Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Włoski sen o potędze – analiza udziału Królestwa Włoch w II wojnie światowej

Włoski sen o potędze – analiza udziału Królestwa Włoch w II wojnie światowej

W wyniku brytyjskiego ataku, który odbył się w nocy z 11 na 12 listopada 1940 roku, siłami 21 samolotów torpedowych, cztery włoskie pancerniki zostały uszkodzone (z czego 3 poważnie), a jeden ciężki krążownik doznał lekkich obrażeń. Z kolei Brytyjczycy stracili dwa samoloty. W świetle przedstawionych informacji wydaje się, że Włosi ponieśli całkowitą porażkę. Zaskoczenie było ogromne, a ich główna siła bojowa została pobita przy symbolicznych stratach. Jednak musimy wziąć pod uwagę kilka innych czynników. Po pierwsze, Royal Navy planowała atak na Tarent już w 1936 i 1938 roku, później ogólne założenia dostosowano do aktualnej wtedy sytuacji.[4] Mając na uwadze tę informację, nie powinno dziwić, że na poziomie samych założeń, plan był bardzo dobry. Tu przechodzimy do kolejnej bardzo ważnej, a często nieuwzględnianej informacji. Mianowicie rajd na Tarent był pierwszym w historii atakiem lotniczym na port, przeprowadzonym z lotniskowca – stąd możemy wnioskować, że do momentu ataku wszelkie scenariusze tego rodzaju, rozpatrywane m.in. przez admiralicję włoską, były raczej uważane za czysto teoretyczne rozważania.

Lotniskowiec HMS Illustrious, wykorzystany w ataku na Tarent Fot: Wikimedia Commons

Lotniskowiec HMS Illustrious, wykorzystany w ataku na Tarent
Fot: Wikimedia Commons

Niech za rewolucyjnością tego planu poświadczy fakt, że Japończycy bardzo wnikliwie analizowali ten rajd i rok później w 1941 powtórzyli jego założenia w napadzie na Pearl Harbor, tylko że na większą skalę. Należy również pamiętać, że atak przeprowadzono w nocy, wobec czego skuteczność obrony przeciwlotniczej była bardzo niska. Na koniec warto zauważyć, że z czterech pancerników tylko jeden został utracony bezpowrotnie – Conte di Cavour. Nie oznacza to, że został on zniszczony – jego naprawy nie zakończyły się przed kapitulacją Włoch, a kolejne dwa poważnie uszkodzone okręty powróciły do służby po kolejno – czterech i ośmiu miesiącach. Niezaprzeczalnie należy uznać rajd na Tarent za sukces na poziomie taktycznym. W jego wyniku Regia Marina musiała przebazować swoje główne okręty na północ, a Royal Navy na parę miesięcy wyrównała włoską przewagę. Jednak nie było to niczym więcej, jak sukcesem taktycznym, bo zagrożenie włoskiej floty zostało tylko odwleczone w czasie, a jej działania wobec brytyjskich konwojów na morzu nie ustały.

Dzielny żołnierz włoski

Włoska porażka w Grecji na pierwszy rzut oka wydaje się niedorzecznością. Jak, tak relatywnie silne, względem Grecji, państwo nie było w stanie pokonać wielokrotnie słabszego przeciwnika? Wobec aneksji Albanii w 1939 roku inwazja lądowa w 1940 roku na teren Grecji stała się możliwa, tylko z powodu bardzo słabej infrastruktury, małych portów oraz tego, że wiele sił włoskich stacjonowało w metropolii, a dużej armii nie można ot tak przerzucić gdzie indziej. Do czasu finalnego ataku na Grecję armia włoska posiadała gotowych pięć dywizji, w tym jedną pancerną i jedną górską. Naprzeciwko nich czekały cztery dywizje greckie. Wobec porażki pierwszej ofensywy oraz tego, że Grecy ześrodkowali większość swoich dywizji na froncie albańskim, pozostawiając wolną granicę z Bułgarią, byli oni w stanie przeprowadzić skuteczną kontrofensywę. Wkrótce front miał się ustabilizować i walka przerodziła się wojnę pozycyjną. Włosi cały czas dosyłali kolejne dywizje, szykując się do nowej, większej ofensywy. Marzec 1941 roku miał przynieść rozstrzygnięcie. Spodziewali się go zarówno Włosi, jak i Grecy teraz wspierani przez brytyjskie lotnictwo RAF. Musimy tutaj pamiętać, że całość walk toczonych na pograniczu grecko-albańskim to teren górzysty, co samo z siebie bardzo ułatwia obronę, dlatego też pomimo licznych włoskich ataków, nawet przy przewadze 30 dywizji do 16, grecki front się trzymał. Jednocześnie w ten sposób praktycznie cała grecka armia zostawała związana przy granicy Albanii, umożliwiając niemieckim posiłkom wdarcie się od strony Bułgarii na bardzo słabo bronione pozycje przy dużej własnej przewadze liczebnej, co w dalszej perspektywie spowodowało załamanie się frontu i błyskawiczny upadek Grecji. Po początkowej porażce sił włoskich w Afryce północnej III Rzesza wysłała do Afryki, jako pomoc dla sojusznika, Deutsche Afrika Korps (DAK – niemiecki korpus ekspedycyjny) na czele, którego stanął Erwin Rommel. Pierwsze jednostki DAK pojawiają się w Trypolisie 14 lutego. Dokonania Rommla i DAK pozostawimy na boku, oczywiście, są one ogromne i warte uwagi, ale musimy mieć na uwadze to, że w początkowym okresie w skład Korpusu wchodziły tylko dwie dywizje, a w szczytowym momencie cztery. Jak nie można odmówić Rommlowi kunsztu w dowodzeniu, tak błędem jest uważać, że swoje sukcesy osiągnął tylko i wyłącznie jednostkami niemieckimi. W kulminacyjnej fazie liczba żołnierzy włoskich i niemieckich była do siebie bardzo zbliżona. Zachowały się również liczne relacje niemieckich dowódców, świadczące o ich męstwie i chęci do walki. O włoskich jednostkach pancernych pisze generał Mellenthin:

  • kurakba

    Przed przeczytaniem tego artykułu nie miałem określonego zdania na ten temat, ale
    po jego lekturze muszę zgodzić się ze stereotypami o włoskiej armii z 2 wojny światowej. Z artykułu jasno wynika, że włoskie lotnictwo było przestarzałe i nie odgrywało ono większej roli w wojnie. Flota choć na papierze potężna była przestarzała i ciągle brakowało jej paliwa co uniemożliwiało działania operacyjne, czyli była bezużyteczna i spełniała jedynie funkcje straszaka zresztą nie udolnie. Wojska lądowe choć liczne jak cała włoska „potęga” militarna była przestarzała i miały potężne braki w wyposażeniu. Była też źle dowodzona o czym świadczy choćby wojna z Grecją, w której włosi z uporem maniaka atakowali umocnione pozycje greków zamiast je ominąć, czy to przez Bułgarię (jak zrobili to Niemcy), czy też spróbować desantu za linie wroga. Podsumowując wojsko włoskie choć niewątpliwie waleczne to ciągle brakowało im sprzętu który zresztą i tak był przestarzały, co utrudniało im skuteczną walkę przez co zostali słusznie zapamiętani jako beznadziejni i ułomni. Bo bądźmy szczerzy armia która nie jest w stanie pokonać mniej licznego wroga jest beznadziejna.

Partnerzy



Przewiń do góry