Władysław IV Waza – wojownik w czasach pokoju | część 2

Dokończyć zaczęte dzieło

Na całym pograniczu litewsko-moskiewskim trwał pożar i mniejsze bądź większe walki z oddziałami moskiewskimi. Na początku marca 1634 roku Władysław IV dysponował 15 0000 żołnierzy zaciężnych oraz 10 000 Kozaków zaporoskich. Król chciał kontynuować wojnę, by w przypadku ewentualnych sukcesów wymusić korzystne warunki pokoju.

Maszerowano pod Białą. Od 23 marca dokonywano rekonesansu i lustracji murów Białej. Wydawało się, że twierdza ta będzie dość prostym łupem, a jej zdobycie nie przysporzy armii królewskiej większych problemów. Schwytani żołnierze moskiewscy podawali, że Białej broni ok. 1000 strzelców i jazdy szlacheckiej, dobrze zaopatrzonej w żywność i amunicję. Od 25 marca zaczęto rozlokowywać wokół twierdzy stanowiska artyleryjskie oraz ściągać żołnierzy na pozycje. Wydaje się, że król liczył, iż poprzez demonstrację zbrojną przestraszy, niezbyt liczny przecież, garnizon Białej.

Oblężenie rozpoczęło się 3 dni później od nieporadnego ostrzału artylerii polskiej. Przez kolejne dni z obydwu stron biły działa. Strona polsko-litewska nie dysponowała dostatecznie ciężkimi armatami, toteż ostrzał Białej nie był zbyt skuteczny. Obrońcy poczynali sobie bardzo śmiało, uczynili nawet wycieczkę, która narobiła szkód żołnierzom Janusza Radziwiłła. Mimo nastania kwietnia nie poprawiła się pogoda, wiosna była chłodna, wietrzna i śnieżna, co znacząco utrudniało działania oblężnicze. Komendant Białej, Wołkoński, nie myślał rzecz jasna o kapitulacji. Armia polsko-litewska, która właśnie oswobodziła Smoleńsk i upokorzyła Szeina, łamała sobie zęby na małej twierdzy bronionej przez 1000 ludzi…

W tym czasie król chwytał się chyba każdego możliwego pomysłu.

Władysław IV Waza,
Fot. Wikimedia Commons

W połowie kwietnia rozpoczęły się roztopy, które ujawniły błędy konstrukcyjnych polskich inżynierów. Okazało się, że w chodnikach minerskich znalazła się woda. Nie udały się również próby podpalenia miasta z zaskoczenia. Władysław IV coraz bardziej zniecierpliwiony chyba zdawał sobie sprawę, że stojąc pod Białą, marnuje sławę wojenną, którą przyszło mu zdobyć. W połowie maja Władysław otrzymał jednak list. Było to pismo od komisarzy polskich, którzy negocjowali ze stroną moskiewską zawarcie pokoju. Prosili króla, aby ten przerwał oblężenie Białej i udał się nad rzekę Polanówkę, gdzie wyznaczono miejsce rokowań pokojowych. Dwa dni później armia królewska opuściła pozycje pod Białą.

Teraz należało wynegocjować jak najkorzystniejsze warunki pokoju. Wszak wszystkie asy trzymał w rękawie Władysław.

Pokój polanowski

Rokowania z bojarami trwały od 30 kwietnia, jednak utknęły w martwym punkcie, ponieważ spierano się o tytulaturę Władysława. Pojawienie się króla popchnęło jednak sprawę do przodu.Waza zgodził się na zrzeczenie carskiego tytułu w zamian za 200 000 rubli rekompensaty, nie udało mu się jednak wytargować kilku zdobytych podczas kampanii zamków, nie udało się także wynegocjować porozumienia przeciw Szwecji. 14 czerwca 1634 roku zawarto „pokój wieczysty” w historiografii nazywany pokojem polanowskim. Dziwny był to jednak pokój. Zwycięska Rzeczpospolita traciła, bowiem na jego mocy aż 12 500 km na rzecz Moskwy. Te duże ustępstwa wobec cara historycy tłumaczą chęcią nakłonienia Państwa Moskiewskiego przez Władysława IV do współpracy przeciwko Szwecji. Najcelniej decyzję tę skomentował Henryk Wisner, który napisał: „To co ustalono, stanowiło dowód, że obydwie strony jak gdyby zapomniały o wydarzeniach smoleńskich. A ściślej, iż jedna chciała zapomnieć, a druga pozwoliła, by zapomniano, że pertraktują ci, którzy przed paru miesiącami doznali klęski, z tymi, którzy ją zadali”. Mimo to pokój polanowski był ostatnim traktatem polsko-moskiewskim, w którym to Rzeczpospolita była stroną zwycięską. Następne wojny z Moskwą miały być dla państwa polsko-litewskiego pasmem klęsk. Zwycięska kampania smoleńska zabezpieczyła wschodnią granicę na kolejne 20 lat.

Kampania smoleńska była dla Władysława IV bajecznym wręcz otwarciem rządów w Rzeczpospolitej. Fakt, że przeciwnik popełnił w niej mnóstwo błędów. Szein był lepszym organizatorem niż taktykiem, również oficerowie cudzoziemscy w armii moskiewskiej zawiedli. Sam król pokazał jednak, że jest wodzem pierwszoligowym i rozumie na czym polega wojenne rzemiosło. Widać, że Władysław w poprzednich kampaniach był bacznym obserwatorem i potrafił wyciągać wnioski z tego, co ujrzał na własne oczy. Król po początkowych niepowodzeniach przyjął skuteczną taktykę sukcesywnego zniszczenia pierścienia nieprzyjacielskich obozów wokół Smoleńska. Następnie stoczył ofiarny bój o Żaworonkowe Wzgórza, doprowadzając Szeina do kapitulacji. Niestety pod Białą nie wystarczyło już wojsku polsko-litewskiemu ikry, nie umniejsza to jednak sukcesowi Władysława. Sam pomysł ze zwiększeniem oddziałów piechoty cudzoziemskiej okazał się bardzo trafny, bowiem odegrała ona w tej kampanii niebagatelna rolę. Szczególnie było widać to w trakcie szturmowania obozu Mattissona czy w walce o Żaworonkowe Wzgórza. Na zakończenie tego rozdziału oddajmy jeszcze głos Arturowi Śliwińskiemu, który tak podsumował czyn drugiego Wazy na polskim tronie: „W wojnie tej król Władysław podbił sobie serca polskiego rycerstwa i Kozaków, a w całej Europie zyskał sławę wielkiego wojownika. Nie wyczerpał przecież swej energji i nie myślał spoczywać na laurach. Miał w perspektywie tron szwedzki, a idea rozgromienia potęgi sułtana na chwilę ożywiać go nie przestawała. Zabezpieczywszy się od Moskwy, ku Turcji przygotowującej się do wielkiej wojny z Polską, a następnie ku Szwecji zwrócił swe myśli”.

Perspektywa odzyskania tronu szwedzkiego wcale nie była bardzo odległą perspektywą, albowiem właśnie upływał rozejm altmarski. Władysława IV czekała kolejna wyprawa zbrojna. Tym razem na północ, ku swojej ojcowiźnie.

Jakub Jędrzejski

Bibliografia:

Czapliński W., Władysław IV i jego czasy, Warszawa 1972

Diariusz kampanii smoleńskiej Władysława IV 1633–1634, M. Nagielski (oprac.), Warszawa 2006

Gawron P., Wojska zaciągu cudzoziemskiego w czasie wojny Rzeczposplitej z Państwem Moskiewskim w latach 1609-1618, [w:] „W hetmańskim trudzie” – księga pamiątkowa poświęcona prof. Janowi Wimmerowi, Oświęcim 2017

Górski K., Historya jazdy polskiej, Warszawa 1981

Górski K., Historya piechoty polskiej, Warszawa 1981

Kupisz D., Smoleńsk 1632-1634, Warszawa 2017

Lipiński W., Wojna smoleńska 1632-1634, Zabrze 2012

Łopatecki K., Artykuły wojskowe autoramentu

cudzoziemskiego Władysława IV – okoliczności powstania i ich

charakterystyka, Zeszyty Prawnicze 11/2, 235-255

Paradowski M., Rajtaria koronna w wojnie ze Szwecją 1626-1629

Paradowski M., „Zbrojno i z trojgiem strzelby”. Rajtaria polska i litewska w okresie 1600-1635

Radziwiłł A., Pamiętnik o dziejach w Polsce t. I, oprac. A. Przyboś, R. Żelewski, Warszawa 1981

Sikora R., Wojskowość polska w latach 1626-1629. Kryzys mocarstwa, Poznań 2005

Wimmer J., Historia piechota piechoty polskiej do 1864 roku, Warszawa 1983

Wisner H., Władysław IV Waza, Wrocław 2009

Na grafice obraz „Kapitulacja Szeina przed Władysławem IV”.

Tagi: Władysław IV Waza, kampania smoleńska, reformy wojskowe, wojna polsko-rosyjska 1632-1634, Krzysztof II Radziwiłł, Michaił Szein, piechota cudzoziemska, rajtaria, arkabuzeria,

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*