Bizancjum ꘡ Recenzja

Peter Sarris, Bizancjum. Krótkie wprowadzenie, tłum. Andrzej Kompa

Bizancjum to kolejna część ciekawej serii „Krótkie wprowadzenie” Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego. Jest pięknie wydana, choć brakuje w niej kolorowych ilustracji, a mapki (oczywiście czarnobiałe) pozostawiają wiele do życzenia. Można było się trochę bardziej postarać, aby ją urozmaicić, no ale cóż, widać taki był zamysł wydawnictwa. Książka jest bardzo krótka, ale niezwykle treściwa. Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do tego dzieła, bo jak można w tak niewielkim dziele streścić tysiącletnie dzieje jednej z najciekawszych cywilizacji świata? A jednak okazuje się, że można.

Najważniejsze czynniki kształtujące historię Bizancjum

Autor, znany wykładowca Cambridge, Peter Sarris, w bardzo przystępny i świadomy sposób nakreślił najważniejsze czynniki, kształtujące całą historię cesarstwa bizantyńskiego. Zapytacie: Czyli o czym pisał? No cóż, tylko o roli i powiązaniach tamtejszego Kościoła z władzą; o walce władców z arystokracją ziemską; o konfliktach i przenikaniu się z kulturą arabsko-muzułmańską, i o tym, jak bardzo wpłynęło to na losy całego państwa i regionu; o kilku ważnych postaciach, które miały tak zdecydowany wpływ na dzieje Bizancjum, że bez ich zrozumienia, nie można pojąć dziejów tego państwa… I o wielu, wielu innych sprawach.

Przyznam, że dotychczas dosyć nonszalancko podchodziłem do postaci Justyniana Wielkiego. Szczerze – nigdy go nie lubiłem, i to bynajmniej nie z obrazu, jaki wyłania się z przekazów Prokopiusza z Cezarei. Nie przepadałem za nim, za to, że uważał się za lepszego, że starał się wszystkim zarządzać bez zasięgania rady kogokolwiek. Do tego, nigdy nie mogłem pojąć, dlaczego nadano mu przydomek „Wielki”. Brrr… nie lubię takich typów. Jednak z książki Sarrisa wyłania się obraz człowieka zupełnie odmiennego. Nie jest to już tylko nadęty bufon, ale swego rodzaju wizjoner, który naznaczył swym piętnem całe przyszłe dzieje cesarstwa. Jego reformy były kompleksowe, dotyczyły niemal każdej dziedziny życia – od prawodawstwa, życia gospodarczego, budownictwa, religii, reguł politycznych, którymi kierowali się jego następcy, po zasady zabudowy stolicy… Muszę przyznać, że choć raz ktoś uczynił tego władcę, człowiekiem. I za to przyznaję ogromnego plusa.

Herakliusz

Bardzo spodobał mi się również opis postaci Herakliusza, tego pierwszego krzyżowca świata chrześcijańskiego. W szybki, przystępny sposób nakreślił – choć przyznaję, że można było temu zagadnieniu poświęcić znacznie więcej miejsca – jego reformy, mające na celu wzmocnienie obronności państwa, co stało się asumptem do uratowania i wzmocnienia posad cesarstwa wschodniorzymskiego. Zresztą to niezwykle barwna postać. Żołnierz, generał, cesarz, genialny strateg, który zdołał uratować grecko-rzymski Wschód przed niemal pewnym podbojem przez Sasanidów, by na końcu swych rządów i tak zobaczyć upadek państwa, atakowanego ze wszystkich stron, w tym przez nową potęgę świata – Arabów. Taki swoisty heros, skazany przez los na wywyższenie, tylko po to, aby poznać, że nic na tym świecie nie jest trwałe, a Fortuna, przepraszam, teraz to już Bóg, zmienny jest w swym zapatrywaniu na dzieje ludzkości…

Rola religii

W książce wiele miejsca poświęcono również roli religii na kształtowanie i wzmocnienie państwa Justyniana, Herakliusza i ich następców. Niby wcześniej miałem świadomość, że cesarze wykorzystywali duchownych i ideologię religijną do wzmocnienia swojej władzy, do walki z różnego rodzaju ugrupowaniami arystokratycznymi. Jednak Sarris dosadnie uwypuklił, iż owa zażyłość była znacznie ściślejsza. Można rzec, parafrazując słowa Ludwika XIV, iż Kościół to cesarz, a cesarz to państwo. Tak, to mówi bardzo dużo o tym problemie. I znowu – chciałoby się, aby temat został znacznie bardziej wyjaśniony przez Autora.

Ocena

Czy polecam książkę? Tak, i to nie tylko dla miłośników cesarstwa bizantyńskiego. To książka również o ich sąsiadach, skomplikowanych relacjach pomiędzy Bizancjum a Kalifatem, Słowianami, Seldżukami, Wenecjanami czy ostatecznie – Turkami.

Ta książka to fascynująca synteza dziejów Bizancjum. Po lekturze tej lektury uświadomiłem sobie, że historia cywilizacji bizantyńskiej w Polsce bardzo kuleje. W szkole, czy to podstawowej, średniej, a nawet wyższej (oczywiście poza specjalistycznymi kierunkami), jest traktowana po macoszemu. Ukazuje się ją tylko przez pryzmat Justyniana, czwartej wyprawy krzyżowej i ostatecznego upadku Konstantynopola w 1453 roku. Tylko czasem, ktoś, mimochodem wspomni, że nasz Bolesław Chrobry był śmiały grozić cesarzowi bizantyńskiemu, że przyjdzie napaść na Drugi Rzym. Mówimy tu o Bazylim Bułgarobójcy, temu, który krwawo zniweczył pierwsze carstwo bułgarskie! Nic więcej nasz wymiar edukacji nie uczy. Z tego też powodu, warto sięgnąć po tę lekturę, aby zaszczepić w sobie fascynację do tej niezwykłej, bardzo bujnej i żywotnej cywilizacji, państwu i zjawisku w dziejach ludzkości. Gorąco polecam.

Wydawnictwo Uniwersytety Łódzkiego

Ocena recenzenta : 6/6

Ryszard Hałas

Czytaj również:

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*