Wywiad w Zagłębiu Dąbrowskim podczas II wojny światowej

Latem 1940 r. w Zagłębiu Dąbrowskim w momencie gdy został powołany do życia Związek Odwetu zlikwidowana została ekspozytura wywiadowczo – dywersyjna, na jej miejsce powołano służbę wywiadowczą pod kierownictwem por. Jana Bartoneza, podległą bezpośrednio dowództwu Podokręgu. Adam Farys ps. „Zagłoba” przystapił na początku 1940 r. do tworzenia sieci wywiadu w obwodach, mianując na ich szefów:

  • obwód Sosnowiec – Jan Smalec ps. „Rozwadowski”
  • obwód Będzin – st. sierż. Filip Jasiński ps. „Rawicz”
  • obwód Olkusz – por. Józef Kotula ps. „Jacek”
  • obwód Chrzanów por. Stefan Phillip ps. “Poraj”

Szefowie wywiadu obwodowego wyznaczyli kierowników wywiadu w podlegających im placówkach i plutonach. Na podstawie otrzymanych materiałów wywiadowczych opracowywali meldunki, które były dostarczane kierowniczce kancelarii wydziału podokręgowego Wandzie Nowak ps. „Wanda”, a ta przekazywała je później „Zagłobie”.[4]

Sosnowiec - Dworzec Główny
Sosnowiec – Dworzec Główny

Aresztowania, które odbyły się wiosną 1940 r., były bolesną nauczką dla niedoświadczonego wywiadu, zaowocowało to koniecznością zaostrzenia rygorów konspiracyjnych. Nakazano powszechne wprowadzenie pseudonimów i ograniczenie kontaktów do niezbędnego minimum. Materiały wywiadowcze przekazywano jedynie przez łączniczki na umówione hasło i w określonych dniach. Przeniesiono lokale kontaktowe w miejsca, które nie zwracały uwagi np. w sklepach, restauracjach, kościołach. Ks. J. Adamecki wykorzystywał konfesjonał do odbierania meldunków i przekazywania wytycznych do dalszej pracy. Punkty kontaktowe lokalizowano też w mieszkaniach członków organizacji, których dzieci były już dorosłe, ponieważ spotykanie się młodych było czymś naturalnym i nie wzbudzało podejrzeń. Zaczęto stosować określone znaki na punktach kontaktowych, aby uniknąć aresztowania w przypadku „kotła”. W początkowym okresie była to odsłonięta firanka, wystawiony kwiatek w oknie czy inny znak znany tylko wtajemniczonym. Jeżeli lokal nie był oznaczony było jasne, że jest zagrożony. System bezpieczeństwa był doskonalony, a pomysłowość w tym zakresie nie ograniczona. Później jednak zaczął dominować kontakt na „powietrzu”, tzn. spotykanie się na ulicy itp.

W lokalach konspiracyjnych robiono skrytki do przechowywania materiałów wywiadowczych. Gestapo aresztując członków wywiadu, nie odnajdywało najczęściej skrytek z ukrytym materiałem, co niejednokrotnie ratowało aresztowanym życie.

Dla organizacji konspiracyjnych szczególnie byli niebezpieczni konfidenci. Dzięki informacją od nich, gestapo uzyskiwało dane o strukturze, obsadzie personalnej, formach i metodach pracy, zasięgu wpływów oraz działalności konspiracyjnej członków.[5]

Łapanki i aresztowania które odbyły się 18 grudnia 1940 r., wstrzymały rozwój sieci wywiadowczej. W Okręgu Śląskim ZWZ ujęto 456 członków. Okręg został rozbity, w tym jego II Odział ( oddział wywiadowczy ) i sieć terenowa. Odtworzenia wywiadu podjął się 48-letni kpt. rez. Antoni Siemiginowski ps. „Jacek” – były pracownik wywiadu, doskonale władający językiem niemieckim. Na samym początku 1941 r., „Jacek” poświęca się organizacji sztabu Oddziału II w okręgu i odtworzeniu sieci organizacyjnej w terenie. W pracy tej opiera się zagłębiowskiej sieci wywiadowczej. W skład sztabu weszli: Piotr Nawrocki ps. „Bogumin”, Leon Fronczek ps. „Maj”, Adam Farys ps. „Zagłoba”, Franciszek Nowak ps. „Czarny”, Wanda Nowak ps. „Wanda”, Franciszek Duliban ps. „Nusia” oraz por. inż. Karol Błaszczyk ps. „Lido”, który został mianowany na zastępcę kpt. rez. Antoniego Siemiginowskiego ps. „Jacek”.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*