Wojna z psychologicznego punktu widzenia – rozmowa z bydgoskim kombatantem

Zdj. przedstawia obraz Mirosława Szeiba
Zdj. przedstawia obraz Mirosława Szeiba

Z kolei kiedy rozpoczyna się walka, na uczestnika oddziałuje adrenalina. Żołnierz nie myśli o tym, że może ponieść śmierć – z zażarciem idzie naprzód. Skupia się na wyjściu cało z zajścia. Zagrzewające słowa dowódcy również mają swój wpływ. W książce Szlakiem Bojowym Legionów: krótki zarys organizacyi i dziejów 2 Brygady Legionów Polskich w Karpatach, Galicyi i na Bukowinie, opracowanej przez Lewartowskiego, Pochmarskiego i Teslera, pojawia się opis tyrtejskiego okrzyku kapitana kapitana Zagórskiego: Wśród gradu kul karabi-nu maszynowego pędził wzdłuż szeregów i gromkim głosem nawoływał: „Naprzód! Jeszcze Polska nie zginęła! Chłopcy, pokazać!” Na widok jego energicznej postaci, ogniem zapału rycerskiego uniesionej, na dźwięk dobitny jego głosu, zerwały się oddziały, formujące się pod komendą por. Bog. Olszewskiego i por. St. Tormy, pognały do ataku z  bagnetem w ręku i skutecznie wstrzymały napór czerni moskiewskiej.”[6]

Alfred Paczkowski, oficer Armii Krajowej w nocy z 27 na 28 grudnia 1941 roku wraz z Maciejem Kalenkiewiczem i grupą innych skoczków przybył do okupowanej Polski. Kiedy przechodzili przez wieś Wszeliwy, ,,napięci do ostatnich granic”, spotkali Grenzschutzów. Trójka pograniczników z psem i karabinami gotowymi do wystrzału zatrzymuje ich. Na ich szczęście, nie zostali wylegitymowani. Wszedłszy do domu, przed którym stał inny strażnik, stają zgodnie z nakazami Niemców pod ścianą jednego z pokoi. Kiedy pada komenda ,,Ręce do góry!”, podnoszą je, jeden z pograniczników podchodzi do ,,Kotwicza” (Kalenkiewicza), Paczkowski nie waha się ani chwili. Przewraca niemieckiego żołnierza, a ,,Celt” (Tadeusz Chciuk) oddaje pierwszy strzał. ,,Po 2-3 sekundach jest już po wszystkim” – relacjonuje Paczkowski. Decyzje podejmowane w oka mgnieniu mogą przesądzić o życiu.[7]

Co radzili drugowojenni dowódcy młodym żołnierzom na czas potyczek? Nakazywali im nie udawać bohaterów oraz nie ryzykować, jeśli nie zachodzi taka potrzeba.[8] W czasie wojny należało być zawsze ostrożny i podejmować przemyślane działania. Polscy żołnierze pod Monte Casino znaleźli zapisany na pewnej ścianie cytat z Podręcznika mądrości tego świata o. Bocheńskiego: ,,Nie bądź głupi, nie daj się zabić.”[9]

W chwili zagrożenia człowiek może bardzo łatwo zapomnieć o tym, co pożyteczne, lecz zbędne. Przykładem osoby, która zachowała zdrowy rozsądek w szale bitewnym jest pewien pocztowy husarski, o którym pisał król Jan III Sobieski do żony Marii Kazimiery: I tę akcję jednego czeladnika husarskiego muszę napisać Wci sercu memu. Stanąwszy przed chorągwiami, rozkazałem, aby kto ma jeszcze kopię, wjechał w pierwszy szereg. Aliści pachołek jedzie z kopią, a pan jego za kopię – aż mu pachołek odpowiada: <<Mospanie! Jam dla siebie wywiózł tę kopię z potrzeby! Nie porzuciłem jej, jak drudzy!>> Jam tedy bardzo pochwalił pachołka i dałem mu pięć czerwonych złotych.”[10]

Przykładem ciężkiego przeżycia jest śmierć znajomego na bitewnym polu. W takiej chwili walczący chce ukarać tego, który zabił. Podobnie też, kiedy przyjaciel zostanie uwięziony, chcemy go odbić. Zazwyczaj jeśli dowództwo planowało jakieś akcje, to takie, które miały szanse na powodzenie. Gdy wróg narzucał danemu narodowi swoje zasady, okupowani nie chcieli załamać się, lecz narastał w nich sprzeciw.

Trudną, lecz powszechną na wojnach sytuacją są łapanki. Podstawowym zadaniem organizmów jest przetrwanie i przedłużenie istnienia gatunku (rozmnażanie). Drzewa rosnące na skarpach zapuszczają dłuższe i silniejsze korzenie, które powinny uchronić je przed stoczeniem się w przepaść. U ludzi instynkt samozachowawczy nakazuje znalezienie sposobu na przeżycie – w chwili zagrożenia mówi walcz albo uciekaj. Schwytany w ostateczności może zachować się nieobliczalnie. Skazańcy podczas egzekucji są skuci, ponieważ w ostateczności mogliby na przykład rzucić się na kata w celu marnej samoobrony.[11]

Przykładem bohaterskiej Polki czasu II wojny jest Halina Stabrowska. Aktywna działaczka społeczna po nastaniu wojny pełniła w AK funkcję łączniczki i adiutantki samego generała Tadeusza Bora-Komorowskiego, co nie było jej jedynym zajęciem. Po aresztowaniu i przeżyciu tortur 30 listopada 1943 wykonano na niej wyrok śmierci. Tuż przed rozstrzelaniem krzyknęła: ,,Niech żyje Polska!”[12] Mój rozmówca oznajmił, że dużo było podobnych przypadków śmierci z podniesioną głową.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*