Pieniądz jest jak wosk, w którym odciska się zapis dziejów – rozmowa z Jakubem Wozinskim

Jakub Wozinski, autor książek Historia pisana pieniądzem oraz To nie musi być państwowe, jest doktorem filozofii po KUL, obecnie zajmującym się publicystyką historyczną oraz tłumaczeniami (przetłumaczył m.in. biografię ekonomisty Murraya Rothbarda, która zostanie wydana już wkrótce). W swoich publikacjach nacisk kładzie na kluczowe znaczenie wolności, prywatnej własności oraz ekspansji kompetencji państwa w różnych dziedzinach życia na przestrzeni wieków.

Jan Tyszkiewicz: Jest Pan doktorem filozofii na KUL, a także publicystą i tłumaczem, jednakże dwie Pańskie książki – Historia pisana pieniądzem oraz To nie musi być państwowe – zajmują się w dużej mierze historią. Skąd fascynacja przeszłością i taki, a nie inny dobór tematów?

Jakub Wozinski: Z zamiłowania jestem filozofem, ale będąc libertarianinem z filozofii nie da się utrzymać. Taką szansę daje mi za to w pewnym ograniczonym stopniu publicystyka historyczna, którą się zajmuję. Poza tym, historią interesowałem się właściwie od zawsze, lecz nie widziałem nigdy powodu, aby zdobywać w tej dziedzinie jakiekolwiek kierunkowe wykształcenie.

Moje książki mają charakter historyczny, choć tak naprawdę historia pełni w nich rolę ilustracji pewnych ważnych tez filozoficznych, które głoszę. Ostatecznie jednak z ich lektury może wynieść dla siebie sporo zarówno osoba zainteresowana przede wszystkim historią, jak i osoba zainteresowana libertarianizmem.

Jeśli chodzi o dobór tematów, to staram się po prostu pisać o tym, o czym inni do tej pory nie pisali. Historia pisana pieniądzem powstała, ponieważ nie było jak do tej pory książki ukazującej wszystkie nadużycia związane z funkcjonowaniem państwowego monopolu w zakresie produkcji pieniądza w historii Polski. Z kolei To nie musi być państwowe miało na celu pokazanie bardzo niepopularnej dla wszystkich historii tego, jak sektor prywatny zapewniał wszystkie możliwe usługi i towary, a które uważamy za „skazane” na dostaraczenie ich przez państwo. Te historie trzeba było po prostu opowiedzieć.

J.T.: Określa się Pan jako libertarianin, osoba chcąca trzymać się z dala od łatki „prawicowca”, czy „lewicowca”. W jaki sposób wpływa to na Pańskie postrzeganie historii? A może na odwrót: jak poznawanie historii wpłynęło na zajęcie takiego stanowiska wobec dzisiejszego świata polityki?

J.W.: Pracując jako publicysta przekopuję się nieustannie przez grube tomy książek o charakterze historycznym. Widzę, jak bardzo sympatie polityczne autora danej pracy przesądzają o jej treści. Dzieje się tak, ponieważ historia jest nauką, w której całkowita bezstronność jest niemożliwa. Nawet najbardziej bezstronne i wolne od wartościowania pozycje powstające na uniwersytetach odnoszą się w mniejszym lub większym stopniu do pewnej hierarchii wartości. Wychodzę więc z przekonania, że jako publicysta historyczny mam do spełnienia pewien ważny obowiązek, a mianowicie ukazania historii z perspektywy libertariańskiej. Jestem libertarianinem, obroniłem doktorat z filozofii na temat antropologii libertariańskiej i uważam, że ta właśnie filozoficzna podbudowa daje mi pogłębiony obraz rzeczywistości ludzkiej.

Libertarianizm to idea, która wykracza poza tradycyjne podziały: lewica-prawica, konserwatyzm-liberalizm, egalitaryzm-elitaryzm. W dziejach idei libertarianie tworzyli w ramach osobnego rdzenia ideowego i zapatrywali się na kluczowe spory ideowe w sposób odmienny od mainstreamu. Ujmując rzecz nieco inaczej, historia widziana z perspektywy libertarianina to nie starcie ancien regime’u z rewolucją, czy też kapitału z pracą lecz wielka batalia wolności z przymusem. Dla libertarianina prawdziwy front zmagań przebiega zawsze na osi państwo – wolność. Nawet jeśli w pewnych okresach po stronie wolności opowiada się niezwykle skromna grupa osób.

J.T.: Jaką rolę według Pana pieniądz odegrał na przestrzeni wieków?

J.W.: Ogromną, a przynajmniej zdecydowanie większą, niż się w Polsce uważa. W polskiej wyobraźni historycznej nie funkcjonuje ktoś taki, jak John D. Rockefeller w USA, czy też Rotschildowie w Wielkiej Brytanii, ponieważ polscy historycy najczęściej koncentrują się na kwestiach militarnych, ideowych czy też personalnych zapominając, że tłem każdego istotnego wydarzenia historycznego są pieniądze. Wynika to nieco z samej tradcyjnej mentalności polskiej, którą najbardziej ukształtowała kultura rzeczpospolitej szlacheckiej. Szlachcic pieniędzmi i handlem się nie zajmował, tylko korzystał z usług Żyda.

Z drugiej strony nie chcę być odbierany jako osoba, która całą rzeczywistość tłumaczy perspektywą wyłącznie finansową. Człowiek to byt duchowo-cielesny, na którego wpływają rozmaite czynniki i okoliczności. Nie można jednak zapominać, że w warunkach społeczeństwa opartego na międzynarodowym podziale pracy pieniądz jest jak wosk, w którym odciska się zapis całych dziejów ludzkości. Trzeba tylko umieć ten zapis odczytać.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*