Śmierć Banderowcom ꘡ Recenzja

M. A. Koprowski, Śmierć banderowcom. Krwawa rozprawa z OUN – UPA

Jak długo można odgrzewać jednego kotleta zanim stanie się niezjadliwy? Nie wiem! Ale chyba się domyślam. Choć w sprawach kuchennych wypowiadać się nie zamierzam, to chyba zaczynam dostrzegać ilu „odgrzań” można bezpiecznie dokonana polu literackim. Bardzo wielu! A najlepszym tego przykładem jest Marek A. Koprowski!

To będzie krótki tekst! Piszę o tym od razu, żeby potem nikt nie miał do mnie pretensji. Dlaczego? Po prostu nie mam siły powtarzać tych samych argumentów, które już kiedyś padły. Ja to nie Koprowski. Nie mam zamiaru pisać ciągle o tym samym!

Jest to jednak recenzja, więc teraz do rzeczy. Od wielu, wielu lat każda – dosłownie każda – książka autorstwa wspomnianego pisarza odgrzewa ten sam kotlet. Literacko – historyczny „mielony” złożony z szerokiego pojętego problemu stosunków polsko-ukraińskich, z uwzględnieniem jego wszystkich czynników, a także problemu narodowości łemkowskiej.

Niedawno na rynek trafiła kolejna odsłona tego „dania”. Tym razem Koprowski swą książkę, którą jak na niego przystało, czyta się lekko i szybko, poświęcił ostatniemu etapowi funkcjonowania OUN – UPA. Jak sam podtytuł wskazuje czytelnik będzie mógł się przyjrzeć temu jak sowieci unicestwili ostatecznie ukraińską partyzantkę.

Bardzo dużo uwagi autor poświęcił kontaktom dwóch wielkich odłamów chrześcijaństwa – cerkwi prawosławnej i kościoła greckokatolickiego – ze stronami starcia pierwszych lat powojennych. I tak możemy przeczytać o wsparciu jednej i drugiej religii dla organizmów politycznych i wojskowych, które do dziś uważa się za skalane krwią setek osób. Przypadek? Odosobniona sytuacja? Niestety nie!

Wielką zaletą książki jest też naprawdę bogata bibliografia. Niestety ona tylko jest! Jej wykorzystanie jest raczej fragmentaryczne i do bólu subiektywne. Momentami w mojej opinii niektóre źródła naprawdę są błędnie zinterpretowane, a ich ocena zrobiona pod z góry założoną tezę. Generalnie chyba cała książka powstała w określonym celu i jest napisana pod konkretną tezę. Dodatkowo narracja w niektórych fragmentach to po prostu jedno wielkie uproszczenie, dobre raczej do podręczników historii dla szkół podstawowych, a nie publikacji popularnonaukowych.

Jednym słowem kolejne odgrzanie kotleta, który już staje się niezjadliwy! Ale ciągle takie publikacje znajdują czytelników. I naprawdę wiem o czym mówię, bo swój egzemplarz „Śmierć banderowcom” sprzedałem w 24 godziny po wystawieniu przeczytanego egzemplarza.

I na koniec rzecz, o której muszę napisać. Rzecz, która w mojej ocenie kompletnie zdyskredytowała tę książkę i tego autora.

W narracji kilkukrotnie pojawia się insynuacja, iż to sowieckie służby stały się mścicielem polskich krzywd wyrządzonych przez UPA. Myślę, że jest to już zejście poniżej pewnego poziomu intelektualnego. Ale już prawdziwą  niegodziwością jest wmieszanie w to wszystko Bożej sprawiedliwości. Po prostu obrzydliwe!

Wydawnictwo: Replika

Ocena recenzenta: 1/6

Dawid Siuta

5 komentarzy

  1. Panie Psiuta dla POLAKOW patriotow ten temat jest WAZNY bo nadal boli, boli też to że Ukraińcy czczą teraz tych bandytów.Dla wszelkiej maści polskojęzycznych osobników jak pan to ,,odgrzewane kotlety,,.W tym kraju zawsze istniała grupa zaprzanców, renegatów,kolaborantów.. Książkę przeczytam i będę ja polecał innym.

    • Dawid Siuta

      Szanowny Panie Polak!

      Nie wątpię, że ten temat jest ważny i dlatego zawodowi historyce nadal się nim zajmują.
      Dziękuję, że zechciał Pan przeczytać mój tekst.
      Recenzja nie dotyczyła jednak tematu, który ważny i nadal nie do końca zbadany powinien być opisywany. Dotyczyła za to naprawdę słabej książki M. A. Koprowskiego, która w mojej ocenie nie wnosi nic nowego do tematu.

  2. Brawo, za ten tekst dostajesz 3 hrywny i 5 kopiejek. Albo nawet 6. Takich formowaczy polskiego spojrzenia na historię potrzeba. Kiedy pomalujesz jakiś pomnik Piłsudskiego na żółto-niebiesko?

    • Dawid Siuta

      Szanowny Panie – No właśnie – Anonimie!

      Dziękuję za poświęcony na przeczytanie tekstu czas. Niezwłocznie zamierzam zaspokoić Pańską ciekawość.
      Otóż:
      Za napisanie i publikację tekstu nie dostałem ani jednej kopiejki.
      Bardzo dziękuję, że nazwał mnie Pan „formowaczem”, aż tak wysoko nie mierzyłem. Nigdy nie sądziłbym, że to co piszę będzie mieć na kogoś realny wpływ.
      A pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego nie mam zamiaru przemalowywać, ponieważ jest on we właściwym kolorze, a po za tym taki akt podlega ściganiu z art. 108 KK.

      Ponadto recenzja dotyczyła naprawdę słabej książki M. A. Koprowskiego, a nie jakże ważnego tematu ludobójstwa na ludności polskiej.

      Pozdrawiam serdecznie

  3. Naprawdę konkretna recenzja i muszę przyznać, że właśnie tego spodziewałem się w tej książce. Dlatego bardzo dziękuję Panu, za dość precyzyjną informację. Że Pan autor skorzystał ze źródeł w sposób wybiórczy i jak to niestety w naszej obecnej sytuacji (przynajmniej jeszcze miesiąc temu) dobry dla pewnej określonej grupy czytelników co historią nie ma nic wspólnego.
    Jeszcze raz dziękuję i proszę nie przejmować się fanatykami, których podnieca bycie prorosyjskimi „pożytecznymi idiotami”.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*