Stosunki amerykańsko-izraelskie po 2001 roku

Sekretarz stanu USA Hillary Rodham Clinton (w środku) jest gospodarzem bezpośrednich rozmów między palestyńskim prezydentem Mahmudem Abbasem (z prawej) i izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu (z lewej) w Sharm El Sheikh, Egipt, 14 września 2010 roku (zdj. z domeny publicznej)

Dla Izraela niedopuszczalna jest sytuacja, w której Stany Zjednoczone dyktują skrajnie niekorzystne warunki formalne i ramy czasowe pokoju z Palestyńczykami, bez rozwiązania podstawowych problemów z zakresu bezpieczeństwa (jak choćby sprawa utrzymania arsenałów rakietowych Hamasu). Z kolei nowa jakość polityki Waszyngtonu pod rządami obecnej administracji jest wynikiem „utknięcia” USA w Iraku w 2003 roku. To Partia Demokratyczna zauważyła jako pierwsza ten problem i zmieniła swe postrzeganie kwestii bliskowschodniej. Uznano, że źródłem wszelkich problemów związanych z Bliskim Wschodem jest konflikt izraelsko-palestyński. USA przestały więc podzielać optykę Izraela również wobec kwestii irańskiej. Co gorsza rozdźwięk miedzy Waszyngtonem a Tel Awiwem powiększa się (co szczególnie widać w przypadku podejścia obu państw do kwestii rozwoju islamskich ruchów ekstremistycznych, sytuacji w Libanie, regionalnej polityki Turcji czy działań Syrii). Wydaje się więc, że obecnie Izrael pozostaje osamotniony wobec irańskiego zagrożenia. Nadzieje na ponowne zbliżenie stanowisk obu państw, stanowi złagodzenie retoryki dotychczas mocno prawicowego premiera Izraela [6], lecz obecnie jest za wcześnie, aby choćby próbować przewidywań w tej kwestii.

Rozbieżności między oboma państwami w kwestii arabskiej.

Wpływ na stosunki izraelsko-amerykańskie ma konflikt palestyńsko-izraelski oraz stosunki obu krajów z Iranem. Izrael nie ufa Iranowi w kwestii rozbudowania instalacji nuklearnych i jej wyłącznie celu pokojowego i tym samym odmawia gwarancji, że nie użyje siły, aby powstrzymać Teheran przed zdobyciem broni atomowej [7]. Waszyngton z kolei oczekuje dialogu z Teheranem, co znacznie komplikuje sytuację na Bliskim Wschodzie. Osamotniony Izrael, pozbawiony poparcia dotychczasowego „patrona”, nie ma już w istocie nic do stracenia i może rzucić wszystko na jedną szalę [8]. Jeszcze bardziej skomplikowane są stosunki amerykańsko-izraelskie na tle konfliktu tych ostatnich z Palestyńczykami.

Wsparcie dyplomatyczne dla Izraela ze strony USA.

Izrael otrzymuje olbrzymie wsparcie dyplomatyczne z Waszyngtonu. USA zawetowały dziesiątki rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, z tych czy innych względów niekorzystnych dla Izraela. Praktyka pokazuje, że Waszyngton nie waha się wetować takich rezolucji, nawet jeśli wszyscy inni członkowie Rady Bezpieczeństwa (w tym również stali), głosują za przyjęciem owych rezolucji. Gdy w 2004 roku zginął duchowy przywódca Hamasu, Szejk Yassin, USA zablokowały przyjęcie przez RB ONZ rezolucji potępiającej Izrael, żądając równoczesnego potępienia palestyńskich aktów terroru. USA poparły również plan wycofywania się z Zachodniej Gazy przy jednoczesnym zachowaniu ogromnej większości osiedli na Zachodnim Brzegu (2004 rok).

Autor zdjęcia Carlos Latuff. Wikimedia Commons

Gdy w grudniu 2008 roku Izrael rzucił rękawicę Hamasowi w Strefie Gazy, Waszyngton ostentacyjnie przeciągał przyjęcie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, wnioskując sformułowania uniemożliwiające Hamasowi odbudowę potencjału militarnego. Rezolucję ostatecznie uchwalono dopiero 8 stycznia 2009 roku przy wstrzymaniu się od głosu przez Waszyngton. Podobne blokowanie przez USA nastąpiło 2 lata wcześniej. W trakcie wojny miedzy Izraelem a Hezbollahem w lipcu 2006 r. Waszyngton tłumaczył akcje Izraela jako mającą znamiona „samoobrony”. USA ponad miesiąc blokowały wezwanie do natychmiastowego zawieszenia broni (ostatecznie rezolucję RB ONZ uchwalono 11 sierpnia – po miesiącu walk) [9].

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*