Wojna szpiegów cz. II – działania wywiadu francuskiego w obliczu wojny francusko – rosyjskiej w 1812r.

Tymczasem po drugiej stronie granicy również wrzało i Rosjanie i przygotowywali się do wojny. Ich sztab główny, podobnie jak francuski, zamierzał oprzeć swój plan na wiadomościach szpiegowskich uzyskiwanych od zaufanych wywiadowców z terenu całej Europy. Niezwykle ważne zadanie przypadło też dyplomatom, których działalność przerodziła się w niemal stricte szpiegowską misję…

Czytaj część I 

Działania wywiadu rosyjskiegow obliczu wojny francusko – rosyjskiej w 1812r.

Oczy i uszy cara

Ponieważ czas naglił Rosjan (zamierzali zaatakować Księstwo już w 1811r.), latem 1810r. nowy minister wojny gen. Michaił Barclay de Tolly przygotował specjalny plan organizacji wywiadu. Zakładał on, że dzięki akcjom szpiegowskim uzyska się informacje o „wojskowej, statystycznej i politycznej sytuacji w sąsiednich krajach”. Co więcej, planowano również wysłanie do ambasad i konsulatów rosyjskich attaché (ros. vojennyje agenty) i użycie ich do działań typowo wywiadowczych. Car zaakceptował projekt i od razu zaczęto go realizować.

Przykładowo, do Madrytu wysłano por. Brozina, do Monachium por. Grabbe, a do Drezna mjr. Prendla. Z kolei do wykonujących dotychczas carskie polecenia pułkowników przy ambasadach w Paryżu (Czernyszewa), Wiedniu (von Siraskerena) i Berlinie (Renny’ego) przesłano nowe adnotacje i zarządzenia. Było to konkretne instrukcje i wskazówki odnośnie pożądanych przez sztab danych. Miały to być schematy organizacyjne wrogich armii, miejsce stacjonowania poszczególnych pułków, ich linie zaopatrzenia, charakterystyka wyższej kadry oficerskiej, stan twierdz etc. Co więcej, nakazywano również zebranie informacji o „liczbie mieszkańców, bogactwie, charakterze i duchu narodu, o topografii i produktach tej ziemi, o wewnętrznych zasobach tych potęg lub środkach, którymi dysponują dla kontynuacji wojny oraz różnych okoliczności sprzyjającym operacjom ofensywnym i obronnym.” Nacisk kładziono też na to, czego brakowało w Petersburgu najbardziej – na mapy. Pożądano tam praktycznie wszystkiego, co przedstawiało jakąkolwiek wartość z punku widzenia sztabowców; szukano więc atlasów, dzienników statystycznych i innych wydawnictw opisowych.

Paryska agentura

Niezwykle ważne zadanie powierzono Aleksandrowi Iwanowiczowi Czernyszewowi, pułkownikowi i adiutantowi carskiemu, który przebywał w latach 1810 – 1812 w Paryżu jako łącznik pomiędzy monarchami obu krajów. Szybko stał się tam bardzo wpływowy i popularny, brylował na paryskich salonach, gdzie zapewne spotkał Michela Michela, byłego agenta rosyjskiego we francuskim Ministerstwie Wojny. Szybko nawiązali oni współpracę i z francuskich biur wypłynęły stosy dokumentów m.in. te zawierające plany ataku na Rosję. „Francuski Kukliński” działał sprawnie, ale jego poczynania nie umknęły uwadze policji. W 1812r., już po wyjeździe Czernyszewa, Michela aresztowano, a następnie stracono. Jednakże nie przesądziło to o zdekonspirowaniu siatki szpiegowskiej Rosjan w Paryżu, która świetnie sobie radziła i bez niego.

Niechciany sąsiad

Rosyjskie agentury szczególnie duży nacisk położyły na zdobycie informacji o Księstwie, niechcianym sąsiedzie rosyjskiego imperium. W Petersburgu zdawano sobie dobrze sprawę z idących pełną parą polskich przygotowań do wojny, które trwały praktycznie nieprzerwane już od 1810r. – ciężko byłoby nie zauważyć rozbudowywania twierdz czy zwiększania liczebności wojsk. To właśnie tym aspektom przyglądano się nad Wisłą najpilniej. Badano stan umocnień w Modlinie, Zamościu, Toruniu itd., obserwowano nastroje w żołnierskich szeregach, jak i w chłopskich chatach, sprawdzano miejsca koncentracji pułków i ich stany osobowe oraz możliwości operacyjne, a co równie ważne, sympatie polskich kręgów rządzących.

Cały czas starano się przeciągnąć na stronę rosyjską co ważniejszych urzędników Księstwa, w tym ks. Józefa Poniatowskiego. Nasz wódz naczelny oczywiście nie przystał na propozycje Rosjan i poinformował cesarza o zakusach wroga. Rosyjski minister de Tolly nakazał także, by wywiadem zajęli się dowódcy jednostek stacjonujących nad Niemnem, których zadaniem było wysyłanie oficerów za granicę celem zasięgnięcia języka. Gdy jednak okazało się, że zbyt dużo z nich „wpada”, zabroniono wysyłania wysokich stopniem żołnierzy. Ich poczynania były na miejscu weryfikowane nie tylko przez dowódców macierzystych jednostek, ale i przez komendantów przygranicznych miast oraz przebywających tam rezydentów, którzy zbierali na bieżąco informacje i przekazywali nowe wytyczne. Zebrane dane odsyłali zaś na ogół do leżącego na granicy austriackiej Radziwiłłowa, gdzie koordynacją wszystkich zadań zajmowali się bracia Girssowie, kapitan i poczmistrz. Był to tak naprawdę główny ośrodek wywiadowczy Rosjan, bowiem zbierał wszystkie informacje z całej Europy, które musiały przejść właśnie przez Radziwiłłów.

Białostocki pułkownik T.

Niepoślednią rolę odegrał w zakulisowych przygotowaniach do wojny odegrał, niestety, Polak. Mowa o pułkowniku Józefie Turskim, byłym oficerze Legionów Polskich we Włoszech, usuniętym stamtąd za zbyt radykalne poglądy. Jego „zasługą” było m.in. ukrywanie szpiegów rosyjskich i nakłanianie polskich Żydów do współpracy z carem. Podobne placówki mieściły się też w innych miastach dawnej Rzeczypospolitej. Operowali tam na przykład ppłk de Leizer, kpt. Wulfert, mjr Wrangel, niejaki Anochin, Schutz czy de Witt. Materiały zebrane dziś w rosyjskich archiwach, a badane przez polskich historyków dobitnie świadczą, że Rosjanie dokonali niemałych postępów w zbieraniu informacji o Księstwie i wiosną 1812r. posiadali jego przejrzysty i zgodny z prawdą obraz. Oczywiście nie badali tylko tego obszaru. I tak na przykład zauważyli, że przybycie do Monachium gen. Junota i wysłanie do Drezna wozów z zaopatrzeniem świadczyć może o marszu Włoskiego Korpusu Obserwacyjnego na Ratyzbonę. Z kolei w Wiedniu, zaledwie w 3 tygodnie po podpisaniu austriackiego układu z Francją o wystawieniu pomocniczego kontyngentu wojskowego, udało się zdobyć jego pełną treść za sprawą tamtejszego attaché von Siraskerena.

Epilog

Wraz z pierwszą częścią artykułu otrzymali Państwo pewien obraz wojny szpiegów przed kampanią 1812r. Obraz z całą pewnością niekompletny, oparty na nielicznych dokumentach, które zaginęły w czasach politycznych zawieruch. Mimo to sądzę, że udało mi się pokazać, że już w XIX w. stosowano szeroko pojęte działania szpiegowskie i wywiadowcze na olbrzymią skalę, której dorównują m.in. tak popularne ostatnio czyny Ryszarda Kuklińskiego. Przedstawiłem obydwie strony konfliktu, z których ciężko jest jednak wyłonić zwycięzcę, bowiem najczęściej nasza ocena będzie podyktowana względami subiektywnymi, a mianowicie wynikiem kampanii. Myślę, że ta „wojna szpiegów” okazała się dość wyrównana, a zastosowane w niej techniki nie różnią się tak bardzo od tych nam współczesnych.

Czytaj część I 

Damian Bączkiewicz

Bibliografia:

– „Książę szpiegów”, Władysław Chełminiak, Focus Historia 6(64)/2012

– „Wywiady twarzą w twarz”, Andrzej Nieuważny, Mówią wieki wyd. specjalne 02/2012

-„Napoleon przeciwko Rosji 1812”, Digby Smith

-inne opracowania naukowe kampanii 1812r.

-materiały zgromadzone na www.napoleon.org.pl

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*