Ostatni bastion w Khe Sahn ꘡ Recenzja

G. Jones, Ostatni bastion w Khe Sanh. Godzina chwały amerykańskich Marines w Wietnamie

Oceny wojny wietnamskiej do dziś są różnorakie. Nie ulega jednak wątpliwości, iż konflikt ten trwale wpłynął na losy nie tylko państw biorących w nim udział, ale i całego świata. Przyczynił się on też do ukucia legendy walecznych i  „zawsze wiernych” amerykańskich Marines. I o ich sukcesach opowiada najnowsza książka G. Jonesa.

W pierwszej połowie 1968 roku amerykańska bazę w Khe San, obsadzona przez ok. 6 tys. Marines stała się celem natarcia pięciokrotnie liczniejszych sił wietnamskich, wspomaganych ciężką artylerią. Niespełna pięciomiesięczne, niezwykle krwawe oblężenie bazy kosztowało życie bardzo wielu żołnierzy amerykańskich. Tyle suchej podręcznikowej wiedzy na temat starć pod Khe Sahn.

Jones oferuje czytelnikowi reporterską opowieść o Khe Sahn, a więc o wiele więcej niż powyżej zacytowana wiedza encyklopedyczna.

Autor doskonale połączył w narracji świetny styl właściwy dla reportażu i solidną wiedzę naukową, zdobytą na podstawie materiałów źródłowych pozyskanych w amerykańskich archiwach. /nie są to jednak dokumenty oficjalne czy raporty wojskowych oficjeli ale raczej wspomnienia, relacje, pamiętniki żołnierzy walczących w Wietnamie jak i informacje pozyskane w wywiadach z weteranami, które przeprowadził osobiście.

Taką właśnie narrację Jones oferuje czytelnikowi – nie jest to dokładny opis walk pod Khe Sahn, ale spojrzenie na starcie przez pryzmat obleganych marines. Taki sposób ujęcia tematyki książki może trafić do niektórych, szczególnie do fanów reportażu. Rzeczywiście sprawia to, że książkę czyta się szybko, przyjemnie i sprawnie. W wielu fragmentach sposób oddania wydarzeń jest raczej właściwy dla powieści. Jones genialnie bowiem wykonuje swoją robotę.

Niestety taki reportażowy styl, mimo swoich oczywistych zalet, nie czyni z opowieści o epizodzie wojny wietnamskiej prawdziwie historycznej opowieści. Osobiście uważam, że książkę można przeczytać właśnie, jako reportaż, ale nie należy czerpać z niej wiedzy. Miejscami Jones bowiem zbyt mocno idealizuje walczących Amerykanów. I może nie przeszkadza to aż tak czytelnikowi za „wielką wodą”, jednak tutaj, w konkretnym kontekście i czasie do mnie osobiście nijak nie przemawia. Sporo w narracji uproszczeń i niedopowiedzeń, co jest pewnie pokłosiem tylko amerykańskiej podstawy źródłowej.

Reasumując: świetny reportaż, jeszcze lepsza lektura rozrywkowa ale o nikłej wartości poznawczej a już na pewno nie naukowej.

Wydawnictwo: Vesper

Ocena recenzenta: 4.5/6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*