Wojska zaciężne w wojnie trzynastoletniej

Wojska zaciężne w wojnie trzynastoletniej

Wojska zaciężne w wojnie trzynastoletniej 1454-1466

Ogień buntu rozgorzał w Prusach z pełną mocą, gdy zniecierpliwione uciskiem stany pruskie rzuciły wyzwanie Zakonowi Krzyżackiemu. Początkowe sukcesy związkowców obnażyły słabość krzyżackiej obrony, jednak o dalszym losie konfliktu nie miały decydować masy pospolitego ruszenia, lecz zawodowe armie najemne. Wojska zaciężne w wojnie trzynastoletniej 1454-1466 stały się główną siłą na polach bitew, zamieniając prusko-pomorskie ziemie w teatr starć, oblężeń i nieustannej gry o złoto – bo to ono, a nie lojalność, rządziło losem wojowników.

Epoka konfliktów z Zakonem Krzyżackim nie skończyła się wraz z podpisaniem ostatniego traktatu pokojowego w 1435 roku. W historii stosunków Korony i państwa zakonnego nie miała miejsca jeszcze tak wielka wojna, jak ów trzynastoletni konflikt, o którym przeczytasz w tym artykule.

Dla polskiej sztuki wojennej był bardzo istotny, ponieważ wykazał słabość starych metod walki, które sprawdzały się jeszcze przed dwudziestoma laty, czyli masowego wykorzystania pospolitego ruszenia. Wojna trzynastoletnia okazała się być jednym wielkim starciem wojsk zaciężnych na prusko-pomorskiej arenie, które były wykorzystywane przez zwaśnione strony od początku wojny rozpoczętej powstaniem stanów pruskich przeciwko Zakonowi Krzyżackiemu w 1454 roku.

Wojna trzynastoletnia widocznie dawała się we znaki obu stronom wojującycm, nie tylko drenując ich skarbce, ale także męcząc ogół ludności i żołnierzy. Wobec tego działania wojsk zaciężnych w większości ograniczyły się do mniejszych wypadów oraz wojny oblężniczej. Jednocześnie po obu stronach nieustannie występował problem spłat należności dla zaciągniętych rot.

Koniecznie zajrzyj do kolejnych artykułów z serii:

Przyczyny wybuchu powstania w Prusach

Traktat pokojowy pomiędzy Zakonem Krzyżackim a Królestwem Polskim podpisano w Brześciu Kujawskim w 1435 roku, jego gwarantem miały być stany pruskie, które już wcześniej demonstrowały swoją niechęć wobec władz krzyżackich i stawiały opór fiskalizmowi Zakonu.

Wyzysk mieszczan i chłopów oraz niemalże bezustanne powoływanie pod broń pruskiego rycerstwa, które na przestrzeni lat było ramieniem zbrojnym Krzyżaków w wojnach od dawna nie przynoszących już korzyści materialnych, doprowadziły do zawiązania w 1440 roku opozycyjnej organizacji w państwie zakonnym, czyli Związku Pruskiego.

Obaj wielcy mistrzowie z rodu ErlichshausenKonrad (1441-1449) i Ludwik (1450-1467) – zwalczali wciąż buntujący się Związek, wobec czego jego przedstawiciele byli zmuszeni do szukania pomocy za granicą u cesarza Fryderyka III i króla polskiego Kazimierza Jagiellończyka. Posłowie do tych władców uskarżali się na przewrotność Zakonu, krzywdy, których doznali za jego sprawą oraz wyzysk1.

Wyrok cesarza był nieprzychylny2, co stało się powodem pełnego zwrotu stanów pruskich w kierunku Kazimierza oraz wybuch powstania, którego plany sfinalizowano w końcu 1453 r.  Zakładano szybkie przejęcie z krzyżackich rąk zamków w większych miastach, a następnie pomoc mieszczan dla rycerstwa w wywalczeniu zamków mniejszych miast i samotnych warowni3.

Poselstwo przybyłe do Krakowa z Janem Bażyńskim na czele miało za cel doprowadzić do inkorporacji Prus i Pomorza Gdańskiego na zasadach równości przywilejów szlachty i równości gospodarczej. W przemowie Jana znajdują się powody wypowiedzenia posłuszeństwa wielkiemu mistrzowi Ludwikowi von Erlichshausen oraz wzmianka o podbiciu „silnych zamków” w ciągu 20 dni.

Wymieniono wśród nich Brodnicę, co jest niemożliwe, ponieważ ta została zdobyta dopiero 27 lutego (a więc po mowie Bażyńskiego). Nie należy więc dawać szczególnej wiary relacji Długosza przynajmniej pod kątem zdobyczy Związku Pruskiego4.

Werbunek wojsk zaciężnych stanów pruskich przed rozpoczęciem powstania

Bunt na ziemi chełmińskiej wybuchł 6 lutego, kiedy 12 zaciężnych pochodzących z Czech i Moraw przerzuciło przez bramę zamkową w Toruniu listy wypowiednie5, co dowodzi, że Związek Pruski w dniu rozpoczęcia działań zbrojnych dysponował pewną, zapewne niewielką, liczbą zwerbowanych żołnierzy.

K. Górski wyliczył, że w 1454 roku na służbie tej organizacji mogło być łącznie w piechocie i jeździe ponad 4 tys. zaciężnych. M. Biskup dowodzi jednak, że zdecydowana większość, bo 3000, zostało zwerbowanych w Krakowie do 24 lutego. Pozostawia to miejsca dla około tysiąca zaciężnych. W rotach Hansa von Hohenstein, Wojciecha Kostki z Postupic i in., Jana Schylan i in. były 233 konie.

Wiadomo, że Toruń dysponował pewną liczbą zaciężnych na początku powstania, którzy potem oblegali Brodnicę, a było ich 600. Być może w tej liczbie zawiera się rota Ottona Machwitza w służbie Torunia. Doliczyć trzeba jeszcze zaciężnych gdańskich z Niemiec i Pomorza. Łącznie daje to szacunkową liczbę około lub nieco powyżej tysiąca6.

O werbunku znacznych sił na służbę Związku dla końca stycznia i początku lutego nic nie wiadomo, a nie uszłoby to uwadze władz Zakonu. Nie uchodziły zresztą nawet i próby zaciągu mniejszych grup, czego dowodzi dyplomatyczna akcja komtura elbląskiego Henryka Reuss von Plauen7, do tego wątku jednak powrócę w ciągu dalszych rozważań.

Przebieg powstania stanów pruskich

Zamki i miasta chełmińskie konfederaci wywalczyli szybko, bowiem w ciągu tygodnia większość z nich dostała się pod ich władanie. Jedynie oblężenie Brodnicy przeciągało się, dlatego też pod mury tego miasta z Torunia wysłanych zostało 600 zaciężnych polskich i czeskich8, którzy wzięli udział w oblężeniu. Zaciężni z Czech byli prawdopodobnie częścią sił zwerbowanych uprzednio, natomiast istnieje możliwość, iż Polacy dopiero przybyli do Prus.

Ilustracja 1: Krainy historyczne dawnych Prus. Źródło: Wikimedia Commons.

O działaniach rzeczonego rodzaju sił w wydarzeniach na Pomorzu Gdańskim wiadomo niezbyt wiele. Rewolta rozpoczęła się tam jeszcze przed 6 lutego zwołaniem rycerstwa w celu zdobycia mniejszych zamków i przecięcia drogi Plauenowi, który podobno miał prowadzić ze sobą żołnierzy zaciężnych z Rzeszy9, czego konfederaci bardzo się obawiali.

Wojska związkowców rozpoczęły od zajęcia krzyżackiego Wielkiego Młyna w Gdańsku i w tym mieście też zebrali się jego mieszkańcy, po czym zaczęto werbunek żołnierzy z księstwa słupskiego10. Prawdopodobnie zostali oni włączeni do trzonu sił gdańskich operujących przed 21 lutego w rejonie Człuchowa, które utrzymywało się na Pomorzu najdłużej, nawet po przejściu Chojnic na stronę pruską, co było niewątpliwie sukcesem.

Dzięki posiadaniu Chojnic konfederaci mogli zablokować pochód zaciężnych z Nowej Marchii11. Komtur Jan Rabe broniący potężnego Człuchowa zgodził się na pertraktacje 25 lutego, a zamek został poddany dzień później. Wraz z jego przejściem na stronę Związku, resztki oporu na Pomorzu Gdańskim upadły12.

Powstanie w Prusach Właściwych początkowo przebiegało bez większej akcji zbrojnej. W wyniku wcześniejszych sukcesów związkowców jeszcze przed 16 lutego biskupstwo pomezańskie z kapitułą i rycerstwem dominium biskupiego przeszło na stronę stanów pruskich. Bunt napotkał opór na Powiślu, gdzie defensywą kierował komtur elbląski Henryk Reuss von Plauen.

Powrócił 7 lutego do Malborka i nazajutrz udał się do Pasłęka. Skupił się on na obronie zamku w tym mieście, który został odcięty przez elblążan. Z murów załoga silnie ostrzeliwała miasto, które przeszło na stronę związkowców, a komtur zagroził jego spaleniem, na co rada Pasłęka zareagowała paniką i zaapelowała do Elbląga o posiłki.

Wysiłki Plauena na nic się zdały, wobec czego zgodził się opuścić zamek 17 lutego i udać do Malborka. Po drodze Wojciech Kostka z Postupic – dowódca elbląskich zaciężnych przysłanych z odsieczą do Pasłęka – zaatakował komtura, jednak poniósł porażkę i został ciężko ranny13.

Werbunek dodatkowych wojsk zaciężnych w Koronie

Zwycięstwa Związku do 22 lutego sprawiły, że zdecydowana większość zamków znalazła się w jego rękach, a reszta zgłosiła gotowość do kapitulacji14. Krzyżacy dzierżyli jeszcze tylko Malbork i Sztum, a w niedalekiej przyszłości uda się im także odbić Chojnice. Powstanie przebiegło sprawnie i jego cele zostały osiągnięte. Wojska Związku Pruskiego składały się głównie z mieszczan oraz rycerstwa.

Oddziały zaciężnych werbowane były przez poselstwo z Janem Bażyńskim na czele podczas jego pobytu w Krakowie. Za radą panów polskich przedstawicielstwo Związku od 15 do 24 lutego przyjęło na służbę 3000 zaciężnych15.

Znaleźli się wśród nich m.in. książę oświęcimski Janusz z 250 końmi, chorąży inowrocławski Janusz Kołudzki ze 100 końmi, Czech Mikołaj Skalski z Valdsztejnu i jego polscy towarzysze z 200 końmi, Czech Jan Murzicki z Teżkovic i Finko Straneski z 200 pieszymi oraz 12 końmi – wszyscy oni zaciągnęli się na kwartał za 1 złoty węgierski na tydzień za konia i połowę tego za pieszego16.

Zaciężni najęci uprzednio musieli znajdować się w Prusach wcześniej, biorąc pod uwagę fakt, iż jeden z oddziałów był w Toruniu co najmniej od 6 lutego i jego rotmistrzowie niejako rozpoczęli powstanie na ziemi chełmińskiej. Łącznie Związek Pruski do końca lutego mógł dysponować minimalną liczbą 3600 zaciężnych, w większości konnych, najętych do zwalczania tego samego rodzaju sił przeciwnika.

Konfederaci bardzo obawiali się nadejścia odsieczy zaciężnych krzyżackich prowadzonych przez Henryka Reussa von Plauen Młodszego. List Związku do Gdańska podaje, że w Prusach miało być ich aż 12 00017, co jest liczbą niewiarygodną. Gdyby istotnie Zakon dysponował taką siłą, powstanie miałoby zdecydowanie inny przebieg – prawdopodobnie byłoby o wiele dłuższe, a sukcesy rozciągnięte w czasie, jeżeli w ogóle jakieś by były, biorąc pod uwagę także i znacznie silniejsze załogi krzyżackich punktów oporu.

Zakonne próby werbunku przed wybuchem powstania i tuż po jego rozpoczęciu

Nie oznacza to wcale, że Zakon nie próbował werbować zaciężnych jeszcze przed powstaniem, nie mówiąc już o dramatycznych apelach o pomoc i próbach zaciągu na początku lutego. W 1453 r. doradzano wielkiemu mistrzowi zaciąg 2 tys. drabantów w Czechach lub na Morawach.

Układy z wysłannikami elektorów niemieckich miały położyć grunt pod ewentualną odsiecz konnych i pieszych zaciężnych z terenów Rzeszy, nie zostały jednak sfinalizowane, choć dotarły do wiadomości Związku Pruskiego. Stąd mogły też wziąć się późniejsze pogłoski o nadciąganiu posiłków dla Krzyżaków18.

Pomoc oferowano Zakonowi niemalże przez cały 1453 rok od lutego: swoją służbę w charakterze zaciężnych proponowali rycerze niemieccy19, a nawet znamienity wódz Jan Giskra z Brandysu20, jednak propozycje te zostały odrzucone. Rozkaz od wielkiego mistrza otrzymał von Plauen przebywający w Rzeszy, aby nie przeprowadzać zaciągów w Lipsku, ani w Norymberdze.

Jedynie trzeźwość umysłu komtura zapewniła potajemne układy z książętami saskimi i brandenburskimi o pomocy dla Zakonu. Poza tym Henryk potajemnie skierował do Prus rotę 100 pieszych zaciężnych i kilku artylerzystów21.

Wielki mistrz liczył głównie na korzystny wyrok cesarza Fryderyka. Wobec pomyślnego obrotu sprawy postawił na akcję dyplomatyczną oraz próby udaremnienia zbrojeń związkowców w zaciężnych czeskich, o czym wspomniałem powyżej22.

Tak więc w końcu stycznia Zakon nie dysponował żadnymi poważniejszymi siłami wojsk pieniężnych poza ww. grupą ulokowaną w miasteczku Debrzno23. Próba pokrzyżowania konfederackiego werbunku w Czechach uzyskała tylko połowiczny efekt, gdyż do Prus burmistrz gdański Wilhelm Jordan i tak przyprowadził rotę pieszą o nieznanej liczbie24.

Ilustracja 2: Kazimierz Jagiellończyk, król Polski, w poczcie królów i książąt polskich Jana Matejki z lat 1890-1892. Źródło: Wikimedia Commons.

Wobec takiego obrotu spraw, brak większej liczby zaciężnych na początku powstania odbił się władzom Zakonu czkawką. Gorączkowe zabiegi Ludwika von Erlichshausen i jego dramatyczne apele, a także komturów, o pomoc zbrojną nie były zbyt skuteczne. 8 lutego wezwano wójtów Nowej Marchii i Świdwina do przysłania 100-200 zaciężnych na koszt wielkiego mistrza25.

On to zwrócił się także do dowódcy zaciężnych niemieckich Tylego von Thunen, aby przybył ze 100 żołnierzami26, natomiast komtur von Plauen pisał do swojego brata stryjecznego Henryka Reuss von Plauen z Greiz, także zaciężnego od 1449 roku, aby przybył z wojskiem do Prus27. Oprócz tego rozesłano wezwania o pomoc do wielu innych dostojników i monarchów państw ościennych.

Pozytywnych rezultatów nie było widać, a powstańcy osiągali coraz większe sukcesy, podczas gdy do Malborka napływała masa uciekinierów konwentów krzyżackich z prozakonnym rycerstwem. Sukcesem było rozpoczęcie przygotowań zaciągów przez Henryka Reuss von Plauen młodszego (z Greiz) w Saksonii i zastaw Nowej Marchii elektorowi brandenburskiemu za 40 000 złotych reńskich z możliwością jej odkupienia28.

Blokada Malborka i Sztumu

Po wywalczeniu zamków krzyżackich związkowcy zaczęli gromadzić się pod Malborkiem i Sztumem, którego silna załoga pod dowództwem wójta rogozińskiego Eglofa von Rosenberg uaktywniła się. Z tego powodu Toruń wysłał 600 zaciężnych i część rycerstwa chełmińskiego do obrony okolicznych miast takich jak Kwidzyn i Prabuty.

Zakazano oblegania Sztumu ze względu na możliwość silnej i skutecznej odsieczy krzyżackiej z Malborka. Jednocześnie Tajna Rada apelowała do Gdańska, aby czym prędzej przysłano wojsko pod stolicę Zakonu. Siły gdańskie okazały się być źle uzbrojone. Znaleźli się w nich także i zaciężni pomorscy w niewiadomej liczbie, ale z pewnością niewielkiej, zważywszy na fakt, że wysłane wojsko początkowo liczyło około 600 ludzi29.

Jak tylko zablokowano Sztum, oddziały związkowców zebrały się i rozłożyły we wsi Willenberg30. Na czele rycerstwa chełmińskiego, torunian i zaciężnych czeskich stał Otton Machwitz u boku Ścibora Bażyńskiego. Wkrótce potem przybyła reszta sił gdańskich z zaciężnymi pod dowództwem rajców miejskich31.

Gdańsk rozłożył się na zachodniej stronie Nogatu najpierw w pobliżu miejscowości Laski, potem przesunął swe siły do lasu warnowskiego. Wielkość całego wojska połączonych obozów wielbarskiego i warnowskiego K. Górski ustalił na ponad 8000, jednak pospolite ruszenie gdańskie szybko powróciło do domów, co oznaczało, że oblężenie od zachodniej strony Nogatu prowadziło około 800 ludzi32.

Załoga Malborka w dniu 15 marca, kiedy to miasto i zamek zostały całkowicie zablokowane, liczyła 3000 żołnierzy – rycerstwa, braci zakonnych, uzbrojonych mieszczan, zaciężnych czeskich, niemieckich oraz grupkę Mazurów przybyłych jakiś czas później33. Obroną kierował komtur von Plauen.

Wśród związkowców nie było jednolitego planu, co dowodzi fakt, iż oblężenie Malborka nie zostało przeprowadzone należycie, miasta nie otoczono szczelnie, a wojska konfederatów nie były połączone, panowała wśród nich także demoralizacja.

Przekupieni przez komtura czescy zaciężni z obozu wielbarskiego weszli w obręb murów zamku 26 marca w sile 117 ludzi34

Kilka dni później gdańszczanie zostali rozbici pod Kałdowem przez wycieczkę Plauena ze zbrojnymi i oddziałem około 200 zaciężnych. Siły miasta portowego wycofały się na Żuławy, ustępując pola Krzyżakom, choć pod mury Malborka przyjdzie im jeszcze wrócić, by zostać ponownie odepchniętymi.

Koncentracja odsieczy zakonnej na zachodzie

Oblężenie twierdzy nad Nogatem będzie trwało do końca września, tymczasem jednak na zachodzie w początkach marca pojawiło się nowe zagrożenie. Tajna Rada planowała wysłanie zaciężnych zwerbowanych w Krakowie do rejonu człuchowskiego, bowiem w Nowej Marchii stanęły wojska elektora brandenburskiego i konfederaci obawiali się ich użycia przeciwko nim.

Ponadto wójt nowomarchijski Krzysztof Eglinger zajmował się przygotowywaniem werbunku odsieczy, którą Henryk von Plauen młodszy po drodze z Saksonii zabrał ze sobą. I tak w okolice Człuchowa 20 marca przybyli zaciężni pod jego dowództwem w towarzystwie  komtura człuchowskiego Jana Rabe, wójta świdwińskiego Hansa Dobenecka, stryja Plauena młodszego Wita von Schönburg oraz przedstawiciela rycerstwa pomorskiego Antoniego von der Osten, łącznie w sile około tysiąca. Zajęli Debrzno oraz wkrótce potem odbili Chojnice35.

W odpowiedzi na zajęcie Debrzna, Jan Bażyński, który przybył z zaciężnymi z Krakowa do Torunia, zwołał przed 24 marca pospolite ruszenie na obszarze środkowego Pomorza. Pospolitacy pod wodzą Jana z Jani, rycerstwo kujawskie i dobrzyńskie w sile 1000 jazdy i 300 piechoty oraz wojska zaciężne Związku Pruskiego liczne na 1650 jazdy i 250 piechoty36 ruszyły na pomoc w okolice Chojnic i Człuchowa, przy czym pierwsze z miast obległy, jednak nieskutecznie.

Chojnice bronione przez silną załogę składającą się z zaciężnych żołnierzy były dobrze obwarowane, a wojska Związku zaczął trapić inny problem – opieszałość i krnąbrność zaciężnych, których nie opłacano. Z tej przyczyny zamiast efektywnie oblegać Chojnice, oddziały te zaczęły plądrować okolicę37.

Ilustracja3: Bitwa pod Chojnicami na obrazie Fritza Grotmeyera z ok. 1900 r. Źródło: Wikimedia Commons.

Utrzymującą się sytuację we wrześniu uratował król Kazimierz, na którego żołd zresztą przeszła część zaciężnych. 18 września w obozie pod Chojnicami zawarł on umowę z dowódcami Januszem Kołudzkim, Mikołajem Oderskim, Tristramem Kozielskim i innymi. Zaciężni, w przypadku gdyby do 29 września stany pruskie nie uregulowały wypłat, mieli prawo rekwirować towary pruskie aż do momentu pokrycia długu38.

Wojska zaciężne w wojnie trzynastoletniej: nowa armia zaciężna Zakonu Krzyżackiego

W międzyczasie Zakon organizował werbunki w Rzeszy i Czechach, zbierając drugą już odsiecz dla swoich wojsk w Prusach. Fiaskiem zakończyły się letnie próby pozyskania pomocy z krajów niemieckich, dlatego też już w maju 1454 roku za fundusze zebrane z baliwatów i z zastawu Nowej Marchii, rozpoczęto werbunek, którym zajmował się głównie Jan Rabe.

Upoważnionym do dokonywania zaciągów został Hans von Köckritz i dzięki jego pomocy werbunek przyniósł pozytywne skutki39. Zaciągi przeprowadzono na początku lipca i objęły one Czechy, Morawy, Śląsk, Saksonię, Turyngię, Miśnię, Vogtland, Łużyce oraz Austrię.

Na czele zaciężnych stali książę śląski Rudolf Żagański i czeski rycerz Bernard Szumborski40. Wysiłki werbowników opłaciły się, bowiem we wrześniu rozlokowane w Nowej Marchii wojsko zaciężne osiągnęło pokaźne rozmiary 9000 konnych i 6000 piechoty41, a korzystało z taktyki husyckiej operującej w polu taborem.

Królestwo Polski wypowiedziało Zakonowi wojnę 22 lutego. Kazimierz Jagiellończyk był informowany o zaciągach krzyżackich42, zatem czym prędzej zwołał pospolite ruszenie z Kujaw i ziemi dobrzyńskiej, aby połączyło się z wojskami oblegającymi Sztum, który skapitulował 8 sierpnia i udało się pod Chojnice. Natomiast w Wielkopolsce rozesłano wici i sam król ruszył z pospolitym ruszeniem pod drugie z miast43.

Wielkość połączonej armii Korony i Związku mogła sięgać 16 tys. i składała się głównie z niezdyscyplinowanego pospolitego ruszenia, którego postawa zaciąży na wyniku przyszłej bitwy. U boku szlachty stanęli zaciężni polscy i czescy liczący 1500-2000 konnych, 230 piechurów z roty Marka z Brzeźnicy oraz niewielki oddział zaciężnych wespół z mieszczanami gdańskimi liczący 500 osób44. Wobec dominacji jazdy na polu bitwy, piechota złożona z mieszczan pruskich i chłopów odegrała podrzędną rolę.

Wojska zaciężne w wojnie trzynastoletniej i bitwa pod Chojnicami

Obie te armie – krzyżacka i polsko-pruska – stanęły naprzeciw siebie 18 września 1454 roku pod Chojnicami po dwóch stronach jeziora zakonnego45. Kazimierz Jagiellończyk uszykował swoją konnicę w siedem hufców, po czym przekazał dowództwo w ręce dygnitarzy, samemu nie posiadając talentu militarnego. Inna sprawa, że dowódcy przez niego wyznaczeni także nie byli tuzami sztuki wojennej.

Swoją kandydaturę zgłosił czeski zaciężny Wojciech Kostka z Postupic46 i biorąc pod uwagę jego doświadczenie, być może nie byłoby to najgorsze posunięcie. Znacznie lepsze, niż wysłanie konnicy przez groblę na jeziorze i szarża na siły krzyżackie, co było zamysłem dowództwa polskiego.

Przeciwko frontalnemu atakowi protestował właśnie Wojciech, chcący za pomocą harcowników ściągnąć nieprzyjaciela na polską stronę jeziora. Zajmując dobre pozycje na wzgórzach, jazda mogłaby zaatakować oddziały Szumborskiego i Żagańskiego oraz zepchnąć je na wody jeziora47.

Kostce zarzucono tchórzostwo. Wobec braku ruchów wojsk krzyżackich oddziały polskie rozpoczęły atak. Pierwszego wysłano właśnie Kostkę z chorągwią 500 ludzi, zapewne zaciężnych, aby poprowadził natarcie. Starł się on z Rudolfem i Szumborskim, którzy zajęli miejsca we frontowym oddziale ciężkozbrojnych kopijników. Impet uderzenia polskiego przełamał linie krzyżackie. W walce zginął Rudolf Żagański, a Bernard dostał się do niewoli, jednak zwolniono go z niej na rycerskie słowo, aby mógł dowodzić dalej48.

W czasie, gdy rycerstwo polskie walczyło z obroną taboru, von Plauen młodszy z załogą Chojnic uderzył na tyły wojsk królewskich i obóz, rozbijając straż tylną. W wyniku wyolbrzymienia wieści, na lewym brzegu doszło do paniki i ucieczki pospolitego ruszenia. Niektórzy zaciężni krzyżaccy ścigali uciekinierów aż do późnej nocy49.

Porażka polska była druzgocąca. Do niewoli dostali się niektórzy dowódcy wojska oraz przywódca zaciężnych, Wojciech Kostka. Zginąć miało około 3 tys. ludzi, gdzie po stronie krzyżackiej życie straciło tylko 100 rycerzy zaciężnych, nie licząc pocztowych i czeladzi.

Tabor wraz z wyposażeniem dostał się w ręce wojsk krzyżackich50. Klęska pod Chojnicami nie oznaczała dla króla Polski jeszcze przegranej wojny. Korona miała wystarczający potencjał demograficzny, aby odbudować nadwątlone siły. Niestety po tej spektakularnej porażce pospolite ruszenie okryło się złą sławą jako jednostka wojskowa, która straciła dawną moc na polach bitew.

Zwoływane rycerstwo nie było przyzwyczajone do walki, słabo wyszkolone i niezdyscyplinowane. W opozycji do zaciężnego, niejako zawodowego żołnierza, który ma duże doświadczenie w wojowaniu oraz niezbędną dyscyplinę, pospolitacy wypadli blado.

Porażka ta uwidoczniła wyższość nowoczesnego stylu walki z wykorzystaniem zaciężnych, na taki wydatek jednakże Polska nie mogła sobie pozwolić z powodu braku funduszy. Bitwa pod Chojnicami spowodowała, że chwilowo szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Zakonu Krzyżackiego i to jemu od tamtego momentu przypadła inicjatywa.

Echa porażki chojnickiej

Na wieść o klęsce królewskiej wyprawy pod Chojnice, 21 września zdjęto oblężenie ze stolicy Zakonu. W międzyczasie oddział Jana Czarnkowskiego rozbił na granicy wielkopolsko-nowomarchijskiej grupę 2500 żołnierzy zwerbowanych przez wielkiego mistrza.

Na naradzie w Brześciu Kujawskim zapadła decyzja o zwołaniu pospolitego ruszenia z Małopolski do kujawskich Opok. Podczas obrad zdecydowano także o rozpoczęciu werbunku zaciężnych w Czechach i na Śląsku. Fundusze na zaciąg miało wystawić duchowieństwo51.

Natomiast zaraz po przegranej bitwie chojnickiej palącym problemem było utrzymanie wojsk płatnych przyjętych na służbę Związku Pruskiego. Wobec zalegania z ich wypłatami, istniało ryzyko, że odejdą one ze służby, jednak sytuację kolejny raz uratował król, który 25 września zawarł umowę z rotmistrzami.

Zobowiązał się w niej pomóc im w egzekucji należności od stanów pruskich. Ponadto jeśli w ciągu 4 tygodni nie zostałyby uregulowane, król dawał prawo zaciężnym do rekwirowania dóbr pruskiego rycerstwa i mieszczan. Porozumienie takie pozwoliło zatrzymać ich w celu obrony miast na Pomorzu.

Dodatkowo król wziął na siebie ciężar wypłat odszkodowań za straty poniesione przez zaciężnych w bitwie52, a oprócz tego 16 października kilka rot przeszło na jego żołd: rota Milejowskiego (60 koni), Piotra Szorca i Mikołaja Widawskiego (60 koni), Janusza Kołudzkiego (113) koni53.

Wyprawa pospolitego ruszenia Korony pod Łasin

Jednocześnie w krótkim czasie wojsko zaciężne Szumborskiego i Plauena młodszego odbiło szereg zamków i miast po drodze do Malborka. Główna armia krzyżacka podeszła pod stolicę 1 października. Dowódcy oddziałów zaciężnych spotkali się tam z Ludwikiem von Erlichshausen i zażądali spłat zaległego żołdu, musieli się jednak rozczarować, bowiem skarbiec Zakonu świecił pustkami.

Wobec tego wielki mistrz wystawił zapis, w którym zastawiał zaciężnym ziemie i miasta pruskie z prawem ich sprzedaży, gdyby do 19 lutego 1455 r. nie udało się spłacić żołnierzy54. Po zawarciu umowy z rotmistrzami 9 października, część zaciężnych rozproszyła się po zamkach pruskich jako załogi, a część rozpoczęła akcje zaczepne, np. pod Pasłękiem lub pod Łasinem, który udało się wojskom krzyżackim odbić.

Efektem decyzji, którą podjęto w Brześciu o zaciągu świeżych sił, było przybycie do Królestwa Polskiego nowego, silnego kontyngentu zaciężnych w kilku rzutach. Pierwsza grupa 241 dowódców wysłała listy wypowiednie 17 listopada z Kalisza.

W tym czasie polskie pospolite ruszenie przekroczyło Wisłę i rozłożyło się pod Toruniem. W trakcie marszu rycerstwa napływały do jego szeregów kolejne roty zaciężnych, aż do 18 grudnia, kiedy wojsko było już prawie pod Łasinem. W 25-30 000 armii znalazło się w rezultacie 3000 zaciężnych55.

Wielkiego mistrza poinformowano o poczynaniach nieprzyjaciela. Po naradach z częścią rotmistrzów i komturem von Plauen zdecydowano o stawieniu czoła wojskom polskim w polu. Niestety pozostali rotmistrzowie skutecznie zniweczyli te plany, ponieważ ich zdaniem zbyt ryzykowne było opuszczenie miast bądź zamków, gdyż mogłyby zostać przejęte przez wojska królewskie, w rezultacie czego rotmistrzowie wraz z zaciężnymi pod swoim dowództwem nie mieliby później gdzie się wycofać.

Najprawdopodobniej jednak chodziło o niewypuszczenie z rąk zastawionych ośrodków jako rękojmi spłat zaległego żołdu. Wielki mistrz mając więc związane ręce, postanowił zatem jedynie umocnić miasta pruskie, w tym Łasin. Jego dowódcą został wybitny zaciężny Fritz Raweneck56. Jako posiłki przysłano mu 50 konnych z roty hrabiego von Pfannenberga57.

Zgromadzona pod miastem wielka armia polska nie przeprowadziła oblężenia Łasina jak należy. Brak sprzętu oblężniczego oraz złe warunki atmosferyczne sprawiły, że szybko odstąpiono od szturmów. Wszelkie wypady polskich sił z obozu na miasto były skutecznie odpierane przez zaciężnych w służbie Zakonu.

Wobec tego dowództwo polskie zdecydowało się odstąpić od oblężenia, pospolite ruszenie rozpuszczono do domów, a polscy zaciężni dostali zadanie obsadzenia zamków na Pomorzu, w ziemi chełmińskiej i w górnych Prusach58.

Ilustracja 4. Reprodukcja obrazu „Oblężenie Malborka 1460”. Druga połowa XV w. Źródło: Historia.trójmiasto.pl

Problem spłat zaciężnych polskich i kontratak krzyżacki

Na początku 1455 roku król Kazimierz zawarł umowę z księciem oświęcimsko-toszeckim Przemkiem i przyjął go na służbę z oddziałem 200 konnych. Jednocześnie stale narastał problem ze spłatą zaciężnych ze Stargardu i Nowego.

Tamtejsze roty nieopłacane od dawna zaczęły egzekwować należności własnym sumptem, odmawiając nawet zaliczek od Gdańska, natomiast domagając się wypłacenia całej kwoty naraz. Pogłębiło to na tyle konflikt między zaciężnymi z powyższych miast a stanami pruskimi, że rotmistrzowie rozpoczęli rokowania z przedstawicielami Zakonu, projektu jednak nie sfinalizowano59.

Wiosną 1455 roku wojska krzyżackie podjęły akcję w południowo-zachodniej części Mazur i zdołały odbić Działdowo, co przywróciło kontakty handlowe z Mazowszem. Główne uderzenie wojsk zaciężnych spadło jednak na wschodnią część Prus. W Królewcu wybuchła antypolska rewolta.

17 kwietnia Stare Miasto Królewiec i Lipnik poddały się komturowi Henrykowi von Plauen, podobnie zwierzchnictwo Zakonu uznał szereg miast, oprócz Knipawy i kilku innych w Warmii bronionych przez polskich zaciężnych.

Komtur zablokował jednak Knipawę, odcinając ją od pomocy z Gdańska, co przyczyniło się do jej kapitulacji. Oldrzych Czerwonka oraz inni krzyżaccy zaciężni osłabili jednak ten sukces, przejmując w maju w zarząd Malbork, Tczew i Iławę, gdyż odroczony na 23 kwietnia termin spłat został przekroczony60.

Latem zważywszy na zagrożenie krzyżackie, wzmocniona została Tuchola 200 konnymi i 100 piechurami61. Wojsko to stacjonowało tam przez rok, jednak musiało nie być opłacane, gdyż król zobowiązał się do wypłacenia zaległości w wysokości 7274,5 florena węgierskiego62.

We wrześniu zorganizowano kolejną wyprawę pod Łasin z armią składającą się głównie z pospolitego ruszenia podobnej wielkości jak na przełomie lat 1454-1455. U jej boku podążyła rota księcia Przemka.

Oblężenie kolejny raz się nie udało, wobec czego armia planowała pomaszerować na Grudziądz, jednakże nie mogła przekroczyć Wisły, ponieważ budowa mostu na rzece nie została ukończona na czas. Następnie pospolite ruszenie powróciło do domów, a wojsko zaciężne obsadziło zamki m.in. w Człuchowie, Tucholi i Świeciu63.

Problemy finansowe Zakonu jako przyczyna rokowań z zaciężnymi krzyżackimi

Problem spłat zaciężnych występował nieustannie zarówno po stronie polskiej, jak i krzyżackiej. Rotmistrz Jan Kolda z Żampachu przybył w marcu 1456 roku do Krakowa i zażądał spłaty długu wynoszącego 40 tys. florenów, podobnie jak i inni rotmistrzowie64.

Większe problemy ze spłatą miał jednak Zakon. Zaciężni w myśl umowy z 9 października 1454 roku zarekwirowali zamki krzyżackie. Król Kazimierz był informowany przez radę Gdańska o problemach finansowych Zakonu i jego długach wobec zaciężnych.

Nawiązano zatem kontakt z Oldrzychem Czerwonką, który dzierżył Malbork i rozpoczęto z nim potajemne rokowania odnośnie do sprzedaży zamków Polsce. Choć trwały one przez cały 1456 roku, to konsensus w końcu osiągnięto65.

Część dowódców zaciężnych wycofała się z rokowań, jak na przykład Bernard Szumborski, dlatego początkową sumę 436 000 florenów węgierskich obniżono do 190 000 i ostatecznie dobito targu. W taki sposób Królestwo Polskie w 1457 roku weszło w posiadanie niezdobytego dotąd, mimo prób, Malborka, a obok niego m.in. Tczewa czy Iławy66.

Ograniczenie działań zbrojnych w latach 1456-1461

Ze względu na palące problemy finansowe po obu stronach, działania lądowe zostały mocno ograniczone w latach 1456-1459. Nie miały miejsca wtedy żadne akcje przełomowe dla wojny trzynastoletniej. Jednym z atrakcyjniejszych epizodów była wyprawa komtura Henryka Plauena do doliny Łyny i Pregoły, gdzie pokonał oddział polskich zaciężnych pod dowództwem Ottona Machwitza.

Warto wspomnieć także o zajęciu miasta Malborka 28 września 1457 roku przez Szumborskiego, z którym walczyła załoga tamtejszego zamku na czele ze starostą malborskim Oldrzychem Czerwonką.

W latach 1460-1461 Zakon opanował Świecie, Golub, Welawę, Bartoszyce, Chełmno i Starogard. Król zwołał ekspedycje pospolitego ruszenia, aby zatrzymać tę ofensywę, choć jej działania nie przyniosły efektów. Wobec niemocy pospolitaków, sejmiki uchwaliły podatek, dzięki któremu można było zacząć wykorzystywać tylko wojska zaciężne na szerszą skalę.

Armia koronna nowego wzoru

Każdy posiadający ziemię rycerz ze 100 grzywien rocznego dochodu miał płacić 5. Środki na sfinansowanie nowej armii Kazimierz Jagiellończyk pozyskał także dzięki pożyczkom. Wystawiono w ten sposób 2000 zaciężnych, których oddano pod dowództwo Piotrowi Duninowi, marszałkowi nadwornemu i podkomorzemu sandomierskiemu67.

Do jego pierwszych ruchów należało zahamowanie poczynań krzyżackich w Prusach. Wzmocnił więc załogi w Malborku i Elblągu, a spod oblężonego Łasina wysłał 400 zaciężnych, konnych i pieszych, pod dowództwem Gotarda z Radlina i Wawrzyńca Schranka.

Dowódcy ci uderzyli nocą na oddział oblegający zamek brodnicki i wykorzystując element zaskoczenia, zajęli podzamcze utrzymywane przez zaciężnych krzyżackich. W starciu miało ich zginąć 80, a wojskom polskim udało się wzmocnić Brodnicę68, którą wkrótce jednak i tak stracono na rzecz Krzyżaków69.

Ilustracja 5. Piotr Dunin na anonimowym obrazie z XVIII w. Źródło: Wikimedia Commons.

Początkowa działalność Dunina oznaczała wzloty i upadki. Mały sukces odsieczy brodnickiej został zniweczony przez późniejsze zajęcie tegoż miasta oraz utratę Debrzna, Osieka i Warmii przez działania zaciężnych wojsk krzyżackich na przełomie grudnia i stycznia 1462 roku pod dowództwem utalentowanego Fritza Rawenecka.

Mimo wszystko Kazimierz Jagiellończyk i tak stawiał na współpracę z zaciężnymi; porażki pospolitego ruszenia i jego nieudolność w końcu sprawiły, że król wolał walczyć przy użyciu nowoczesnych środków. Dzięki uchwaleniu nowych podatków możliwe było zwiększenie liczebności armii nowego typu70.

Inicjatywa w 1461 i do połowy 1462 roku przypadła Krzyżakom, jednakże oprócz wyżej wymienionych sukcesów, nie miały miejsca działania militarne na szerszą skalę. Wojska królewskie były jeszcze zbyt słabe, aby przedsięwziąć jakąkolwiek większą akcję ofensywną, dopiero werbunek dodatkowych zaciężnych i włączenie ich do armii hetmana Piotra Dunina zmieniły układ sił71.

Działania zbrojne na Warmii i Pomorzu Gdańskim

W drugiej połowie 1462 roku zaciężna armia Królestwa wyruszyła na północ w celu uwolnienia Fromborka od oblężenia prowadzonego przez wielkiego mistrza i biskupa Legendorfa. Ludwik von Erlichshausen spodziewając się uderzenia polskiego, zwinął oblężenie i wycofał się, ale jednak dopiero po jakimś czasie, gdy pod Elblągiem zaczęły koncentrować się znaczniejsze siły polskich zaciężnych wespół z mieszczanami gdańskimi.

Ich dalsza akcja zaczepna w okolicach Braniewa nie przyniosła efektów, miasto ściśnięto oblężeniem, ale nieskutecznie, wobec czego odstąpiono spod jego murów72.

Działania wojsk polskich we wrześniu z prawego brzegu Wisły przeniosły się na Pomorze Gdańskie. W okolicach Oliwy miała miejsce kolejna koncentracja zaciężnych w sile 600 konnych, 112 kopijników oraz 400 drabantów. Siły Dunina liczyły więc 1112 zbrojnych.

Rotmistrzowie polscy służący pod hetmanem to Wawrzyniec Schrank – prawa ręka Dunina, Paweł Jasieński, Wacław Nieborski, Mikołaj Wilkanowski i Janusz Długosz (bratanek kronikarza)73. Zaciężną armię wzmocniły posiłki gdańskie i tczewskie pod dowództwem rajców miejskich oraz rotmistrzów Mikołaja Działowskiego z Pawłem von Wusen.

Posiłki te wynosiły 900 ludzi oraz tabor z działami74. Całość wyruszyła 10 września w kierunku Pucka, zważywszy na skład wojska, zapewne w celu odbicia niektórych ośrodków miejskich, gdyż nalegała na to rada Gdańska oraz spowodowania strat materialnych na terytorium kontrolowanym przez Zakon.

Po spodziewanym wkroczeniu na Pomorze Gdańskie oddziałów polskich, Fritz Raweneck zarządził mobilizację zaciężnych załóg zamków, aby poszukać nieprzyjaciela i rozbić jego wojska w bitwie. Z pomocą pospieszyli mu Kaspar Nostitz z Chojnic, Kaspar Waresdorf z Lęborka, Fritz Hogenest z Nowego i Skarszew oraz dowódca z Kiszewy.

Z danych Johannesa Lindaua wynika, że Raweneckowi udało się zebrać 1000 jazdy i 400 piechurów. Ponadto ściągnięto także 1300 uzbrojonych chłopów, a swoją pomoc miał przysłać też i książę Eryk II75.

Bitwa pod Świecinem

Wieczorem 16 września wojsko Dunina rozbiło obóz na wzgórzu niedaleko wsi Świecino. Jako że żołnierze krzyżaccy dążyli do rozstrzygnięcia w polu, jak tylko pojawili się rankiem 17 września, zablokowali leśną drogę prowadzącą na wschód od wioski, tak aby odciąć polsko-gdańskim oddziałom odwrót. W obliczu takiej sytuacji hetman musiał przyjąć bitwę76.

W pierwszej linii stanęła jazda, a za nią zaciężna piechota. Tabor polskich zaciężnych znajdował się na zapleczu armii obsadzony przez gdańską milicję miejską77. Raweneck ustawił swoje wojsko podobnie – na tyłach, w taborze, pozostawił część piechoty, a część ustawił za jazdą, zapewne dla obrony przed oskrzydleniem. Natomiast konnica stanęła w linii naprzeciwko polskiej.

Bitwa rozpoczęła się od natarcia polskiego hufca Pawła Jasieńskiego, który zepchnął adwersarzy do głównych sił krzyżackich, dopiero po tym całość jazdy obu stron włączyła się do bitwy. Po 3 godzinach walki nastąpiła przerwa. Dalsze zmagania przyniosły dobry efekt dla wojsk Rawenecka, gdyż zaczęły spychać polską jazdę.

Losy bitwy odmienił atak polskiej piechoty ukrytej w przybrzeżnych szuwarach jeziora. Oddział składający się z kilkuset kuszników wystrzelił grad bełtów wprost na oddział jazdy krzyżackiej, który spychając Polaków, odsłonił skrzydło wrażliwe na atak z dystansu.

Ostrzał zmieszał szeregi zaciężnych zakonnych, którzy zaczęli się wycofywać. Okazję od razu wykorzystała polska konnica i przypuściła kontruderzenie. Fritz Raweneck zdołał jeszcze zebrać rozbite wojska krzyżackie, jednak siły Dunina zatriumfowały78, a sam dowódca zaciężnych w służbie Zakonu poległ na polu bitwy. Ostatnim akordem starcia było zdobycie taboru krzyżackiego79.

Ilustracja 6. I faza bitwy pod Świecinem. 1. Starcie zaciężnej konnicy obu stron. 2. Zepchnięcie polskich oddziałów w kierunku własnego obozu. 3. Atak polskiej piechoty na odsłonięte skrzydło krzyżackie. Źródło: B. Nowaczyk, Chojnice 1454 Świecino 1462, Warszawa 2012, s. 236.

Odzyskanie inicjatywy przez armię Korony

Zwycięstwo pod Świecinem, choć zmieniło układ sił w regionie, to jednak nie zostało należycie wykorzystane, gdyż wojska Dunina nie ruszyły dalej, aby oblegać miasta w rękach Zakonu takie jak Puck. Być może z powodu dużej liczby rannych w szeregach, których planowano przewieźć do Gdańska.

Wiktoria ta na pewno odciążyła owo miasto portowe Związku Pruskiego oraz znacznie nadwyrężyła zaciężne siły krzyżackie na Pomorzu Gdańskim, na którego tereny płatne wojsko w służbie polskiego króla, po połączeniu się z chorągwią nadworną ulokowaną w Pruszczu Gdańskim, dokonywało łupieżczych wypadów.

Do końca 1462 roku Krzyżacy nie podjęli już większej akcji zaczepnej, a oddziałom królewskim pod dowództwem Jana Jasieńskiego nawet udało się zdobyć Skarszewy80. W okresie po bitwie pod Świecinem Piotr Dunin przebywał jakiś czas w Koronie, dlatego w Prusach na czoło dowódców zaciężnych wysunął się m.in. Tomiec z Młodkowa.

Końcówka 1462 roku nie obfitowała w mnogość działań wojennych zakrojonych na szeroką skalę, porównując na przykład wyprawę Dunina. Najważniejszym zadaniem, jakie obrało sobie wojsko królewskie w następnym roku, było zdobycie Gniewa.

Bitwa na Zalewie Wiślanym oraz jej skutki

Miasto otoczono w sierpniu i przystąpiono do jego oblężenia. Władze Zakonu opracowały dlań plan odsieczy. W Królewcu wielki mistrz skoncentrował całą flotę składającą się z 44 okrętów, 1500 żołnierzy oraz zapasy dla załogi gniewskiej, natomiast pod Stargardem zebrały się załogi krzyżackie zamków pomorskich.

Pod dowództwem Bernarda Szumborskiego i komtura elbląskiego Henryka von Plauen zebrany kontyngent osiągnął wielkość 2000 ludzi, z czego połowa była konno81. Ludwik von Erlichshausen nie czekał na połączenie się z wojskami Plauena i Szumborskiego, pożeglował na Zalew Wiślany i zakotwiczył statki.

Flota ta została rozbita przez okręty Związku dzięki abordażowi. Z lądu wysłano na odsiecz wielkiemu mistrzowi 300 ludzi, jednak na wieść o jego porażce, wojsko zakonne wycofało się i rozproszyło po zamkach pomorskich, które jeszcze kontrolowało.

Z kolei zaciężni krzyżaccy od dawna nie opłacani grozili porzuceniem służby. Bernard Szumborski już od dłuższego czasu skłaniał się do zawarcia układu z Polską. Tym bardziej popchnęły go do tego echa porażki na Zalewie Wiślanym82, która była częścią operacji odsieczy dla oblężonego Gniewa.

Wobec takiego obrotu spraw, Szumborski po uzyskaniu zatwierdzenia projektu układu z Polską przez wielkiego mistrza i komtura von Plauen, zawarł 13 grudnia umowę z królem, która wyłączała dowódcę zaciężnych z wojny po stronie Zakonu83. Niedługo później, bo 1 stycznia 1464 roku, wyczerpana załoga Gniewa, nie mogąc znikąd uzyskać pomocy ani zapasów, skapitulowała84.

Wyczerpanie wojną

W 1464 roku widoczne jest wyczerpanie stron wojujących, najbardziej jednak Zakonu Krzyżackiego. Mocno we znaki dawał mu się brak pieniędzy na opłacenie zaciężnych. Ci z kolei, aby organizować sobie żywność dokonywali wypadów łupieżczych na Mazowsze, co psuło stosunki między nim a państwem zakonnym.

Nieudanych zagonów próbował jeszcze komtur pod Elblągiem i Toruniem. W 1465 roku Kazimierz Jagiellończyk wypłacił buntującym się rotmistrzom zaległe pieniądze. Aktywna w tym czasie była krzyżacka załoga Starogardu dokonująca wypraw w rejon Tczewa, Gniewa, a nawet i Gdańska.

Wobec tego we wrześniu król wysłał Pawła Jasieńskiego pod mury tegoż miasta. Dowodził on 400 konnymi i 300 pieszymi zaciężnymi. Siły te już na pierwszy rzut oka wydają się być niewystarczające, aby szczelnie otoczyć miasto, a na dodatek Krzyżacy schwytali rotmistrzów zaciężnych, w tym wyżej wymienionego Jasieńskiego, Schranka i Piotr Szorca.

Na czoło wojsk pieniężnych wysunął się wówczas Gotard z Radlina85. Na pomoc Starogardowi ruszył Kaspar Nostitz z 800 konnymi i pewną liczbą pieszych. Jakiś czas potem załoga krzyżacka uderzyła na słabo broniony obóz polskich zaciężnych. Początkowo z dobrym skutkiem siły krzyżackie walczyły z polskimi, jednak zostały odparte. Przybycie posiłków polskich i gdańskich sprawiło, iż krzyżacka załoga uciekła z miasta w nocy z 23 na 24 lipca86.

Ostatnimi większymi działaniami w wojnie trzynastoletniej było zdobycie Chojnic i likwidacja ufortyfikowanego kościoła w Zantyrze. Budowla sakralna broniona przez załogę, której Henryk von Plauen udzielił wsparcia w postaci 300 ludzi, w większości konnych, uległa połączonym wojskom zaciężnym polskim i chłopom z Żuław87.

Chojnice zaś początkowo oblegały oddziały Szczęsnego z Paniowa w sile 700 ludzi. Posiłki przybyły pod dowództwem Piotra Dunina i Jana Synowca, wezwano też 600 pieniężnych spod Starogardu. Pod mury Chojnic przybyły nawet chorągwie prywatne szlachty wielkopolskiej, także w końcu lipca w obozie oblegających znalazło się 6000 ludzi.

Obroną Chojnic kierował Kaspar Nostitz wzmocniony siłami ze Starogardu pod dowództwem Hansa von der Salem. Prace przy sypaniu bastei kontynuowano nawet pod ostrzałem z murów chojnickich88. Załoganci wobec braku perspektyw, mimo prób wypadów poza mury zakończonych fiaskiem, skapitulowali 28 września.

Uwolnieni zostali wtedy schwytani pod Starogardem rotmistrzowie. Zaciężni obrońcy Chojnic – de facto ostatniego punktu realnego oporu – mogli udać się do krajów swojego pochodzenia, nie doznawszy krzywd89.

Wojnę trzynastoletnią Polski z Zakonem Krzyżackim kończył II pokój toruński podpisany 19 października 1466 roku. Konflikt ten bez wątpienia był wyjątkowy dla polskiej sztuki wojennej. Wojsko zaciężne uczestniczyło w nim od samego początku, najpierw jako siły Związku Pruskiego, których pewna liczba z czasem przeszła na żołd króla, później jako stałe wojsko w Prusach.

Wojska zaciężne w wojnie trzynastoletniej: podsumowanie działań

Porażki pospolitego ruszenia sprawiły, iż płatni żołnierze ponieśli ciężar wojny na własnych naramiennikach. Problemy finansowe zarówno Królestwa jak i Zakonu sprawiły, że wojna od pewnego momentu straciła swoją dynamikę, ponieważ nieopłacane oddziały były krnąbrne w wykonywaniu poleceń, co akurat nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę zaciężnego jako przedsiębiorcę, a wojnę jako jego biznes, źródło dochodu.

Od początku buntu stanów pruskich na żołdzie Związku Pruskiego znajdowało się 4000  zwerbowanych żołnierzy. Doliczyć trzeba dodatkowo oddziały w służbie Torunia w latach 1460-1466, w których służyło około 170 ludzi rocznie90. Pod uwagę trzeba wziąć także osobne siły zaciężne Gdańska. Ich liczba w ciągu całej wojny mogła dochodzić nawet do 15 00091.

Niniejszy konflikt przyniósł zasadniczą zmianę w wojsku Królestwa Polskiego. Zaciężnych na służbie króla w początkowym okresie było 3500, przy czym wielu z nich zrezygnowało w 1457 roku. W ciągu następnych lat M. Biskup szacuje wielkość tychże wojsk na 8500 żołnierzy92

Dla Zakonu Krzyżackiego wojna trzynastoletnia była katastrofą zarówno w wymiarze finansowym, gospodarczym, jak i politycznym. Państwo wielkich mistrzów, które przegrało ten konflikt, widocznie nie posiadało już żadnej inicjatywy strategicznej od klęski świecińskiej. Gołym okiem można dostrzec wyczerpanie wojną.

Ostatnie próby większych działań militarnych spełzły na niczym wraz z nieudaną odsieczą dla Gniewa. Później miejsce miała już tylko przedłużająca się agonia Zakonu skazanego na porażkę, ponieważ nie posiadał on już pozycji, aby rokowania pokojowe z Polską przebiegły jakkolwiek pomyślnie w obliczu wcześniejszych porażek.

Na podstawie wciąż niepełnych danych zebranych w niniejszym artykule, trudno jest zaproponować przybliżoną, lecz w miarę satysfakcjonującą ilość zaciężnych na służbie Zakonu. Pewną liczbą jest 17 000, biorąc pod uwagę dane odnośnie odsieczy sprowadzonych przez Henryka Reussa von Plauen młodszego oraz innych. Być może wojska płatne w ciągu całej wojny trzynastoletniej mogły sięgać nawet powyżej 20 tys.

Ten rodzaj sił w omawianym konflikcie służył jako hufce wypadowe, które dokonywały spustoszeń na terytorium nieprzyjaciela, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Zaciężni służyli także w polu podczas bitew, w konnicy i piechocie. Nieoceniona stała się ich dyscyplina i wyszkolenie na tle dokonań pospolitego ruszenia.

Głównie jednak obsadzali miasta w Prusach, na Pomorzu Gdańskim i w Warmii. Wkład wojsk pieniężnych w wojnę trzynastoletnią był ogromny i, jak powiedziano na początku, konflikt ten był niejako wielkim starciem wojsk zaciężnych na pruskiej arenie.


Bibliografia

Źródła:

  • Acten der Ständetage Preussens unter der Herrschaft des Deutschen Ordens, wyd. M. Töppen, t. 4, Leipzig 1884.
  • Codex diplomaticus Poloniae, wyd. M. Bobowski, M. Boniecki-Fredro, t. 4,Warszawa 1887.
  • Die Aeltere Hochmeisterchronik, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, wyd. E. Strehlke, M. Töppen, T. Hirsch, t. 3, Leipzig 1866.
  • Długosz Jan, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII, tłum. J. Mrukówna, Warszawa 2009.
  • Geschichte des dreizehnjährigen Krieges [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, wyd. E. Strehlke, M. Töppen, T. Hirsch, t. 4, Leipzig 1870.
  • Geschichten wegen eines Bundes, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, wyd. E. Strehlke, M. Töppen, T. Hirsch, t. 4, Leipzig 1870.
  • Księga długów miasta Torunia z okresu wojny trzynastoletniej, wyd. K. Ciesielska, I. Janosz-Biskupowa, Toruń 1964.
  • Księga Theudenkusa, wyd. L. Koczy, Toruń 1937.
  • Matricularum Regni Poloniae summaria, wyd. T. Wierzbowski, cz. 1, Warszawa 1905.
  • Regesta historico-diplomatica S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, wyd. E. Joachim, W. Hubatsch, Pars I, t. 1, cz. 2, Göttingen 1950.

Literatura:

  • Biskup Marian, Stosunek Gdańska do Kazimierza Jagiellończyka w okresie wojny trzynastoletniej 1454-1466, Towarzystwo Naukowe w Toruniu, Toruń 1952.
  • Biskup Marian, Trzynastoletnia wojna z Zakonem Krzyżackim 1454-1466, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1967.
  • Biskup Marian, Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308-1521, Napoleon V, Oświęcim 2017.
  • Biskup Marian, Zjednoczenie Pomorza wschodniego z Polską w połowie XV wieku, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1959.
  • Górski Karol, Dzieje Malborka, Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1973.
  • Górski Karol, Pomorze w dobie wojny trzynastoletniej, Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Poznań 1932.
  • Grabarczyk Tadeusz, Jazda zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Wydawnictwo Blue Note, Łódź 2015.
  • Grabarczyk Tadeusz, Piechota zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Wydawnictwo Ibidem, Łódź 2000.
  • Nowaczyk Bernard, Chojnice 1454, Świecino 1462, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2012.
  • Rożek Krzysztof, Wywiad polski za Piastów i Jagiellonów, Avalon, Kraków 2018.
  • Spieralski Zdzisław, Polska sztuka wojenna w latach 1454-1562, „Wypisy źródłowe do historii polskiej sztuki wojennej”, 1958, z. 4, s. 5-87.

1 B. Nowaczyk, Chojnice 1454, Świecino 1462, Warszawa 2012, s. 46-47.

2 Fryderyk zdelegalizował Związek Pruski i nakazał mu rozwiązanie się.

3 B. Nowaczyk, op. cit., s. 48.

4 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), Warszawa 2009, s. 205-206; podobnie twierdzi M. Biskup, Zjednoczenie Pomorza wschodniego z Polską w połowie XV wieku, Warszawa 1959, s. 264-275.

5 Idem, Trzynastoletnia wojna z Zakonem Krzyżackim 1454-1466, Warszawa 1967, s. 112.

6 K. Górski, Pomorze w dobie wojny trzynastoletniej, Poznań 1932, s. 200-225; M. Biskup, Stosunek Gdańska do Kazimierza Jagiellończyka w okresie wojny trzynastoletniej 1454-1466, Toruń 1952, s. 220-221.

7 Idem, Trzynastoletnia…, s. 103.

8 Acten der Ständetage Preussens unter der Herrschaft des Deutschen Ordens, t. 4, Leipzig 1884, nr 236, s. 356.

9 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 120.

10 Ibidem; cf. M. Biskup, Stosunek…, s. 32.

11 Idem, Trzynastoletnia…, s. 126.

12 Ibidem, s. 128.

13 Die Aeltere Hochmeisterchronik, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 3, Leipzig 1866, s. 663.

14 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 138.

15 Acten der Ständetage Preussens unter der Herrschaft des Deutschen Ordens, t. 4, nr 234, s. 353-354; M. Biskup, Stosunek…, s. 220-221.

16 Acten der Ständetage Preussens unter der Herrschaft des Deutschen Ordens, t. 4, nr 207, 211, s. 329-330, 333-334; M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 142.

17 Acten der Ständetage Preussens unter der Herrschaft des Deutschen Ordens, t. 4, nr 236, s. 356-357.

18 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 99-100; Regesta historico-diplomatica S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, Pars I, t. 1, cz. 2, Göttingen 1948, nr 11893, s. 773.

19 Ibidem, Pars I, t. 1, cz. 2, nr 11712, s. 761; pomoc oferował m.in. burgrabia Fryderyk, pan Wildenstein.

20 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 100.

21 Ibidem, s. 104.

22 Więcej na ten temat M. Biskup, Zjednoczenie…,  s. 264-275.

23 Ibidem.

24 Księga Theudenkusa, Toruń 1937, s. 109.

25 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 144.

26 Regesta historico-diplomatica S. Mariae Theutonicorum 1198-1525,  Pars I, t. 1, cz. 2, nr 12799, s. 833.

27 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 144.

28 Ibidem, s. 146-147.

29 Ibidem, s. 149.

30 Willenberg, także Wielbark – dawniej wieś pod Malborkiem, dziś południowa część miasta.

31 K. Górski twierdzi, że byli to zaciężni niemieccy najęci w 1454 r. w Holsztynie, Miśni, Sundzie i Flandrii. Gdańsk dysponował pieniężnymi proweniencji pomorskiej, gdyż już wcześniej prowadził zaciągi w księstwie słupskim. Istnieje więc możliwość, że wśród Niemców znaleźli się żołnierze z Pomorza; cf. K Górski, op. cit., s. 225; M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 120, autor powołuje się na dane archiwalne; Idem, Stosunek…, s. 32.

32 Geschichten wegen eines Bundes, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 4, s. 117; K. Górski, Dzieje Malborka, Gdańsk 1973, s. 94-95.

33 Ibidem, s. 93.

34 Geschichten wegen eines Bundes, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 4, s. 118.

35 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 160-161; Idem, Wojny…, s. 243-244.

36 Z. Spieralski, Polska sztuka wojenna w latach 1454-1562,„Wypisy źródłowe do historii polskiej sztuki wojennej,1958, z. 4,, s. 30; autor twierdzi, iż Chojnic broniło wówczas 500 ludzi. Zdaje się to być liczbą zbyt niską, biorąc pod uwagę niedawną odsiecz Plauena w sile 1000 ludzi, głównie zaciężnych.

37 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 163; T. Grabarczyk, Jazda zaciężna Królestwa Polskiego w XV w., Łódź 2015,s. 162.

38 Księga długów miasta Torunia z okresu wojny trzynastoletniej, Toruń 1964, nr 30, s. 45-46.

39 Die Aeltere Hochmeisterchronik, [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 3, s. 678.

40 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 237; M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 248.

41 Ibidem, s. 249; Z. Spieralski, op. cit., s. 33.

42 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego,  ks. XII (1445-1461), s. 237.

43 Z. Spieralski, op. cit., s. 29-30.

44 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 255.

45 Opisu bitwy pod Chojnicami dostarczają B. Nowaczyk, op. cit., s. 91-105; M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 261-269; dosyć obszerną relację napisał Długosz, Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 240-243.

46 Ibidem, ks. XII (1445-1461), s. 240.

47 Z. Spieralski, op. cit., s. 32.

48 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 241, patrz przypis 240.

49 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 264-265.

50 Ibidem, s. 266.

51 Ibidem, s. 274.

52 Matricularum Regni Poloniae summaria, cz. 1, nr 227, Warszawa 1905, s. 13; Codex diplomaticus Poloniae, t. 4, nr 38, Warszawa 1887, s. 69-70.

53 T. Grabarczyk, Jazda…, s. 163.

54 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 284.

55 T. Grabarczyk, op. cit., s. 164.

56 Regesta historico-diplomatica S. Mariae Theutonicorum 1198-1525, Pars I, t. 1, cz. 2, nr 13233, s. 862.

57 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 307-308.

58 T. Grabarczyk, op. cit., s. 164.

59 Ibidem; M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 326-328.

60 Idem, Wojny Polski z Zakonem Krzyżackim 1308-1521, Oświęcim 2017,s. 250-251.

61 Codex diplomaticus Poloniae, t. 4, nr 597, s. 903-904.

62 Matricularum Regni Poloniae summaria, cz. 1, nr 392, s. 21; T. Grabarczyk, Piechota zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Łódź 2000, s. 211.

63 Idem, Jazda…, s. 165.

64 Ibidem.

65 K. Rożek, Wywiad polski za Piastów i Jagiellonów, Kraków 2018,s. 159-160.

66 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 451-455.

67 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 412; Matricularum Regni Poloniae summaria, cz. 1, nr 578, s. 30; T. Grabarczyk, Jazda…, s. 166; M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 593; idem, Wojny…, s. 266.

68 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 614; T. Grabarczyk, Jazda…, s. 167.

69 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 416.

70 Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 421; Matricularum Regni Poloniae summaria, cz. 1, nr 589, s. 30.

71 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 618; T. Grabarczyk, Jazda…, s. 167.

72 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 620-621; T. Grabarczyk, Piechota…, s. 212-213.

73 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 622.

74 Geschichte des dreizehnjährigen Krieges [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 4, Leipzig 1870, s. 593.

75 Ibidem, s. 593; K. Górski, Pomorze w dobie wojny trzynastoletniej, Poznań 1932, s. 167.

76 Aby przeczytać opis bitwy, należy sięgnąć po pozycje takie jak: Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 47-49; Geschichte des dreizehnjährigen Krieges [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 4, s. 592-594, relacja bitwy pióra Lindaua tłumaczona na język polski znajduje się w: Z. Spieralski, Polska sztuka wojenna w latach 1454-1562, „Wypisy źródłowe do historii polskiej sztuki wojennej”, 1958 , z. 4, s. 50-52; B. Nowaczyk, Chojnice 1454 Świecino 1462, Warszawa 2012, s. 161-170; K. Górski, op. cit., s. 166-170; M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 625-629.

77 T. Grabarczyk, Piechota…, s. 213.

78 Ibidem.

79 W istocie ostatnim epizodem bitwy było starcie oddziału księcia Eryka II z pościgiem polskim, być może na drugi dzień po bitwie; por. Z. Spieralski, op. cit., s. 46.

80 T. Grabarczyk, Piechota…, s. 214.

81 Z. Spieralski, op. cit., s. 51.

82 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 649-650.

83 Ibidem, s. 650.

84 Ibidem, s. 653.

85 O walkach o Starogard Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 129-130; T. Grabarczyk, Jazda…, s. 171.

86 Geschichte des dreizehnjährigen Krieges [w:] Scriptores Rerum Prussicarum, t. 4, s. 627-628.

87 Ibidem, s. 634; Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. XII (1445-1461), s. 152-153.

88 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 693.

89 Ibidem, s. 694.

90 K. Górski, op. cit., s. 225-233.

91 M. Biskup, Trzynastoletnia…, s. 715.

92 Ibidem, s. 716-718.

Comments are closed.