Pancerny taran | Recenzja

Wolfgang Schneider, Pancerny taran. Historia kompanii ciężkich czołgów z Dywizji SS Totenkopf”

Oddziały pancerne SS – temat niezwykle frapujący historyków wojskowych, oraz tych zajmujących się czasami II wojny światowej i XX wieku. Co roku na temat niemieckich wojsk pancernych i Waffen-SS samej w sobie pojawia się wysyp literatury, o bardzo różnej objętości, jakości i formie.

Samo zagadnienie to sprawa, która budzi przynajmniej u mnie, bardzo ambiwalentne odczucia – z jednej strony byli to żołnierze zagłady, budząca strach zbrojna forpoczta fanatycznego nazizmu, ogniem i bezwzględną przemocą miażdżąca opór przeciwników i dokonująca zbrodni na ludności cywilnej; jednak kiedy wyabstrahuje się aspekt ideologiczny, a spojrzy z czysto militarnego punktu widzenia, fascynację może budzić ich doskonałe uzbrojenie i sprawność, z jaką używali go w walce. Bez żadnej przesady można powiedzieć, iż w latach największych ofensywnych niemieckich operacji wojskowych, szczególnie na froncie wschodnim w latach 1941 – 1943, były to najznakomitsze elitarne jednostki wojskowe na świecie.

Książka Pancerny Taran autorstwa Wolfganga Schneidera, która ukazała się nakładem gdańskiego Wydawnictwa Oskar podejmuje bardzo ciekawy temat historii kompanii ciężkich czołgów w 3. Dywizji Pancernej SS „Totenkopf” – jednostki specyficznej na skalę całości sił zbrojnych Rzeszy, bo w odróżnieniu od innych Schwerpanzerkompanien i Schwerpanzerabteilungen podległej dowództwu dywizji, a nie korpusu. Formacji niezbyt licznej, ale uzbrojonej w siejące panikę na polach bitew ciężkie Panzerkampfwagen VI Tiger, czołgi, które przez długi czas nie miały w armiach alianckich odpowiedników mogących podjąć z nimi równą walkę. To właśnie z oddziałów ciężkich czołgów pochodziło najwięcej niemieckich asów pancernych II wojny światowej, na czele z Michaelem Wittmanem, Otto Cariusem, czy Willem Feyem.

Autor omawianego w tej recenzji opracowania to były oficer Bundeswehry, zajmujący się niemieckimi wojskami pancernymi w II wojnie światowej. Polskim czytelnikom dał się poznać już wcześniej, dzięki monografii 2. Dywizji Pancernej SS „Das Reich”, wydanej zresztą w serii, do której należy omawiana książka.

Przejdźmy więc do samej monografii, a właściwie tego, co rzuca się w oczy najpierw. Okładka jak zwykle w serii wojennej Wydawnictwa Oskar zachwyca doskonałą ilustracją Jarosława Wróbla. A co z zawartością? Niestety, tutaj należy już dołożyć sporo dziegciu do beczki miodu…

Praca ta praktycznie pozbawiona jest wstępu, co jest dość zaskakujące – temat jest bardzo specyficzny, więc wypadałoby dodać kilka słów przedmowy – jeśli nie zrobił tego autor, wydawnictwo mogłoby się pokusić o krótki wstęp przygotowany przez znawcę tematu, których nie brakuje. Tutaj jednak niemal od razu rzucamy się w wir zdarzeń, obejmujących między innymi walki w okolicach Charkowa i Biełogradu, na Łuku Kurskim, odwrót za Dniepr, boje podczas odwrotu na terytorium Polski, walki o Budapeszt i powrót do obrony III Rzeszy.

Jeśli chodzi o poziom merytoryczny – książka napisana jest z wielką pieczołowitością, i bardzo szczegółowo odtwarza przebieg kolejnych działań na szczeblu taktycznym, czyli na stosunkowo niedużym wycinku teatru wojennego, gdzie losy ważą się na przestrzeni niewielkiego obszaru, na przykład wsi i osad. Jednakże większość jej czytelników nie będzie z pewnością specjalistami w geografii wybranych odcinków frontu wschodniego – próżno szukać jakichkolwiek map ilustrujących bitwy, dostajemy więc suchy opis kolejnych ruchów pododdziałów. Nie ma też opisu szerszego kontekstu operacyjnego, wyjaśniającego czytelnikowi miejsce i rolę kompanii w ogóle działań na danym odcinku frontu. Powoduje to, że czytanie kolejnych passusów o dyslokacji wojsk, podjętych operacjach zaczepnych czy innych manewrach na polu bitwy staje się gehenną, bo tak naprawdę nie wiemy, co z czego wynika.

Monografia nie posiada także w ogóle aparatu naukowego, z przypisami na czele. Przy tak ogromnym natłoku szczegółowych informacji, nie daje to praktycznie w ogóle możliwości weryfikacji ich źródeł, a także nie pomaga w dalszych poszukiwaniach literatury na ten temat. Autor mógłby bez żadnego problemu zamieścić chociaż bibliografię – byłby to już dobry trop dla wszelkiego rodzaju badaczy przedmiotu. Tutaj niestety próżno jej szukać, podobnie jak na przykład wkładek z ilustracjami, dzięki którym książka zyskałaby na atrakcyjności. Winę po raz kolejny niestety przerzucić będę musiał częściowo z autora na wydawnictwo, dla którego znalezienie dobrych plansz barwnych nie powinno stanowić problemu1. W efekcie na przykład dostajemy opis malowania pojazdów w kompanii (swoją drogą cenny na przykład z punktu widzenia modelarzy czy rysowników), ale nie jest on podparty żadną ilustracją, więc musimy używać własnej wyobraźni.

Ostatnią ważną kwestią jest tłumaczenie – tutaj bardzo duży plus dla wydawnictwa, iż niemieckie nazwy stopni wojskowych bądź pododdziałów zostały niezmienione, bo uniknięto przekłamań. Lepiej dla zainteresowanego, że aby je odszyfrować, sięgnie jeszcze do innych książek. Niedopuszczalnym jednak jest, kiedy błędy w translacji zdarzają się w sprawach bardzo elementarnych. I tak na przykład, BALKENKREUZ, czyli krzyż BELKOWY, insygnium niemieckich pojazdów w formie charakterystycznego czarnego krzyża z białą obwódką, na kartach książki staje się KRZYŻEM BAŁKAŃSKIM… Niedopatrzenie, czy nieznajomość przedmiotu?

Reasumując, ciężko tę książkę polecić tak naprawdę komukolwiek poza wybitnymi znawcami tematu. Hobbyści nie przebrną przez nią ze względu na natłok szczegółów, piszący pracę magisterską studenci historii – nie otrzymają nic oprócz suchej treści. Obawiam się niestety, że jest to ewidentna próba wyciągnięcia od czytelnika pieniędzy, podpierająca się na chwytliwym temacie, i atrakcyjnej ilustracji na okładce, sugerującej równie wyborną zawartość. Niestety, bo trochę psująca dobre imię jednej z lepszych serii wydawniczych o II wojnie, jakie dostępne są na rynku.

Ocena recenzenta: 2 / 6

Zachary Mosakowski

1 Wystarczy wspomnieć na przykład o pracach Jacka Solarza, które doskonale ilustrują pojazdy używane w dywizji „Totenkopf”, w szczególności do 1943 r. (J. Solarz, Totenkopf 1939-1943, Warszawa 2008).

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*