Najemnik z przeznaczenia – Losy Roberta Adolfa Chodasiewicza, patrona Argentyńskich Sił Powietrznych

W uznaniu zasług Chodasiewicz otrzymał brytyjski paszport na nazwisko Robert Hodasevich i wyjechał do Londynu. Tutaj 26 lipca 1856 roku opublikował pracę pt. A Narrative of the Campaign in the Crimea, and of the Events of the Siege, która wznawiana jest do dzisiaj. Następnie udał się w podróż po całej Europie (z wyłączeniem z oczywistych powodów państw zaborczych). Pod koniec roku na wieść, że rząd turecki formuje oddział polskiej jazdy (pułk kozaków sułtańskich), wyjechał do Turcji i zaciągnął się do tej jednostki na pięć lat. Nie zaprzestał jednocześnie swoich prac topograficznych, między innymi przeprowadził badania typograficzne i hydrograficzne wysp u ujścia Dunaju, które przeszły pod panowanie tureckie na mocy traktatu paryskiego z 1856 roku. Podobne badania przeprowadził na granicy z Grecją w Tesalii i Epirze. Kierował też budowami dróg i mostów w różnych częściach imperium osmańskiego. W tym też czasie Brytyjczycy zaproponowali mu wyjazd do Indii i wstąpienie do stacjonującej tam armii. Chodasiewicz odmówił, gdyż podjął decyzję o wyjeździe do Ameryki Północnej. Rozpoczynał się nowy, burzliwy etap w życiu polskiego inżyniera.

Do Stanów Zjednoczonych Chodasiewicz przybył w 1862 roku i jako specjalista wojsk inżynieryjnych zaoferował swe usługi armii Unii w bratobójczej wojnie secesyjnej. W 1863 roku został wcielony do Artillery Regiment of Shiloh stacjonującego w Forcie Lincoln. Otrzymał tutaj zadanie ulepszenia i rozbudowania ponad pięćdziesięciu redut rozmieszczonych na północ od Waszyngtonu. W marcu 1864 roku wziął udział w ofensywie generała Ulyssesa Granta, a w czerwcu kierował pracami ziemnymi wokół oblężonego Pittsburga. Współtworzył tutaj między innymi projekt wysadzenia części umocnień miasta przez wprowadzoną podkopem minę. Akcja ta przeprowadzona 30 lipca 1864 roku przeszła do historii, jako tak zwana bitwa o krater. Saperzy Unii wykonali swoje zadanie i zdetonowali ładunek, ale dalszy ciąg bitwy zmienił się dla jankeskich oddziałów w krwawą jatkę, gdyż nieudolni dowódcy skierowali swych żołnierzy do krateru, wprost pod lufy konfederackich strzelców, którzy po pierwszym oszołomieniu wybuchem szybko przystąpili do kontrataku.

19 sierpnia 1864 roku Chodasiewicz opuścił armię i znalazł pracę na stanowisku inżyniera w kopalni Blackmine, gdzie pracował przez osiem miesięcy. Następnie został pracownikiem Departamentu Inżynieryjnego w Nowym Jorku. Tutaj na jednym z przyjęć poznał argentyńskiego ministra (przyszłego prezydenta) Domingo Faustino Sarmiento, który między innymi miał za zadanie rekrutować za granicą specjalistów do armii argentyńskiej toczącej boje w tak zwanej wojnie paragwajskiej. Zgadzając się na wyjazd do Ameryki Południowej, polski inżynier zdecydował się na udział w kolejnym krwawym konflikcie.

Robert Chodasiewicz wylądował w Argentynie w październiku 1865 roku, a już w grudniu otrzymał przydział do Korpusu Inżynieryjnego (Corps of Engineers) w randze kapitana na czas wojny. Dzięki temu Chodasiewicz stał się oficerem armii sprzymierzonych (Argentyny, Brazylii i Urugwaju), która toczyła może jeszcze krwawsze bitwy, niż te z wojny secesyjnej z niezwykle skuteczną machiną wojenną, jaką była armia Paragwaju dowodzona przez „Napoleona Ameryki Południowej” – Francisco Solano Lópeza.

Chodasiewicz rozpoczął swój szlak bojowy w prowincji Corrientes, gdzie sprzymierzeni przygotowywali się do ofensywy na ziemie Paragwaju. Od nowego roku brał udział w zwycięskich walkach nad rzeką Parana i kolejnych bitwach lądowych i rzecznych (między innymi w przełomowej bitwie pod Tuyuti 24 maja 1866 roku – „amerykańskim Waterloo”) , które przechylały coraz bardziej szalę zwycięstwa na stronę sprzymierzonych. Polski inżynier mimo swej wzorowej służby pozostałby z pewnością jednym z wielu obcokrajowców, którzy swą wiedzą i umiejętnościami przyczynili się do zwycięstwa trójprzymierza, gdyby nie zbieg okoliczności, który uczynił go prekursorem wykorzystania wojskowych aparatów powietrznych w Ameryce Łacińskiej.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*