Łemkowie ꘡ Recenzja

M. A. Koprowski, „Łemkowie. Losy zaginionego narodu”

Kolejna książka Marka A. Koprowskiego, która ukazała się na polskim rynku wydawniczym, po raz kolejny dotyczy losów Łemków. Bo mimo, iż na temat tej mniejszości napisano wiele, ciągle można zrobić więcej. I tej właśnie trudnej próby podjął się po raz kolejny autor, który pisze dużo, ale czasem bardzo słabo.

„Łemkowie. Losy zaginionego narodu” to ładnie wydana pozycja, która ukazała się nakładem wydawnictwa „Replika”. Nie żartuję – naprawdę ładna. Ujął mnie jej projekt graficzny i wykonanie techniczne. Ale tyle o technikaliach. Zdecydowałem się poruszyć tę kwestię na początku, bo jest zdecydowanie najprostsza. Niestety ocena merytoryki jest nieco trudniejsza i niestety nieco bardziej gorzka.

Tematyka łemkowska jest mi bardzo bliska i każdy, kto wcześniej natknął się na choćby kilka moich tekstów dobrze rozumie tę sprawę. Po części czuję się Łemkiem i zawsze kiedy tylko na polskim rynku wydawniczym pojawia się nowa pozycja traktująca o historii tej mniejszości, prędzej czy później trafia też na moją półkę.

W stosunku do „Łemków” Koprowskiego nie miałem oczekiwań zbyt wygórowanych, bo wcześniej miałem okazję zapoznać się z kilkoma publikacjami tego autora i najłagodniej mówiąc, nie przypadły mi zbyt do gustu. Ta konkretna jednak trochę mnie zaskoczyła. I to całkiem pozytywnie. Jej lektura miała umilić mi urlop i w sumie całkiem nieźle wywiązała się z tego zadania. Ale po kolei.

„Łemkowie”, mimo opatrzenia tej książki nazwiskiem tylko jednego autora, tak naprawdę składa się z czterech rozdziałów, z których autorem tylko jednego,  pierwszego z nich jest Koprowski. Napisał on stustronicową „Subiektywną historię Łemków”. W mojej opinii jest to zdecydowanie najsłabsza część książki. Koprowski bardzo fajnie opowiedział o swoim własnym postrzeganiu historii „zaginionego narodu”. Styl tej narracji jest zdecydowanie jej najmocniejszą stroną. Największą wadą są za to szczegóły. Bo jak wiadomo, tak „tkwi Diabeł”. A w tym wypadku jest on naprawdę wielki.

Każdy czytelnik pochodzący z Beskidy Niskiego (jak ja) lub taki, który choć kilka razy miał do czynienia z tym regionem, wyłapie płynącą z narracji prawdę oczywistą. Koprowski chyba nigdy w tych okolicach nie był, albo przynajmniej  niezbyt przyłożył się do swego zadania. Poprzekręcane nazwy miejscowości  są tego najlepszym dowodem. Przykład? Proszę bardzo. Ponieważ niedawno wytknięto mi, że w recenzjach nie podaję wadliwych moim zdaniem fragmentów narracji, dziś się „poprawiam”.  Ślę źle przepisane nazwy miejscowe w książce: I tak zamiast Śnietnicy mamy Śmietnice; zamiast Krzywej, Krzywe. Mojąsłuszną wątpliwość budzi też pisownia innej regionalnej nazwy miejscowej –  Żdynia. Ta wieś ma swoją nazwę polską, brzmiącą „Zdynia”, i w mojej opinii jej należało użyć, ponieważ – bądź co bądź – książka powstała w języku polskim. Ale może te wszystkie błędy to po prostu kwestia redakcji ze strony wydawnictwa.

Ponadto rozdział autorstwa Koprowskiego to moim zdaniem kompilacja wielu, wielu cytatów i innych opracowań, którego wnikliwą lekturę utrudniają jeszcze przypisy końcowe.

Trzy kolejne rozdziały książki, której chyba tak naprawdę redaktorem był M. A. Koprowski, są już o wiele lepsze, ale zupełnie inna jest też ich formuła. Są one tak naprawdę pisemnymi wspomnieniami trzech postaci zasłużonych dla środowiska łemkowskiego – małżeństwa Teodora i Marii Goczów oraz Bogdana Gambala. Tak naprawdę zapraszając, jako współautorów książki (jeden z nich już niestety nie żyje, dlatego zakładam, iż jego wspomnienia zostały spisane dużo wcześniej) te konkretne pozycje sam autor oraz wydawnictwo zajęło pozycję w sporze o tożsamość i sympatie narodowe i polityczne, które trawi środowisko łemkowskie od dziesięcioleci.

Reasumując moją opinię o książce. „Łemkowie. Losy zaginionego narodu” to pozycja lekka w lekturze, która może być niezłym wstępem do zgłębiania historii i kultury Łemków w Polsce, nie tylko w ostatnich dekadach, ale nawet od średniowiecza. Niestety książka jest tylko dobra i nic więcej. Dodatkowo jej lekturę utrudniają przypisy końcowe. Jednak, jako wstęp do poznawania środowiska łemkowskiego jest naprawdę dobra.

Wydawnictwo: Replika

Ocena recenzenta: 4/6

Dawid Siuta   

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*