Wojska zaciężne w wojnach z Zakonem Krzyżackim w XV wieku – definicja i specyfika

Rosnące znaczenie wojska zaciężnego w ciągu XV wieku będzie brzemienne w skutki dla wojskowości polskiej u progu nowożytności i później. Internet ubogi jest w obszerniejsze, kompleksowe opracowania dotyczące owego rodzaju wojsk, toteż niniejsza seria artykułów ma na celu popularyzację wiedzy o tej formacji, która wciąż tkwi w cieniu chorągwi pospolitego ruszenia. Z pewnością odbiorcami ciągu kolejnych artykułów na temat zaciężnych będą pasjonaci historii wojskowości. Na łamach stron publikacji czytelnik będzie mógł poznać niezbędną terminologię, uzbrojenie, sposób formowania oddziałów zaciężnych czy ich udział w wojnach. Jednocześnie warto zaznaczyć na samym początku, że materiału źródłowego jest na tyle dużo, iż niniejsza seria ograniczy się do przedstawienia informacji dotyczących jedynie konfliktu krzyżacko-polskiego na przestrzeni XV wieku do wojny trzynastoletniej włącznie. Wszelkie odniesienia do źródeł późniejszych oraz analogie zagraniczne, które będą się pojawiać, są niezbędne z powodu skąpstwa źródeł dla pierwszej połowy XV wieku. Celem pierwszego z artykułów będzie próba podania definicji wojska zaciężnego i przybliżenia jego specyfiki. Następny artykuł skupi się na składzie oddziału oraz uzbrojeniu i taktyce.

Definicja

„Za Kazimierza Jagiellończyka pospolite ruszenie, przez niesforność i nieposłuszeństwo, stało się zupełnie niemożebnem do użycia, tak dalece, że wojnę trzynastoletnią z Krzyżakami prowadził ten król przeważnie wojskiem zaciężnem”1. W takich oto słowach Konstanty Górski skwitował ogólną kondycję pospolitego ruszenia armii jagiellońskiej w dobie wojny trzynastoletniej, choć pogląd ten można odnieść do całej drugiej połowy XV w. Nie pomylił się, twierdząc w ten sposób, choć bez wątpienia posłużył się skrótem myślowym. Bolesna dla krajowego rycerstwa prawda korzenie swe wzięła jednak w logicznej analizie. W tymże stuleciu, które upłynęło pod znakiem wojen początkowo z Zakonem Krzyżackim, później z sąsiadem czeskim, następnie z węgierskim oraz zakończyło się nieudaną wyprawą do Mołdawii, swoją popularność zaczęło zdobywać wojsko zaciężne.

Świadczenie usług militarnych za pieniądze stało się zjawiskiem dość popularnym już we wczesnym średniowieczu. Wraz z krzepnięciem struktury feudalnej w Europie oraz ewolucją stosunków wasalnych zmieniała się wojskowość średniowieczna. Wcześniej główną siłą uderzeniową był zbrojny rycerz na koniu. Tego typu drużyny na wyprawę zapewniał wasal, który był poddanym danego władcy. Przy czym pospolite ruszenie musiało wyekwipować i zaopatrzyć się na własny koszt. Dlatego – posługując się dużym skrótem myślowym – z biegiem czasu wasale zaczęli zwalczać obowiązek powszechnej służby wojskowej, ograniczając go do 40 dni w roku. Z czasem zastąpiono obowiązkową służbę możliwością uiszczenia opłaty. Pieniądze zgromadzone w taki sposób zwykle służyły na opłacenie wojska jakościowo górującego nad rycerstwem, gdyż trudniło się wojną na co dzień.

Mowa jest o najemnikach. Żołnierze ci, sami pochodzący często z rycerskiego stanu, byli obeznani z rzemiosłem wojennym, gdyż zajmowali się tym profesjonalnie w zamian za pieniądze. Na czele kompanii najemnych stał przedsiębiorczy kapitan, z języka włoskiego zwany kondotierem. Za własny majątek najmował on wojsko do swego oddziału, który często mógł być duży i trzymać w szachu nawet niektóre koronowane głowy. Dobrym przykładem jest Kompania Katalońska, która na własną rękę przejęła władzę w księstwie Aten lub Jan Czapek z San dowodzący nawet kilkoma tysiącami czeskich husytów2. Najemnicy ograniczali swoje poczucie lojalności wobec jednego pana lub władcy na rzecz zapłaty. Wobec tego często wzgardza się najemnikami jako zdradzieckim rodzajem wojsk, który za odpowiednią sumę pieniędzy mógł zostać przekupiony. Praktyka pokazuje, że nie były to częste przypadki. Żołnierz najemny, czy też można powiedzieć płatny, nie przejawiał sympatii z którąkolwiek stroną konfliktu ze względu na swoje przekonania; z danym najemcą wiązała go umowa, której warunków musiał dotrzymywać, jeśli chciał otrzymać zapłatę. Brak faworyzowania często wynikał także z tego, iż najemnik był cudzoziemcem w kraju, do którego przybył, aby świadczyć w nim swoje usługi.

Alberico da Barbiano, założyciel trzeciej najemnej Kompanii św. Jerzego.
Fot. Wikimedia Commons

Jednakże nie wojsko najemne, a zaciężne wraz z jego wszystkimi przywarami jest przedmiotem zainteresowania niniejszego artykułu. I choć oba rodzaje sił są wojskiem płatnym lub też pieniężnym, jako że za ich służbę trzeba było zapłacić, częstokroć niemało, od podanej wyżej definicji najemnika  odróżnia zaciężnego kilka istotnych kwestii. Przede wszystkim stosunek do najemcy. W najemnych kompaniach szeregowy żołnierz służył swojemu kapitanowi, w rotach zaciężnych zaś królowi, mimo że w hierarchii oddziału znajdował się nad nim rotmistrz, któremu winien był posłuszeństwo i który to opłacał swoich towarzyszy3. W obu przypadkach to osoba stojąca na czele danej kompani-roty płaciła pieniądze podkomendnym i w obu przypadkach dostawała je od najemcy, który często był monarchą. Stosunek zależności był jednak odmienny ze względu na sposób zaciągania żołnierzy. Kondotier mógł dokonywać tego we własnym zakresie. Z kolei rotmistrz, który miał zwerbować oddział, robił to na podstawie specjalnego pozwolenia królewskiego zawartego w dokumencie zwanym listem przypowiednim. Dlatego też zwerbowani ludzie służyli nie werbującemu, lecz temu, kto werbującego opłacił. Rotmistrz zaciągający żołnierzy był w tym przypadku niejako pośrednikiem. Inną różnicą, wynikającą z powyższego, jest także to, iż gdy kondotier kończył służbę, kończyli ją wraz z nim jego żołnierze. Natomiast w przypadku rot zaciężnych nie było to obligatoryjne.

Istotną odmiennością w funkcjonowaniu wojska zaciężnego była jego elastyczność. Roty można było dowolnie reorganizować, mieszać ze sobą dla uzyskania pożądanego efektu lub z powodu niskiego stanu osobowego. W przypadku najemnych kompanii było to niezbyt możliwe, jako że każda z nich funkcjonowała na prawach odrębnej armii4. Z tego wynika też następna różnica, jaką jest prawo wojskowe. Sposób działania oraz pewne umowy z władcą obejmowały całość zaciężnych, tak „oficerów”, jak i szeregowych żołnierzy. Było to spowodowane tym, iż nadrzędna wola oraz decyzja, w jaki sposób rotmistrzowie będą walczyć, należała do króla. Zatem każda osobna rota była podporządkowana, umownie nazwijmy, temu samemu „regulaminowi”. Zaś jeśli chodzi o najemników, doktryna, którą przyjmowali, zależała wyłącznie od umowy między kapitanem a najemcą. Zmieniło to także i sposób sądzenia podkomendnych. W wojsku najemnym sąd należał do kondotiera bądź władcy, na usługach którego się znajdował, w zaciężnym zaś to panujący wyznaczał urzędników, którzy rozpatrywali sprawy w jego imieniu5.

Oba rodzaje wojsk mają natomiast dosyć mocno rzucającą się w oczy cechę wspólną. Jako że służyli za pieniądze, w przypadku braku wypłat ze strony najemcy stawali się w pewnym sensie bronią obosieczną. W porównaniu do pospolitego ruszenia najemnik, czy zaciężny, był bardziej doświadczony, gdyż wojna to jego domena, codzienność. Stąd też w oczach monarchów płatne wojsko było atrakcyjniejsze. Jednak kiedy zalegano z żołdem, siły te mogły zacząć plądrować okolicę i egzekwować należności na własną rękę. Sytuacje takie są znane z okresu chociażby wojny trzynastoletniej, gdy nienależycie opłacani zaciężni w służbie Kazimierza Jagiellończyka zaczęli rekwirować towary stanów pruskich, a w 1465 r. roty Tomieca z Młodkowa, Jana Jasieńskiego i Piotra Szorca z Obrąbu zajęły miasteczko Łabiszyn6.

Oba wyżej wymienione rodzaje wojsk posiadają cechy wspólne i momentami ich rozróżnienie może być problematyczne. Choć zdają się wyrastać z jednego pnia, którym jest profesjonalizm i świadczenie odpłatnych usług, to z czasem podzieliły się na odrębne konary. Oddziały zaciężne od najemnych odróżnia stosunek zależności szeregowych żołnierzy oraz nieco bardziej zbiurokratyzowana formuła. Ponad wszelką wątpliwość jednak oba rodzaje wojsk pieniężnych mogły funkcjonować obok siebie, a najęcie na służbę jednego nie wykluczało możliwości służby drugiego.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*