Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Zerwanie konkordatu z 1925 r. – geneza i skutki

Zerwanie konkordatu z 1925 r. – geneza i skutki

Relacje państwa i Kościoła katolickiego od zawsze budziły spore kontrowersje. Z jednej strony stali ludzie wierzący, którzy chcieli silnego zaznaczenia obecności Kościoła w Polsce, z drugiej zaś mieliśmy ateistów i osoby dążące do uczynienia z niej kraju świeckiego. Dlatego też warto prześledzić, jak w pierwszych miesiącach i latach po drugiej wojnie światowej działali komuniści pragnący wyrugować z przestrzeni publicznej aspekty wiary chrześcijańskiej. Szczególnie warte jest to podkreślenia właśnie w obecnych czasach, gdy toczy się walka o przysłowiowy „rząd dusz” i ewentualną przyszłość  i znaczenie Kościoła w naszym państwie.

Konkordat pomiędzy Polską a Stolicą Apostolską został podpisany w Watykanie 10 lutego 1925 r. Ratyfikowany jako układ międzypaństwowy przez Sejm 27 marca 1925 r., a przez Senat 23 kwietnia, zyskiwał moc ustawy opartej na zapisie artykułu 114 Konstytucji marcowej. Konkordat pełnił dwie funkcje. Z jednej strony miał znaczenie umowy wewnętrznej – został bowiem zatwierdzony ustawą sejmową, z drugiej zaś strony pełnił funkcję układu międzynarodowego. Zgodnie z obowiązującą wówczas interpretacją prawną „konkordat obowiązywał jako ustawa państwowa i odwołanie jej zależało tylko od państwa”.

Papież Pius XII Fot. Wikimedia Commons

Papież Pius XII
Fot. Wikimedia Commons

Strategia komunistów, polegająca na stopniowym opanowywaniu i przekształcaniu systemu społecznego według ideologicznych założeń, zakładała utrzymanie poprawnych stosunków z Kościołem. Ponadto kierownictwo PPR było skłonne tolerować z przyczyn taktycznych konkordat z 1925 r., natomiast do jego wypowiedzenia dążyła liczna grupa antyklerykałów z PPS wraz z ministrem sprawiedliwości Henrykiem Świątkowskim na czele. Partia pragnęła w ten sposób zrealizować jeden z tradycyjnych postulatów ruchu socjalistycznego. Tymczasem prymas August Hlond w dwóch pismach z 16 sierpnia 1945 r. zawiadomił ministra administracji publicznej, Władysława Kiernika, o fakcie mianowania pięciu administratorów apostolskich na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Wydawało się, że nominacje nie wywołają żadnych reperkusji. Wkrótce jednak kolejne wydarzenia spowodowały, że prymas wysłał kolejne pismo do Kiernika, w którym tłumaczył złożoność sytuacji, tzn. chęć poszanowania przez papieża Piusa XII konkordatów, tak z Rzeszą Niemiecką, jak i z Polską, co uniemożliwiało mianowanie stałych ordynariuszy przed ostatecznym uregulowaniem granic państwowych na konferencji międzynarodowej. Kardynał pisał do ministra: „Stolica Apostolska może powoływać Administratorów Apostolskich, gdy to uważa za konieczne. Potwierdza to praktyka pokonkordatowa w Rzeczypospolitej”[1]. Pomimo tych tłumaczeń, 12 września 1945 r. rząd ogłosił, że „konkordat zawarty pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Stolicą Apostolską przestał obowiązywać wskutek jednostronnego zerwania go przez Stolicę Apostolską”[2]. Władze nie posłużyły się argumentem mówiącym o tymczasowym charakterze nominacji dokonanej przez prymasa Hlonda. Elita rządząca miała świadomość, że sam fakt mianowania administratorów apostolskich, a nie stałych ordynariuszy, nie był naruszeniem konkordatu ani, co sugerowała ówczesna propaganda, interesów polskich na Ziemiach Zachodnich. Za oficjalne powody zerwania stosunków przyjęto:

„1. Mianowanie przez Piusa XII w grudniu 1939 r. administratorem apostolskim diecezji chełmińskiej, Niemca, biskupa Karola Marię Spletta, co miało naruszyć artykuł IX konkordatu;

  1. Nominowanie ojca Hilariusa Breitingera z Niemiec arcybiskupem gnieźnieńsko-poznańskim”[3]. W uzasadnieniu pominięto natomiast inny przykład naruszenia konkordatu, a dokładnie mianowanie w 1939 r. litewskiego biskupa Mieczysława Reinysa sufraganem archidiecezji wileńskiej. Dowodziło to instrumentalnego i wybiórczego stosunku władz komunistycznych do polityki Watykanu wobec ziem polskich w czasie wojny. Na podjęcie ostatecznej decyzji o zerwaniu konkordatu zaważyło, jak można przypuszczać, kilka motywów. Po pierwsze, odebrano Kościołowi w ten sposób możliwość obrony jego praw przez odwołanie się do umowy międzynarodowej, po drugie zaś, jak trafnie zauważył Bohdan Cywiński, dało to komunistom „swobodniejszą rękę w dowolnym dekretowaniu sytuacji prawnej Kościoła w Polsce”[4]. Dodać także należy, że uchwała z 12 września nie została notyfikowana, nie miała też – z formalnego punktu widzenia – wystarczającej mocy, aby uchylić akt wyższego rzędu, czyli ustawę, a taką rangę posiadał konkordat. Uznanie dokumentu za nieobowiązujący miało wszakże i inny, w krótkoterminowej perspektywie korzystny dla Kościoła aspekt. Umożliwiało dokonanie wielu uzupełnień i zmian personalnych bez konieczności uzyskiwania zgody władz państwowych na ich przeprowadzenie, do czego – w odniesieniu do stanowisk biskupów, prowincjałów zakonnych i proboszczów – zobowiązywał hierarchię konkordat.

Partnerzy



Przewiń do góry