Wykiwani, czyli jak Chamberlain ograł Polaków

Rybka połyka haczyk

Zadanie uzyskania odpowiedzi na to pytanie powierzono brytyjskiemu ambasadorowi w RP, Howardowi Kennardowi. Ów koncepcję gwarancji przedstawił Beckowi 30 marca 1939 roku. O dziwo, szef polskiego MSZ zgodził się bez wahania. Dzień później Chamberlain mógł ogłosić całemu światu, że w wypadku każdego działania wyraźnie zagrażającego niepodległości Polski i któremu to działaniu rząd polski uzna za konieczne stawić opór własnymi siłami zbrojnymi, rząd J.K. Mości uzna się za zobowiązany udzielić Polsce pomocy wszystkimi środkami, jakimi rozporządza, wskazując w dodatku, że analogicznych gwarancji udziela także Francja. Co stało się później i jak mocarstwa zachodnie zachowały się we wrześniu 1939 roku, wiemy aż nazbyt dobrze z lekcji historii. Zdecydowanie bardziej interesujące wydaje się, dlaczego Józef Beck zdecydował się na przyjęcie gwarancji w marcu 1939 roku. Czyż nie wiedział, że w ten sposób ostatecznie przekreśli możliwość porozumienia z Hitlerem? Nic z tych rzeczy. Zdawałem sobie sprawę, że alians ten obciąży i tak już napięte stosunki z Niemcami. – napisał później w swoim Ostatnim raporcie. Na co więc liczył? Co takiego miało zrekompensować zerwanie z Niemcami? (…) byłem przekonany – wyjaśniał Beck – że będzie to bądź to ostatni skuteczny środek prewencyjny, bądź też decydujące posunięcie dla zapewnienia naszemu Państwu potężnego alianta, gdyby Niemcy nie chciały się już cofnąć z agresywnych zamiarów w stosunku do nas. Innymi słowy szef polskiej dyplomacji zakładał, że Hitler, usłyszawszy o gwarancjach, podkuli ogon i błagając o wybaczenie, przeprosi, że śmiał marzyć o niemieckim Gdańsku, a gdyby nawet tak się nie stało, to Wielka Brytania i Francja całą swoją potęgą uderzą na III Rzeszę i zmiażdżą Wehrmacht, jeśli ten tylko przekroczy polską granicę. Cóż za naiwność! To jakby zaufać sąsiadowi, który na widok przechodzącej szajki złodziei krzyczy na całą wieś, że przyjdzie nam z pomocą, jeśli tylko rabusie spróbują ukraść nasze nowiutkie porsche! Ktoś powie, iż łatwo ocenia się decyzje polityczne z perspektywy kilkudziesięciu lat, a przecież Beck nie wiedział, co się wydarzy. Owszem, ale ambasador Polski we Francji, Julian Łukasiewicz, także nie miał daru przewidywania przyszłości, a mimo to 29 marca 1939 roku w depeszy do Becka pisał: Po doświadczeniach ostatnich lat dwudziestu, w ciągu których ani Anglia, ani Francja nie tylko nie dotrzymały ani jednego ze zobowiązań międzynarodowych, ale nie potrafiły nigdy bronić w sposób właściwy swoich własnych interesów, jest rzeczą absolutnie niemożliwą, aby którekolwiek z państw Europy Środkowej i Wschodniej, jak również po stronie przeciwnej – Berlin i Rzym, potraktowały poważnie jakąkolwiek propozycję angielską przed tym, niż Anglia zdobędzie się na akty, które stwierdzą niewątpliwie i kategorycznie jej zdecydowanie aktywnego narażenia swoich stosunków z Niemcami. The rest is silence.

Patryk Halczak

Bibliografia:

Beck Józef, Ostatni raport. Warszawa 1987

Churchill Winston, Druga wojna światowa. Tom I Księga 1. Gdańsk 1994

Hitchens Peter, Po co nam była ta wojna! Warszawa 2019

Newman Simon, Gwarancje brytyjskie dla Polski. Marzec 1939. Warszawa 1981

Rak Krzysztof, Polska – niespełniony sojusznik Hitlera. Warszawa 2019

One Comment

  1. Chamberlain był brytyjskim premierem i robił to co było korzystne dla Brytyjczyków. Nie możemy miec do niego pretensji ze nas wystawił gdyz dzięki temu kupił czas niezbędny dla wzmocnienia WB. pretensje możemy miec tylko do durni rządzących Polską . Oni nas wystwaili.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*