Wojna polsko-rosyjska 1577-1582, czyli triumf Stefana Batorego

Jan Zamoyski ze specjalnie wydzielonym do tego oddziałem w liczbie 7200 ludzi miał zdobyć Wieliż, pod którym znalazł się 4 sierpnia, natomiast siły królewskie dotarły pod Wielkie Łuki 27 sierpnia. Po krótkim oblężeniu miasto padło. Jego drewniane fortyfikacje zapaliły się 4 września, na następnego dnia ogień dotarł do baszty prochowej i spowodował eksplozję prochu, co zniszczyło dużą część zabudowań i zabiło wielu ludzi – w tym Polaków oraz Węgrów, którzy wdarli się do miasta, licząc na łatwy rabunek. Król jednak natychmiast nakazał odbudowę miasta. W trakcie szturmów do obozu polskiego przybyli posłowie od cara Iwana z propozycją pokoju. W jego imieniu zgadzali się odstąpić od praw do Połocka, całej Kurlandii oraz 24 twierdz w Inflantach. Istotnie sytuacja Moskwy nie była dobra, skoro jeszcze niedawno monarcha rosyjski odmawiał wysłania poselstwa pierwszy, ponieważ uważał się za godniejszego, a we wrześniu posłowie odnaleźli Batorego w obozie wojskowym i przedłożyli mu prośbę o pokój. Apetyt króla był wszakże większy, poparty zresztą siłą, dlatego zażądał on całych Inflant, Wielkich Łuk, Smoleńska, Pskowa i Nowogrodu. Nie mający pozwolenia na takie ustępstwa posłowie nie chcieli mimo wszystko zrywać pertraktacji, dlatego pozwolono im skontaktować się ze swoim władcą, jednak mimo to wojsko Rzeczypospolitej nie przerwało oblężenia14.

Krótko po zdobyciu miasta Batory wysłał 2000 Węgrów i Polaków pod Toropiec, ponieważ wiedziano o armii moskiewskiej, która się tam znajdowała. W pogoni za nią wojewoda bracławski Janusz Zbaraski zadał Rosjanom straty wysokości 500 zabitych i 200 pojmanych15. Druga kampania zakończyła się zdobyciem Newla i Ozieryszcza, co zapewniło swobodną komunikację między Wielkimi Łukami a Połockiem. Filip Kmita, który dowodził jednym z zagonów rozpuszczonych na Smoleńszczyznę, został pobity pod Smoleńskiem przez Iwana Buturlina – było to jedyne zwycięstwo Moskwy w 1580 r. Walki wygasły w październiku wraz ze zdobyciem Zawołocza przez Zamoyskiego, jedynie Litwini pustoszyli jeszcze w zimie zachodnie rubieże państwa moskiewskiego16.

Stefan Batory powrócił z wyprawy do Warszawy na kolejny sejm, mając za cel przedłożenie tych samych spraw, co rok wcześniej. Posłowie i senatorzy gratulowali królowi wspaniałych zwycięstw, ale jednocześnie wnosili o jak najszybsze zakończenie wojny w następnej kampanii, na którą zgodzili się jeszcze uchwalić podatki. Niemałą rolę na tym sejmie odegrała agitacja Jana Zamoyskiego, ponieważ szlachta Rzeczypospolitej skłaniała się ku pokojowi na warunkach zaproponowanych przez Iwana Groźnego. Prawdopodobnie za zasługi Batory wyniósł Zamoyskiego do rangi hetmana wielkiego koronnego, tym razem już oficjalnie. Car gotów był iść na znaczne ustępstwa, jednak wciąż głównym zamysłem było podzielenie Inflant na strefy wpływów polską i moskiewską, na co król – który przecież odnosił znaczne sukcesy – patrzył nieprzychylnie. Zgodę na uchwalenie kolejnego wysiłku wojennego spowodowało także wysłuchanie posłów moskiewskich na sejmie. Wobec takiego obrotu spraw, Iwan mając świadomość swojej opłakanej sytuacji, zwrócił się do cesarza i papieża ze skargą na króla polskiego. Duma bojarska z końcem marca rozpoczęła poszukiwania mediacji, które uwzględniałyby interesy rosyjskie. Cesarz Rudolf II i papież Grzegorz XIII rozpatrzyli tę prośbę przychylnie. Papiestwo zaangażowało się w mediacje, wysyłając Antoniego Possevina do Staricy (tam przebywał Iwan), dlatego że car obiecał przyłączenie się po stronie katolików do wojny przeciwko Turcji. Nawet pomimo obecności dyplomaty papieskiego, który przygotowywał mediacje, Iwan wyprawił wojsko w okolice Mohiłowa i Szkłowa. Stacjonujący tam Krzysztof Radziwiłł oraz Marcin Kazanowski odegnali nieprzyjaciela. Wściekły król polski z powodu obłudy Iwana rozkazał Radziwiłłowi spustoszyć rubieże Carstwa Moskiewskiego17.

Wojsko Rzeczypospolitej miało skoncentrować się w Dziśnie, dokąd z Wilna, jak zwykle pierwszy, przyjechał sam król. Koncentracja przebiegała z opóźnieniem, dlatego że zalegano z wypłatami żołdu dla wojska. Przez to Batory stracił pierwsze tygodnie lipca dogodne do wojowania. Wtedy to od cara powrócił Krzysztof Dzierżek z odpowiedzią na list królewski, w którym Iwan zaprzeczał wszystkim ustępstwom, na które był gotów iść oraz ubliżył Stefanowi.

Siły połączonych wojsk w przededniu trzeciej wyprawy, tzw. pskowskiej, szacuje się na 55 000 ludzi. Dla obrony tyłów na Podolu i Ukrainie wydzielono z tej liczby 1200 jazdy pod dowództwem Mikołaja Sieniawskiego, piechotę stanowiącą załogi Kijowa oraz innych miast, a także 530 Kozaków rejestrowych. Dodatkowy atut stanowiły wojska prywatne Wiśniowieckich. Jako garnizony twierdz inflanckich pozostawiono także 3000 żołnierzy. Większe wojsko natomiast musiało pozostać w rejonie głównych działań. Tak jak poprzednio liczbę 47 000 stanowiło połączenie pospolitego ruszenia, zaciężnej piechoty i zaciężnej jazdy18.

Wojska królewskie wyruszyły z Dzisny, a artylerię spławiono rzeką aż do Zawołocza, odkąd całe wojsko poruszało się już jedynie lądem. Pod Worońcem dokonano przeglądu armii i skierowano się na Ostrów, który był ostatnim punktem oporu na drodze do Pskowa, zatem była konieczność jego opanowania. Zamek poddał się po krótkim ostrzale.

Batory dotarł pod Psków 26 sierpnia. Od razu zaczął przyglądać się fortyfikacjom miasta wraz z hetmanem Zamoyskim. Zdecydował, że najdogodniejszym miejscem do szturmu jest południowy mur, ponieważ od zachodu dostępu do umocnień broniła rzeka Wielika, a od północy zewnętrzny pierścień murów był wzmocniony basztami o wiele bardziej niż południowy. Nawet, jeśli zostałby on przełamany, to zaraz za Zapskowiem – jedną z dzielnic – płynęła rzeka Pskowa, której brzegi stanowiły dużą przeszkodę w dostępie do Twierdzy Dowmantowskiej czy średniego zamku. W związku z tym obozy zostały rozbite przed południową fasadą. Węgierski leżał najdalej na zachód, przy rzece Wielikiej. Obok niego obóz polski, dalej na wschód niemiecki, a przy drodze do Porchowa litewski. Król był początkowo przekonany o słabości obrońców, jednak po niedługim czasie przyszło mu zmienić zdanie. Garnizon pod dowództwem Wasyla i Iwana Szujskich o przydomku Skopin zacięcie się bronił, dysponował także wieloma ciężkimi działami19.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*