Tobias Wolff, Oto początek naszej historii. Opowiadania wybrane
Czy można pisać o rzeczach prozaicznych, prostych, zwyczajnych w taki sposób, że zdają się one trafiać w sedno naszych istnień? Do niedawna odpowiedziałbym raczej przecząco. Jednak teraz… nie jestem tego pewien. Oto początek naszej historii. Opowiadania wybrane Tobiasa Wolffa właśnie podąża w tym kierunku. Autor ten, cokolwiek wcześniej mi nie znany, oprowadza nas po świecie drobnych mistyfikacji, kłamstewek, ułud, które pozwalają niektórym, a może nam wszystkim, trwać i żyć w świetle własnych imaginacji, jakbyśmy stanowili jedną z ważniejszych części świata. Romantyczne to, ale i smutne.
Wszystko jest kłamstwem, a może kłamstwo jest prawdą?
Jakoś poszczególnych opowiadań jest różna. Jedne są wciągające, inne mniej, a jeszcze inne – zwyczajnie nudne. Jednak łączy je jedno – czasem pochwała, choć oczywiście bardziej z przymrużeniem oka, dla ludzi, którzy tworzą wymyślony obraz siebie samych. Uciekają przed prawdą w świat konfabulacji, naprędce wymyślonych kłamstw, aby osiągnąć to, o czym marzą. Raz jest to sława, innym razem możliwość poderwania matki kolegi… Słowem – kłamstwo jest w ich oczach remedium na wszystko. Na własną miałkość, brak wyrazistości, bycie przegranym. I pal licho, że niejednokrotnie w trakcie tych kreacji popadają w śmieszność.
W tych krótkich formach Tobias Wolff ściera się z amerykańskim snem, który nie jest jednak dla każdego. Nie każdy bowiem potrafi być przedsiębiorczy, kreatywny, przebojowy. Niektórym w życiu wystarcza bycie tłem. Dla innych, dla świata, a czasem krzywym odbiciem w lustrze. Wolff w interesujący sposób kreśli nam amerykańskie realia, które niejednokrotnie są zwyczajnie błahe. Nie ma tutaj żadnego głębszego przekazu, bo i życie nie zawsze takowy ma.
Nostalgia, ciche napięcie czy decyzje, które niczego nie zmienią również są treścią ludzkiego żywota. Bohaterowie Wolffa nie są bohaterami, a najczęściej mają nawet problem z tym, aby mieścić się w granicach bycia człowiekiem zwyczajnym. Nie mając nic ciekawego do pokazania innym, tworzą swój obraz idealny. Nawet jeśli wiedzą, że ich kłamstwo szybko wyjdzie na jaw, brną w niego z pełną premedytacją. Wszak ta chwila przynieść może wytchnienie. A czasem nadać życiu sens…
Warsztat literacki
Bardzo podoba mi się język Autora – oszczędny, ale pełen jakiejś metafizycznej głębi. W jego ujęciu nawet błahe słowa czy myśli, mają ogromne znaczenie. W tych niedopowiedzeniach, iluzjach, znaleźć można sens naszej egzystencji, głęboko niewyrażalnej, ale odczuwanej podskórnie, podświadomie. Można pokusić się o tezę, że opowiadane tutaj historie są jakby kadrem, zdjęciem niewyrażalnych prawd naszego życia.
Autor dotyka ludzkich dramatów, które dzieją się czasem gdzieś obok, ale są głęboko skrywane pod maską siły, radzenia sobie z życiem. A czasem stają się jego kwintesencją. Świetnym przykładem jest tutaj na przykład historia chłopca (opowiadania pod tytułem (Wyznanie”), który przeżył traumę po śmierci ojca. Nie potrafi przejść nad stratą do porządku dziennego.
Śmierć staje się tym, co go dręczy, co staje się sensem jego istnienia. I choć boi się jej, jednocześnie jest nią zafascynowany. Choć przerażony, stara się ją uchwycić, podporządkować, wprząc w tryby, które – w jego mniemaniu – pozwolą mu nad nią zapanować. To, co przy okazji tego tworzy, popadając w coraz głębsze konfabulacje, jest jednocześnie wyrazem bólu, krzykiem samotności, wołaniem o pomoc w świecie, w którym czuje się ogromnie bezbarwnym.
Kolejne ciekawe opowiadanie to „Kula w mózg”. To historia o literaturoznawcy, który w trakcie napadu, w słowach rabusia znajduje fragmenty cudzej twórczości. I gdy to odkrywa zaczyna się śmiać… Przypłaca to nieoczekiwanie kulką w skroń. I tutaj historia mogłaby się zakończyć, ale nie w przypadku Wolffa.
Nasz bohater wówczas doznaje jakby przebudzenia, a jednocześnie podróży w czasie. W ułamku chwili, nim jego ciało zacznie umierać, przypomina sobie moment, gdy zakochał się w literaturze. Kto by pomyślał, że zdarzenie to, w ciągu niepowiązanych ze sobą na pozór zdarzeń, stanie się przyczyną jego śmierci.
Można odnieść wrażenie, że bohater tego opowiadania rozprawia się z samym sobą, z sensem własnego żywota, własnych wyborów, które zaprowadziły go w miejsce, skąd nie będzie już odwrotu. Głębokie, proste, nieoczekiwane. Zresztą podobno w chwili śmierci gwałtownej, doznajemy właśnie tego kalejdoskopu wspomnień, jakby mózg chciał zrobić podsumowanie wszystkiego, co nas spotkało. Po co? Dlaczego? Jaki w tym sens? Być może ktoś z nas kiedyś znajdzie na to odpowiedź.
Tym, co budzi nasz egzaltację nad twórczością Tobiasa Wolffa jest kwestia ludzkiej bezsilności wobec życia i jego zakrętów. Bohaterowie, nawet jeśli mają jakiś potencjał, w wyniku własnych, nie zawsze dobrych wyborów, a częściej wobec niemożności wyrwania się spod życiowych uzusów, przypisanych ról, trafiają na wysypisko życia.
Rezygnują z sukcesów, poddają się bezwolnie światu, płynąc w jego odmętach – niemal bez sprzeciwu. A jeśli takowy wyrażają, jest on nie zauważalny dla innych, a nawet nieuświadomiony w ich głowach.
Nie każdy wybór prowadzi do zamierzonego celu, częściej sprowadza nas na manowce. Taki jednak jest świat. Trzeba się z tym pogodzić. Jednak bohaterowie kreacji Wolffa nie do końca s na to gotowi. Prawda ich przeraża, więc uciekają w sny o własnej wielkości.
Oto początek naszej historii. Opowiadania wybrane – podsumowanie
Książka liczy sobie 340 stron. Znajdziecie w niej osiemnaście opowiadań tegoż Autora. Publikacja nie oferuje nam żadnych gotowych odpowiedzi na egzystencjonalne pytania, nawet jeśli są one tutaj poruszane. Mamy jednak możliwość ich zadania, pochylenia się nad nimi w oczach ludzi, którzy często mają gorzej niż my. A może są właśnie tacy sami… I każdy z nas może odkryć coś własnego, coś nowego.
Każde zapisane słowo ma jakiś głębszy sens, jakby chciało dotknąć nas do żywego. Jednak Autor czyni to subtelnie, niemal niezauważalnie. Jego styl delikatnie dotyka naszej duszy, i niczym tatuaż wdziera się pod skórę. I już nic co wcześniej, nie jest takie same.
To fascynujące, że takim swoistym milczeniem można wypowiedzieć aż tyle ważnych treści, tyle podskórnych przemyśleń, przeżyć. Tak, to coś niezwykłego. Polecam wam, zwłaszcza w czasie zbliżających się nostalgicznych jesiennych wieczorów.
Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas