Żadnych bogów, żadnych panów ꘡ Recenzja

G. Dziedzic, Żadnych bogów, żadnych panów

Kryminałów historycznych na polskim rynku wydawniczym ciągle nie ma wiele. A już takich dotyczących początków XX wieku nie ma wcale. Od niedawna już jest! Mroczny, surowy,  tajemniczy i na maxa wciągający! A wszystko to rzucone przedstawione na tle zapomnianego epizodu historii Polaków. Oto „Żadnych bogów, żadnych panów”. Debiut powieściowy Grzegorza Dziedzica.

Pierwszy kontakt z książką „Żadnych bogów, żadnych panów” sprawia, że człowiek nie potrafi przejść koło niej obojętnie. Intrygująca okładka, utrzymana w mrocznym tonie,  interesujący tytuł i opinie na okładce, to wszystko przyciąga uwagę każdego czytelnika.

Fabuła, utrzymana, jak przystało na czarny kryminał, w tonie mrocznym tak jak okładka, skonstruowana została wokół postaci Teodora Ruckiego. Główny bohater, który jest polskim imigrantem i sierżantem chicagowskiej policji, stanowi konglomerat wielu prawdziwych życiorysów Polaków mieszkających w tamtych czasach w USA. Przeszłość i przygody Ruckiego, opisane przez Dziedzica bardzo dynamicznie i z niezwykłą dbałością o szczegóły, tworzą prawdziwie mroczną atmosferę.

Autor fantastycznie przemycił do narracji bardzo dużo motywów charakterystycznych dla przestępczej historii początków XX stulecia. Na kolejnych stronach czytelnik może, więc napotkać opisy wojen gangów, konfliktów gangsterskich i morderstw oraz tajemniczych bractw. I choć akurat ten ostatni motyw, wprowadza do książki niemałe zamieszanie, przez co odbiór książki miejscami robi się niejasny.

Jedną z wielkich zalet powieści jest stopniowe budowanie napięcia. Na uwagę zasługuje także wielowątkowość fabuły, w której poszczególne historie wzajemnie na siebie oddziałują i przeplatają się w każdym szczególe. To niewątpliwie najmocniejsza strona fabuły. Inaczej jest niestety z kwestią zakończenia, które jest totalnie przewidywalne.

Skonstruowana przez Dziedzica opowieść jest bardzo zgrabna i poprawnie skonstruowana. Jak na debiut pisarski można ją określić, nawet jako bardzo dobrą. Książkę czyta się bardzo szybko, choć z uwagi na zastosowany język momentami lektura robi się bardzo skomplikowana.  Mankamentem może być też długość niektórych opisów (bardzo rozbudowanych opisów).  

Niestety język „Żadnych bogów, żadnych panów” pozostawia naprawdę sporo do życzenia. Autor stylizuje do na czasy akcji oraz środowisko, w jakim obraca się główny bohater. Czytelnik napotka więc mnóstwo wulgaryzmów czy krwawych opisów. Elementy fabularne zostały jednak zastosowane z umiarem, a ich umiejscowienie w fabule jest raczej konieczne do zbudowania napięcia i tak mrocznego klimatu.

„Żadnych bogów, żadnych panów” jest dobrą powieścią kryminalną, która może przypaść do gustu miłośnikom czarnych kryminałów. Niektórych jednak zrazić mogą  zbyt dobitne i sugestywne opisy.

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Ocena recenzenta: 4/6

Angelika Siuta

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*