Wojska zaciężne w wojnach z Zakonem Krzyżackim w XV wieku – wielka wojna z Zakonem Krzyżackim 1409-1411

Zacząć należałoby od zaciężnych krzyżackich, ponieważ ich liczba jest większa niż na usługach polsko-litewskich oraz dlatego, iż państwo zakonne prowadziło kilka różnych spisów zaciąganych na służbę żołnierzy. Niestety niektóre z nich zaginęły lub są niekompletne. Minimalna wielkość wojsk zaciężnych Zakonu jest możliwa do ustalenia, dlatego że dysponujemy niezwykle cennymi badaniami prof. S. Ekdahla nad zakonną Księgą żołdu20, w przeciwieństwie do Roczników – kronikarskiego dzieła Jana Długosza, które dostarcza wartościowych informacji na temat działań podczas wielkiej wojny, natomiast marnych danych liczbowych. Księga ta ma bowiem charakter obrachunkowy. Banderia Prutenorum współautorstwa polskiego dziejopisa także nie stanowi zbyt wiarygodnego źródła jeśli chodzi o liczebność chorągwi, których znaki zdobyto na Krzyżakach pod Grunwaldem. Podaje ją zdecydowanie zaniżoną, być może bazując na spisie jeńców krzyżackich, którzy ocaleli po bitwie grunwaldzkiej. Nie oznacza to wcale, iż nie posiada swojej wartości.

Ulryk von Jungingen – XVII-wieczne przedstawienie Christopha Hartknocha.
Fot. Wikimedia Commons

 Szwedzki historyk wyliczył, iż w słynnym starciu z 15 lipca udział wzięło 3712  zaciężnych21. Jednak jak sam zauważa, Księga żołdu nie była jedynym rejestrem wojsk płatnych, choć największym. Pomija także dwie silne chorągwie książąt szczecińskiego i oleśnickiego22. Inne źródła, które mogłyby przyjść z pomocą, niestety zaginęły, zatem historycy przy próbie ustalenia liczby zaciężnych, jaką dysponował wielki mistrz, mają do czynienia z luką nijak nie dającą się wypełnić. Biorąc pod uwagę fragmentaryczne dane na temat liczby zaciężnych krzyżackich, niemożliwe będzie jej dokładne ustalenie. Z pomocą przychodzi tutaj jednak wspomniane już dzieło Jana Długosza – Banderia Prutenorum. Jest to spis chorągwi krzyżackich zdobycznych w bitwie pod Grunwaldem i kilku z późniejszych lat, m.in. z 1431 r.

W Banderiach na 51 chorągwi, które brały udział w bitwie, szeregi aż 20 zostały uzupełnionych zaciężnymi, być może z powodu ich niskiego stanu osobowego. Dlatego dla bardziej przejrzystej kategoryzacji zastosuję metodę W. Mikołajczaka, który podzielił chorągwie na trzy grupy, zależnie od ich liczebności: duże – składające się z 500 ludzi i więcej, średnie  liczące od 300 do 400 ludzi oraz małe, czyli ok. 20023 osób. Wobec powyższych danych chorągwie zaciężne można zaliczyć do dużych, jako że przykładowo rota miśnieńska posiadała 229 kopii, rota Nickela Kottewitza 376 kopii, Wenzlawa von Dohna zaś 24524.

Najwięcej uzupełnień umieszczono w chorągwiach małych. Jako że liczba podana przez S. Ekdahla składa się mniej więcej na 7 wspomnianych wyżej chorągwi zaciężnych, uzupełnienia musiały pochodzić z innego źródła niż Księga żołdu, a jak sam badacz wspomniał – istniały takie, jednakże nie dysponujemy nimi dzisiaj. Szacunkowo więc zaciężnych po stronie krzyżackiej pod Grunwaldem mogło być nawet 6 i pół tysiąca25.

Argumentem obstającym za powyższą propozycją liczby może być treść preliminarza do aktu przymierza wielkiego mistrza Zakonu i Zygmunta Luksemburskiego. Wynika z niej, iż król węgierski rozważał wynajęcie Zakonowi 10 tys. kopii za 24 guldeny na miesiąc26. Nie należy poddawać w wątpliwoś wiarygodności owego aktu, gdyż nie miał on służyć propagandzie krzyżackiej zastraszającej strone polsko-litewską, ponieważ był to akt tajny sojuszu krzyżacko-węgierskiego. Zatem skoro projektowanie zaciągnięcia około 30 tys. żołnierzy było jak najbardziej realne, liczba ponad 6 tys. w szeregach Zakonu podczas bitwy rozstrzygającej dalsze losy państwa nie powinna budzić większych podejrzeń.

Dużą siłę wojska zaciężnego na bitwę grunwaldzką zebrał nie tylko Zakon, ale także i Królestwo Polskie. Jak wyżej wspomniano, szykując się do wojny, zaciągi polskie osiągnęły szeroką skalę. Zapewne jednak nie tak wielką, o jakiej informowali wielkiego mistrza z Pragi jego wysłannicy. Królewscy werbownicy mieli zaciągnąć zatrważającą liczbę 10 tys. żołnierzy27. Pogłoski te były prawdopodobnie odzwierciedleniem skali akcji werbunkowych, nie zaś rzeczywistości. Niemniej jednak w armii polskiej podczas kampanii grunwaldzkiej zaciężnych było wielu. Łącznie wojsk płatnych pod Grunwaldem po stronie polskiej mogło zostać zebranych 4 tysiące. Sam Jan Sokół przyprowadził 500 kopii, a we Wrocławiu przeciągnięto na polską stronę dwa większe oddziały zaciężnych, pierwotnie mających zamiar walczyć dla Krzyżaków. Rzeczony rodzaj wojsk tworzył w całości dwie chorągwie, a szeregi trzeciej zasilił. Prawdopodobnie pod znakiem Zygmunta Korybutowicza także walczyli zaciężni28. W chorągwi Św. Jerzego znaleźli się czescy pieniężni prawdopodobnie z roty Jana Sokoła oraz innych.

Sprzymierzone wojska polsko-litewskie połączyły się pod Czerwińskiem w końcu czerwca, skąd 3 lipca ruszyły dalej. Z tego też dnia pochodzą listy wypowiednie Wernke Szeligi z Zambrzyc, Michała z Sominy oraz Miczka z Janowic29. Do armii prowadzonej przez wielkiego mistrza ostatnie oddziały dołączyły pod Kurzętnikiem. Zwaśnione strony spotkały się 15 lipca w rejonie wsi Łodwigowo i Stębark. Wojsko królewskie przybyło na pole bitwy dzień wcześniej, spędzając burzową noc w gajach opodal. Siły zakonne podążyły szybkim marszem, aby zaskoczyć przeciwnika, jednak dotarły na pole dopiero bitwy rankiem.

 Działania zaciężnych w trakcie starcia nie dają prześledzić się dokładnie ze względu na brak informacji źródłowych. W trakcie walki30 chorągiew Św. Jerzego napotkał podkanclerzy Mikołaj Trąba i nie szczędząc słów, połajał chorążego Jana Sarnowskiego za ucieczkę z pola bitwy. Chorąży tłumaczył się tym, że wojska krzyżackie zepchnęły oddział do lasu. Żołnierze mieli naonczas wrócić do walki bez Sarnowskiego31, któremu Trąba zarzucił tchórzostwo. Stało się to wtedy, kiedy Krzyżacy zaczęli przeważać na prawym skrzydle wojsk królewskich i wypierać chorągwie litewskie. Rycerzy z ziem Korony osłoniły wtedy pułki smoleńskie oraz chorągiew wieluńska. Znajdowali się w niej zaciężni ze Śląska32. Nic nie wiadomo o początkowym ustawieniu zaciężnych chorągwi polsko-litewskich na początku bitwy z jednym wyjątkiem – Czesi w chorągwi Św. Jerzego zajmowali miejsce na styku wojsk polskich i litewskich, w samym środku zgrupowania33. O zaciężnych krzyżackich wiadomo jeszcze mniej. Zwerbowani Czesi zajmowali miejsce, podobnie jak w armii polskiej, pośrodku szyku34. Dowódcę jednej z chorągwi zaciężnych po stronie krzyżackiej znamy imiennie, stał on na czele wyżej wymienionego oddziału, tyle że krzyżackiego. Był nim Krzysztof Gersdorf. Jan Długosz w Banderiach i Rocznikach błędnie identyfikuje go z niejakim Jerzym Gersdorfem, kiedy w wojsku krzyżackim nie było nikogo takiego, kto miałby dowodzić ową chorągwią.

W wiekopomnej bitwie pod Grunwaldem zaciężni brali udział wszak nie tylko w walce, ale stali także u boku króla. Wiadomo, że podczas starcia przy Jagielle byli obecni Jan Sokół oraz Jan Soława z Tovaczowa. Drugi z nich według relacji Długosza pochwycił konia królewskiego za uzdę, kiedy Władysław chciał ruszyć do bitwy osobiście35. Zaciężnym czeskim król oferował objęcie dowództwa nad armią, ci jednak odmówili. Ich obecność w najbliższym otoczeniu władcy podczas bitwy może więc sugerować, iż służyli mu radą jako doświadczeni żołnierze.

Artykuł składa się z więcej niż jednej strony. Poniżej znajdziesz numerację stron.

One Comment

  1. Głupie pytanie, na mapce widzimy że Polska kontrolowała w zasadzie wszystkie drogi lądowe do Państwa zakonnego. To znaczy że posiłki krzyżackie mogły sobie po prostu przejechać wolne, czy musieli kombinować z drogą wodną?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*