Marszałkowie Napoleona – Część IV

Spośród licznych współpracowników i podwładnych Napoleona Bonaparte szczególną pozycję posiadali marszałkowie. Ludzie ci pozostawali często w cieniu swojego wodza, jednakże rola, jaką odegrali w dziejach wojen napoleońskich, nie jest wcale mała. W czwartym artykule z tej serii zostaną przybliżone kolejne sylwetki napoleońskich marszałków, w tym m.in. marszałka nazywanego najdzielniejszym z dzielnych i jedynego w opisywanym gronie obcokrajowca.

Czytaj część pierwszą, drugą i trzecią

Michel Ney, książę Elchingen, książę Moskwy

Michel Ney
Michel Ney

Ur. 10 I 1769 r. (a zatem rówieśnik Napoleona) w Sarrelouis w Lotaryngii. Syn bednarza, w armii od 1788 r., kiedy to wstąpił do pułku huzarów, stopień podporucznika uzyskał w 1792 r., a szlify generalskie – cztery lata później. W 1799 r. objął komendę Armii Renu i na jej czele opanował Mannheim, za to otrzymał awans na generała dywizji. Mimo braku powiązań z Bonapartem poparł zamach stanu 18 brumaire’a. W kampanii 1800 r. walczył pod komendą Moreau, odznaczył się pod Hohenlinden. W 1802 r. przedstawiciel Francji w Szwajcarii, w tym samym roku ożenił się z Aglae Auguie, przyjaciółką pasierbicy Napoleona Hortensji de Beauharnais. Mimo związków z Moreau znalazł się wśród marszałków pierwszej promocji, w kampanii 1805 r. dowodził V Korpusem Wielkiej Armii. Odznaczył się szczególnie pod Elchingen, gdzie jego zwycięstwo zadecydowało o okrążeniu armii Macka w Ulm (w 1807 r. otrzymał za to tytuł książęcy). W 1806 r. walczył pod Jeną, zdobył także Magdeburg. W roku następnym bił się pod Pruską Iławą (spóźnił się na polu bitwy wybitnie, wpływając tym na wynik starcia), Dobrym Miastem i Friedlandem. W latach 1808-1811 bez większych sukcesów dowodził w Hiszpanii. Mianowany dowódcą obozu w Boulogne przygotowywał tam oddziały do kampanii rosyjskiej. W wojnie tej dowodził III Korpusem, w marszu na Moskwę walczył o Smoleńsk (optował za pozostaniem w mieście na zimę), pod Walutyną Górą i Borodino, gdzie walnie przyczynił się do zdobycia fleszy Bagrationa (w 1813 r. otrzymał tytuł księcia Moskwy, co odnosiło się nie do miasta, lecz rzeki płynącej w pobliżu pola bitwy). Szczególnie jednak należy zaznaczyć jego zasługi w czasie odwrotu, gdzie, stając na czele straży tylnej, osłaniał wycofywanie się z Rosji, m.in. udało mu się wyjść z okrążenia pod Krasnem. W kampanii wiosennej 1813 r. pod Lutzen i Budziszynem, gdzie przez swój błąd doprowadził do wycofania się w pełnym porządku wojsk koalicji. W kampanii jesiennej bił się pod Dreznem, po porażce Oudinota pod Gross-Beeren mianowany dowódcą Armii Berlińskiej, został pobity pod Dennewitz. Dowodził również pod Lipskiem, po klęsce ponownie na czele ariergardy. Uczestnik kampanii francuskiej, wobec widma klęski był jednym z marszałków najsilniej lobbujących za abdykacją. Podczas I Restauracji pozostał w armii, zyskując akceptację Burbonów. Po powrocie Napoleona z Elby obiecał królowi Ludwikowi XVIII „przywieść Bonapartego w żelaznej klatce”. Sam Ney, po zorientowaniu się, że podległe mu oddziały nie będą walczyć z cesarzem, przeszedł na jego stronę. W kampanii belgijskiej pierwotnie bez komendy, dowodził potem lewym skrzydłem, przegrywając z Wellingtonem pod Quatre-Bras. Wydaje się, że pod Waterloo szukał śmierci, prowadząc wiele bezsensownych szarż na pozycje angielskie, niepotrzebnie wykrwawiając jazdę. Po drugiej abdykacji Napoleona uznany przez Burbonów za zdrajcę, ukrywał się. Schwytany 3 VIII 1815 r., stanął przed sądem wojennym, a następnie Izbą Parów, która stosunkiem głosów 161 do 139 skazała go na śmierć. Rozstrzelany 7 grudnia w pobliżu Obserwatorium Astronomicznego, miał powiedzieć tuż przed śmiercią: „Niech żyje Francja! Towarzysze, prosto w serce!”. Pochowany na cmentarzu Pere-Lachaise. Co ciekawe, jego potomkowie kontynuowali tradycje wojskowe – jego prawnukiem był Jacques Massu – dowódca francuskich wojsk okupacyjnych w Niemczech i jeden ze współpracowników gen. de Gaulle’a.

Ney, nazywany „Rudzikiem” (od koloru włosów) i „najdzielniejszym z dzielnych”, był z pewnością odważnym i dobrym dowódcą na szczeblu dywizji i korpusu (wydał nawet instrukcję do manewrowania batalionami), znacznie gorzej szło mu dowodzenie większymi masami wojska, w czym przeszkadzał mu zarówno brak wiedzy, jak i talentu stratega, stąd też jego długoletnim współpracownikiem na stanowisku szefa sztabu był znany teoretyk wojskowości Antoine-Henri Jomini. Popularny wśród żołnierzy, dzielił z nimi trudy obozowego życia, znacznie gorzej szło mu poza polem bitwy. Jak opisał go jeden z adiutantów: „Jest półbogiem na polu bitwy, ale zupełnym dzieckiem, kiedy zejdzie z konia”.

Nicolas Oudinot, książę Reggio

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*