Władysław IV Waza – wojownik w czasach pokoju | część 2

Oblężenia Smoleńska

Zdobywając okoliczne zamki i miasta, Szein zmarnował bardzo dużo czasu i nie zdobył Smoleńska z zaskoczenia. Okazja ku temu była niezła, bowiem twierdza nie była przygotowana do obrony. Wacław Lipiński zwrócił jednak uwagę na to, że Szein nie miał dostatecznie silnej artylerii, by móc zaszkodzić zamkowi. Tymczasem Władysław IV wezwał Aleksandra Gosiewskiego, a ten zdał dowództwo na ręce kniazia Samuela Druckiego-Sokolińskiego.

Szein ulokował swoje obozowisko 5 km na wschód od twierdzy w zakolu Dniepru. Dariusz Kupisz wylicza, iż na przełomie 1632 i 1633 korpus Szeina liczył 23 000 ludzi. W tym samym czasie Krzysztof Radziwiłł poszedł na „samowolkę” i mimo królewskich wezwań, aby stawił się do Krakowa, ruszył pod Orszę, skąd mógł kontrolować sytuację na terenach objętych wojną. Za przykładem Radziwiłła poszedł również Lew Sapieha. W lutym 1633 roku, w obozie pod Krasnem, Radziwiłł dysponował liczbą 4234 żołnierzy. Niesubordynacja Radziwiłła była zatem pozytywna, bowiem hetman nadzorował koncentrację armii litewskiej i mógł szybciej ruszyć z odsieczą. Od początku roku Radziwiłł prowadził dywersję oraz wojnę podjazdową, nękając siły Szeina i paraliżująć jego poczynania. Na początku marca Radziwiłłowi udało się wprowadzić do Smoleńska posiłki, na które składało się 53 husarzy, 100 dragonów i 141 kozaków. Radziwiłł i Gosiewski wysłali do Smoleńska większą grupę żołnierzy jednak część z nich zgubiła drogę i natrafiła na Moskali, którzy wzięli ich do niewoli. 3 tygodnie później do Smoleńska dotarli jeszcze żołnierze, którzy odnaleźli drogę do twierdzy, Obrońców zasilono również amunicją. Sukces Radziwiłła spowodował, że twierdza mogła spokojnie bronić się dalej, a szanse Szeina na sukces zmalały dość znacząco.

Moskale prowadzili jednak intensywny ostrzał artyleryjski i zaawansowane prace ziemne. W połowie marca Szein doczekał się wreszcie ciężkich dział burzących, które przyprowadzono aż z Moskwy. Od marca na Smoleńsk padać miało od 400 do 600 pocisków dziennie. Pod twierdzę ściągały coraz to nowe pułki moskiewskie. Na początku kwietnia Radziwiłł dostał informacje, że Szein szykuje się do szturmu generalnego. Hetman postanowił uderzyć na siły moskiewskie, ale Nagoj oraz Prozorowski uchylali się od walki. Szein tym samym chciał uderzyć na Krasne i rozbić hetmana, ale ostatecznie Radziwiłł wycofał się ze swoich zamiarów, co spowodowało, że Szein również porzucił pomysł zaatakowania Litwinów. Duże straty wśród armii moskiewskiej czyniły wypady obrońców. W maju Radziwiłł ciężko zachorował i przekazał dowództwo Jakubowi Madlińskiemu. 5 czerwca Szein przypuścił szturm generalny odparty przez smoleńszczan. Moskale przypłacili to 70 zabitymi, natomiast obrońcy stracili 26 ludzi, 53 zostało rannych. Po dniu przerwy znowu wznowiono ostrzał artyleryjski. Madliński, tak jak wcześniej Radziwiłł, postanowił podejść pod pozycje Nagoja i Prozorowskiego. Wywiązała się potyczka, która jednak zakończyła się remisem.

Hetman polny litewski Krzysztof II Radziwiłł,
Fot. Wikimedia Commons

21 czerwca Moskale zdetonowali minę, obracając w gruzy kawałek muru koło bramy Małachowskiej. Przypuszczono kolejny szturm, który krwawo odparto. Cały lipiec Moskale prowadzili kolejne prace minerskie. W Krasnem Madliński musiał borykać się z własnymi żołnierzami, którzy zaczęli domagać się wypłaty żołdu, brakowało również żywności. Madliński wdawał się w drobne utarczki z siłami moskiewskimi, ale nie przynosiły one większego rezultatu. Na innym odcinku frontu Aleksander Piaseczyński oraz Jeremi Wiśniowiecki, przy dużym wsparciu Kozaków pod wodzą Michaiła Doroszenki, a następnie Jakub Ostranicy, oblegali Putywl, którego jednak nie zdobyli.

Pod Krasnem jak i pod Smoleńskiem wyczekiwano armii Władysława IV, który właśnie wyruszał z Warszawy.

Na odsiecz Smoleńskowi

W czasie, gdy miały miejsce opisane wypadki, Rzeczpospolita przygotowywała odsiecz. Po zgodnej elekcji postanowiono, że kwestie dotyczące obronności zostaną poruszone na sejmie koronacyjnym. Obradował on od 9 lutego 1633 roku. Postanowiono, że armia odsieczowa ma wynosić 24 000 stawek żołdu. Tworzyć ją miały:

24 chorągwie husarskie – 3220 koni

27 chorągwie kozackie – 3600 koni

10 rot rajtarskich – 1700 koni

7 regimentów dragońskich – 2250 porcji

10 regimentów i 5 rot niemieckiej – 10 700 porcji

11 rot piechoty polskiej – 1750 porcji

Po odliczeniu ślepych porcji, realna ilość żołnierzy wynieść miała 21 500 ludzi. To, co od razu rzuca się w oczy, to przeważająca ilość piechoty, szczególnie zaciągu cudzoziemskiego. Król postanowił prowadzić wojnę według zachodnich standardów. Nie wszystkim podobały się te zmiany, Kazimierz Leon Sapieha zanotował wówczas, że: „Król bierze przed sobą Gustawową [chodzi o króla Szwecji Gustawa Adolfa – przyp. aut.] miarę wojowania, chce mieć więcej w wojsku cudzoziemskim obyczajem ćwiczonego ludu, aniżeli polskiego husarza”.

9 maja Władysław IV wyruszył na odsiecz oblężonej twierdzy. Król wyruszał po sławę wojenną, której tak bardzo pragnął. Tym razem jednak nie miał być biernym obserwatorem pod opieką starych hetmanów. Tym razem to on miał wydawać rozkazy i być głównodowodzącym sił odsieczowych. Wreszcie mógł zrealizować się jako wódz. 24 czerwca król dotarł do Wilna, gdzie spotkał się z Krzysztofem Radziwiłłem i przyjął wiadomość o śmierci Lwa Sapiehy, nie zdecydował się jednak na nominację Radziwiłła na stanowisko hetmana wielkiego litewskiego. 17 sierpnia w Orszy król czekał jeszcze na spóźniające się oddziały.

Tymczasem Radziwiłł połączył się z przybywającym spod Putywla Piaseczyńskim i 27 sierpnia dokonali demonstracji zbrojnej przed obozem moskiewskim. Na początku września król oraz Radziwiłł stali pod Hułszczycą. Mimo, że nadal nie wszystkie oddziały doszły na miejsce, to dowództwo polsko-litewskie postanowiło nie zwlekać dalej i podjąć kroki przeciwko Szeinowi. Zdecydowano, aby uderzyć na obóz Jerzego Matissona. Primo, dlatego że po pobiciu Matissona Smoleńsk zostanie uwolniony, secundo dlatego, że nawet gdyby bitwa została przegrana, to uda się chociaż zasilić twierdzę posiłkami. Armię podzielono na dwie kolumny. Wieczorem po naradzie wojennej z obozu wyruszyła pierwsza kolumna dowodzona przez hetmana polnego koronnego Marcina Kazanowskiego w sile 4000 jazdy i piechoty. Drugą kolumną dowodził król i Radziwiłł, składała się z 5000 piechoty, 2000 jazdy i 6 dział polowych. 7 września oczom Władysława ukazały się wały matissonowego obozu oraz mury Smoleńska, z których głucho odzywały się ciężkie strzały armatnie. 24 lata wcześniej jego ojciec dobywał tego ważnego grodu, teraz syn miał się stać jego wybawcą. Mattisson praktycznie od razu pchnął swoich żołnierzy przeciw królowi. Władysław nie zwlekając wysłał do boju część piechoty i wojska inżynieryjne, które rozbrajały kobylice postawione przed obozem. Radziwiłł wsparty przez jazdę, prowadził piechotę na wały. Moskale zadawali jednak armii królewskiej duże straty, bowiem atak odbywał się pod górę przez co: „piechota wykonywała ten atak bez wszelakiej zasłony, bez przykopów i koszów, a nawet nie zrobiwszy naprzód żadnego wyłomu”. W tym samym czasie zamęt w obozie moskiewskim wykorzystali smoleńszcznie, którzy prowadzeni przez Jakuba Wojewódzkiego, uderzyli na szańce oblegających. Wojewódzki po krótkiej walce wyparł Moskali i spotkał się z Władysławem IV. Niestety potem Wojewódzki został śmiertelnie ranny. Kazanowski i Piaseczyński szturmowali w tym samym czasie pozycje Nagoja i Prozorowskigo nad Dnieprem, przypuszczając kolejne szarże na dobrze umocnionych piechurów moskiewskich. Walki ustały wieczorem. Kazanowski dostał rozkaz połączenia się z królem. Co prawda Smoleńsk został zasilony 1200-osobowym korpusem, jednak wobec braku ciężkich dział, armia królewska poniosła duże straty, mówiono o 300 zabitych.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*