Wojska zaciężne w wojnach z Zakonem Krzyżackim w XV wieku – wielka wojna z Zakonem Krzyżackim 1409-1411

Wrogość Zakonu Krzyżackiego wobec Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego nie jest niczym nowym w początkach XV w. Położenie geograficzne Zakonu zdeterminowało jego politykę zagraniczną wobec sąsiadów, to jest Polski i Litwy. Zwaśnione strony na nadchodzącą wojnę przygotowywały się od dawna i w tym celu werbowały tysiące żołnierzy zaciężnych, którzy wespół z pospolitym ruszeniem stanęli w szranki w nieuniknionym starciu. Trzeci z artykułów traktujących o wojsku zaciężnym przybliży historię działań tych oddziałów w wielkiej wojnie z Zakonem Krzyżackim, zaś następna publikacja skupi się na konfliktach z państwem wielkich mistrzów w latach 1414-1422.

Pierwsza faza wojny i letnia kampania 1410 r.

Zakon Krzyżacki wypowiedział wojnę pierwszy, w dniu 6 sierpnia. W pierwszej fazie wielkiej wojny państwo wielkich mistrzów nie dysponowało znaczną ilością wojsk zaciężnych. W czerwcu pouczony został Nammir von Hohendorf, aby starać się pozyskać pomoc miejscowych książąt szczecińskich, brunszwickich, miśnieńskich, luneburskich i turyńskich w zwerbowaniu początkowo 200 kopii1. Jego działania musiały przynieść dobry efekt, skoro w połowie lipca w Prusach zaczęły zjawiać się pierwsze oddziały. Imiennie wśród zaciężnych wymieniono śląskiego rycerza Eydewarta2. Ogólnie na zaciągi w 1409 r. Zakon wydał 46 tys. grzywien pruskich jak wynika z Księgi skarbnika malborskiego3. Są to zbieżne dane z przedstawionymi przez W. Urbana w rozdziale dotyczącym wielkiej wojny. Historyk ten pisze, iż władze zakonu za powyższą kwotę zaciągnęły 800 kopii, jednakże nie wspomina o żadnych dalszych zaciągach na letnią kampanię 1410 r.4, a osiągnęły one całkiem pokaźne rozmiary.

16 sierpnia główne siły zakonne wkroczyły do akcji, napadając na ziemię dobrzyńską, Krajnę i Bydgoszcz, która została zdobyta przez komtura tucholskiego Henryka von Schwelborn 28 sierpnia. Tamtejszy zamek obsadzono 40 zaciężnymi z Heinze Borsnitzem na czele. Na pograniczu Wielkopolski i Nowej Marchii także operowała grupa zaciężnych, choć nie wiadomo jak duża. Kontyngent krzyżacki skupił się na działaniach wokół Wałcza. Miasto to zostało zdobyte, choć zamek utrzymał się dzięki załodze złożonej z płatnych oddziałów koronnych6.

Władysław Jagiełło nie był przygotowany na odparcie starannie zaplanowanej ofensywy wrogich wojsk. Dopiero na początku września pospolite ruszenie zaczynało się koncentrować. Połączone rycerstwo małopolskie i wielkopolskie stanęło pod murami Bydgoszczy 28 września. Wywiad krzyżacki przekazywał wielkiemu mistrzowi informacje o oddziałach zaciężnych, które miały znaleźć się w armii królewskiej. Według Kunczego z Dąbrówki, rycerza chełmińskiego, szeregi pospolitego ruszenia zasilało 2600 kopii, co daje około 7800 żołnierzy. Raporty wywiadowców mówią, iż na czele zaciężnych złożonych z Czechów, Morawian, Węgrów i Wołochów stali Laczek z Krawarzy i Jan Sokół z Lamberka – znamienici dowódcy sił najętych na żołd polski7.

W początkach października Bydgoszcz skapitulowała i została odbita przez wojsko Jagiełły. Ten etap zmagań na pograniczu kończy rozejm zawarty 8 października. Utrzymywał on status quo w momencie jego podpisania, a konflikt oddano pod sąd Wacława IV.

Polska i Litwa w XIV-XV w
Fot. Wikimedia Commons

Jak łatwo można się domyślić, zarówno Zakon i strona polsko-litewska nie spoczęły na laurach podczas przeniesienia sporu w sferę dyplomacji. Przeciwnicy przedsięwzieli działania mające na celu umocnienie swojej pozycji na wypadek wojny. Na temat przygotowań trudno uświadczyć informacji pochodzących z 1409 r., po zawarciu rozejmu. Źródła przestają milczeć dopiero od początku następnego roku. Władysław w styczniu wysłał Zawiszę Czarnego, aby nawiązał kontakt z Janem Sokołem z Lamberka. Jemu właśnie powierzono misję werbowania zaciężnych czeskich i morawskich na wypadek wojny8, o czym przesądził wyrok Wacława korzystny dla Zakonu. Zbrojenia wobec tego rozpoczęto pełną parą. Jeszcze przed datą końcową rozejmu (24 czerwca 1410 r.) w granice królestwa zaczęli napływać ochotnicy, a z biegiem czasu zaciągi przybierały coraz większe rozmiar. Zaostrzała się także rywalizacja o wojsko zaciężne. Jeden z urzędników w liście datowanym prawdopodobnie na 4 czerwca donosił Ulrykowi von Jungingen, że pod Wrocławiem widział dwa duże oddziały Czechów, które kierowały się do Prus. Zostały jednak przejęte przez polskich werbowników. Skusiła ich obietnica odszkodowań szkód wojennych9. Natomiast miśnieński rycerz Luppold von Köckritz chwalił się w liście wielkiemu mistrzowi, iż udało mu się przeciągnąć na stronę zakonną zaciężnych mających zamiar wstąpić na służbę króla Władysława. Komtur bierzgłowski w liście z 29 maja doniósł wielkiemu mistrzowi, iż w Koronowie stacjonuje Jan Sokół z oddziałem 500 kopii11, zapewne dla ochrony przed wyprzedzającym atakiem Krzyżaków. Obecność tego zaciężnego w Wolborzu potwierdza także Długosz, pisząc: „Był tam również baron czeski Sokół z innymi obcymi rycerzami najętymi za żołd”12. Świadczy to także, że polskie zaciągi osiągnęły pozytywny skutek, a w armii królewskiej znaleźli się nie tylko czescy pieniężni.

Wszelkich starań dołożyli też przedstawiciele Zakonu Krzyżackiego, którzy zostali posłani z misją werbunkową za granicę. I tak komtur toruński dostał zadanie zaciągnięcia 300 kopii w Czechach. Wielki mistrz proponował księciu szczecińskiemu 1000 kop groszy praskich w zamian za przybycie z pomocą militarną, a jego żołnierzom godziwy żołd13. Z treści listu zastępcy komtura toruńskiego datowanego na 8 czerwca wynika, iż w ziemi chełmińskiej stacjonowało 600 kopii, oczekując przybycia wielkiego mistrza14.

Jan Długosz także podaje pewne dane na temat wojsk zakonnych. Z kart Roczników można dowiedzieć się jedynie o składzie etnicznym zaciężnych krzyżackich, nie ulega jednak wątpliwości, iż są to cenne informacje, zdradzające gdzie Zakon przeprowadzał werbunek. W relacji o jeńcach po bitwie grunwaldzkiej Długosz wymienia rycerzy pruskich, chełmińskich, Inflantczyków, mieszczan pruskich, Czechów, Morawian, Ślązaków, Bawarczyków, Miśnieńczyków, rycerzy z Nadrenii, Szwabów, Fryzów, Łużyczan, Turyngów, Pomorzan, Szczecinian, Kaszubów, Sasów, Franków i Westfalczyków15. Z tej mozaiki narodowej wywodzili się rycerze-goście, ale oprócz nich w dużej części zaciężni, których werbowano w znacznej mierze w Czechach, na Śląsku oraz w kilku innych regionach Rzeszy. Z możnymi oleśnickim i żagańskim również poczyniono pewne umowy co do najmu zaciężnych. Mieli oni dowodzić zwerbowanymi żołnierzami w Prusach16. Wśród zaciężnych krzyżackich znalazł się śląski ród Borsniczów. Prawdopodobnie spokrewniony z nimi Czenke o tym samym nazwisku wiódł do Prus 120 kopii. Rota Czenkego przybyła jednak na terytorium Zakonu zbyt późno, aby wziąć udział w bitwie pod Grunwaldem, gdyż zjawiła się na Pomorzu dopiero 2 lipca, podobnie jak inni.

Dokładna liczebność wojsk stojących naprzeciwko siebie nie jest znana i, jak uważał S. M. Kuczyński, nigdy nie będzie poznana ze względu na brak jednoznacznych, wiarygodnych podań dotyczących konfliktu17. Rozstrzał w liczbach, które podają autorzy kronik tym bardziej utrudnia szacunki. Można pokusić się o stwierdzenie, iż niektórzy dziejopisowie do przesady mnożyli liczebność obu armii. Liczby osiągające niebotyczne rozmiary (nawet i 100 tys.) są nierzeczywiste, bowiem zarówno Zakon, jak i kraje unii krewskiej nie miały takich realnych zdolności mobilizacyjnych18. S. M. Kuczyński przy próbie obliczenia ilości wojsk, które zgromadzili Jagiełło z Witoldem i wielki mistrz, posłużył się metodą zgoła inną niż jego poprzednicy. Próbowali oni bowiem oszacować wielkość sił, mnożąc niepewną ilość kopii przez niewiadomą ilość chorągwi. Z kolei autor obszernych badań nad wielką wojną posłużył się danymi demograficznymi i za ich pomocą określił możliwości mobilizacyjne stron wojujących, odwołując się przy tym do analogii czeskich, niemieckich i szwajcarskich, nie pominąwszy oczywiście wiarygodnych informacji zawartych w źródłach19.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

One Comment

  1. Głupie pytanie, na mapce widzimy że Polska kontrolowała w zasadzie wszystkie drogi lądowe do Państwa zakonnego. To znaczy że posiłki krzyżackie mogły sobie po prostu przejechać wolne, czy musieli kombinować z drogą wodną?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*