W rękach templariuszy? –  nie do końca „czarna plama” w dziejach Całunu Turyńskiego

Palma Le Jeune - Zdobycie Konstantynopola. Wikimedia Commons
Palma Le Jeune – Zdobycie Konstantynopola. Wikimedia Commons

Zeznania templariuszy w trakcie procesu wskazują na to, że kult wizerunku stanowił część przyjmowania nowicjuszy do zakonu. Zakończywszy okres próby otrzymywali oni sznur, który uprzednio dotknięto do wizerunku głowy, a nadto zobowiązani byli przysiąc dochowania w tajemnicy szczegółów kultu wizerunku.[7] Relikwia prawdopodobnie była przechowywana w rejonie Troyes, gdzie ujrzeć ją mógł Stefan z Troyes, o czym zeznawał w trakcie procesu. Tajemniczy wizerunek oglądał również Hugo de Payraud, zeznając, że dwie nogi miał z przodu, a dwie z tyłu.  Także brat Raoul de Gisy, poborca z Troyes, wspominał figurę demona z rogami na głowie. Powyższe opisy wpasowują się w wygląd Całunu prezentowanego poziomo, gdzie postać Jezusa jest dobita dwustronnie, a więc widoczne są cztery nogi, natomiast jako „rogi” potraktować można widoczne na czole wycieki krwi spod cierniowej korony. Inny z zakonników – brat Gaucerant, wachmistrz z Mont Pezat mówił zaledwie o głowie brodatego mężczyzny. Na zeznania templariuszy należy wziąć jednak pewną poprawkę związaną ze stresem, wywołanym zarówno efektem tajemniczości, jakim templariusze zmuszeni byli otaczać relikwię, jak i samym przesłuchaniem. Sekretny kult wizerunku odbywać się musiał nocą, przy blasku pochodni lub świec, co musiało wywrzeć na nich niezatarte wrażenie.[8]  Jak się okazało, tajemnicy nie udało się w pełni zachować.
2 października 1307 roku dokonano aresztowania członków zakonu, spośród których wielu załamawszy się, przyznało się do czci tajemniczego wizerunku.[9] Samego jednak płótna nie udało się odnaleźć.  Ciekawego odkrycia, które może wskazywać na obecność Całunu w zakonie, dokonano w 1951 roku w Templecombe w Anglii, gdzie od 1198 roku mieściło się preceptorium dla celów rekrutacji i szkolenia nowych członków zakonu. W stropie jednego z domostw odnaleziono najprawdopodobniej wieko skrzyni, z malowidłem dziwnej głowy, podobnej do wizerunku Jezusa z mandylionów.[10] Portret ów wykonano na dębowych deskach między XIII a XIV wiekiem[11]

Ostatecznie królewska intryga doprowadziła w 1312 roku do rozwiązania zakonu, zaś sam król przejął majątek zlikwidowanych templariuszy. Z kolei dwa lata później proces dobiegł końca. Król Filip uzyskał 22 marca 1312 roku od papieża Klemensa V wyrok stwierdzający herezje zakonników, w tym ów tajemny kult wizerunku brodatego mężczyzny o rudym kolorze włosów.[12]

Egzekucja Jakuba de Molay – litografia w „History of Freemasonry“”Alberta Gallatina Mackey'a. Wikimedia Commons.
Egzekucja Jakuba de Molay – litografia w „History of Freemasonry“”Alberta Gallatina Mackey’a. Wikimedia Commons.

19 marca 1314 roku na placu przed Notre Dame oczekiwano na komisję papieską, przed którą czterech mistrzów zakonu miało powtórzyć swe zeznania. Jednakże ku zdumieniu tłumu wielki mistrz Jakub de Molay i preceptor Normandii Geoffrey de Charnay ogłosili, że są niewinni oraz, że zakon zachował swoją świętość i czystość. Takie oświadczenie w obliczu śmierci może nam sugerować, że rzeczywiście zakonnicy nie uprawiali bałwochwalstwa, lecz mogli być w posiadaniu prawdziwej relikwii. Wobec tego twierdzenia, członkowie papieskiej komisji zażądali czasu na ponowne rozpatrzenie sprawy, na co król Filip zgodził się, aby następnie i tak rozkazał spalić mistrzów na stosie.[13] Zgodnie z przekazem, wielki mistrz umierając miał przekląć króla i papieża, którzy jeszcze tego roku ponieśli śmierć. Motyw ten wykorzystał francuski pisarz Maurice Drunon w świetnym cyklu powieści historycznych „Królowie przeklęci”.

Nastrój tajemnicy, który przez wieki otaczał zakon, warunki przeprowadzania procesu przeciwko templariuszom, brak oficjalnych dokumentów potwierdzających posiadanie przez zakon Całunu, a przede wszystkim upływ wieków utrudniają w znaczącym stopniu dokładne zapoznanie się z historią Całunu w XIII wieku. W niektórych momentach poszlaki są jednak tak wyraźne, co więcej, zbiegają się we wspólnym punkcie, co każe nam wręcz stanowczo stwierdzać, że jedna z najcenniejszych relikwii chrześcijaństwa znalazła się w rękach Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona. Prawdopodobnie to właśnie nielegalny sposób zdobycia relikwii i związana z tym tajemnica doprowadziły jeden z najpotężniejszych zakonów średniowiecznej Europy do całkowitej klęski.

Damian Malicki

Bibliografia:

Fanti G., S. Gaeta, Tajemnica Całunu. Zdumiewające odkrycia nauki w kwestii Całunu Turyńskiego, Kraków 2015.

Górny G., J. Rosikoń, Świadkowie tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, Warszawa 2013.

Tarnowski K., Całun Turyński. Relikwia czy genialne fałszerstwo?, Warszawa 2011.

Ziółkowski Z., Całun Turyński. Milczący świadek męki, śmierci i zmartwychwstania, Warszawa 2011.

Przypisy:

[1] ST 41-42

[1]K. Tarnowski, Całun Turyński. Relikwia czy genialne fałszerstwo?, Warszawa 2011, s. 174.

[2]Ibidem, s. 174.

[3]Ibidem, s. 174-175.

[4]Ibidem, s. 175.

[5]Ibidem, s. 176.

[6]G. Górny, J. Rosikoń, Świadkowie tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, Warszawa 2013, s. 41.

[7]Z. Ziółkowski, Całun Turyński. Milczący świadek męki, śmierci i zmartwychwstania,  Warszawa 2011, s. 33.

[8]K. Tarnowski, op.cit., s.176-177.

[9]Z. Ziółkowski,  op.cit., s. 35.

[10]Ibidem, s. 34.

[11]G. Fanti, S. Gaeta, Tajemnica Całunu. Zdumiewające odkrycia nauki w kwestii Całunu Turyńskiego, Kraków 2015, s.116.

[12]Ibidem, s.116.

[13]Z. Ziółkowski,  op.cit., s. 34- 35.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*