Przyjazny, neutralny czy wrogi? Stosunek Watykanu do ZSRR w okresie zimnej wojny

Epoka zimnej wojny to okres absolutnej rywalizacji między dwoma potężnymi supermocarstwami politycznymi i blokami ich sojuszników. W cieniu tej walki toczyła się gra równie zażarta, choć już nie tak krwawa. Gra, w której obie strony miały swe „agentury” na całym świecie, ale prowadziły walkę zupełnie innymi środkami i metodami. Tutaj też ścierały się dwa supermocarstwa – religijne i polityczne. Watykan ścierał się o „rząd dusz” z (w założeniu ateistycznym) ZSRR.

Źródeł relacji na linii Moskwa-Watykan należy poszukać już u zarania istnienia samego państwa komunistycznego. Od początku też we wzajemnych stosunkach między dwoma państwami pojawiały się konflikty. Co ciekawe, nie dotyczyły tylko kwestii religijnych, jak należałoby się spodziewać w przypadku państwa absolutnie religijnego i ateistycznego, ale i politycznych. Pierwszy, większy z takich kryzysów, miał miejsce jeszcze w czasie II wojny światowej, kiedy to ZSRR uznało za wrogi akt nadawanie przez Radio Watykańskie audycji dla wiernych w językach rosyjskim, białoruskim, ukraińskim i litewskim. Zmiany w relacjach Kremla i Kurii Rzymskiej przyniosło odwrócenie losów wojny z Niemcami na korzyść ZSRR. Wtedy też Stalin zamierzał instrumentalnie wykorzystać Watykan do osiągnięcia własnych celów. Planował między innymi zapewnić w ten sposób przychylność opinii międzynarodowej wobec swoich działań. I trzeba przyznać, iż cel ten udało mu się osiągnąć, a administracja papieska na wiele dziesięcioleci weszła do gry między mocarstwami, biorąc czynny udział w sporach politycznych.

Kolejną odsłonę radzieckiej polityki watykańskiej przyniosła zimna wojna, w której komuniści uczynili z Watykanu, jeśli nie głównego wroga, to z pewnością jeden z priorytetowych celów propagandowych napaści. Rzecz w tym, że Moskwa z prawdziwym zaniepokojeniem obserwowała wzrost znaczenia Stolicy Apostolskiej w dziele demokratyzacji naszego kontynentu i zjednoczenia euroatlantyckiego. W głównych krajach powojennej Europy ster rządów przejmowały ugrupowania chrześcijańsko-demokratyczne, skutecznie niwelując wpływy tamtejszych partii komunistycznych.

Na zwarcie z czerwoną potęgą Stolica Apostolska po raz pierwszy poszła w roku 1947. Wtedy to papież Pius XII wezwał społeczeństwa państw europejskich do czynnego przeciwstawienia się komunizmowi. Miało to ścisły związek z popieraniem przez Watykan procesu jednoczenia się Starego Kontynentu oraz utworzenia NATO. Ten sam papież prowadził niezwykle agresywną politykę wobec Moskwy, kiedy w 1950 roku wystosował do mieszkańców ZSRR specjalne orędzie, w którym nawoływał do powszechnego odrzucenia komunizmu i rechrystianizacji pierwszego w historii państwa, które deklarowało ateizm powszechny. Niewątpliwie była to koncepcja niezwykle agresywna. Tym bardziej, że Pius XII coraz bardziej popierał działania Waszyngtonu. Co więcej, Watykan po raz kolejny otwarcie wystąpił przeciwko mocarstwu politycznemu, jeszcze raz zrywając z deklarowaną przez siebie doktryną o neutralności w konfliktach świata.

Co warte odnotowania, niedawne badania rosyjskich historyków dowodzą, iż równocześnie z manifestacją otwarcie antykomunistycznej postawy Watykan dążył do porozumienia z Moskwą w obawie przed nasilającym się wyścigiem zbrojeń i realną groźbą starcia atomowego. Głowa Kościoła stosowała tu więc nad wyraz pokrętną logikę, balansując na granicy hipokryzji.

Kwestia troski o utrzymanie pokoju była ważnym elementem składowym wschodniej polityki Watykanu. Stało się to niezwykle widoczne już w latach sześćdziesiątych, kiedy to w 1962 roku, po kryzysie kubańskim,  świat naprawdę stanął na krawędzi wojny nuklearnej. W świetle odtajnionych przez Watykan dokumentów, sprawujący wówczas urząd, papież Jan XXIII znacznie złagodził antykomunistyczne ostrze polityki Stolicy Apostolskiej, a narrację tej kwestii oparł głównie na apelach o zachowanie i utrzymanie pokoju. Dziś wiemy też, iż jego głos utrzymywany w takim tonie docierał i w pewnym stopniu kształtował postawę zarówno prezydenta USA, katolika Johna Kennedy’ego, jak i deklarowanego ateisty Nikity Chruszczowa.

 Co ciekawe, w tym samym okresie Kreml poważnie analizował możliwość nawiązania oficjalnych stosunków dyplomatycznych z Watykanem. Tak przynajmniej wynika z oficjalnych akt, odtajnionych przez Moskwę w XXI wieku. Wstępem do takich działań miało być przysłanie w 1963 roku przez I sekretarza ZSRR Nikitę Chruszczowa życzeń urodzinowych papieżowi Janowi XXIII.

W tym samym roku podczas prywatnej audiencji Jan XXIII przyjął wysokiego rangą oficjela sowieckiego, który przekazał mu poufny list od samego Chruszczowa. Takie same działania podejmował kolejny papież Paweł VI, który kilkukrotnie gościł ministra spraw zagranicznych ZSRR Andrieja Gromyki, usiłującego pozyskać Watykan dla poparcia radzieckiej wizji „światowego odprężenia”. Nie znamy bezpośredniego wyniku tych rozmów. Dziś dzięki archiwaliom wiadomo tylko, iż gra sowiecka chyba nie przyniosła efektów, ponieważ już w roku 1970 Sowieci zawiesili swe kontakty z Watykanem. Powodem takiego stanu rzeczy i impasu we wzajemnych stosunkach mógł być niebezpieczny – zdaniem Kremla – wzrost oddziaływania Kościoła Katolickiego na społeczeństwa mniejszych krajów bloku wschodniego, w szczególności zaś na społeczeństwo polskie. Dla Kremla taki stan rzeczy był nie do przyjęcia, groził bowiem „fermentem społecznym”, jak sugerowała komunistyczna nowomowa.

Watykan zdawał się dostrzegać te wątpliwości Moskwy i znacząco nasilił realizację postanowień Soboru Watykańskiego II. Można to odczytać jako agresywne posunięcie Stolicy Piotrowej, realizowane już w delikatniejszej formie. Nasilenie tego procesu miały jeszcze przynieść wydarzenia zapoczątkowane w 1978 roku, kiedy to kolejnym papieżem został wybrany Polak – Karol Wojtyła, znany jako Jan Paweł II.

Papież pochodzący z bloku wschodniego przez większość swojego pontyfikatu postrzegany był przez Sowietów jako zaciekły antykomunista. Co ciekawe, mimo tego podejmowano starania, by nawiązać otwarte stosunki. Już w rok po wyborze, w 1979 roku nowy papież spotkał się po raz pierwszy z sowieckim ministrem dyplomacji. Mimo to opinia na temat Jana Pawła II w Moskwie się nie zmieniła. Dla komunistów był on po prostu groźny! „Rząd dusz”, do którego prawo rościł sobie Kościół i Watykan, który reprezentował jego powagę, dla Moskwy oznaczał możliwą destrukcję bloku wschodniego. A nie było tajemnicą, iż wpływy papieża Polaka na społeczeństwo nad Wisłą były ogromne. Dlatego z niemałą wrogością, ale i lekką obawą spoglądano na Państwo Kościelne.

Nic więc dziwnego, że od samego początku pontyfikatu Moskwa zleciła wywiadom cywilnym i wojskowym podległych sobie państw rozpracowanie operacyjne Jana Pawła II, szpiegowanie, a w razie potrzeby również sabotowanie działań Stolicy Apostolskiej oraz wywieranie wpływu na najbliższe otoczenie papieża. I tak właśnie Sowieci rozpoczęli operację „Kapella”, w trakcie której wywiad Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, której Kreml zlecił przeprowadzenie tej akcji, wytworzył ogrom dokumentów, które tworzyły niemal zupełny obraz walki ZSRR z Watykanem w okresie pontyfikatu Jana Pawła II. Świetnie opracowany i przepięknie wydany zbiór tych dokumentów, który stanowią między innymi raporty, wnioski, donosy czy zawiadomienia, oddał niedawno do rąk czytelnika Instytut Pamięci Narodowej. Książkowe wydanie tego zbioru pod tytułem „Pontyfikat wielu zagrożeń” na polskim rynku wydawniczym ukazało się w tym roku.

Okładkę tego działa zdobi zdjęcie z oficjalnej wizyty Michaiła Gorbaczowa w Watykanie, które to stało wydarzeniem przełomowym w relacjach Stolicy Apostolskiej z Kremlem. Do spotkania tego doszło w roku 1989, a jego bezpośrednim następstwem było ustanowienie w 1990 roku oficjalnych kontaktów dyplomatycznych.

Nie ulega wątpliwości, że od momentu swego powstania Związek Sowiecki traktował Watykan, centrum światowego katolicyzmu, jako wrogie centrum ideologiczne. Szczególnie w latach pontyfikatu Jana Pawła II państwo to było obiektem wzmożonego zainteresowania sowieckich służb specjalnych.

Jak określić generalny stosunek Watykanu do ZSRR w okresie zimnej wojny? Przyjazny, neutralny czy wrogi? Zaprezentowane powyżej relacje między Watykanem a Kremlem na pewno nie były przyjazne ani neutralne. Czy były wrogie? W wielu okresach zimnej wojny na pewno tak. Warto też przytoczyć w tym miejscu opinię niektórych historyków, szczególnie zachodnioeuropejskich, którzy wprost przyznają, iż Jan Paweł II, papież, suweren Watykanu, był jednym z katalizatorów rozpadu Związku Sowieckiego. W ten sposób pośrednio odpłacił Moskwie za 11 lat inwigilacji w ramach operacji „Kapella”.

Fot. IPN

Dawid Siuta

Pontyfikat wielu zagrożeń. Jan Paweł II w świetle dokumentów sprawy Kapella 1979-1990

Cena: 40 zł

Dane szczegółowe:
Wydawca: Instytut Pamięci Narodowej, IPN
Rok wyd.: 2020
Ilość stron: 304
Wymiar: 170×250 mm
EAN: 9788382290646
ISBN: 978-83-8229-064-6
Data: 2021-03-06

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*