Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Zburzenie Warszawy. Największe „Heil Hitler!” | Recenzja

Zburzenie Warszawy. Największe „Heil Hitler!” | Recenzja

Henryk Czarnecki, Zburzenie Warszawy. Największe „Heil Hitler!”

Bardzo często mówi się o Warszawie, że to miasto, które przeżyło własną śmierć. W trakcie trwania Powstania Warszawskiego oraz po jego zakończeniu specjalne oddziały niemieckie wypędzały warszawiaków z domów, rabowały ich mienie, a budynki wysadzały w powietrze bądź doszczętnie wypalały.

Henryk Czarnecki jest reżyserem filmowym i teatralnym. Postanowił dość nietypowo podejść do przesłuchania czterech niemieckich oficerów, którzy podczas wojny pełnili wysokie funkcje oraz byli bezpośrednio odpowiedzialni za wykonanie rozkazu o całkowitym zniszczeniu Warszawy. Recenzowana pozycja jest napisana na podstawie dramatu napisanego w latach 1966-1967. Jedna trzecia tekstu była wcześniej publikowana na łamach „Polityki” w 24 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Premiera spektaklu odbyła się w 1969 r. w Teatrze Ziemi Mazowieckiej w Warszawie. Po jakimś czasie cenzura zdjęła przedstawienie. Jak sugeruje autor miało to związek z podpisaniem w 1970 r. przez Józefa Cyrankiewicza i Willy’ego Brandta polsko-niemieckiego traktatu granicznego.

Wśród przesłuchiwanych w lutym i marcu 1946 r. przez prokuratora Jerzego Sawickiego, członka Polskiej Misji przy Międzynarodowym Trybunale Wojskowym w Norymberdze, znaleźli się marszałek polny Walter von Brauchitsch,  generał pułkownik Heinz Guderian, SS-Obergruppenführer Erich von dem Bach-Zelewski oraz SS-Brigadeführer Ernst Rode. Próbują oni w miarę możliwość oddalić od siebie oskarżenie o dokonanie zbrodni wojennych i przeciwko ludzkości. Każdy z nich, pomimo oczywistego piastowania wysokiego stanowiska dowódczego, umniejsza swoje ówczesne możliwości i stopień zaangażowania w walkę z „Polnische Banditen”.

Niejako kontrapunktem do gładkich wymówek nazistów są zeznania świadków. Są wśród nich te podpisywane pseudonimem, które były zbierane tuż po kapitulacji Powstania, rannych przebywających w szpitalach, a także chyba najbardziej znane świadectwo Warszawskiej Niobe. Historia Wandy Lurie i jej syna Mścisława jest chyba najbardziej poruszającą i znaną relacją ofiary, która tak samo jak miasto, przeżyła własną śmierć.

Książka ma zapis typowy dla dramatu, ale również dla przesłuchań. Dzięki temu zabiegowi czytelnik zatraca poczucie, że jest to opracowanie literackie, a nie edycja źródłowa. I choć zawarte wypowiedzi nie zaskoczą osób zainteresowanych tematem Powstania Warszawskiego oraz represji w stosunku do warszawskich cywilów, to jednak ma ona urok nowości. Nie przypominam sobie, żeby ktoś podszedł do tematu przesłuchania jako gotowego scenariusza dramatu.

Treść książki uzupełniają liczne fotografie. Są wśród nich te archiwalne, robione w trakcie wojny lub tuż po jej zakończenia, ale także te współczesne, ukazujące triumf miasta i jego mieszkańców nad śmiercią i zniszczeniem. Stanowią one ciekawe tło dla toczącej się w książce dyskusji katów, ofiar i przedstawiciela Temidy. Choć, jak gorzko konstatuje Czarnecki, wbrew odmiennemu stanowisku sędziów sowieckich, Międzynarodowy Trybunał Wojskowy (w tekście mylnie nazwany Wojennym) w Norymberdze nie uznał Sztabu Generalnego i Kwatery Głównej Wehrmachtu za organizacje zbrodnicze.

Niewątpliwie warto sięgnąć po tą ciekawą pozycję wydawniczą. I mam nadzieję, że także sztuka doczeka się ponownego wystawienia na deskach teatru.

Wydawnictwo: Editions Spotkania

Ocena recenzenta: 5/6

Daria Czarnecka

Partnerzy



Przewiń do góry