbrew wyraźnemu zakazowi króla w Ware w roku . Udział w turnieju okazał się tragiczny w skutkach również dla jednego z naszych Piastów, księcia szprotawskiego Henryka VIII Wróbla, który zmarł  na skutek ran odniesionych w czasie turnieju rycerskiego zorganizowanego w Legnicy.

Wypadek Gilberta Marshala podczas turnieju w Ware w 1241 roku. Fot. Wikimedia Commons

Na uczestników czyhały również inne niebezpieczeństwa. Autor L’Histoire de Guillaume le Marechal [Historii Williama Marshala] szczegółowo relacjonuje w jakich opałach znalazł się główny bohater jego dzieła, najświetniejszy rycerz XII w., William Marshal. Po zakończeniu jednego z licznych turniejów, w których brał udział, w wyniku ciosów, które owego dnia padały często i gęsto, jego hełm uległ takim odkształceniom, że potrzebna była interwencja kowala, by wydobyć zeń głowę . Akurat w czasie, gdy przebywał w kuźni z głową na kowadle, William okrzyknięty został najlepszym uczestnikiem turnieju. Przyznano nagrodę, olbrzymich rozmiarów szczupaka podanego w warzywach na tacy. Jednak, gdy miano ją wręczyć, nigdzie nie można było znaleźć zwycięzcy. Wyprawiono zatem delegację na poszukiwania. Ostatecznie misja zakończyła się powodzeniem. Delegacja dotarła do kuźni, a jej członkowie mieli jeszcze okazję być świadkami wiekopomnej sceny, co czynili ze wspomnianym wcześniej szczupakiem na tacy i z pewnym zakłopotaniem.

„Miecz i kopię daję tobie, ku rycerskiej cnej ozdobie…”

Wracając jednak na Śląsk, wiemy, że Bolesław II Rogatka urządzał turnieje, wiemy również, że jego młodsi bracia Henryk III Biały (1227/1230 -1266) i Konrad I głogowski (1228/31-1273/74) dotrzymywali mu kroku w kultywowaniu modnych dworskich obyczajów. Henryk podejmował we Wrocławiu i otaczał mecenatem jednego z najwybitniejszych poetów XIII wieku, minnesingera Tannhäusera, który opiewał szczodrość i łagodność piastowskiego władcy. Opisywał „bogatego honorem Henryka z Wrocławia”, którego nie chciał zapomnieć i który „choćby posiadł dobra tysiąca książąt, którzy są w Rzeszy Niemieckiej, to jego łagodność rozdałaby je i uczyniłby to chętnie.” Z kolei turniejowe zamiłowania Konrada, który jako jeden z młodszych synów był pierwotnie przeznaczony do stanu duchownego, znalazły odzwierciedlenie między innymi w jego pieczęci (zachowanej w egzemplarzach z lat 1253 i 1257). Książę został na niej przedstawiony w pełnym rynsztunku, pod murami zamku, w towarzystwie dwóch postaci: damy wręczającej mu bogato zdobiony hełm i grajka dmącego w róg,  ogłaszającego rozpoczęcie turnieju, w którym książę weźmie udział. Nigdzie indziej – czy to w sfragistyce polskiej, czeskiej czy innych krajów – nie pojawia się motyw dam wręczających hełmy. Pod tym względem pieczęcie Piastów śląskich są wyjątkowe i wydaje się, że zawdzięczamy to właśnie Konradowi, który zapoczątkował swoistą modę na pieczęcie „turniejowe” trwającą do XV wieku. Książę studiował w Paryżu w czasie, gdy zarówno francuska kultura jak i sztuka dworska przeżywały swój rozkwit. Na miejscu z pewnością miał okazję oglądać niejeden turniej lub czytać o takowym, na przykład, w Ereku i Enidzie Chrétiena de Troyes, co później znalazło odzwierciedlenie w jego osobistych zamiłowaniach.

Pieczęć Konrada I głogowskiego z roku 1253. Fot. Wikimedia Commons

Również bratanek Bolesława II Rogatki, wspomniany Henryk IV Prawy (1257-1290)  zasłynął jako minnesinger i gorliwy uczestnik turniejów rycerskich. Jego zamiłowania znalazły odzwierciedlenie na kartach słynnego Kodeksu Manesse. Książę został w nim ukazany jako zwycięzca turnieju odbierający z rąk dam zasłużoną nagrodę.

Także wnuk i imiennik Bolesława II Rogatki, Bolesław III Rozrzutny (1291-1352) urządzał turnieje rycerskie. Zachowały się wzmianki, na przykład, o „igrzyskach, tańcach i turniejach” zorganizowanych przez niego w 1310 r. na legnickim zamku. Ponadto do dziś przetrwała pieczęć konna księcia używana przez niego w latach 1321-43, wzorowana na pieczęci króla Czech Jana Luksemburskiego (1296-1346) z ok. 1320 r.- Bolesław był spowinowacony z władcami Czech i bywał częstym gościem na dworze w Pradze. Wspomniana pieczęć przedstawia go w pełnym rynsztunku, w turniejowym stroju na pędzącym rumaku okrytym kropierzem – kolejne nawiązanie do obyczaju turniejowego. Podobnie książę został przedstawiony na zworniku z Kaplicy Książęcej (własnej fundacji) przy kościele cysterskim w Lubiążu (ok 1320-1330 r.).


Henryk IV Probus jako zwycięzca turnieju rycerskiego odbierający z rąk dam zasłużoną nagrodę. Codex Manesse, ok. 1320 – 1340. Fot. Wikimedia Commons

Sir Lancelot z… Siedlęcina

Jednakże to inny z wnuków Bolesława II Rogatki pozostawił po sobie najwymowniejszy dowód na to, jak bliskie związki łączyły naszych Piastów śląskich z zachodnioeuropejską kulturą dworską. W wieży mieszkalnej w Siedlęcinie koło Jeleniej Góry, Henryk I jaworski (1292/96-1346) zlecił wykonanie malowideł, które dziś pozostają jedynym na świecie, zachowanym in situ, ściennym przedstawieniem legendy o najsłynniejszym z rycerzy Okrągłego Stołu, sir Lancelocie z Jeziora. Od drugiej połowy XII w., kiedy to moda na romanse i opowieści o królu Arturze i jego rycerzach poczęła opanowywać Europę, ich bohaterowie zaludniali nie tylko stronice ekskluzywnie iluminowanych manuskryptów, ale także ściany sal reprezentacyjnych zamków czy domów patrycjatu.

Wielka Sala wieży książęcej w Siedlęcinie z cyklem malowideł przedstawiającym rycerskie przygody największego z rycerzy Okrągłego Stołu, sir Lancelota z Jeziora. Fot. Wikimedia Commons

W owym czasie po całej Europie krążyły francuskie rękopisy iluminowane z legendą o sir Lancelocie – być może właśnie jeden z nich posłużył jako wzór dla siedlęcińskich malowideł. Na Śląsku na ślady wpływów arturiańskich natrafiamy już w XIII wieku. Mimo że żaden egzemplarz romansów arturiańskich nie zachował się tutaj do naszych czasów, o popularności ich bohaterów świadczyć mogą między innymi imiona nadawane synom (i córkom) rodów rycerskich. Mamy zatem Iwana, Gawina, Tristana, Parsifala, Hektora czy Izoldę.  W ziemi jaworskiej przykładem są bracia Iwan i Walwan von Profen. Pierwszych przedstawicieli tego rodu (przybyłego prawdopodobnie z Miśni) spotykamy już na początku drugiej połowy XIII wieku w otoczeniu dziadka Henryka I Jaworskiego – Bolesława II Rogatki. W latach dziewięćdziesiątych Iwan von Profen występuje na dworze ojca księcia Henryka, piastując godność marszałka i sędziego, zaś brat jego Walwan pełni urząd marszałka na dworze stryja Henryka – Henryka V Brzuchatego. Prócz tradycji pielęgnowanej w rodzinie księcia Henryka, niemałą rolę odegrały tu także z pewnością jego bliskie związki z dworem królewskim w Pradze – jego żona Agnieszka z rodu Przemyślidów była córką króla Czech i Polski Wacława II, który był nie tylko miłośnikiem i protektorem poezji dworskiej (patronem między innymi wspomnianego już wyżej Frauenloba), ale sam składał wcale zgrabne pieśni. Zapewnił sobie nimi miejsce na kartach Kodeksu Manesse. Również szwagier księcia Henryka, król Czech Jan Luksemburski pozostawał pod wpływem francuskiej kultury dworskiej. Na jego dworze funkcję sekretarza pełnił Guillaume de Machaut, najwybitniejszy francuski poeta i kompozytor XIV wieku. Jest wielce prawdopodobne, że książę Henryk znał go osobiście.

Wieża mieszkalna w Siedlęcinie koło Jeleniej Góry. Zachowane w niej malowidła o tematyce arturiańskiej są najwymowniejszym dowodem bliskich związków dworów śląskich z kulturą zachodnioeuropejską. Zdjęcie dzięki uprzejmości Dariusza Sekuły, sekulada.com

Obroża Psa Gończego

Zamiłowania turniejowe książąt śląskich znalazły odzwierciedlenie również w ich przynależności do stowarzyszeń rycerskich wzorowanych na słynnym angielskim Orderze Podwiązki. I tak na przykład Piastowie cieszyńscy, Przemysław I Noszak i jego syn Bolesław byli członkami utworzonego w Czechach Królewskiego Zakony Rycerskiego Toczenicy, z kolei książęta dolnośląscy na czele z Ludwikiem II brzeskim powołali w 1413 roku własne stowarzyszenie o nazwie Rudenband, czyli Obroża Psa Gończego (od odznaki noszonej przez jego członków). Oprócz Ludwika, który należał również do utworzonego przez Zygmunta Luksemburskiego Zakonu Smoka, Rudenband tworzyli: Wacław II Legnicki, Przemysł Opawski, Jan Zagański, Konrad Starszy Oleśnicki i Konrad Młodszy Oleśnicki. Spotkania odbywały się w specjalnie w tym celu zaprojektowanej Zielonej Komnacie w wieży św. Jadwigi na zamku w Legnicy, która wzorowana była na słynnej komnacie zamku Windsor, gdzie po dziś dzień spotykają się kawalerowie Orderu Podwiązki.

Cylindryczna wieża św. Jadwigi na zamku piastowskim w Legnicy. Fot. Sławomir Milejski. Wikimedia Commons

Ściany legnickiej komnaty zdobiły wizerunki Dziewięciu Mężnych Bohaterów, przykładów rycerza i wojownika idealnego. Motyw ten został wprowadzony do literatury we wczesnym wieku XIV, po raz pierwszy we francuskim romansie Vaeux du paon autorstwa Jacquesa de Longuyon. W czasie, gdy Europę na dobre opanowała moda na wszystko co arturiańskie, motyw ów był bardzo chętnie eksplorowany. Bohaterów przedstawiano zawsze razem w celu manifestowania ich cnót rycerskich Popularnością cieszył się nie tylko w literaturze, ale także w architekturze i sztuce. Mężnych wspomina Alliterative Morte Arthure oraz The Parlement of the Thre Ages. W przedmowie do Le Morte d’Arthur Malory’ego, William Caxton zaznacza, iż księga opowiada o czynach pierwszego z chrześcijańskich Mężnych, króla Artura. Oprócz bohaterów chrześcijańskich (króla Artura, Karola Wielkiego oraz przywódcy I krucjaty Gotfryda de Bouillon) do Mężnych zaliczali się władcy żydowscy (Jozue, Juda Machabeusz i Dawid) oraz herosi i wielcy wodzowie świata antycznego (Juliusz Cezar, Aleksander Wielki i Hektor). Jeśli chodzi o malowidła ścienne przedstawiające Bohaterów zachowały się one we Włoszech i w Polsce. Do najnowszych odkrytych na terenie naszego kraju należą przedstawienia z kamienicy przy ul. Żeglarskiej 16 w Toruniu.

Zamek Grodziec zaprojektowany jako zamek turniejowy. Fot. Wojciech Orligóra. Wikimedia Commons

Ale wracając na średniowieczny Śląsk, co zagorzalsi wielbiciele turniejów rycerskich, tacy jak Fryderyk I legnicki dbali o to, by odbywały się one w odpowiedniej scenerii. W roku 1473 książę rozpoczął przebudowę, a raczej wznoszenie niemal od podstaw zamku w Grodźcu, który stał się zamkiem turniejowym. Otrzymał nazwę zamku św. Jerzego, patrona rycerstwa. Dzieło Fryderyka ukończył jego syn i imiennik Fryderyk II w 1524 roku, zatrudniając znakomitego architekta i kamieniarza Wendela Roskopfa ze Zgorzelca. Na zamku urządzano liczne zabawy i turnieje. Trybunę stanowił dostępny z wielkiej sali na piętrze, ciągnący się wzdłuż całej elewacji taras zapewniający damom i innym widzom pierwszorzędne miejsca widokowe. Mogli oni na bieżąco śledzić, co dzieje się na dziedzińcu poniżej. Z zamkiem św. Jerzego w Grodźcu wiąże się jedyny zachowany na Śląsku szczegółowy opis turnieju rycerskiego. Późnego, bo zorganizowanego już w dobie renesansu, w roku 1549 przez księcia legnickiego Fryderyka III, ale stanowiącego bezcenne źródło informacji o przebiegu turniejów rycerskich na Śląsku w późnym średniowieczu i wczesnym renesansie.

Katarzyna Ogrodnik

Bibliografia:

Księga henrykowska w przekładzie i opracowaniu Romana Grodeckiego, Wrocław 2004.

The Poems of the Troubadour Bertran de Born, przekład na angielski i opracowanie William D. Paden, Londyn 1986.

The History of William Marshal, przekład na angielski Nigel Bryant, Londyn 2016.

Cetwiński M., Początki rodów rycerskich ziemi jaworskiej w Śląski Tygiel, Częstochowa 2001.

Jasiński K., Rodowód Piastów Śląskich, Tom II, Wrocław 1975.

Lupack A., Oxford Guide to Arthurian Literature and Legend, Oxford 2010.

Teterycz-Puzio A., Polscy krzyżowcy, Poznań 2017.

Witkowski J., Książę i dama na turnieju. Przejawy obyczajowości turniejowej w sztuce śląskiego średniowiecza, „Quart” 2010, nr 1(15).

Witkowski J., Szlachetna a wielce żałosna opowieść o Panu Lancelocie z Jeziora: dekoracja malarska Wielkiej Sali wieży mieszkalnej w Siedlęcinie, Wrocław 2002.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*