Polityczna i militarna aktywność pospolitego ruszenia w czasach panowania Stefana Batorego

Do połowy roku 1578 Batory poza sukcesami militarnymi odnosił też te dyplomatyczne. Kamieniem milowym w tej wojnie stało się pozyskanie Chanatu Krymskiego. Wyprawy tamtejszych Tatarów na ziemie moskiewskie stworzyły zagrożenie państwa Iwana i ułatwiły kontrofensywę Polakom i Litwinom[26]. Ważnym wydarzeniem było też przeciągnięcia księcia Magnusa Inflanckiego na stronę polską i podjęcie ofensywy w Estonii przez wojska szwedzkie, które gdzieniegdzie współdziałały z oddziałami polskimi[27]. Walki w Inflantach ciągle się nasilały i dwory w Krakowie i Moskwie musiały zrozumieć, że zbliża się walna rozprawa!

W tym samym czasie król odebrał w Warszawie niepokojące wieści o najazdach tatarskich na Podole. Skromne i kiepskiej jakości, oddziały obrony potocznej pod hetmanem polnym koronnym Mikołajem Sieniawskim, musiały być suplementowane lokalnymi wyprawami pospolitego ruszenia i wojskami powiatowymi. Usiłowano też oprzeć obronę Kresów na prywatnych chorągwiach książąt Janusza Zbaraskiego i Aleksandra Wiśniowieckiego, ale rzadko dochodziło do znaczniejszego współdziałania wojsk magnackich z obroną potoczną. Sytuacja pogorszyła się jeszcze, gdy wprowadzono nowe stawki żołdu, co miało ścisły związek z wojną moskiewską. Wydawało się, że problemy na wschodzie może rozwiązać tylko sejm walny.

Ten rozpoczął się 20 stycznia 1578 roku w Warszawie. Już w drugim dniu obrad stanęła na nim kwestia wojen na granicy wschodniej. Batory, poprzez podkanclerzego Jana Zamoyskiego zapytał senatorów czy problemy moskiewskie i tatarskie rozwiązać orężnie czy pokojowo. Odpowiedź okazała się wyjątkowa – senat nie tylko optował za wojną z Iwanem Groźnym, ale też szczegółowo zaprojektował wydatki wojenne i potrzeby armii operującej na wschodzie. Mimo oporu posłów południowej Korony, szlachta uchwaliła bardzo wysokie, jak na rzeczywistość XVI wieku, podatki. Kwoty te sięgały 30 groszy z łanu. Sumy te miały zostać szczegółowo rozliczone, co w polskich realiach XVI wieku wydawało się rzeczą wręcz nie do dokonania[28].

Panowie bracia nie uchwalili jednak poborów w nagłym przypływie patriotyzmu czy miłości do monarchy. Drogo sprzedali swą łaskę. Pod wpływem poddanych i, co pewne, Zamoyskiego, Batory zgodził się na reformę sądownictwa[29]. Nie było to jednak ostatnie słowo króla. Szanował on szlacheckie pospolite ruszenia, ale zdawał sobie sprawę, że w tej i każdej następnej potencjalnej wojnie, będzie potrzebował silnej piechoty. Dlatego na sejmie pojawił się projekt powołania nowej formacji, całkowicie opartej na narodowym zaciągu. W taki oto sposób szlachta dowiedziała się o propozycjach powołania piechoty wybranieckiej, której członkowie rekrutowaliby się ze środowisk mieszczańsko-chłopskich i stanowili znaczne wsparcie dla armii zaciężnej[30]. Pokazało to znaczącą niechęć Batorego dla wypraw szlacheckich i próbę zastąpienia ich „nową armią”.

Prócz spraw budżetowo-wojskowych na sejmie warszawskim zapadło również kilka ważnych decyzji personalnych. Przede wszystkim wzmocnił swą pozycję ród Radziwiłłów, ponieważ Mikołaj „Rudy” został nominowany administratorem Inflant – w miejsce odwołanego Jana Chodkiewicza, a Krzysztof, syn „Rudego”, został powołany na stanowisko hetmana polnego litewskiego. Wydarzenie to wyraźnie zaznaczyło wzrost znaczenia magnaterii litewskiej i udział króla w sporach między rodami arystokratycznymi.

Postanowienia sejmowe należało jeszcze wprowadzić w życie, co także okazało się kwestią problematyczną. Co prawda uchwały podatkowe zostały zaakceptowane i w czerwcu Batory mógł ogłosić uniwersał poborowy[31]. Z większymi przeciwnościami spotkał się przy okazji zaciągów piechoty wybranieckiej i łanowej, ponieważ szlachta niechętnie oddawała chłopów do poboru i ciągle wzdrygała się przed wyszkoleniem kmieci i oddaniem im broni. Niektórzy nawet otwarcie sprzeciwili się postanowieniom parlamentu. Dawni przeciwnicy Stefana Batorego, jeszcze z czasów elekcji[32], występowali z wielką pogardą pod adresem projektów królewskich.

Monarcha musiał się bronić. W swych przemówieniach do najbardziej opornej szlachty południowej Korony podkreślał, że zamierza prowadzić wojnę ofensywną przeciwko Moskwie i odzyskać wszelkie utracone w przeszłości prowincje. Odżegnywał się też od zarzutów wykorzystania piechoty wybranieckiej w walce o władzę absolutną. Śmiało jednak przeciwstawiał się twierdzeniu o wystarczalności pospolitego ruszenia w polityce wojennej. Swoje intencje w tej materii wyłożył jeszcze w instrukcji na sejmik korczyński. Zalecał tam prowadzenie wojny przy pomocy „ludu służebnego”, jak najstaranniejsze przygotowanie wyprawy i gotowość do ofiarności. Nęcił poddanych widmem łupów wojennych, a jako uspokojenie sumienia podawał teorię „wojny sprawiedliwej”, tym bardziej, że planowana wojna moskiewska Batorego cieszyła się całkowitym poparciem papiestwa[33].

Brak miejsca, by szczegółowo omawiać tu kampanie Stefana Batorego przeciwko Moskwie, z których ostatnia utknęła pod murami Pskowa. Warto jednak zaznaczyć rolę, jaką w wojnie tej odegrało pospolite ruszenie koronne. A była to rola niewielka, zważywszy na fakt, że nie wzięło udziału w działaniach zbrojnych. Co prawda zostało ono zwołane na wojnę uniwersałem z dnia 6 marca 1579 roku, który wyznaczał nawet punkty koncentracji w Bielsku Podlaskim i Brześciu Litewskim, ale nigdy nie dotarło na teren operacyjny[34]. Szlachta koronna nie pałała ochotą, by walczyć z dalekim wrogiem w obronie dalekich ziem. Nawet obietnice bajecznie wielkich łupów nie były w stanie tego zmienić. Pospolite ruszenie koronne nie nadawało się więc do prowadzenia wojny na wschodzie, a niestety miało całkiem sporo do powiedzenia, jak powinna ona przebiegać. Właśnie ten fakt pokazuje, jak niepraktyczne w XVI wieku stało się użycie tej formacji. I właśnie tak postrzegał ją Stefan Batory!

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*