Wojska zaciężne w wojnach z Zakonem Krzyżackim w XV wieku – skład roty, uzbrojenie i taktyka

Charakterystyczne wojsko zaciężne w średniowieczu było specyficznym rodzajem sił zbrojnych, o którym wiadomo niewiele. W drugim artykule przedstawiającym historię zaciężnych czytelnik będzie miał możliwość zapoznania się ze składem i hierarchią oddziałów, a także uzbrojeniem stosowanym przez najętych na służbę rycerzy. Niniejsza publikacja w dalszym ciągu ma za zadanie przybliżyć specyfikę formacji, następna zaś skupi się wyłącznie na zmaganiach wojsk zaciężnych w wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim w latach 1409-1411.

Skład roty

Średniowieczną chorągiew wojsk zaciężnych, zwaną rotą, tworzyło kilka kategorii żołnierzy. Najliczniejszą grupą w rotach konnych i pieszych zawsze byli zwykli szeregowi, wśród oddziałów jezdnych zwani czeladzią, w oddziałach piechoty zaś drabantami. Nie wiadomo o nich zbyt wiele, jako że imiennie w rejestrach popisowych zapisywano tylko rotmistrzów i niekiedy towarzyszy, szeregowych pomijano przy tej czynności, ograniczając się jedynie do wymienienia ich uzbrojenia oraz konia, jakiego posiadali. Pachołków – tak też bowiem zwano czeladź – wybierał sam towarzysz i to on zapewne finansował ich uzbrojenie. Bywało ono często niekompletne. Do wyjątków należeli czeladni w zbrojach kopijniczych. Zdarzyło się to na przykład w rocie Jakuba Białego, gdzie na 13 kopijników 3 wywodziło się spośród pachołków1.

W rotach pieszych szeregowi żołnierze mieli przydzielone stałe miejsce w szyku, którego nie mogli opuszczać, gdyż groziła im za to kara2. Taki stan rzeczy służył zapewne utrzymaniu dyscypliny, porządku oraz identyfikacji podkomendnych łamiących regulamin. Piechurzy, wstępując na służbę, zobowiązywali się do pełnienia jej w najkrótszym okresie 3 miesięcy. Istniały jednak specyficzne sytuacje, kiedy dowódca mógł zatrzymać żołnierzy wbrew ich woli. Dochodziło do tego w momencie, gdy kraj znalazł się w bardzo trudnej sytuacji lub gdy król potrzebował szczególnej pomocy3.

Również liczni, w szczególności w rotach konnych, byli służebni. W rejestrach występowali oni na koniach kopijniczych i często w uzbrojeniu. Fakt ten nie oznacza jednak, że w taki sposób ruszali do bitwy. Jak pisał Florian Zebrzydowski: „pacholęta aby nie były do hufu szykowane, ali aby przed pany stali(…)”4, w charakterze służby, która miała podać towarzyszom do ręki uzbrojenie zaczepne w postaci kopii, po czym udać się na tyły. Konie zaś, których pacholęta dosiadały przy popisach, jak też i uzbrojenie, należało do towarzysza będącego panem owego służebnego. Podczas bitwy grupa ta zajmowała miejsce na tyłach roty, a jej zadania być może były podobne do ich odpowiednika w pospolitym ruszeniu. W trakcie walki, gdy pod towarzyszem padł koń, pachołek taki miał za zadanie dostarczyć mu kolejnego. Opiekował się także wierzchowcami całego pocztu, szykował nocleg, kolację, zajmował się też oporządzaniem rynsztunku.

Służebni w rotach pieszych także występowali na koniach, jednak te były transportem dla rotmistrza i podoficerów podczas przemarszów. Zazwyczaj w oddziale pieszym było kilka wierzchowców. Podczas lustracji pachołek, dosiadając jednego z nich, stawał także w dobrym uzbrojeniu, które na pewno nie było jego, ponieważ nie było go stać na tego typu sprzęt. Ukazywał on podczas popisów resztę rynsztunku rotmistrza bądź podoficera, który akurat nie miał go na sobie. Rejestr roty Niemczyckiego przedstawia sytuację, kiedy na rotmistrzowskim koniu zasiadał pachołek w zbroi, podczas gdy dowódca do lustracji stanął pieszo5.

Obie wyżej opisane grupy podlegały rotmistrzowi pośrednio poprzez odrębną kategorię żołnierzy – towarzyszy (socii) w rotach konnych i pawężników bądź też pieszych kopijników w rotach drabskich. T. Grabarczyk słusznie stawia ich w stopniu podoficerskim ze względu na pośrednie miejsce w hierarchii oddziału, które zajmowali między rotmistrzem a żołnierzami, choć funkcja ta wówczas jeszcze nie istniała6. Towarzysze konni stali na czele swoich pocztów, a więc stanowili odpowiednik dziesiętnika z rot pieszych z końca XV w. Rycerze ci zazwyczaj prezentowali się w rynsztunku kopijniczym, choć znane są też przypadki, że uzbrojeni byli na modłę strzelecką. W rejestrach popisowych towarzyszy odnotowywano imiennie. Gdy rotmistrz był nieobecny, to właśnie do ich kompetencji należało reprezentowanie innych członków roty przed zwierzchnikiem. Ta grupa żołnierzy zawdzięczała swoją w miarę silną pozycję sposobowi, w jaki rota się formowała. Mianowicie konna chorągiew zaciężna była złożona z kilku, a czasem nawet i wielu pomniejszych pocztów, które zrzeszały się w większą rotę o zastosowaniu bojowym. Oddanie się pod komendę rotmistrza było zapewne dobrowolne, stąd też nazwa „towarzysz”7. Pochodzenie owego określenia możliwe jest także ze względu na stan, z którego wywodzili się rotmistrz oraz jego podoficerowie. Jeśli byli szlachetnie urodzeni, nazewnictwo takie odpowiadałoby stosunkowi stanowemu. Wątpliwe jest, aby rycerz nazwał się towarzyszem mieszczanina czy tym bardziej chłopa.

Starcie włoskich pawężników, koniec XIV wieku.
Źródło: Wikimedia Commons

W rotach drabskich z lat 70. XV w. opisywaną funkcję piastowali pawężnicy odbierający żołd podwójny, choć zaznaczyć trzeba, że nie każdy pawężnik był podoficerem – ci zazwyczaj byli wymieniani na początku rejestru8. U progu XVI w. do podoficerów trzeba zaliczyć też dziesiętników. Grupa ta wyodrębniła się z czasem, o czym może świadczyć wzmiankowanie wszystkich decuriones w liście do króla Olbrachta9. Do ich zadań należało utrzymywanie nadzoru nad żołnierzami. Dbali oni o wyszkolenie szeregowych oraz pilnowali dobrego stanu wyposażenia. Dziesiętnicy mieli kompetencje pozwalające nawet na pojmanie rotmistrza, który chciał poddać zamek nieprzyjacielowi10.

Obok zwykłych pocztowych bądź towarzyszy w rotach zaciężnych występowali także żołnierze, którzy mieli przypisaną odrębną funkcję. Do ich zadań należała sygnalizacja poleceń za pomocą znaków lub dźwięków. Zajmowali się tym propornicy i trębacze. Obecność tych drugich daje się zauważyć w rejestrach z lat 1471, 1477, 1498, 1499. Najczęściej służyli w pocztach rotmistrzowskich, być może z powodu konieczności dźwiękowego przekazywania poleceń rotmistrza nie tylko swoim podkomendnym, ale także i zwierzchnikom11. Propornicy natomiast znajdowali się w większości rot drabskich, w niektórych było ich aż kilkunastu, co sugeruje podział na pomniejsze związki bojowe, czyli poczty. Żołnierz dzierżący proporzec nie był naturalnie dowódcą danego pocztu, a jedynie podlegał temu, kto go sformował.

Osobą znajdującą się na szczycie hierarchii zaciężnych, posiadającą najrozleglejsze kompetencje, ale także i najwięcej obowiązków, był rotmistrz, z niemieckiego zwany rothmagister lub magister rotae po łacinie. Jego zadania spisano w wieku XVI12, jednak można domyślać się, że artykuły wojskowe, które wówczas powstawały, wynikały po części także z praktyki minionych lat, stąd też informacje zawarte w owych artykułach można z odpowiednią dozą dystansu odnosić do średniowiecznych zaciężnych dowódców rot.

Rotmistrzowie byli różnego pochodzenia – niekiedy wywodzili się z drobnej szlachty, a czasem z możnych rodów. Po stronie krzyżackiej w bitwie pod Grunwaldem stanęli książęta Konrad Biały i Kazimierz V w charakterze dowódców chorągwi zaciężnych. Z kolei podczas wojny trzynastoletniej dla Królestwa Polskiego walczyli Przemek – książę toszecki oraz jego młodszy brat Janusz, książę oświęcimski, przyjęty na żołd Związku Pruskiego w lutym 1454 roku13.

Monarcha mianował rotmistrza oraz dawał mu list przypowiedni. W dokumencie znajdował się termin, przed którym dowódca nie mógł odejść z królewskiej służby. Podobnie wyglądała sytuacja z najazdem nieprzyjaciela lub oblężeniem. Możliwe było przedłużenie służby rotmistrza. Musiał on wtedy stanąć ponownie z rotą do lustracji. Rothmagister miał obowiązek dbać o swój oddział zarówno, jeśli chodzi o jego wyszkolenie14, jak i otrzymywanie wypłat na czas. Znane są sytuacje z wojny trzynastoletniej, gdy rotmistrz wstawiał się u króla w celu otrzymania żołdu15. Do zadań owego żołnierza należało także utrzymywanie dyscypliny w rotach, czy to podczas przemarszu, czy postoju. Pod jego nadzorem znajdowały się też wozy z zaopatrzeniem16. W trakcie działań wojennych z rotmistrzami konsultowano ruchy wojsk. Zapewne brali oni udział w naradach poprzedzających wyprawy, a monarchowie starali się polegać na ich doświadczeniu. Dlatego też w 1410 roku Władysław Jagiełło chciał przekazać zaciężnym rotmistrzom czeskim dowództwo nad armią17. W 1454 roku konsultacja wielkiego mistrza Ludwika von Erlichshausena z rotmistrzami świadczyła o tym, iż liczył się z ich zdaniem18. Dzięki uczestnictwu rotmistrzów w planowaniu lepiej orientowali się oni w sytuacji i zamierzeniach swoich zwierzchników.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*