Stosunki amerykańsko-izraelskie po 2001 roku

Współpraca militarna.

Izrael jest jednym z największych odbiorców pomocy technologicznej, militarnej, gospodarczej, wywiadowczej a od 1976 roku również finansowej od USA. Już wcześniej współpraca była nader rozwinięta (pomoc finansowa dla Izraela w latach 1950-1970 wynosiła 1 mld 263 mln $, natomiast już w latach 1971-2001 wzrosła do sumy 78 mld 908 mln $). W sierpniu 2007 r. prezydent George W. Bush zapowiedział, że USA zwiększą pomoc finansową dla Izraela w ciągu najbliższej dekady o 6 mld $. Docelowo w roku fiskalnym 2018 amerykańskie wsparcie finansowe dla Izraela ma wynieść 3,1 mld $. Większość tego wsparcia stanowią środki przyznawane w ramach programu Foreign Military Financing (FMF). Ponadto Izraelczycy wywalczyli sobie prawo do przeznaczania 25% środków otrzymywanych z programu FMF na zakup broni i uzbrojenia produkcji izraelskiej. Inne kraje otrzymują środki z FMF w ciągu całego roku w ratach i muszą przeznaczyć całą pulę tej pomocy na zakup broni produkcji amerykańskiej. Podobnych ustępstw korzystnych dla Izraela jest jeszcze wiele. Fundusze uzyskiwane z FMF odpowiadają mniej więcej za 1/5 izraelskiego budżetu wojskowego, który zresztą do małych nie należy. Obecnie rocznie Izrael w ramach FMF otrzymuje oficjalnie prawie 3 mld $. Intensywna wymiana handlowa z Izraelem i korzyści z niej wynikające nie równoważą strat, jakie ponosi amerykańska gospodarka wskutek utraty wielu atrakcyjnych i lukratywnych rynków państw islamskich (np. Iranu czy Syrii). O ileż lepiej sprzedawałyby się towary koncernów amerykańskich w państwach muzułmańskich, gdyby nie wizerunek USA jako imperialistycznej potęgi współpracującej z Izraelem w podminowywaniu i upokarzaniu świata islamskiego. Demografia jednoznacznie przemawia tu za gospodarkami muzułmańskimi. W państwach muzułmańskich żyje ponad miliard ludzi. W Izraelu zaledwie 7 milionów. Prosta rachuba wskazuje, że, jeśli ma się do wyboru jedno albo drugie, to każdy kierujący się wyłącznie przesłankami biznesowymi przedsiębiorca wybrałby rynki państw muzułmańskich [10].

Wspólne ćwiczenia Izraela i Stanów Zjednoczonych, które są częścią planowanego harmonogramu szkoleń, mających na celu zwiększenie i rozwój współpracy wojskowej.
Zdj. na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported

Największym beneficjentem w kwestii zrewidowania planów budowy tarczy antyrakietowej (planowanej m in. w Polsce) jest Izrael. USA zapowiedziały wówczas zwiększenie pomocy militarnej dla tego państwa, zwłaszcza w zakresie kooperacji w projektowaniu i produkowaniu nowych systemów antyrakietowych m.in. Arrow 3 [11]. Izrael jest również jednym krajem na świecie, któremu USA są gotowe dostarczać najbardziej zaawansowane technologicznie systemy broni i to po bardzo niskich, wręcz promocyjnych cenach. Dla przykładu prace nad wspomnianym już system Arrow kosztowały dotychczas Amerykanów 1,7 mld dolarów (choć nieoficjalnie mówi się iż system ten kosztował USA znacznie więcej). Izrael zakupił również od Amerykanów 20 myśliwców F-35 produkowanych przez Lockheed Martin. Wartość umowy to 2,75 mld dolarów [12]. Innym przykładem masowego zbrojenia Izraela przez USA jest radar AN/TPY-2 (obecnie umieszczany na pustyni Negey). Stworzyli go amerykańscy uczeni oraz zbudowali i zainstalowali – oczywiście za własne pieniądze (500 mln dolarów). Radar jest oficjalnie własnością USA, lecz nikt nie ma wątpliwości, że miejsce instalacji świadczy o tym że jest on wykorzystywany na wyłączny użytek oraz bezpieczeństwo Izraelczyków [13], zwłaszcza że sąsiednie, nieprzyjaźnie nastawione państwa również się zbroją [14].

Izraelskie lobby w USA i jego wpływ na stosunki dwustronne.

Wypada zadać pytanie: Skąd tak duże poparcie USA dla Izraela? Tony Judt w wywiadzie dla „Krytyki politycznej” stawia tezę o nadzwyczajnej skuteczności izraelskiego lobby w USA. Oprócz tradycyjnych sposobów oddziaływań na kongresmenów, Judt zwraca uwagę na „uciszanie swoich krytyków i krytyków polityki Izraela” (najczęściej poprzez przyklejanie im łatki antysemity) [15]. Powołując się na głośny esej Johna Mearsheimera i Stephena Walta z Uniwersytetu Harvarda opublikowany w 2006 roku wnioskuje, że bezkrytyczne poparcie USA dla Izraela na przestrzeni ostatnich czterech dekad nie przysłużyło się najlepiej Ameryce, a już szczególnie jej wizerunkowi na Bliskim Wschodzie i świecie. Wywołana tym esejem burza w kręgach akademickich spowodowała strach przed podejmowaniem tego tematu. Zwraca równocześnie uwagę, że tylko Stany Zjednoczone maja możliwość wywarcia skutecznej presji na stronie izraelskiej w celu zmiany polityki tej drugiej. Pytanie tylko: Czy chcą lub mają w tym jakikolwiek interes? „Lobby wyrządza szkody Ameryce, gdyż promuje złą politykę i izoluje Amerykę od innych krajów Bliskiego Wschodu. Ameryka nie rozumie tego świata… Lobby przekonuje, że wszyscy wokół Izraela to antysemici, którzy nienawidzą Żydów i Ameryki; my mamy rację, oni – nie. Dlatego polityka amerykańska w regionie jest tak katastrofalna; opiera się bowiem na zniekształceniach, ignorancji, niezrozumieniu” [16].

Wnioski

Reasumując, Izrael pozostaje najważniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie. Współpraca między oboma krajami układała się dotychczas na zasadzie obopólnych korzyści: Izrael otrzymywał pomoc finansową, militarna oraz polityczną od USA; Stany były również gwarantem bezpieczeństwa Izraela, gwarantem bytu państwowości Izraela pośród arabskich sąsiadów. Izrael z kolei przez lata dbał o interesy USA w tej części świata, hamował arabski nacjonalizm, aż ostatecznie przejął rolę jednego z niewielu sojuszników Stanów Zjednoczonych w powszechnie niechętnym USA regionie świata, jakim jest ogólnie świat arabski. Tak było przez dziesiątki lat, tak było za prezydentury George’a Busha, lecz Jego następca – Barack Obama wniósł pewne novum. Obecnie jest zbyt wcześnie, aby określić, czy zwrot w stosunkach amerykańsko-izraelskich zapoczątkowany przez Obamę jest i będzie trwały, czy jest on jedynie kolejnym zabiegiem socjotechnicznym i PRowskim, mającym na celu jedynie zmianę wizerunku USA w krajach arabskich.

Osobiście uważam, że państwo Izrael, mimo iż posiada niezwykle istotną kartę przetargową w postaci konfliktu izraelsko-palestyńskiego (w którym de facto to Izrael ma decydujący wpływ na rozwój wypadków), skazane jest na rolę „regionalnego potentata” przy jednoczesnej marginalizacji w skali światowej. Słabnąca rola na forum międzynarodowym, związana będzie z stopniowym wycofywaniem się Stanów Zjednoczonych z bezgranicznego poparcia dla Izraela. Historia USA wielokrotnie wskazuje, że Stany są lojalnym sojusznikiem tylko do czasu, gdy jest to dla nich opłacalne. USA po szoku jakim był 11 wrzesień zdobył w walce z międzynarodowym terroryzmem bezsprzeczną przewagę. W dzisiejszym świecie Waszyngton nie obawia się już terroryzmu reprezentowanego przez ruchy fanatyczno-religijne związane z światem arabskim. Są one zbyt słabe, aby zagrozić potędze zarówno militarnej jak i finansowej USA. Zagrożeniem są kraje takie jak Korea Płn. czy Iran. W związku z tym pozycja Izraela jako strategicznego partnera maleje. Uważam, że w USA zwycięży ostatecznie podejście pragmatyczne i kwestie czysto ekonomiczne (ogromne rynki zbytu państw arabskich) nad kwestiami czysto politycznymi. Lecz Izrael pozbawiony statusu jednego z najważniejszych sojuszników USA, wcale nie zostanie pozbawiony swej czołowej roli w stosunkach międzynarodowych na Bliskim Wschodzie. Przez dziesiątki lat do Izraela spływał strumień pieniędzy i broni z USA, co pozwoliło Izraelowi stać się czołowym państwem regionu i status ten najprawdopodobniej będzie zachowany.

Rafał Czyrny

Bibliografia:

J. Zając, Polityka zagraniczna USA po zimnej wojnie, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2006.

J. Matuszewska, Trzy światy: modele polityki zagranicznej Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i Rosji w perspektywie analizy komparatystyczno-dyskursywnej, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2010.

M. Troszyńska, Polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych w latach 2000-2004, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2006.

T. Otłowski, Pierwszy rok polityki zagranicznej Baracka Obamy, Wydawnictwo Fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego AMICUS EUROPAE, Warszawa 2010

Strony internetowe:

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/

http://www.money.pl/

http://www.polis.edu.pl/

http://www.gazeta.pl/

http://www.krytykapolityczna.pl/

http://palestyna.wordpress.com/

Przypisy:

[1] J. Zając, Polityka zagraniczna USA po zimnej wojnie, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2006.
[2] www.stosunkimiedzynarodowe.info/raport_bush,328,USA_a_Bliski_Wschod_dalej_od_pokoju_dalej_ od_demokracji (dostępność: 5.12.2010r.)
[3] J. Matuszewska, Trzy światy: modele polityki zagranicznej Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych i Rosji w perspektywie analizy komparatystyczno-dyskursywnej, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2010, str. 162-183.
[4] M. Troszyńska, Polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych w latach 2000-2004, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2006.
[5] T. Otłowski, Pierwszy rok polityki zagranicznej Baracka Obamy, Wydawnictwo Fundacja Aleksandra Kwaśniewskiego AMICUS EUROPAE, Warszawa 2010.
[6] 14 czerwca 2010 r. po ponownych wyborach w Izraelu premier Netanyahu po raz pierwszy zaakceptował zasadę istnienia dwóch państw – Izraela oraz państwa palestyńskiego
[7] http://news.money.pl/artykul/izrael;zaatakuje;iran;bez;zgody;usa,0,0,519936.html (dostępność: 5.12.2010r.)
[8] http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,649,Kryzys_w_relacjach_Izraela_z_USA_
koniec_strategicznego_przymierza (dostępność: 5.12.2010r.)
[9] http://www.polis.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=95:specjalne-wizi-usa-z-izraelem-plusy-i-minusy-dla-usa-i-izraela&catid=46:zagranica&Itemid=68 (dostępność: 5.12.2010r.)
[10] Ibidem. (dostępność: 5.12.2010r.)
[11] Nowa koncepcja tarczy antyrakietowej przewiduje, że obronę przeciw pociskom balistycznym będą zapewniać przede wszystkim antyrakiety Standard Missile 3 (SM-3) bazujące na okrętach wojennych U.S. Navy wyposażonych w wielofunkcyjny system walki Aegis. W pierwszej kolejności nowo opracowywane antyrakiety SM-3 mają być rozmieszczane na okrętach VI floty operującej na wodach Morza Śródziemnego. Pieniądze, które nie pójdą na rozwój i produkcję antyrakiet GBI (Ground Based Interceptors), mających bazować w Polsce, zostaną skierowane teraz m.in. na rozwój systemu Arrow 3.
[12] http://www.wprost.pl/ar/212655/Izrael-kupil-od-USA-mysliwce-F-35/
[13] http://www.polis.edu.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=95:specjalne-wizi-usa-z-izraelem-plusy-i-minusy-dla-usa-i-izraela&catid=46:zagranica&Itemid=68 (dostępność: 5.12.2010r.)
[14] http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,8398149,Izrael_boi_sie__
ze_rosyjskie_rakiety_z_Syrii_trafia.html (dostępność: 5.12.2010r.)
[15] http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/Judt1948-2010ZmierzchliberalnejAmeryki/menuid-77.html (dostępność: 5.12.2010r.)
[16] Ibidem. (dostępność: 5.12.2010r.)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*