Pierwsze demonstracje pierwszomajowe na ziemiach polskich

Tradycja demonstracji z okazji dnia ludzi pracy sięga na ziemiach polskich XIX wieku. Pierwsze obchody majowego święta odbyły się w Królestwie Polskim oraz Galicji w 1890 roku. W latach 1891 i 1892 doszło do strajków oraz walk z żandarmerią i rosyjskim wojskiem w Żyrardowie i Łodzi.

W roku 1889 kongres założycielski II Międzynarodówki ustanowił 1 maja świętem międzynarodowej solidarności proletariatu. W ten sposób upamiętniono wydarzenia z roku 1886, kiedy to podczas demonstracji w Chicago doszło do starcia z policją, w którym zginęli protestujący robotnicy.

Już rok później na terenie Królestwa Polskiego odbyły się pierwsze demonstracje pierwszomajowe. Były one organizowane pomimo rozbicia przez władze zaborcze ruchu socjalistycznego. Po ostatecznym rozbiciu w roku 1886 Międzynarodowej Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat, tak zwanego I Proletariatu, w roku 1888 powstała Socjalno-Rewolucyjna Partia „Proletariat”, czyli II proletariat. W roku 1890 powstał również Związek Robotników Polskich, który opierał się na idei ekonomizmu, czyli pierwszeństwie walki ekonomicznej nad polityczną.

Organizacje te nie miały jednak dużych wpływów wśród robotników. Tylko w niektórych zakładach istniały nielegalne zalążki grup, które dziś można by nazwać związkami zawodowymi.

O wiele lepsza sytuacja panowała w zaborze austro-węgierskim, gdzie kółka socjalistyczne miały większą swobodę działania. Tam też doszło do pierwszych masowych wystąpień pierwszomajowych. W roku 1890, pomimo wydania przez władze rozporządzenia o zwolnieniu robotników, którzy 1 maja nie stawią się do pracy, we Lwowie doszło do wiecu protestacyjnego. Jego uczestnicy domagali się skrócenia dnia pracy do 10 godzin oraz 90 minutowej przerwy obiadowej. Domagano się także większych swobód politycznych, w tym prawa robotników do zrzeszania się.

Wiec pierwszomajowy w Warszawie  (Zdj. Wikimedia Commons)
Wiec pierwszomajowy w Warszawie
(Zdj. Wikimedia Commons)

W samym Królestwie Polskim obchody 1 maja odbyły się jedynie w Warszawie, gdzie strajkowało 10 tysięcy robotników, wysuwających głównie hasła ekonomiczne. Demonstracja okazała się sukcesem, ponieważ doprowadziła do wzrostu zainteresowania robotników ideami socjalistycznymi.

Porażką zakończyły się z kolei próby zorganizowania strajku w zaborze pruskim. Tamtejsze grupy socjalistyczne rozprowadziły wprawdzie znaczną ilość literatury oraz materiałów propagandowych, ale ostatecznie zostały rozbite przez władze zaborcze, a główni liderzy aresztowani.

W roku 1891 demonstracje pierwszomajowe miały już o wiele bardziej radykalny przebieg. 1 maja stanęły zakłady włókiennicze w Żyrardowie. Wybuch strajku w tym mieście nie był przypadkiem. Ruch socjalistyczny był w nim silniejszy niż w pozostałych ośrodkach. Sprzyjały temu fatalne warunki pracy oraz wyzysk ze strony majstrów cudzoziemców specjalnie sprowadzanych przez fabrykantów, aby nadzorowali polskich robotników. Aktywne działania w Żyrardowie prowadziły wspólnie II Proletariat oraz ZRP. Strajk miał przede wszystkim podłoże ekonomiczne. Jak pisał później historyk i działacz ruchu socjalistycznego Feliks Perl organizacje polityczne chciały jedynie manifestacji pierwszomajowej, jednak robotnicy byli na tyle zdesperowani że podjęli trwający kilka dni strajk. Protest został złamany represjami. Władze zaborcze przysłały do miasta kozaków, którzy mieli rozpraszać zgromadzenia. Przygotowano również listę osób odpowiedzialnych za wywołanie strajku, a te miały być wysiedlone z miasta. W sumie dotknęło to 574 robotników i robotnic. Mimo, że protest nie przyniósł natychmiastowego skutku, wkrótce potem nastąpiło polepszenie warunków pracy. Zniesiono, na przykład, potrącenie z pensji za złamane igły i skrócono o godzinę dzień roboczy. Dyrekcja zakładów włókienniczych zgodziła się też na wypłacenie robotnikom wynagrodzenia za dzień 1 maja.

W roku 1891 niewielka demonstracja pierwszomajowa miała też miejsce w Łodzi przed zakładami Poznańskiego, gdzie płace były najniższe, a warunki pracy najgorsze. Około 800 osób domagało się podniesienia pensji, zostały jednak rozgonione przez przybyłych na miejsce kozaków. W kolejnych miesiącach władze zmusiły Poznańskiego do polepszenia warunków zatrudnienia w fabryce w ramach polityki niewielkich ustępstw, mających zagwarantować spokój społeczny.

Rok później władze Królestwa Polskiego były przekonane, że w maju nie dojdzie już do większych strajków i wystąpień, a socjalistom nie uda się zorganizować demonstracji.

Ważnym momentem było jednak ukazanie się odezwy pierwszomajowej ZRP. Została ona ułożona przez warszawskich robotników. Ponieważ ze względu na represje oraz działalność ochrany nie można było jej wydrukować w Królestwie Polskim, została przemycona do Berlina i tam powielona. Na teren Królestwa Polskiego przewieziono ją nielegalnie w formie ulotek, które trafiły między innymi do Łodzi i przyczyniły się do rozwoju protestów w tym mieście. Członkowie ZRP pisali: „Dwa razy już dzień ten [1 maja] był dniem zwycięstwa ludu pracującego, dwa razy już miliony dowiodły, że robotnicy to jedna, wielka, miłująca się wzajemnie, rodzina, że nie chcą już dłużej znosić biedy, nędzy i upokorzenia!”.

Wzywali też do tego, aby Polacy nie zostali w tyle za innymi i dołączyli do walki. W odezwie padł po raz pierwszy tak wyraźnie sformułowany postulat wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy. Pojawił się też ważny postulat polityczny: „Precz z okrutnym, samowładnym carem, zabijającym najlepszych i najszlachetniejszych naszych obrońców. Chcemy sami się rządzić!”. Domagano się również zaprzestania rusyfikacji oraz polskich szkół. Te polityczne postulaty były wówczas bardzo istotne, ponieważ nawet podczas wystąpień pierwszomajowych w poprzednich latach wśród robotników powszechna była wiara w dobrego cara, który powinien dowiedzieć się o niedoli polskich ludzi pracy. Związek zerwał też z odcinaniem się od postulatów politycznych. Odezwa została szeroko rozkolportowana, zwłaszcza w Łodzi i okolicach. Rozwieszano ją na murach fabryk, a gromady robotników rozdawały ulotki ludziom wychodzącym z pracy. Dochodziło przy tym do starć z żandarmami i strażą fabryk.

1 maja 1892 roku przebiegł stosunkowo spokojnie, między innymi dlatego, że 1 maja przypadał w niedzielę. Dopiero 2 i 3 maja zaczęły wybuchać pierwsze, początkowo niewielkie protesty. W dniach 4 i 5 maja protesty zaczynały obejmować większe fabryki, aż doprowadziło to do strajku powszechnego na niespotykana dotąd skalę.

5 maja pracownicy jednej z fabryk włókienniczych, po dyskusji między chcącymi strajkować a tymi którzy woleli podjąć pracę, wyszli z zakładu i ruszyli do innych fabryk. Pod jednym z zakładów doszło do przepychanek z uzbrojonymi strażnikami, którzy nie chcieli wpuścić robotniczego pochodu na teren fabryki. Bramy zostały jednak wyważone. Wtedy doszło też do pierwszych starć z kozakami, wezwanymi na pomoc przez fabrykantów. Wojsko próbowało aresztować najbardziej aktywnych uczestników protestu, a resztę zagonić z powrotem do pracy. Robotnicy odbijali więźniów i stawiali czynny opór. Wojsko zaczęło strzelać, w wyniku czego padło pierwszych pięć ofiar. Pomimo to, robotnicy nie ustępowali wspierani przez miejscową ludność, bez względu na pochodzenie etniczne i wiek. Rosyjski generał, gubernator warszawski Josif Hurko przesłał wówczas obecnym w Łodzi oddziałom słynny rozkaz „strzelać, amunicji nie żałować!”. Padły kolejne strzały, a od nich zabici i ranni. Strajkujący podjęli walkę i również ranili oraz zabijali carskich żołnierzy. Tłum na wieść, że w miejscowym więzieniu katowani są schwytani robotnicy zdobył je szturmem i uwolnił przetrzymywanych. Wojsko i władze były tak przerażone, że uciekły z miasta. Jeden z najbardziej znienawidzonych fabrykantów oferował 40 tysięcy rubli za wyprowadzenie z miasta.

W dzielnicy Bałuty, prawdopodobnie w wyniku prowokacji carskiej policji politycznej, bandy rzezimieszków rozpoczęły pogrom Żydów, a także rabowanie sklepów. Pomimo że strajkujący nie uczestniczyli w tych zajściach, stały się one pretekstem do krwawej rozprawy z robotnikami.

Tymczasem strajkujący niezorganizowani postanowili wybrać wodza – „króla polskiego”, jak go wówczas obwołano. Podczas wiecu na rynku został nim ogłoszony pewien łódzki krawiec – łatacz. Gdy kończył przemowę, na rynek wpadł oddział kozaków i uprowadził go pomimo prób odbicia zatrzymanego.

Po kilku dniach wyczerpani walką strajkujący wrócili do pracy, nie osiągając nic, jeśli chodzi o postulaty poprawy warunków zatrudnienia. Łódzki strajk generalny, spontaniczny i niezorganizowany kosztował życie 108 protestujących. Zginęło również około 50 żołnierzy. Był jednak podstawą do rozpoczęcia organizowania w Łodzi grup robotniczych, które można by określić mianem związków zawodowych. Strajk powszechny z roku 1892 stał się również symbolem walki robotników. Wielokrotnie organizacje socjalistyczne wspominały o nim w swoich pierwszomajowych odezwach.

Piotr Ciszewski

Bibliografia

  • Adam Próchnik „Bunt łódzki w roku 1892”, Warszawa 1950
  • Andrzej Garlicki „Łódź – rok 1892”, w „Pierwsze maje”, Warszawa 1984
  • Polska Partia Socjalistyczna – Okręgowy Komitet Robotniczy Zagłębia Dąbrowskiego „Jak powstało i co oznacza święto 1 Maja?”, www.lewicowo.pl
  • Adam Próchnik „Początki socjalizmu polskiego”, www.lewicowo.pl
  • Stanisław Wrzosek „Bunt łódzki w roku 1892”, www.lewicowo.pl

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*