Ukarano b. generałów SB Władysława C. i Józefa S.

Emerytowanych gen. SB, Władysława C. i Józefa S. warszawski sąd skazał w czwartek na kary dwóch lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Uznano ich winnymi bezprawnego powołania do wojska opozycjonistów w stanie wojny. Wyrok jest nieprawomocny.

W sentencji orzeczenia czyny popełnione przez oskarżonych trzeba zakwalifikować jako popełnienie zbrodni komunistycznej i zbrodni przeciwko ludzkości „polegającej na prześladowaniu osób ze względów politycznych z naruszeniem praw każdego człowieka do tworzenia związków zawodowych i do przystępowania do związków zawodowych dla ochrony swoich interesów oraz praw każdego człowieka do strajku”.

W mowie końcowej przed dwoma tygodniami, prokurator IPN wnioskował dla C. i S. o kary więzienia w zawieszeniu. Ich obrońcy zapowiedzieli apelacje.

W latach 1982-1983 opozycjoniści powołani na ćwiczenia spędzili trzy zimowe miesiące na poligonie w Chełmnie. Spali w namiotach, mieli stare buty i mundury. Zlecano im nieprzydatne zadania m.in. kopanie rowów. IPN twierdzi, że warunki były surowsze od tych, które mieli internowani.

Sędzia Robert Bełczącki uzasadnił, że zamiarem oskarżonych było naruszenie podstawowych praw człowieka do tworzenia związków zawodowych, przystępowania do związków i prawa do strajku. Prawa te miały zostać naruszone na masową skalę. Zważywszy na motywację polityczną skierowana przeciw członkom NSZZ Solidarność ze względu na ich przynależność do tego związku (…) kwalifikacja występku oskarżonych jako zbrodni przeciw ludzkości w ocenie sądu wątpliwości nie budzi – powiedział sędzia.

W świetle zgromadzonego materiału dowodowego nie sposób było wykluczyć, że decyzję w tym zakresie podjął Czesław Kiszczak (…) nie wyłącza to jednak zawinienia obu oskarżonych. Nawet, jeśli wykonywali polecenie Kiszczaka, jako ministra spraw wewnętrznych, które stanowiło przekroczenie uprawnień, to wydając własne polecenie z przekroczeniem uprawnień – jeśli chodzi o S., oraz podżegając do wykonania tego polecenia i tym samym do przekroczenia uprawnień przez zastępców komendantów wojewódzkich MO ds. SB – gdy chodzi o C., podlegają oni odpowiedzialności prawno-karnej (…) obaj oskarżeni mogli dokonać wyboru i polecenia nie wykonywać – objaśnił sędzia Bełczącki.

W kontekście zgromadzonego materiału dowodowego, którym był zapis telekonferencji, zamiar oskarżonych należy odczytać w kontekście uchwalonej wówczas ustawy z 8 października 1982 roku o związkach zawodowych. Sędzia uznał, że podawana przez oskarżonych motywacja nie zasługiwała na uwzględnienie.

Zważywszy na wysoki stopień winy obu oskarżonych, zważywszy na masową skalę naruszeń podstawowych praw człowieka dotyczących 304 osób pokrzywdzonych, zważywszy na szczególną wagę naruszonych przepisów regulujących odbywanie służby wojskowej, zważywszy na popełnienie występku w ramach sprawowania przez oskarżonych wysokich rangą funkcji publicznych, a przez to na wysoki stopień społecznej szkodliwości popełnionych występków (…) oraz względy prewencji generalnej mającej spełniać funkcje odstraszania przed popełnieniem tego typu występków przez kogokolwiek w przyszłości (…) w ocenie sądu kary 2 lat pozbawienia wolności są adekwatne – mówił sędzia Bełczącki.

To jest przełomowy wyrok, ponieważ większość spraw, które kończyły się, a w których wnosiliśmy o zakwalifikowanie czynu jako zbrodnia przeciwko ludzkości były przez sądy umarzane”. „Jestem bardzo wzruszony, ponieważ proces dotyczył sprawy, którą zajmowałem się 10 lat. Jestem niezmiernie wdzięczny sądowi za te sześć lat procesu i tak wnikliwą analizę zebranego materiału – skomentował to prok. IPN Mieczysław Góra, oskarżający.

Tadeusz Antkowiak, jeden z pokrzywdzonych, powiedział, że – wyrok sądu jest realizacją naszych zobowiązań wobec tych kolegów, którzy nie dożyli tego momentu lub stracili zdrowie przez pobyt w tym obozie (…) Wydaje mi się, że to jest pewien etap osiągnięcia sprawiedliwości w tym dobrym znaczeniu tego słowa. Chociaż tu muszę powiedzieć, że w czasie tego procesu spotkaliśmy się z różnymi obrazami polskiego wymiaru sprawiedliwości. Tymi najgorszymi i tymi lepszymi, które, jak mam nadzieję, będą w Polsce obowiązywały jako standardy.

Spośród 304 osób, które trafiły do jednostki w Chełmnie, 56 już nie żyje.

Z orzeczeniem sądu nie zgodził się obrońca Józefa S. mec. Jarosław Baniuk. Zapowiedział apelację, tak jak obrońca C.

Postępowanie było prowadzone od 2008 roku, wszczęło je zawiadomienie Stowarzyszenia „Chełminiacy 1982”. Akt oskarżenia trafił w marcu 2012 roku do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Oskarżony wtedy został także gen. Florian Siwicki, szef Sztabu Generalnego WP z lat 80. Oraz członek WRON. W listopadzie tego samego roku WSO ustaliło, że Siwicki jest zbyt chory, by mógł być sądzony i wyłączono go z procesu. Zmarł w 2013 roku. Sprawę przeniesiono do sądu na Mokotowie, gdyż oskarżeni nie byli generałami wojska, tylko cywilnych służb specjalnych i nie podlegali wojskowym sądom.

Pierwotnie sprawę umorzono w sierpniu 2013 roku, gdyż twierdzono, że sprawa przedawniła się w 1993 roku. Sąd okręgowy uchylił umorzenie. Uzasadnił, że można zakwalifikować zarzucane im czyny jako zbrodnie komunistyczne, których przedawnienie nastąpi w 2020.

Ostatecznie akt oskarżenia odczytano 3 marca 2015 roku. Podczas kilkudziesięciu rozpraw wysłuchano ponad 200 pokrzywdzonych i świadków; sprawa liczy ponad 76 tomów akt.

Źródło: dzieje.pl

Fot.: domena publiczna

Nicola Chwist

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*