Obraz Igrzysk Olimpijskich 1936 roku w filmie Leni Riefenstahl pt. „Olympia”

Reżyserka wnikliwie przeanalizowała stojące przed nią wyzwania. Niemka zebrała zespół profesjonalistów liczący 18-20 osób. Na początku pracy filmowcy zmierzyli się z wyzwaniami technicznymi, które związane były z różnorodnością dyscyplin sportowych. Operator filmowy Hans Ertl na potrzeby konkurencji wodnych stworzył kamerę mogącą rejestrować zmagania pod wodą. Na stadionie olimpijskim zbudowano dwie stalowe wieże, z których kręcono sekwencje panoramiczne. Ponadto stworzono tory kamerowe, by móc filmować zawodników w ruchu. Leni postanowiła wykorzystać na swój użytek także udostępnione jej samoloty, balony i łodzie motorowe[13]. Reżyserka uzyskała zgodę na stworzenie wykopów na stadionie olimpijskim. Dzięki nim kamera mogła być ustawiona na tyle nisko, by dobrze uchwycić sylwetki sportowców. Leni zdecydowała również, iż jej ekipa sfilmuje wszystkie zmagania olimpijskie. Dopiero w pokoju montażowym Riefenstahl miała dokonać selekcji[14].

W ramach wstępnych prac nad projektem Leni wraz z ekipą udała się na początku 1936 roku do Garmisch–Partenkirchen, gdzie odbywały się zimowe igrzyska olimpijskie. Reżyserka pragnęła zobaczyć w praktyce filmowanie zmagań sportowych. Początkowo to ona miała stworzyć film dokumentujący omawiane zdarzenia. Leni odmówiła jednak argumentując, iż nie sposób stworzyć w tak krótkim czasie dwóch dobrych filmów. Ostatecznie PROMI powierzył to zadanie reżyserowi, Hansowi Weidemannowi[15].

Tuż przed rozpoczęciem letnich igrzysk Leni wraz z ekipą wyjechała do Grecji, by nakręcić zapalenie znicza olimpijskiego. Na miejscu zastała tłum obserwatorów oraz szary i nijaki krajobraz. Zawiedziona reżyserka postanowiła stworzyć własną wizję wydarzeń rozpoczynających olimpiadę. Wśród biegaczy znalazła mężczyznę odpowiadającego jej wyobrażeniu greckiego atlety. Okazało się, iż tak naprawdę Anatol był synem rosyjskich emigrantów, a nie rodowitym mieszkańcem Półwyspu Bałkańskiego[16].

W przededniu Olimpiady do stolicy Niemiec zaczęły zjeżdżać drużyny olimpijskie oraz goście z całego świata. Zawodników umieszczano w wiosce olimpijskiej, zaś kobiety w Domu Fryzyjskim[17]. Nie zapomniano również o zapewnieniu wygód zagranicznym gościom. Cudzoziemcy mieli do dyspozycji wolontariuszy Młodzieżowej Służby Honorowej[18].

Uroczyste otwarcie XI Igrzysk Olimpijskich nastąpiło 1 sierpnia 1936 roku. Na stadionie odprawiono mszę świętą, postawiono warty oraz zaprezentowano defiladę. Ponad głowami zebranych zeppelin Hindenburg rozwinął flagę olimpijską[19]. Obecny na stadionie korespondent „New York Times” Frederick Birchall obserwował uroczysty przemarsz ekip przed Hitlerem. Grecy oraz Francuzi pozdrowili „führera” gestem nazistowskim, czym wywołali aplauz publiczności. Nie uczynili tego Brytyjczycy oraz przedstawiciele ich dominiów. Amerykanie zdjęli jedynie słomkowe kapelusze. Birchall wspominał, iż nonszalancja drużyny z USA wzbudziła w tłumie mieszane odczucia. Słychać było nawet nieprzyjazne gwizdy[20]. Następnie wciągnięto na maszt flagę olimpijską i wypuszczono 20 tys. gołębi. Sprinter amerykański Marty Glickman wspominał, iż krążące nad nimi przestraszone ptaki pozostawiły na kapeluszach specyficzne pamiątki[21]. Z okazji otwarcia olimpiady zagrano także skomponowany przez Ryszarda Straussa Hymn olimpijski[22]. Rudolf Ismayr złożył przysięgę na flagę, jednak nie na sztandar olimpijski, lecz chorągiew nazistowską[23].

Niezapomniane wrażenie wywierał również wygląd berlińskiego obiektu sportowego[24]. Pisarz amerykański Thomas Wolfe pisał: „Niemcy zbudowali olbrzymi stadion, najpiękniejszy i najdoskonalszy w kształcie ze wszystkich stadionów na świecie”[25].

Esther Myers opisała Berlin jako „najcenniejszy kamień” wśród europejskich stolic. Budynki były przyozdobione flagami 52 nacji uczestniczących w Olimpiadzie oraz swastykami. Zagraniczni goście mieli także możliwość nabycia pamiątek z Olimpiady w sklepikach ulokowanych tuż przy stadionie[26].

Okres igrzysk był niezwykle pracowity dla Leni. Co rano ekipa wypuszczała balon z przymocowaną kamerą, dzięki czemu zdobywano niezapomniane ujęcia z góry. Leni przezornie ogłosiła nagrodę pieniężną za zalezienie i odniesienie kamery oraz balonu. W ten sposób ekipa odzyskiwała go za każdym razem. Wielokrotnie Leni podejmowała ryzykowne decyzje, by uzyskać jak najlepszy materiał. Do takich można zaliczyć np. umieszczenie kamery przy siodłach jeźdźców biorących udział w trzydniowym wyścigu konnym. Leni wielokrotnie zdobyła unikalne zdjęcia, które mogła później wykorzystać. Ekipa chcąc nakręcić finał wyścigów wioślarskich zdecydowała się także zbudować 100 metrowy pomost, na którym położono szyny[27].

Jesse Owens - fenomen berlińskich igrzysk
Jesse Owens – fenomen berlińskich igrzysk

Pomimo dokonanych przygotowań nie udało się zapobiec wypadkom. Sprinter amerykański Jesse Owens miał problem z zatrzymaniem się przed jednym z wykopów. Znany nie tylko ze swej szybkości ale i skoczności zawodnik w porę wykonał manewr[28]. Zaistniały również problemy techniczne. Codziennie zwożono 15 tysięcy metrów taśmy filmowej z olimpiady do współpracującej z Leni wytwórni Geyer- Werke[29]. Na miejscu sprawdzano jakość zdjęć, by móc w razie potrzeby uzupełnić brakujące sekwencje. Leni dwukrotnie była zmuszona poprosić o ponowne nagranie zmagań sportowych. Za pierwszym razem ze względu na porę późnowieczorną i nocną Leni nie była w stanie zdobyć dobrych ujęć. Sytuacja ta wydarzyła się podczas zaciętej walki w konkursie skoków. Przez pięć godzin Amerykanie rywalizowali z Japończykami. Ostatecznie zwycięzcą został obywatel USA, Earle Meadows. Leni poprosiła zawodników o powtórzenie zmagań, by mogła je nagrać w sprzyjającym świetle. Drugi przypadek dotyczył biegu na dystansie 1500 metrów w ramach dziesięcioboju. Już po zakończeniu igrzysk Leni odnotowała brak jakichkolwiek zdjęć ze wspomnianego wydarzenia. Na szczęście udało się jej namówić amerykańskiego sportowca Glenna Morrisa, by ponownie odwiedził Berlin. W tym czasie przebywał on w Sztokholmie[30].

W listopadzie 1936 roku Leni rozpoczęła montaż. Miała do wykorzystania ponad 400 tysięcy metrów materiału, czyli około 250 godzin projekcji[31]. Leni postanowiła na początku uporządkować posiadany materiał. Reżyserka podzieliła go na 150 bloków tematycznych, a wiele z nich miało jeszcze wewnętrzne rozróżnienie (np. blok publiczność podzielono na sekwencje: bijąca brawo, zawiedziona, w słońcu, w cieniu itp.)[32]. Leni w swych wspomnieniach zanotowała:

Praca nad przeglądem i segregacją materiału zabrała nam cztery miesiące, siedzieliśmy średnio dwanaście do czternastu godzin dziennie. Dopiero na początku lutego 1937 roku mogłam przystąpić do pracy koncepcyjnej przy montażu obu części filmu. Ze stu tysięcy metrów nakręconego materiału wykorzystaliśmy w ostatniej wersji montażu sześć tysięcy. Praca trudna do wyobrażenia”[33].

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*